Rękas: „Nie skończyli ostrzyć kos na sztorc stawianych!”

  1. lutego 2022 r. interes władz kijowskich nie był interesem polskim.
  2. lutego 2022 r. interes władz kijowskich nie stał się interesem polskim.

W kwietniu 2022 r. interes władz kijowskich nadal nie jest interesem polskim.

Pieczołowitość nasza na nic się nie przyda

Zagrożenie Polski przez Rosję istnieje tylko wtedy, gdy Polska działa przeciw Rosji w interesie agresywnych państw i struktur zachodnich. Nie ma żadnych sprzecznych interesów między Polską, a Rosją, a nawet przeciwnie – interesem polskim jest pozbycie się zagranicznych wpływów zagrażających obu naszym narodom i krajom. Oczywiście też jednak nie zrobimy niczego, by o polską rację stanu zadbać. Zamiast tego słuchamy i czytamy jaką to korzyścią miałoby być dla nas osłabienie, a najlepiej zniszczenie Rosji. Czasem poglądowi temu ulegają nawet pogubieni ludzie, poza tym całkiem rozsądni. Błądzą. Pozycja Polski, a nawet warunki życia Polaków w znacznie mniejszym stopniu zależą od względnego stosunku sił polskich do rosyjskich czy niemieckich – a niemal w całości są pochodną aktualnej kondycji globalnej amerykańskiej hegemonii. Skoro zaś okres anglosaskiej dominacji dobiega końca, w każdym razie w dotychczasowym jej kształcie – racjonalną strategią dla Polski wydaje się po prostu zaczekać i dostosować do nowych warunków… Używając miłej zapewne niektórym analogii – trzeba czekać na śmierć Katarzyny, a nie stawiać kosy na sztorc…

Rzecz jasna, jeszcze lepsze byłoby opracowanie dla Polski jakieś strategii na okres tranzycji i czas po niej tak, by może udało się poprawić naszą pozycję. Skoro jednak rozmawiamy realnie – to wiadomo, że do niczego takiego nie dojdzie i żaden program dla Polski nie powstanie, nie mówiąc już o jakichś aktywniejszych działaniach chętnych do jego realizacji. Tym bardziej więc bierność wydaje się jedynym logicznym rozwiązaniem. Nb. historycznie tak trudnym, że niemal nieosiągalnym dla naszej nacji…

Gryzące pochwały, pochwalne gryzmoły

Na pocieszenie jednak – glajszacht ten nie jest wyłącznie polski, u nas po prostu przebiega (jak zwykle) głupiej i nadgorliwie. Faktycznie jednak w całym kręgu zachodnim panuje już niepodzielnie zasada: Bądź oryginalny i samodzielny = powtarzaj to samo, co wszyscy!”. Coś takiego obserwowaliśmy już przy okazji zmiany klimatycznej. Choć od kilkunastu lat jest ona jednym z głównych elementów geokultury, czołowym tematem medialnym i showbussinesowym, a od jakiegoś czasu także wygodnym uzasadnieniem polityki energetycznej kolejnych rządów, no i źródłem wielkich korporacyjnych zysków – nadal jest przedstawiana jako element nieledwie kontrkulturowy. I nikt jakoś nie zauważa, że jeśli „Wagary dla Klimatu” organizują same szkoły – to nie są to żadne wagary, tylko obowiązkowe zajęcia pozalekcyjne… Jeszcze bardziej uderzające było to przy COVIDzie. Jego fani wsparci byli przez niemal wszystkie rządy, to samo stanowisko wyrażały wszystkie głównonurtowe media, a wobec nielicznych sceptyków stosowano przemoc państwową, cenzurę – no i nie tylko werbalne ataki ze strony COVIDormo. A mimo to jego członkowie uwielbiali czytać o sobie i opowiadać, jakimi to są biednymi żuczkami prześladowanymi przez wszechobecnych, bezwzględnych foliarzy!

No i mamy obsesję ukraińską. Jest ona zgodną linią wszystkich partii parlamentarnych, telewizji, głównych serwisów internetowych i gazet. Choć demonstracyjnie nap…a miłością – równolegle zieje agresją i nienawiścią do wszystkich nieopętanych. I cały czas, jak przy poprzednich chorobach – im głośniej oczadziali krzyczą, tym bardziej litują się nad sobą, jacy to nie poddani presji „trolli” i „onuc”, tym mocniej się sami w sobie zakochują jacy to są odważni, bo tak fajnie dowalają „ruskim”.  Gadać jak z telewizora, zgadzać się jednocześnie z Kaczyńskim i z Tuskiem, z TVP i z TVN, czuć się najlepiej w kupie i w kupie rzucać się na myślące jednostki – a przy całym tym konformizmie i oportunizmie nadal uważać się za samotnego bohatera w białym kapeluszu… Zaprawdę – to już niemal zen!

Ksiąg nie doczytali, nie skończyli pisać

Oczywiście, niektórzy to jakoś tam usiłują przynajmniej racjonalizować. Jedni – nadal przywiązaniem do symulakrum demoliberalnego. Nie ma ono już żadnego sensu, nie tylko wobec tego, co dzieje się na Zachodzie, ale także w związku z obecnym stanem eksperymentu ukraińskiego. Wszak Wołodymyr Zełenski już zapowiedział przekształcenie powojennej Ukrainy w „Wielki Izrael z własną twarzą i dodał, że nie ma już możliwości, by Ukraina pozostała państwem liberalnym i europejskim”. Zamiast tego dominującą rolę mają odgrywać armia i Gwardia Narodowa, a życie publiczne i codzienność obywateli „podporządkowane zostaną kwestiom bezpieczeństwa[i]. Cóż, faszyzm – jak faszyzm, na Ukrainie w sumie nic nowego, jednak szczerzy fani libdemokracji naprawdę powinni struchleć przed takim projektem, szczególnie w tamtejszej wersji. Zwłaszcza, że przecież do nas też przyjdzie, bo tak te rozwiązania są sukcesywnie, pod prąd obrotów Ziemi wdrażane.

Drukując hymny gorące epistoły

Równie mocno jednak oszukują się wierzący w jakąś nową Unię, Rzeczpospolitą Polsko-Ukraińską czy choćby jakieś konkretne zwroty z naszego w obecną awanturę zaangażowania. Nie. Przy obecnej polityce III RP oznacza ona dla Polaków tylko koszty i straty. „Udział Polski w odbudowie Ukrainy” oraz „Korzyści dla polskiej gospodarki z pracy ukraińskich imigrantów” należą do tego samego zestawu mitów, legend i podań ludowych – co miliardy, które zarobiliśmy na offsecie w Iraku. Jeśli ktoś jeszcze ma w tym zakresie wątpliwości – to niech dokładnie przeczyta projekt przepisów zwalniających ukraińskich pracowników w Polsce z podatku dochodowego[ii]. Ukraińcy w Polsce są bowiem objęci polskim system zasiłków – ale już nie polskim systemem podatkowym, z którego zasiłki te są wypłacane. Czego jeszcze nie rozumiecie?

„Ktoś powiedział – wiedziałem, że to się tak skończy.

Na żer wyszły obce wojskowe patrole…”

Naprawdę, przy tym wszystkim już naprawdę najmniej groźnie wygląda kosiniakowo-kamyszowo-gowinowy pomysł federacji polsko-ukraińskiej. Oczywiście jest tylko wrzutką demokracji medialno-partyjnej. Gdyby ją jednak potraktować poważnie – okazałby się wizją… najbardziej expresowego POLEXITu i zarazem porzucenia NATO przez Polskę. Inna rzecz, że wyłącznie dla powołania AmerUkroPolin, czyli właśnie rzucenia się z kosami wbrew procesom geopolityki i geoekonomii. I oczywiście przeciw interesom polskim, co jednak będzie chyba zupełnie naturalne i nikogo nie zaskakujące.

Konrad Rękas

[i] https://www.haaretz.com/world-news/europe/.premium.HIGHLIGHT-zelenskyy-says-post-war-ukraine-will-emulate-israel-won-t-be-liberal-european-1.10721395?fbclid=IwAR3-qZH_acJFEHQ-Kc5pyFNlyKBume7Dw-hk41LtCACO7FVaKSVEopo5N5o

[ii] https://www.senat.gov.pl/prace/proces-legislacyjny-w-senacie/inicjatywy-ustawodawcze/inicjatywa,201.html

Click to rate this post!
[Total: 61 Average: 4]
Facebook

10 thoughts on “Rękas: „Nie skończyli ostrzyć kos na sztorc stawianych!””

  1. A ja ciągle mam nadzieję. Kiedy krowopasy podstępnie zabili Sulejmaniego i al-Muhandisa 3 stycznia 2020, napisałem taki komentarz, „Upadły kraj bez zasad ze swoim wyrośniętym fizycznie i niedorozwiniętym psychicznie chorym narcyzem prezydentem jest uzbrojoną po zęby bestią powoli pożerającą samą siebie. Już tylko zwyczajowo nazywaną pierwszą gospodarką świata w rzeczywistości stojącą na skraju bankructwa. W świetle ostatnich wydarzeń nie ma i nie może być żadnego rozsądnego usprawiedliwienia w tolerowaniu państwa, w codziennym reżimie okradającego resztę świata, a nawet nieukrywającego, swojej pasożytniczej istoty. Może w końcu ten ogłupiały świat zacznie stopniowo izolować i zapędzać w kąt ten twór ze swoją toksyczną walutą.” Może miałem rację i niebawem wybrzmi piękne epitafium z „Krzyżaków” H Sienkiewicza, nad ścierwem bandyty zza oceanu. „Oto jest ten, który jeszcze dziś rano mienił się być wyższym nad wszystkie mocarze”. I świat odetchnie.

  2. Wielu rzeczy pan Rękas nie rozumie.

    „Zagrożenie Polski przez Rosję istnieje tylko wtedy, gdy Polska działa przeciw Rosji w interesie agresywnych państw i struktur zachodnich.”

    Nie. Zagrożenie Polski przez Rosję istnieje – w przekonaniu Moskwy – zawsze, gdy Polska jest niepodległa, gdyż wtedy stanowi czynnik polityczny na obszarze Europy Środkowo-Wschodniej kształtujący swoje bufory bezpieczeństwa, Ukrainę i Białoruś, inaczej niż chce ją ukształtować Rosja w swoim interesie. Pan Rękas nie rozumie, że Polska pomaga Ukrainie, gdyż nie chce być niemieckim buforem przed Rosją bowiem wtedy straci niepodległość.

    „racjonalną strategią dla Polski wydaje się po prostu zaczekać i dostosować do nowych warunków… Używając miłej zapewne niektórym analogii – trzeba czekać na śmierć Katarzyny, a nie stawiać kosy na sztorc”

    To niemądra strategia p. Rękasa na dodatek powołująca się na nieadekwatny przykład. Za Sejmu Wielkiego faktycznie trzeba było czekać na śmierć Katarzyny i nadejścia Napoleona, lecz dzisiaj czekać na Królestwo Kongresowe lub PRL może tylko pan Rękas owinięty w szaty nieskalanego patriotyzmu.

    „żaden program dla Polski nie powstanie, nie mówiąc już o jakichś aktywniejszych działaniach chętnych do jego realizacji. Tym bardziej więc bierność wydaje się jedynym logicznym rozwiązaniem. Nb. historycznie tak trudnym, że niemal nieosiągalnym dla naszej nacji…”

    Bierność to nasza cecha narodowa najbardziej krytykowana przez Dmowskiego. Polska to nie Węgry, panie Rękas, które przy Rosji mogą ugrać bardzo dużo, łącznie z rewizją granic do obszaru tzw. „Wielkich Węgier”. Polska panie Rękas, to Polska, niezmiennie między Rosją a Niemcami. I z listem Ławrowa z 2021 r. żądającym od Amerykanów przeniesienia baz NATO za Odrę… Zapamiętaj Pan sobie, Rosja zawsze przyjmie niemiecką ofertę rozbioru Polski, aby wyeliminować Polskę jako czynnik polityczny na obszarze naszych buforów na Wschodzie przed Rosją.

    Przytyki i wtręty antyukraińskie, stanowiące stały motyw w publicystyce Rękasa – to dzisiaj wyłącznie emocje, a nie racjonalna polska polityka. Wniosek, panie Rękas, jest następujący: duginizn à la polonaise to zaprzeczenie polskiej geopolityki i polskiej racji stanu.

  3. Zagrożenie Polski (Estonii, Łotwy, Litwy, Ukrainy, Mołdawii, Gruzji, etc) przez Rosję istnieje zawsze wtedy, kiedy te kraje chcą prowadzić jakąkolwiek niezależną od Rosji politykę. I właśnie w odpowiedzi na to zagrożenie usiłują one, z różnym skutkiem, szukać pomocy u państw i struktur zachodnich. Dotyczy to zresztą nie tylko krajów postkomunistycznych, ale także Szwecji, czy Finlandii.

    Jedynym krajem z tej części Europy, który nie stanowi dla Rosji zagrożenia, jest Białoruś i jest to bardzo dobry przykład tego, jak Rosja sobie takie wzajemne przyjazne stosunki wyobraża. Jako całkowite podporządkowanie i sprowadzenie kraju do takiego samego szamba, biedy i korupcji, w jakim tkwi sama Rosja.

    Kraje położone dalej od Rosji, jak Czechy, Słowacja, czy Węgry, nie odczuwają obecnie tak silnej presji z jej strony, ale nie ulega wątpliwości, że gdyby Rosji udało się zbiałorutenizować Polskę, to stałyby się następnym celem Moskwy. Kreml wysyłał już przecież pogróżki nawet pod adresem Bośni, kraju położonego ponad tysiąc kilometrów od obecnego zasięgu rosyjskich wpływów.

    Dlatego owszem, w interesie Polski i także wszystkich teoretycznie narażonych na kremlowskie roszczenia krajów, jest jak najszybsze powstrzymanie, odepchnięcie, a nawet całkowite rozbicie i rozczłonkowanie Rosji. Jeżeli zrobi to za nas Ukraina, tym lepiej. Dlatego interes Polski i interes Ukrainy jest całkowicie tożsamy. Zarówno przed 24 lutego, jak i po.

    Natomiast faktycznie nie musi to dotyczyć samych rządów. Upadek katechona Putina i całej Rosji jest korzystny dla Polski i także np. dla Węgier, ale jest niekorzystny, zarówno dla PIS, jak i dla Orbana, bo ich szanse na dalsze utrzymanie się przy władzy w swoich krajach, gwałtownie wtedy maleją. Dlatego należy się spodziewać, że PIS i Orban, ostatecznie zgodziliby się nawet odgrywać rolę Łukaszenki, byle by tylko uniknąć odpowiedzialności za to co zrobili w trakcie sprawowania władzy.

    Co do rzekomego zwolnienia obywateli Ukrainy (i Białorusi!) z podatku dochodowego Polsce, to najwyraźniej p. Rękas, z jednej strony gorąco zachęcając do „dokładnego przeczytania” druku, sam najwyraźniej go nie przeczytał. 🙁 Nie chodzi bowiem o żadne zwolnienie Ukraińców (i Białorusinów !) z PIT, tylko o rozszerzenie na nich tzw. „Ulgi za powrót”, która już dawno funkcjonuje w odniesieniu do obywateli RP. Można w tym miejscu dyskutować, czy taka ulga jest w ogóle zasadna (zdaniem pilastra nie jest), ale skoro już jest, to nie ma żadnego powodu, żeby dyskryminować w tym zakresie Ukraińców (i Białorusinów!), którzy chcieliby przyjechać do pracy do Polski.

  4. Unia ukrainsko-polska jest narzedziem wywierania nacisku na Niemcy. Nawet w takiej kwestii i w tak tragicznym polozeniu Polska jest tylko instrumentem obcej polityki. Nigdy nie bylo i nie bedzie najmniejszej szansy na zmiane przez USA glownego sojusznika w Europie . Otwarta pozostaje tylko kwestia ksztaltu tego sojuszu . To jest obecnie negocjowane. Przebicie przez Rosje polaczenia ladowego chyba az do Wegier jest rowniez czescia tych negocjacji.

  5. „Nie ma żadnych sprzecznych interesów między Polską, a Rosją,” co to za brednie; tak w skrócie: w interesie Rosji jest słaba i bez żadnych wpływów na wschod od Buga Polska, a w interesie Polski jest słaba i bez spływów na zachód od Uralu Rosja.

  6. W większości, jak zwykle u nas, schemat myślwy. Jakbyśmy sie zatrzymali w końcu XVIII w. – partia ruska i partia pruska. Nie ma to nic wspólnego z myśleniem geopolitycznym. Neutralność i dobra dyplomacja – tego u nas nigdy nie było. A Rękas ma rację.

    1. Pani ma dziecinne oczekiwania, podobnie jak p. Rękas. Polska nie może być neutralna, gdyż nasi wielcy sąsiedzi nie zaakceptują neutralności Polski, bowiem ze względu na położenie na strategicznym obszarze Rosja i Niemcy są zainteresowane przejęciem i utrzymywaniem kontroli nad ziemiami polskimi, a ostatecznie nawet ich podziałem. Polska to nie Szwajcaria – górzyste państwo bez strategicznego znaczenia, którego neutralność jest akceptowana przez jego wielkich sąsiadów, Niemcy, Francję i Włochy. Polska, podobnie jak Ukraina, to obszar rywalizacji mocarstw, „the god’s playground” jak napisał historyk Norman Davis. Pisanie o neutralności Polski to życzenie jej kolejnego rozbioru.

  7. Smutny obraz Wiedzy czytelników, i treści postów? Nic dodać, Nic ująć. Artykuł dobrze napisany, z dużą dozą wiedzy politycznej i faktycznej na dzień dzisiejszy…
    Wpisy są żałosne, nic nie pomoże świadectwo maturalne ani studia? Po prostu brak samodzielnego myślenia… Można źle myśleć, ale jest to samodzielne myślenie, to wyróżnia z otoczenia stosu bzdur napisanych? Tak jakby pod dyktando siły wyższej. Nie znam ludzi, ale jedno słowo przychodzi mnie do głowy? To są Trolle wynajęte, przez ko „GO”? Nie umieszczę tutaj żadnego nazwiska, ci co mają wiedzieć to wiedzą. A reszta niech się buja dalej na gałęzi nie do rozwoju…
    Pozdrawiam Autora.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.