List otwarty do tygodnika „Niedziela”

Rzeszów, 30 września 2010 r.

Przewielebny
Ksiądz Infułat
Ireneusz Skubiś
Redaktor Naczelny
Tygodnika Katolickiego Niedziela

Ostatni numer Tygodnika Katolickiego Niedziela przyniósł wywiad z czołowym politykiem PiS Markiem Kuchcińskim. Wypowiedział się on szeroko odnośnie do wielu kwestii, jednakże zabrakło nam odpowiedzi na kilka pytań, które jak się wydaje, mogłyby być interesującymi dla katolickiego czytelnika. Z wywiadu wyziera bowiem obraz PiS jako ugrupowania reprezentującego wyborcę katolickiego, choć do takiego medialnego wizerunku pewne fakty niezbyt pasują. Nasze stowarzyszenie jak być może nikt inny miało w ostatnim czasie okazję o tym się przekonać.

W 2008 roku J. Gowin ogłosił, że stworzył kompromisowy projekt ustawy, który w zadowalającym stopniu z punktu widzenia prawa naturalnego i nauczania Kościoła reguluje kwestie bioetyczne a zwłaszcza zapłodnienie pozaustrojowe. Projekt ten miał być możliwym do zaakceptowania przez wszystkich kompromisem, przy czym dla uzasadnienia dopuszczalności tego kompromisu J. Gowin powoływał się na 73 punkt Encykliki Evangelium Vitae Ojca Świętego Jana Pawła II.

W rzeczywistości projekt zawierał przepisy dopuszczające stosowanie sztucznego zapłodnienia pozaustrojowego, jedynie ograniczając przyzwolenie do wybranych przypadków – skądinąd dość arbitralnie. Ponadto projekt w niektórych sytuacjach dopuszczał szczególnie niemoralną procedurę mrożenia ludzkich embrionów.

Powoływanie się na EV 73 wydawało się w tej sytuacji całkiem nietrafnym skoro podstawowym wymogiem, jakie nauczanie tam zawarte stawia katolikom działającym w życiu publicznym jest, by przede wszystkim zaprezentowali stanowisko, jakiego wymagają zasady moralne i nauczanie Kościoła, a dopiero w drugiej kolejności podejmowały pragmatyczną refleksję o możliwym kompromisie. Tu rozpoczęto od tego drugiego kroku, ale natychmiast pojawiło się pytanie: Czy znajdzie się ktoś, kto zrealizuje tę pierwszą, podstawową dyrektywę?

Mijały kolejne tygodnie i nic takiego nie następowało. Zwłaszcza ze strony PiS, o którym tu mowa, aspirującego bardzo często do reprezentowania wyborców, dla których te sprawy są ważne, nie nastąpił żaden ruch. Uzasadnionym stawało się przypuszczenie, że mówiąc o „kompromisie” J. Gowin miał na myśli bardziej lub mniej formalne ustalenia z tą właśnie partią. Jest chyba dość oczywistym, że nie mógł to być kompromis ze SLD, skoro ugrupowanie to miało swój projekt odwołujący się w zasadzie wprost do założenia, że embrion ludzki nie jest człowiekiem. Równie mało prawdopodobne, że J. Gowin mówił o kompromisie z koalicjantem PO – PSL-em.

Doszedłszy do wniosku, że podstawowego wymogu, o którym pisał Jan Paweł II, nikt nie zamierza w tej sytuacji zrealizować, bardziej lub mniej udolnie oraz takimi środkami, jakie były możliwe /czyli zebranie 100 tys. podpisów pod obywatelskim projektem ustawy/ zrobiliśmy to sami, przedkładając parlamentowi stosowny projekt.

Dopiero po podjęciu przez nas działań PiS nagle przypomniało sobie, że chce zaprezentować swoje stanowisko. Zapowiadali całymi tygodniami, a nawet miesiącami /przede wszystkim na łamach katolickich mediów/, że stworzą przedłożenie zgodne z prawem naturalnym i nauczaniem Kościoła, jednocześnie nikt /na czele z posłami PiS zainteresowanymi podpisaniem tego projektu/, nie mógł się nawet zapoznać z wynikami prac, nie mówiąc już o jakiejś poważniejszej formie uczestnictwa.

Niestety, złożony ostatecznie projekt, zaopatrzony podpisami bardzo wielu posłów PiS, okazał się zawierać zapisy niezgodne z prawem naturalnym i nauczaniem Kościoła. Chodzi przede wszystkim o trzy kwestie:

1/ Akceptacja uznawanej za niemoralną adopcji prenatalnej.

2/ Akceptacja uznawanego za niedopuszczalne moralne w większości przypadków sztucznego zapłodnienia wewnątrzustrojowego.

3/ Akceptacja dla prawnego zrównania małżeństwa i osób pozostających w tzw. „stałym pożyciu”.

Wkrótce potem Sejm w pierwszym czytaniu odrzucił nasz projekt obywatelski. Z kolei Biskupi zgromadzeni na 349 i 350 posiedzeniu KEP jednoznacznie wypowiedzieli się za koniecznością wprowadzenia zakazu dokonywania zapłodnienia in vitro.

Podstawowym problemem odnośnie do kwestii zapłodnienia pozaustrojowego jest społeczny brak świadomości, na czym w istocie ta procedura polega i jakie są skutki barbarzyńskiego mrożenia ludzkich embrionów. Można się więc spodziewać, że wraz z toczeniem się wokół tych spraw debaty publicznej poparcie będzie spadać – i takie zjawisko widoczne jest w sondażach. Biorąc pod uwagę to, jak również głos Biskupów postanowiliśmy złożyć nasz projekt po raz drugi, jako poselski.

W ciągu dosłownie kilku godzin okazało się, że władze partyjne PiS zakazały posłom tego ugrupowania składania podpisów i tylko kilka osób zdecydowało się złamać ten zakaz. Ostatecznie nasz projekt został wniesiony dzięki poparciu posłów PSL i Polski Plus.

Opis zdarzeń wymaga jeszcze jednego wyjaśnienia. Podjęcie prac legislacyjnych w kwestii zapłodnienia pozaustrojowego przez polskich polityków było spowodowane przede wszystkim chęcią dostosowania polskiego prawa do unijnego, zwłaszcza chodzi o dyrektywę 2004/23/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 31 marca 2004 roku. Analiza tego aktu prowadzi do wniosku, że bardzo trudno na jego gruncie uważać embrion ludzki za człowieka. Jest on raczej czymś zbliżonym bardziej w swym statusie do tkanki czy organu pobranych od dawcy żywego lub martwego. W tej sytuacji wydaje się bardzo wątpliwym, czy to, czego podjęli się PO i PiS, a więc przeniesienie tych regulacji na grunt polskiego prawa, tak by stały się zgodnymi z prawem naturalnym i nauczaniem Kościoła, jest w ogóle możliwe. Wydaje się, że efekt może być jedynie dokładnie odwrotny – wylegitymują jedynie moralnie w oczach polskich katolików koncepcję, która zaproponowana wprost zapewne nie zostałaby przyjęta.

Być może jednak możliwy jest jakiś inny punkt widzenia. Dlatego bylibyśmy bardzo wdzięczni i wydaje się to ze wszech miar celowym oraz pożytecznym, by w wypadku, gdyby Przewielebny Ksiądz Infułat przeprowadzał jeszcze kiedyś wywiad z którymś z najbardziej wpływowych polityków PiS, zapytać ich również o te, chyba nie całkiem pozbawione znaczenia sprawy. Być może np. zagadnienie dopłat do podręczników szkolnych była dużo bardziej pilna, ale w przyszłości może mogłoby się również znaleźć miejsce dla sprawy ochrony życia przed narodzeniem.

Gdyby Przewielebny Ksiądz Infułat zechciał rozważyć nasze sugestie, to bardzo chętnie dowiedzielibyśmy się od liderów PiS:

1/ Dlaczego nie zajęli żadnego jednoznacznego stanowiska wobec propozycji PO wyrażonej ustami J. Gowina? Czy było to spowodowane jakimiś zakulisowym uzgodnieniem i akceptacją „kompromisu”?

2/ Dlaczego PiS dopiero po zaprezentowaniu nasze inicjatywy nagle przypomniało sobie, że chcą mieć swój projekt ustawy i czym motywowane było, że podjęto decyzję wejścia w logikę dyrektywy unijnej?

Wyjaśnienia wymaga, że uznanie dokonywania zapłodnienia pozaustrojowego i mrożenia ludzkich embrionów za niedopuszczalne bynajmniej nie byłoby niezgodne z prawem unijnym, na co najlepszym dowodem jest to, iż nasz projekt posiadał taki certyfikat. Natomiast gdy raz wejdzie się w logikę dyrektywy unijnej, pewne skutki następują niejako samorzutnie i ci, którzy podjęli taką decyzję, raczej musieli o tym wiedzieć.

Jest to trochę tak, jak z wyrokiem ws. A. Tysiąc przed ETPCz. Gdyby polskie prawo nie przewidywało przypadków dopuszczalności mordowania dzieci przed narodzeniem, taki wyrok nigdy by nie zapadł. Skoro jednak raz się dopuści taką możliwość, ETPCz w pewnym sensie logicznie domaga się wpisywania w system prawny procedur realizacji tego typu „prawa”. Podobnie uznanie zapłodnienia in vitro za niedopuszczalne, nie rodzi dalszych problemów. Jeżeli jednak uczynimy tu najmniejszą koncesję, prędzej czy później dojdziemy do prawnego przyzwolenia na mrożenie embrionów, itp.

3/ Dlaczego PiS wprowadziło do swej ustawy zapisy dotyczące adopcji prenatalnej?

Adopcja prenatalna uznawana jest przez Kościół za niemoralną. Jest jednak bardzo wiele powodów, dla których nikt nawet nie proponuje, by wprowadzać prawny zakaz dla takiego czynu. Istnieje olbrzymi obszar działań ludzkich, które mimo tego, że są obiektywnie moralnie nieprawidłowe, nie wymagają zainteresowania władz publicznych. Mówiąc obrazowo, bardzo znikoma część tego, co nasze sumienie nakazuje nam wyznać w konfesjonale, zainteresowałoby prokuratora.

Czymś jednak zupełnie innym jest wprowadzenie akceptacji dla niemoralności w przepisach prawa. Nie jest tym samym niewypowiadanie się w danej sprawie i afirmacja. W związku z tym całkowicie zrozumiałe wydaje się przekonanie, iż ustawa nie powinna wypowiadać się na temat takiego czynu, jak adopcja prenatalna. Z całą pewnością nie może jednak tego typu działań promować.

4/ Czemu PiS wprowadziło do swej ustawy zapisy dotyczące sztucznego zapłodnienia wewnątrzustrojowego?

To kwestia analogiczna do poprzedniej. Państwo powinno zakazać sztucznego zapłodnienia pozaustrojowego i mrożenia ludzkich embrionów, bo ofiarą i to płacącą swoim życiem jest tu osoba trzecia w stosunku do działających. Na dodatek bezbronna w stopniu najwyższym, jaki można sobie wyobrazić. Kto może być bowiem bardziej bezbronny od ludzkiego embrionu poczętego w probówce?

Nie ma natomiast zupełnie potrzeby ingerować w to, w jaki sposób ludzie poczynają potomstwo o ile nikomu nie dzieje się krzywda – a tak właśnie jest w wypadku sztucznego zapłodnienia wewnątrzustrojowego. Jeżeli przyjmować, że podstawą prawa stanowionego jest prawo moralne, to nie wszystko, co jest moralne, musi być uregulowane prawem, ale na pewno nie może być tak, że prawo akceptuje niemoralność.

5/ Czemu PiS zaproponowało zapis zrównujące w swoim statusie prawnym małżeństwa i związki osób pozostających w tzw. „stałym pożyciu”?

W projekcie ustawy określono, że bez ułatwiona formuła sztucznego zapłodnienia wewnątrzustrojowego przysługuje małżeństwom i osobom pozostającym w „stałym pożyciu”. Łatwo przewidzieć, że jeżeli będziemy się zgadzać na wprowadzanie tego rodzaju zapisów do ustaw szczegółowych, raczej prędzej niż później stanie się to podstawą dla żądań, by w ogóle w systemie prawnym obowiązywała zasada o takim zrównaniu. PiS niby werbalnie przeciw temu oponuje, ale jak widać, w szczegółach samo wkracza na drogę, która musi zaprowadzić do rozwiązania przeciwnego.

6/ Czemu władze PiS zabroniły posłom swojego ugrupowania składania podpisów pod projektem ustawy konsekwentnie zakazującej przeprowadzania sztucznego zapłodnienia pozaustrojowego i mrożenia ludzkich embrionów?

Nie ukrywamy, że z naszych doświadczeń wynika, iż PiS w praktyce bynajmniej nie jest ugrupowaniem realizującym to, co głosi. Jest to widoczne obecnie przy pracach legislacyjnych dotyczących zapłodnienia pozaustrojowego, jak i parę lat temu w 2007 roku, gdy miały miejsce próby nowelizacji Konstytucji zamierzone na zagwarantowanie ochrony życia dzieci nienarodzonych. W obu przypadkach użyto zresztą tej samej metody namnażania projektów ustaw w celu wywołania chaosu politycznego, skutkiem którego nie mogą wejść w życie przepisy spełniające wymogi moralności.

W tej sytuacji ewidentne lansowanie tego ugrupowania przez katolickie media sprawia, iż czujemy się zobowiązani zabrać głos. Bardzo serdecznie zachęcamy Przewielebnego Księdza Infułata do zbadania prawdy przez zadanie kilku pogłębionych pytań – np. tych, które zaproponowaliśmy powyżej.

(-) Ludwik Skurzak

[aw]

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “List otwarty do tygodnika „Niedziela””

  1. Z całą pewnością Pan Ludwik doczeka się reakcji, :-). Podobnie jak „stawienia się” red. Michalkiewicza.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *