Rękas: Sunak czy Truss – partia wewnętrzna wybiera premiera dla 67 milionów mieszkańców UK

Hallo, hallo, w sensacyjnym wielomeczu bokserskim stulecia zupełnie niespodziewanie Penny Mordaunt na deskach, czyli tak jak zostało już wiele miesięcy temu ustalone, w wielkim finale walki o fotel premiera Zjednoczonego Królestwa zmierzą się faworyt banków i salonów, Rishi Sunak oraz Liz Truss, ulubiona przez każdego wyborcę torysów, który zza piwa i ryby z frytkami pomstuje na tych cholernych imigrantów, jednocześnie odbierających pracę i żyjących tylko z zasiłków. W ten sposób do 2. września 2022 r. o tym kto zostanie nowym premierem liczącego 67 milionów mieszkańców państwa zadecyduje zaledwie 160 tysięcy członków jednej partii, najlepiej charakteryzowanej powiedzeniem: „Jeśli głosujesz na konserwatystów – musisz być albo milionerem, albo idiotą. Pobiegnij sprawdzić swoje konto w banku, by ustalić do której kategorii należysz…”.

Mafie, służby i loże

Ta dysproporcja, ogólnie krzywdząca dla poszczególnych składowych UK – szczególne sprzeciwy budzi zwłaszcza w Szkocji, w której konserwatyści po raz ostatni uzyskali większość wśród wysyłanych do Westminsteru posłów w 1955 roku, a mimo to od tego czasu zawsze antytorysowscy Szkoci musieli znosić kolejne konserwatywne gabinety Harolda Macmillana, Aleca Douglas-Home’s, Edwarda Heatha, Margaret Thatcher, Johna Majora, Davida Camerona, Teresy May, Borisa Johnsona – a wkrótce i ich następcy, wybranego w kopertowych wyborach bandy snobów i rasistów, manipulowanych przez miliarderów i będącą na ich usługach partię wewnętrzną. W istocie bowiem brytyjski system polityczny to siatka niewidzialnych, ale doskonale wyczuwanych przez opinię publiczną układów, powiązań z City, a nawet dworem królewskim, tajnymi służbami i czołówką urzędniczą, oczywiście formalnie „apolityczną”. Im więcej czasu upływa od dymisji BoJo – tym więcej wypływa szczegółów dotyczących swoistego spisku mającego na celu jeszcze mocniejsze uchwycenie sterów UK przez mafie kierownicze i oligarchów.

Czołowy brytyjski dziennikarz śledczy, Richard Norton-Taylor (Declassified UK) wśród osób bezpośrednio zaangażowanych w podburzenie przeciw własnemu rządowi czołówki ministerialnej i parlamentarnej partii wymienił m.in. Lorda Christophera Geidta, barona, niegdyś doradcę premiera do spraw… etyki i zaufanego Pałacu Buckingham, Lorda Jonathana Evansa, byłego szefa MI5, a obecnie członka Komitetu ds. Standardów Życia Publicznego, sir Alexa Allana, byłego szefa Komitetu Połączonych Służb Specjalnych UK, sir Philipa Rutnama, b. wysokiego funkcjonariusza Home Office, Lorda Simona McDonalda, niegdyś szarą eminencję brytyjskiego MSZ, a także obecnych szefów wywiadu i służb dyplomatycznych. Oto są realniejsi decydenci Wielkiej Brytanii niż nieszczęśni Sunak i Truss, wynajęci do grania ról debatujących pretendentów. Kto zaś naprawdę pociąga za sznurki – tego się w realiach brytyjskiej „liberalnej demokracji parlamentarnej” nie dowiemy oczywiście nigdy.

Ciągłość ponad wszystko

Sam B. Johnson żegnał się w ostatniej (?) w swej karierze sesji odpowiedzi parlamentarnych cytatem z „Terminatora2”, powtarzając „Hasta la Vista, Baby”, choć pewnie miał na myśli równie schwarzeneggerowskie (i trumpowskie) „I’ll be back…!”. Dawny i zapewne przyszły publicysta motoryzacyjny wygłosił jednak również swoje pouczenie dla następcy, bodaj jeszcze bardziej efekciarskie: „Trzymać z Ameryką, stać za Ukrainą, wspierać na świecie wolność i demokrację (oraz ciąć podatki)” – czyli, mówiąc prościej, kontynuować za wszelką cenę realizację pełnej agendy anglosaskiego imperializmu i globalizmu. I możemy być zupełnie pewni, że choć następny premier UK przede wszystkim będzie zaprojektowany/a pod kątem unikania wpadek wizerunkowych BoJo – to przecież nadrzędnym jego/jej zadaniem będzie skuteczniejsze reprezentowanie tych właśnie, nadrzędnych imperatywów polityki brytyjskiej.

Oczywiście, jeśli wśród mieszkańców UK jeszcze wzrośnie niezadowolenie społecznie i nie będzie innego wyjścia niż udawać „skupienie się na ekonomii” – wówczas elity wyciągną królika Sunaka jako ekonomicznego cudotwórcę, choć to przecież on wdrażał cięcia, przeciw którym buntują się dziś mieszkańcy Wysp. Jeśli więc będzie jeszcze gorzej, a kryzys przyjdzie przysłonić wojną – wówczas najlepiej poprowadzi na nią Truss, tępsza jeszcze od zardzewiałego na pierwszej wojnie afgańskiej bagnetu. Na tym jednak polega efektywność systemu politycznego UK, że zawsze proponuje on wyborcom takie tylko zmiany, które najlepiej odpowiadają bieżącym interesom City, Pałacu i partii wewnętrznej, w istocie niczego przecież nie zmieniając. A zatem i tym razem nie będzie inaczej, choćby nawet w ostateczności torysów mieli w przyszłości zastąpić labourzyści, z równie nijakim przywództwem czy to Keira Starmera (obecnego Lidera Opozycji JKM), czy np. Sadiq Khana (dziś burmistrza Londynu).

Tym bardziej więc nie sposób dziwić się Szkotom, Irlandczykom z Północy i coraz liczniejszym Walijczykom, że mają już od dawna dość cyrku zwanego UK, natarczywie domagając się prawa do wyboru własnej drogi.

Konrad Rękas

Click to rate this post!
[Total: 18 Average: 4.6]
Facebook

2 thoughts on “Rękas: Sunak czy Truss – partia wewnętrzna wybiera premiera dla 67 milionów mieszkańców UK”

  1. Skoro wszystko jest ustawione i każdy jest marionetka a kto na samym końcu pociąga za sznurki nie dowiemy się nigdy, stoimy na rozdrożu z dwoma opcjami.

    A. Zająć się czymś na co wpływ mamy, a jak widać nie jest to polityka.

    B. Z poczuciem wyższości moralnej opisać czemu już na nic wpływu nie mamy bo nam zabrali i dalej pisać o polityce z pozycji vojerysty żeby poczuć się lepiej.

    Opcja druga jest nęcącym panaceum. Pozwala poradzić sobie wszechstronnie z impotencja wszelaką.

  2. Proszę uważać bo tacy Szkoci i Walijczycy są mocno kreowani w Polsce w postaci Ślązaków i Kaszubów.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.