Frąckiewicz: Liberalny nacjonalizm w Stanach Zjednoczonych

Czytając “Wielkie złudzenie” Johna J. Mearsheimera widać jak wielkie wręcz znaczenie przypisuje autor nacjonalizmowi w Stanach Zjednoczonych. Amerykański politolog pisze: “Nacjonalizm głosi, że ludność świata jest podzielona na wiele różnych narodów złożonych z ludzi o silnym poczuciu lojalności grupowej (…) Co więcej członkowie danego narodu wykazują potrzebę maksymalizacji praw jego autonomii (…)”[1]. Dodaje on również na kolejnych stronach, że za nacjonalizm w dużym stopniu odpowiada m.in to co nazywa “poczuciem wyższości” narodów. Według przytoczonych wyżej słów, możemy śmiało określić nacjonalizm jako ideę, według której naród jest najwyższą formą uspołecznienia, a nacjonaliści uważają swój własny naród za (w pewien sposób) wyjątkowy. Ta definicja jest zgodna również z tą podaną w popularnej wikipedii[2]. Według nacjonalizmu, ludzie są najbardziej z narodem związani poprzez kulturę, wspólne terytorium, historię, a idąc głębiej, mitologię (o czym później). Przekłada się to na lojalność, gdzie największą lojalność ludzie posiadają względem swojego narodu (wyjątkiem może być rodzina, o czym Mearsheimer wspomina)[3].

Taki pogląd na nacjonalizm, za sprawą krytyki nacjonalizmów ze strony m.in liberałów, nie jest jednak dzisiaj oczywisty. Z pewnością możemy znaleźć ludzi, którzy nie nazwą sami siebie nacjonalistami, ale spełniają wszelkie możliwe kryteria. Taka sytuacja występuje ponieważ zwykli ludzie często nie mają pojęcia o myśli politycznej, a jeżeli mają to w małym stopniu[4] oraz żyją swego rodzaju świadomością zbiorową, która, mniej lub bardziej, ale jednak jest kreowana przez media czy polityków. Przykładowo w świadomości zbiorowej może obecnie figurować przekonanie, że w polskiej polityce nacjonalistami są jedynie działacze Ruchu Narodowego czy Młodzieży Wszechpolskiej. Takie wyobrażenia mogą być zarówno prawdziwe jak i fałszywe, jednak samo ich istnienie niekoniecznie przekłada się na rzeczywistość. Ważnym elementem nacjonalizmu jak i ogólnie świadomości narodowej jest mitologia, rozumiana jako przywiązywanie szczególnej, wręcz quasi-mistycznej wagi do pewnych wydarzeń (de facto nie muszą one koniecznie być autentyczne) bądź nawet osób. Przykładem takiego mitu jest na przykład w Polsce Powstanie Warszawskie (nadmienię jeszcze, że jego mityczny charakter nie umniejsza oczywiście bohaterom, którzy zginęli w walce a wręcz przeciwnie), we Francji Rewolucja Francuska, a w Argentynie tym mitem była/jest postać Juana Perona i jego żony.

Posiadając pewien pogląd na definicję nacjonalizmu możemy przejść do liberalnego nacjonalizmu, który istnieje w Stanach Zjednoczonych, jednak najpierw musimy się zastanowić nad samymi Stanami Zjednoczonymi i tamtejszym liberalizmem. Stany Zjednoczone od momentu swojego powstania akcentują liberalizm, na co bezpośrednim dowodem jest np. Deklaracja Niepodległości. Czytamy w niej: “Uważamy za zrozumiałe same przez się te prawdy, że wszyscy ludzie zostali stworzeni i równi, że zostali wyposażeni przez Stwórcę w pewne niezbywalne prawa, między którymi są: życie, wolność i dążenie do szczęścia”. W przytoczonym fragmencie wyraźnie widzimy zarys koncepcji praw człowieka, które są jak najbardziej ideą liberalną. Deklaracja niepodległości więc mówi o niezbywalnych prawach jak wolność, równocześnie wielu czarnoskórych niewolników nadal pozostaje niewolnikami. Możemy więc potraktować amerykański liberalizm jako swego rodzaju mit narodu amerykańskiego. Stany Zjednoczone często uzasadniają swoją interwencje obroną praw człowieka czy demokracji. Przykładem może być polityka prezydenta Woodrowa Wilsona, zagorzałego antymonarchisty, wobec Austro-Węgier. Wilson mówił: “Świat musi zostać uczyniony miejscem bezpiecznym dla demokracji”. Nie tylko za prezydentury Wilsona widać taką retorykę. Przykładowo jednym z argumentów George’a Busha za inwazją na Panamę było obalenie niedemokratycznych rządów Noriegi i ochrona demokracji i praw człowieka.

Jednocześnie swego rodzaju ekspansja liberalizmu (czy skuteczna i realna to inna kwestia) jest mocno związana, jak nie uzależniona od amerykańskiego nacjonalizmu. Prezydent Wilson powiedział kiedyś: “Przeznaczeniem Ameryki i jej przywództwa jest myślenie za świat”, takie przekonanie w świadomości Amerykanów jest głębokie, można by rzec, że jest ideą wręcz purytańską, o czym wspomina w jednym ze swoich filmów profesor Adam Wielomski[5]. W badaniu z lipca 2021 roku, 52% ankietowanych Amerykanów stwierdziło, że Stany Zjednoczone są jednym z najwspanialszych krajów na świecie (“One of the greatest countries in the world (…)”[6], tak więc nacjonalizm amerykański nie jest zjawiskiem marginalnym. Podobnie liberalizm – Stany Zjednoczone to państwo w którym wybory za każdym razem wygrywa liberalna partia. Mamy więc dwa bieguny – liberalizm i nacjonalizm, które w Stanach Zjednoczonych tak naprawdę są jednym biegunem. Można by postawić dosyć odważną tezę, że w USA bez liberalizmu nie ma nacjonalizmu, bo na liberalizmie jest zbudowany amerykański naród. Można również powiedzieć, że liberalna retoryka w polityce zagranicznej i liberalny hegemonizm nie może istnieć bez amerykańskiego nacjonalizmu, który przypisuje Ameryce dziejową rolę w kształtowaniu świata.

Należy również tutaj zaznaczyć, że ten opisany przeze mnie “liberalny nacjonalizm” nie jest żadną całościową ideologią którą wyznają poszczególni obywatele Stanów Zjednoczonych Ameryki, jest to jedynie swego rodzaju zakorzeniona mentalność, która przejawia się w stosunkach międzynarodowych USA, a szerzej rzecz ujmując w ekspansywnej polityce tego kraju, gdzie wspólnie przeplata się retoryka “dziejowej misji Ameryki” i retoryka obrony praw człowieka i demokracji.

Błędem byłoby również myślenie, że objawia się on we wszelkich sferach życia i jest ogólnie powszechny. Jest on czymś co objawia się głównie w polityce zagranicznej. Ten liberalny nacjonalizm jest czymś zgoła innym niż liberalny mit Stanów Zjednoczonych, bowiem istnieje, odgrywa pewną rolę, aczkolwiek nie jest przywiązywana do niego świadomie duża waga, jak jest to w przypadku narodowego mitu.

Konkluzją która się nasuwa jest stwierdzenie, że niezależnie od wszelkich definicji, mit liberalizmu w Stanach Zjednoczonych jest na tyle silny, że bez niego nie zaistniałaby amerykańska ekspansja, a przynajmniej nie w wydaniu jakie obserwujemy już od dawna.

Jakub

[1] J. Mearsheimer, Wielkie Złudzenie. Liberalne Marzenia a Rzeczywistość Międzynarodowa, tłum. Tomasz Bieroń, Kraków: Wydawnictwo Nowej Konfederacji 2021, s. 128.

[2] https://pl.wikipedia.org/wiki/Nacjonalizm

[3] J. Mearsheimer, Wielkie Złudzenie. Liberalne Marzenia a Rzeczywistość Międzynarodowa, tłum. Tomasz Bieroń, Kraków: Wydawnictwo Nowej Konfederacji 2021, s. 138.

[4]  Nie ma się co dziwić, analogicznie większość ludzi potrafi dodawać i odejmować, ale rachunek różniczkowy może stanowić dla nich problem

[5] https://www.youtube.com/watch?v=9weZM4TXbEw

[6] https://www.pewresearch.org/fact-tank/2022/06/30/how-americans-see-their-country-and-their-democracy/

Click to rate this post!
[Total: 6 Average: 5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.