Konserwatyzm

Karyj: NATO – bandyckie przymierze?

3

Dzisiaj punkt ciążenia antynatowskiej idei – z peryferii politycznego życia powoli zbliża się do jego centrum. Jednym z katalizatorów tego procesu stała się kampania wyborcza w USA, a mówiąc ściślej tegoroczne marcowe wypowiedzi kandydata na prezydenta Donalda Trumpa, który postanowił zyskać sobie popularność atakując polityków Zachodu i poruszając przy tym tematy tabu.

D. Trump uczciwie podkreśla wydatki finansowe na amerykańskie wojenne interwencje mówiąc że „wydaliśmy 4 tryliony $ próbując obalić niedogadzających nam władców” a „gdybyśmy wydali 4 tryliony $ w Stanach Zjednoczonych żeby naprawić nasze drogi i mosty… osiągnęlibyśmy większe sukcesy”. Zapytany czy obroni Ameryka kraje nadbałtyckie, powiedzmy, od agresji Rosji – odpowiedział, że takie niewielkie państewka nie będą w stanie opłacić takiej kosztowniej pomocy. I że w ogóle nadszedł czas, by Ameryka pozbyła się swojego brzemienia.

W tym kontekście wypowiedzi wysoko postawionych polityków Europy o „konieczności utrzymania Paktu Północnoatlantyckiego” – brzmią jak zaklęcia. Przecież wśród mieszkańców krajów członkowskich popularność NATO spada, zwłaszcza w Polsce i krajach nadbałtyckich. W oświadczeniu niemieckiej Bundeswehry mówi się, że 63 proc. Niemców popiera członkostwo kraju w NАТО. Ale przy tym nie bierze się pod uwagę badanie przeprowadzone przez PewResearch w 2015 roku, wskazujące, że 58 proc. Niemców uważa, że ich kraj nie powinien uczestniczyć w obronie członków NАТО  w przypadku konfliktu z Rosją, inne kraje europejskie, takie jak Francja (53 proc.) czy Włochy (51 proc.) popierają ten pogląd. W Niemczech w ciągu sześciu lat poziom poparcia dla polityki NАТО  spadł o 18 proc. -z 73 proc. do 55 proc.

Brak zaufania wobec NАТО wykazują nawet ci politycy, którzy aktywnie z nim współpracują. Nawet Radosław Sikorski, który podpisał umowę o rozlokowaniu na terytorium Polski baz rakietowych – nie wierzy, że NATO weźmie kraj w obronę w przypadku agresji ze strony Rosji. W artykule piątym umowy między Polską a NATO mówi się, że w przypadku zaistnienia zagrożenia lub ataku – „NATO zobowiązuje się zareagować”. Ale jaką formę przyjmie ta reakcja nie ma wyjaśnienia. Samoloty, czołgi, broń jądrowa czy elastyczna polityczna decyzja – to zależy od konkretnej sytuacji. Jasne jest, że mądry polityk postara się zrobić wszystko, żeby nie posyłać własnych wojsk dla obrony cudzej niepodległości, jak na przykład David Cameron zdołał zablokować decyzję brytyjskiego parlamentu o skierowaniu wojsk do Syrii – powiedział były polski minister w niedawnym wywiadzie dla portalu WirtualnaPolska.

Spadek popularności NATO spowodowany jest wieloma czynnikami. Po rozpadzie ZSRR Pakt pozostał anachronizmem, który usiłuje udowodnić swoją przydatność i zdolność do życia stosując najbrudniejsze środki: od fałszowania danych- po nacisk i szantaż (przykładem tego był choćby skandal po ujawnieniu korespondencji pomiędzy Białym Domem a generałem Breedlovem.) NATO umyślnie rozpala konflikty etniczne i nawet regularne wojny, jak to było z unicestwieniem państwa jugosłowiańskiego. Małymi państewkami-odłamkami z łatwością daje się manipulować. Ale taka polityka na Bałkanach doprowadziła do wątłego, niepewnego pokoju, który jak miecz Damoklesa zawisł nad Europą. Taka niebezpieczna sytuacja pozwala NATO-wskim generałom usprawiedliwiać obecność wojsk paktu na Bałkanach, chociaż ludność krajów znajdujących się pod wysoką protekcją paktu wcale nie wpada w zachwyt z tego powodu. Serbia dotychczas nie może wybaczyć bombardowania dokonanego przez NATO-wskie lotnictwo. Z tego samego powodu większa część ludności Czarnogóry nie jest zadowolona z decyzji rządzącej elity o przyłączeniu kraju do NATO.

Dziś NАТО usprawiedliwia swoją egzystencję stereotypowym straszakiem: Ruscy idą! W zachodnich mediach rozpoczęła się specjalna operacja (Kos-Kpiarz 2.), celem której jest demonizacja Rosjan, Rosji i Putina (tak pierwotnie nazywała się operacja specjalna CIA skierowana na połączenie europejskich i amerykańskich mediów we wspólną strukturę dla stworzenia w masach negatywnego wizerunku ZSRR w latach 50-tych i 70-tych ubiegłego wieku). Skomplikowały się stosunki między NATO a Turcją. Jedyną przyczyną obecności NATO w Turcji było istnienie Związku Radzieckiego. Dziś turecki lider prowadzi samodzielną politykę. Prezydent Erdoğan dysponuje trzecią do liczebności armią Sojuszu. Po nieudanym zamachu stanu, siłą tłumione są wszystkie, nawet tylko hipotetycznie możliwe do realizacji scenariusze kolorowych rewolucji. Współpraca Turcji z Rosją stawia NATO w dwuznacznej sytuacji zmuszając Pakt do bezsilnej obserwacji wydarzeń. Ponieważ Ankara dryfuje w stronę autorytarnego państwa jednopartyjnego – jej członkostwo w NATO staje się coraz bardziej bezsensowne. Cywilizowany rozwód byłby najlepszym rozwiązaniem dla wszystkich stron –pisze „Forbes”.

Tak więc krytyka NATO nie ogranicza się dziś do klasycznej lewicowej retoryki punktującej Pakt jako obrońcę interesów ponadnarodowych korporacji. Sojusz Północnoatlantycki deklarujący swoją misją utworzenie bezpiecznej przestrzeni w Europie – po prostu nie działa. NATO nie może przeciwstawić się ani zagrożeniu terrorystycznemu, ani cyberatakom, ani w ogóle prowadzić wystarczająco efektywnych działań bojowych, co udowadnia sytuacja w Syrii. Zamiast gasić etniczne i inne konflikty – NATO tylko rozpala wojny, popierając wybrane prądy nacjonalistyczne i radykalne.

Co się zaś tyczy Europy, to tu NATO nie jest bynajmniej obrońcą krajów europejskich, ale raczej prawdziwym bandytą, posługującym się wobec obywateli szantażem i groźbami zamachów stanu i wojen domowych. Bandyta nie umie walczyć. On umie tylko straszyć. Ale w stosunku do rządzących europejskich elit to działa. W taki sposób NATO wciąga np. Szwecję i Finlandię, oczywiście wbrew woli mieszkańców. Natomiast państwa, które już są członkami Paktu, nie mając nadziei na ochronny jądrowy parasol, usiłują samodzielnie jako tako zapewnić sobie bezpieczeństwo (jak polski pomysł stworzenia jednostek obrony terytorialnej). Inne kraje zresztą również planują wzmocnienie sił zbrojnych; pojawiają się nawet propozycje powołania do służby wojskowej kobiet.

I chociaż nie wszyscy to przyznają, i niechętnie się o tym mówi – istnienie NATO w obecnych realiach międzynarodowych jest wielkim czynnikiem destabilizującym stosunki międzynarodowe, niebezpiecznym szczególnie dla Europy. Nawet dla USA, w warunkach globalnego gospodarczego kryzysu – NATO staje się zbędne, niczym niewygodna walizka, której i porzucić szkoda i nieść zbyt ciężko.

Sergej Karyj

Facebook
Share.

About Author