Frąckiewicz: Profetyzm Juana Donoso Cortesa

Analizując teksty, a przede wszystkim mowy chyba najbardziej znanego hiszpańskiego konserwatywnego myśliciela politycznego, czyli Juana Donoso Cortesa, możemy zauważyć, że wizje które snuł w XIX wieku, wydają się obecnie bliskie lub nawet spełnione, a słowa które wypowiedział o swoich czasach są nadal aktualne.

Analizując dzisiaj dosyć istotny aspekt konfliktu trwającego za naszą wschodnią granicą, czyli wojnę informacyjną widzimy co się dzieję w mediach. Polskie media przedstawiają tak naprawdę jedną narrację, w dużym skrócie i uproszczeniu opiera się to na hasłach typu “Kolejny sukces wojsk ukraińskich” (takie hasło jest popularne do tego stopnia, że ktoś niezorientowany mógłby pomyśleć że Ukraina właśnie zajęła co najmniej Moskwę), “Zachód dostarczył Ukrainie nową broń” czy też “SBU przechwyciło rozmowy rosyjskich żołnierzy”. Zdecydowanie jest to przykład realizowania przez media określonej agendy, a jeszcze bardziej jaskrawym przykładem jest debata dwóch kandydatów na prezydentów przed drugą turą wyborów w 2020 roku… Jak dobrze wiemy żadna debata się w rzeczywistości nie odbyła a Andrzej Duda oraz Rafał Trzaskowski rozmawiali sami z redaktorami w swoich “zaprzyjaźnionych telewizjach”. Właśnie tutaj przychodzi Donoso Cortes, który w swojej “Mowie o położeniu Hiszpanii” mówi: “Gazeta jest głosem partii, która zawsze mówi o sobie: święta, święta, święta”. Oczywiście w XXI wieku większość ludzi nie czyta tradycyjnych gazet, a ogląda telewizję lub przegląda prasę w formie internetowej. Możemy również rozszerzyć słowo “partia” na “grupa wpływów”. Możemy tutaj dostrzec, że Juan Donoso Cortes, niestety, ma rację – prasa jest narzędziem które jedynie realizuje określoną agendę, dlatego Onet wypowiada się pochlebnie o “tęczowych piątkach” a Najwyższy Czas! o Januszu Korwin-Mikke. Juan Donoso Cortes wspomina w tej samej mowie o tym że “Dziennikarstwo, zamiast być środkiem odkrywania przed wszystkimi tego, co cały świat powinien wiedzieć, jest najskuteczniejszym środkiem, jaki mogli wymyśleć ludzie, aby ukryć to co cały świat powinien wiedzieć”. Te słowa z kolei można potraktować jako atak na liberalną wizję dziennikarstwa, które tak naprawdę nie pokazuje ludziom prawdy, a po raz kolejny to zaznaczam, przedstawia ustaloną agendę, nie stroniąc od przeróżnych technik jak na przykład manipulacja.

Często współcześni neoliberałowie (m.in. spod szyldu partii KORWiN) uważają, że gospodarka jest sprawą najważniejszą. Donoso Cortes twierdzi zaś inaczej. Mówi:  “Uważam, że każdej kwestii należy przyznać właściwe miejsce, a sprawy ekonomiczne zajmują trzecie albo czwarte miejsce, ale nie pierwsze”. Przede wszystkim należy na początku zwrócić uwagę na fakt, że teoretyk idei konserwatywnej nie bagatelizuje roli gospodarki. Wręcz przeciwnie, uważa ją za bardzo istotną, w końcu umieszcza ją na trzecim lub czwartym miejscu, a to dosyć wysoko w hierarchii. Donoso Cortes twierdzi, że stawianie na pierwszym miejscu kwestii ekonomicznych jest bowiem domeną socjalizmu. Nie myli się, ponieważ gdy się przyjrzeć to systemami które na pierwszym miejscu stawiają sprawy gospodarcze są właśnie socjalizm (ewentualnie niektóre rodzaje socjaldemokracji) oraz neoliberalizm (i m.in libertarianizm ), o którym jednak z wiadomych względów Juan Donoso Cortes nie pisze – nie znał takiego pojęcia ani takiej idei, gdyż żył w czasach gdy jeszcze nie powstała (Z tej samej przyczyny nie wspomina o libertarianizmie). Mamy tu pewnego rodzaju dualizm, gdzie dwie skrajne idee akcentują najmocniej tą samą kwestię, lecz pojmowaną w różny sposób. Dla przykładu spójrzmy na hiszpańską Falange Espanola. Dla tej organizacji jak i jej lidera, Jose Antonio Primo De Rivery kwestie ekonomiczne były szczególnie ważne, jednak główną ideą był oczywiście nacjonalizm. Różnica jednak między poglądami Falangi a neoliberalizmem czy socjalizmem jest taka, że jesteśmy w stanie wyobrazić sobie Falangę z innym podejściem do spraw ekonomicznych. Nie możemy zaś wyobrazić sobie neoliberalizmu czy socjalizmu w innym podejściem do spraw ekonomicznych, gdyż podejście do spraw ekonomicznych definiuje te dwie idee.

Najbardziej jednak ciekawe wydaje się jednak porównanie dyktatury generała Franco i jego postaci do człowieka którego opisuje Juan Donoso Cortes w swojej słynnej “Mowie o dyktaturze”. Generał Franco jest jak wiadomo postacią kontrowersyjną i ocenianą bardzo skrajnie przez przedstawicieli różnych nurtów politycznych. Nacjonaliści i konserwatyści oceniają go dosyć pozytywnie, podczas gdy ruchy lewicowe bardzo źle, można by wręcz powiedzieć, że demonizują Franco. Konserwatyści mówią że był dobry, zwracając uwagę na jego zasługi w ratunku Hiszpanii przez komunizmem, lewicowcy uważają że był zły ponieważ dokonał wielu zbrodni i prześladował przedstawicieli lewej strony. Z perspektywy dzieła Juana Donoso Cortesa obie strony mają rację. Jednak finalna ocena generała brzmi: Franco był zły, ale miał taki być. Cała mowa tak naprawdę opisuje potrzebę, aby u władzy znalazł się zły człowiek i zaprowadził porządek. Właśnie tym są te słowa Donoso Cortesa: “Kiedy legalność wystarcza dla ocalenia społeczeństwa, wówczas legalność; kiedy nie wystarcza, wówczas dyktatura”. Myśliciel zauważa, że dyktatura jest swego rodzaju mechanizmem ochronnym, że dyktator jest kimś, kto ma uchronić społeczeństwo przed zagładą (W domyśle chodzi Cortesowi o rewolucję), jest złem, ale złem koniecznym. Mówi on również, że on sam nie chce być dyktatorem, mówi: “Moje sumienie nie może się na to zgodzić”, można by powiedzieć że jest on we własnej opinii zbyt dobrym człowiekiem by zostać rzeczonym dyktatorem. Cortes zaznacza, że w rzeczywistości istnieje wybór. Jest to wybór między dyktaturą sztyletu a dyktaturą szabli, Donoso Cortes wybiera tę drugą bo jest według niego szlachetniejsza (por último, entre la dictadura del puñal y la dictadura del sable; yo escojo la dictadura del sable, porque es mas noble). Nie ma tu jednak wyboru między dyktaturą a wolnością, bo jak zauważa Hiszpan: “wolność umarła. I nie powstanie z martwych ani trzeciego dnia, ani po trzech stuleciach”. Więc dyktatura, taka jak właśnie generała Franco jest złem, ale złem koniecznym w czasach gdy “na nic się zdaje prawo boskie, prawowitość, roztropność i chwała”.

Reasumując Juana Donoso Cortesa możemy uznać swego rodzaju wizjonera czy nawet proroka który przewidział niektóre zjawiska, czy dał, można by powiedzieć “duchowy początek” pewnym ideom. Opisał dobrze m.in działanie prasy, czy cel i moralny wygląd dyktatury.

Jakub Frąckiewicz

Click to rate this post!
[Total: 9 Average: 4.4]
Facebook

1 thought on “Frąckiewicz: Profetyzm Juana Donoso Cortesa”

  1. Przede wszystkim – polskie media przedstawiają obecną sytuację z perspektywy taktycznej. Brakuje nam jednak szerszego punktu widzenia – strategicznego. Moim zdaniem, jedną z istotniejszych kwestii jest to, jak zmienia się układ sił w świecie, czyli wzajemna pozycja państw najsilniejszych (USA, Chiny, Rosja, Niemcy, Japonia). Tu należałoby stworzyć jakąś matrycę i przyglądać się, kto zyskuje, a kto traci – i w jakim stopniu. Głupi brexit wzmocnił zarówno pozycję USA, jak i Chin względem UE. Sęk w tym, że jednak USA wyszły na tym najlepiej, bo Wielka Brytania – jako państwo prowadzące politykę dwuwektorową (UE-USA) – mocno utemperowała sobie wektor unijny. Siłą rzeczy musiała wpaść w orbitę geopolitycznych oddziaływań Waszyngtonu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.