Grzegorz Napieralski i Ludwik Dorn – politycy po przejściach

Obaj są politykami po przejściach, którzy kilka dni temu dość nieoczekiwanie uzyskali poparcie Platformy Obywatelskiej w wyborach do parlamentu. Ich decyzja o starcie pod egidą partii rządzącej stała się przyczynkiem do wygłaszania, zwłaszcza przez byłych politycznych przyjaciół (o ile rzecz jasna w polityce można mówić o przyjaźniach), złośliwych komentarzy o hipokryzji, bezideowości i cynizmie.

Na ile oskarżenia te są właściwe, wiedzą oczywiście najlepiej sami sprawcy tego zamieszania. Faktem jest, że obaj nie przebierali w przeszłości w słowach, wygłaszając bardzo krytyczne opinie o partii rządzącej – formacji, która dramatycznie potrzebuje nowych (ale znanych), niewplątanych w żadne aktualne afery, twarzy.

Można oczywiście, stawiając siebie na pozycji strażnika moralności, oburzać się na konformizm obydwu panów, których pragnienie pozostania w głównym politycznym obiegu pcha do umizgów względem osób, o których wcześniej niewiele dobrego mieli do powiedzenia. Będąc uczciwym należy jednak na tę sprawę spojrzeć szerzej.            

Zarówno Grzegorz Napieralski, jak i starszy od niego Ludwik Dorn, zostali odrzuceni przez partie, którym przez lata byli wierni, ba nawet należeli do najważniejszych postaci swoich formacji (Napieralski był przewodniczącym SLD w latach 2008-11, a Dorn wiceprezesem Prawa i Sprawiedliwości, nazywanym niekiedy ironicznie mianem „trzeciego bliźniaka”). Widać wyraźnie, że obaj są osobami, które nie widzą dla siebie lepszego pola samorealizacji niż płaszczyzna polityczna. Są przekonani o tym, że ich pomysły, doświadczenie i energia mogą zostać jeszcze wykorzystane. To, że ma się to stać przez partię, z którą niegdyś znajdowali się w sporze. No cóż, życie polityka obfituje w konieczność podejmowania niełatwych wyborów. To czy ten dla jednego i drugiego okaże się słuszny, pokaże czas. Na razie obaj muszą znosić ironiczne komentarze wszelkiej maści „świętoszków”.

Marcin Rezik

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *