Konserwatyzm

Wielomski: Marine Le Pen na czele PiS-u?

0

 

Prof. Jacek Bartyzel zapytuje na facebooku – a zdaje mi się, że pytanie to kierowane jest do mnie – czym różni się francuski Front National od PiS? Pytanie to pada w kontekście najbliższych wyborów prezydenckich we Francji.

Dla politologa odpowiedź jest banalnie prosta: Front National sytuuje się najbardziej na prawo jak tylko się da być we Francji, aby zachować szanse realnej walki o władzę. Zasadne są argumenty krytyków Marine Le Pen z prawej strony – w tym i Jacka Bartyzela – że usunęła z partii swojego ojca za antyżydowskie wypowiedzi, zmarginalizowała „starą gwardię” nacjonalistyczną, resztki sympatyków Państwa Vichy, etc. Problem tylko w tym, że ze „starą gwardią” stary Jean Marie Le Pen doszedł do wyborczej ściany w postaci 12-15% i nie był w stanie iść dalej. Marine Le Pen nie chce być w totalnej antysystemowej opozycji, lecz walczyć o kierowanie Francją. Nie chce zadowalać się soczystą i intelektualnie słuszną krytyką demoliberalnego establishmentu, lecz rzucić mu wyzwanie, zdobyć władzę i dokonać rzeczywistej reformy V Republiki Francuskiej.

Marine Le Pen, przejąwszy z rąk swojego Ojca kierownictwo Front National odmówiła pełnienia roli antykwariuszki starych idei, tworzenia klubu dyskusyjnego o szlachetnych doktrynach, o kontrrewolucji z XIX wieku, o wielkiej tradycji Charlesa Maurrasa i wielkiej osobie Philippe’a Pétaina. Idea jaka Francja być powinna jest ponętna i interesująca dla historyka idei, politologa czy filozofa, lecz cóż po niej, gdy nie ma żadnych szans realizacji w świecie demokratycznym? Partia potrzebowała liftingu, aby wyjść ze stadium idei, do walki o władzę. Żadna idea, nawet najbardziej konserwatywna, nie jest niczym innym jak tylko słowami, gdy rzeczywistość jej ucieka. Jak pisze Carl Schmitt, „rzeczywistość jest niczym nie wzruszona skała”.

Gdy Front National sytuuje się najbardziej na prawo jak tylko się da być we współczesnej Francji, aby zachować szanse realnej walki o władzę, to kierownictwo PiS jest zdecydowanie na lewo od swojego katolickiego elektoratu. Jarosław Kaczyński i jego otoczenie pochodzi z KOR, z tradycji solidarnościowej. Powstało przez znajomość pism Jerzego Giedroycia i nauki pobierane osobiście u Jana Józefa Lipskiego. Dlatego głoszona przez tą partię propozycja dla Polski znajduje się, i znajdować się musi, w obrębie horyzontu powojennej lewicy, nawet jeśli o. Rydzyk pokropi ten projekt wodą święconą. Elektorat PiS bez wahania przyjąłby zmianę kursu tej partii na prawicowy, lecz jej kierownictwo nie jest tym zainteresowane (vide sprawa całkowitej ochrony życia poczętego). Taka jest zasadnicza różnica między FN a PiS-em: FN jest na prawo jak najbardziej to tylko możliwe we współczesnej Francji, gdy kierownictwo PiS jest na lewo względem potencjalnych możliwości polskiej rzeczywistości społecznej.

Formułowana przez prof. Bartyzela teza, że partie te nie wiele się różnią nie wytrzymuje także konfrontacji z faktami. Gdy FN jest za wyjściem z Unii Europejskiej, to PiS chce budować europejską wspólną politykę energetyczną, czyli wzmacniać centralizm UE. Czyż można zapomnieć słowa, które wypowiadali przerażeni propozycją Marine Le Pen politycy PiS, gdy ta niedawno zaproponowała partii Kaczyńskiego sojusz w celu rozmontowania Unii Europejskiej? Marine Le Pen była przeciwko reelekcji Donalda Tuska z powodu jego pro-europejskich poglądów; PiS z powodu personalnych fobii Prezesa.

To są dwie przeciwstawne tradycje polityczne. Gdy FN występuje przeciwko europejskiemu establishmentowi, to PiS jest gwardzistą obrony jego interesów. Proszę spojrzeć na politykę zagraniczną obydwu tych ugrupowań. Gdy jedno stawia na państwa narodowe w wielobiegunowym świecie, to drugie wiesza się u klamki Pentagonu. Dziś podstawową linią sporu w Europie nie jest podział lewica-prawica, rewolucja-kontrrewolucja, lecz państwo narodowe – globalizacja symbolizowana przez Unię Europejską.

Pisałem nie tak dawno na łamach naszego portalu:

Przyzwyczaiłem się już do nazywania Front National mianem „skrajnej prawicy”, „neofaszyzmu”, „neonazizmu”, etc. To przecież tradycyjny repertuar lewicowej „mowy nienawiści”. Wraz z ostatnimi sukcesami tej partii, zupełnie niespodziewanie, pojawił się wspomniany „drugi front” atakujący Front National, osobliwie zaś Marine Le Pen, za „lewicowość” i „jakobiński nacjonalizm”.

Skąd ta niechęć do Front National? Mniemam, że partia ta przeszkadza odrodzeniu we Francji „prawdziwej prawicy”, czyli legitymistów w rodzaju Yvesa-Marie Adeline’a, których tak poważa prof. Bartyzel. Problem polega na tym, że legitymiści nigdy nie będą siłą polityczną, ponieważ ich nie interesuje realny świat polityczny, lecz świat idei, gdzie nie ma mas wyborczych ogłupianych przez media i gdzie panuje honor i lojalność wobec prawowitej władzy. Ale to jest taki świat idei z Państwa Platona, rzeczywistość, która ukazuje się nielicznym po wyjściu z jaskini w ks. VII. Jednakże sam Platon pisze, że z jaskini wychodzi garstka. Ogół, masa, demos – zostaje w jaskini. Filozof polityczny może rozmawiać z tą garstką. Co więcej, tylko rozmowa z tą epistemologiczną elitą w ogóle posiada dlań sens. Ale polityk rozmawia z masą ludzką, gdyż to ona konstytuuje elektorat. Kto tego nie rozumie, ten od polityki i od jej komentowania winien trzymać się z daleka.

Legitymiści mogą być ciekawi intelektualnie, ale nie są i nigdy nie będą jakąkolwiek siłą polityczną, a tzw. Ludwik XX nie ma żadnych praw do tronu Francji (nawet dla mnie, dla konserwatysty), o realnych szansach restauracji monarchii z nim jako królem nawet nie wspomnę. Nie mam nic przeciwko politycznym bajkom, o ile nie wpływają one negatywnie na spojrzenie na realną politykę. Jeśli jednak powodują skrzywienie politycznej perspektywy i zaczyna się wbijać nóż w plecy prawicy walczącej o realną władzę, to jest to postawa zaślepienia, która prowadzi donikąd.

Za 4 dni wybory prezydenckie we Francji i jeśli legitymiści nie poprą Marine Le Pen – bo ta nie chce restauracji monarchii Ludwika XX – to będą mieli w głowie tyle samo oleju co hr. Chambord, który dobrowolnie zrezygnował z korony Francji z powodu tak pozapolitycznego problemu jak kolor narodowego sztandaru.

Adam Wielomski

Facebook
Share.

About Author

Leave A Reply