Rękas: Ukraina w UE i NATO?

Status kandydata do członkostwa w Unii Europejskiej to obecnie nie największy z problemów Ukrainy, z pewnością też jednak powodem do radości dla zwykłych Ukraińców również nie jest. Polacy wyparli to z pamięci, nie mogą więc nawet naszych sąsiadów ostrzec jakim nieszczęściem dla polskiej gospodarki były już rygory umowy stowarzyszeniowej ze Wspólnotami Europejskimi, zawartej 16. grudnia 1991 r. przez rząd Jana Olszewskiego. To m.in. w jej wyniku przez następne 13 lat polski rynek był sukcesywnie drenowany i przejmowany przez państwa zachodnie, podczas gdy równocześnie Polacy nie mogli korzystać z żadnych uprawnień przynależnych obywatelom państw EWG / UE.

Warto to podkreślić, bowiem w praktyce to status stowarzyszony, a następnie kandydacki bywają ważniejsze od ostatecznego członkostwa. To wtedy właśnie dokonują się najważniejsze zmiany gospodarki państwa aspirującego i przeważnie po ostatecznym wchłonięciu nie ma już czego chronić, ani z czym uczestniczyć w tak zwanej wspólnej polityce gospodarczej. Skądinąd akurat Ukraińcy powinni proces ten rozumieć znakomicie, mieli bowiem takie negocjacje zilustrowane w popularnym serialu „Sługa Narodu”. Jak pamiętamy, na długą listę ultymatywnych żądań europejskich filmowy prezydent Ukrainy umiał jednak odpowiedzieć szantażystom zgrabnym „Идите в жопу!”. Jaka szkoda, że Wasia Gołobrodko naprawdę nie został głową państwa, zamiast tego posłusznego Zachodowi we wszystkim Zełenski

Dwie Europy

Czy jednak Ukraina w ogóle ma szansę znaleźć się w strukturach europejskich, a jeśli tak – w… których i w jaki sposób? Cóż, najprostsza jest sytuacja tzw. Ukrainy Zachodniej, czyli polskich Kresów. Te mogą znaleźć się w UE po prostu zawierając głośno proponowaną unię z Polskę. Ale wiadomo też, że to teren mało atrakcyjny gospodarczo, w każdym razie dla Zachodu. Gra więc będzie się toczyć o przedłużanie negocjacji i jak najdłuższą eksploatację Ukrainy Centralnej, zwłaszcza jej zasobów rolniczych, dopóki się da – także energetycznych. Zwłaszcza Anglosasi każą władzom kijowskim przedłużać walkę, by można było dłużej korzystać z ukraińskiego potencjału, energii, ziemi. Docelowo jednak Ukraińcy muszą mieć świadomość, że obecnie kwestia dalszej integracji europejskiej, także z ich udziałem jest bardziej niż wątpliwa w sytuacji, gdy Europa coraz wyraźniej dzieli się na dwa bloki: pierwotne kraje jeszcze dawnej Wspólnoty Węgla i Stali, następnie EWG, a obecnie głównie strefy euro, które pod egidą Niemiec i Francji przyspieszają i pogłębiają budowanie jednego państwa federalnego. Równocześnie zaś pod kierunkiem brytyjskim próbuje się wyłuskać z UE co najmniej część państw Europy Środkowej, w tym Polskę i Pribałtikę, przy czym cel takiej operacji nie jest oczywiście ekonomiczny, ale tylko polityczny i militarny. Otóż Ukrainie nikt przecież nie pozwoli przystąpić do rozwiniętej strefy ścisłej integracji, a więc może liczyć tylko na unię z Polską, Litwą i Rumunią, czyli podział wspólnej biedy i wiecznej wojny.

Współpraca rosyjsko-europejska

Co ważne, przyznanie Ukrainie statusu kandydata było całkiem spokojnie, a nawet… życzliwie odebrane w Moskwie, podkreślającej, że UE jest wspólnotą polityczną, a nie wojskową. Stanowisko to nie jest bynajmniej zaskakujące. Faktycznie między Rosją a Europą (Unią Europejską) nie ma przecież sprzecznych interesów. Przeciwnie. Zwłaszcza na polu gospodarki, polityki energetycznej współpraca okazywała się obustronnie korzystna. Paradoksalnie, pozbycie się z UE koni trojańskich atlantyzmu mogłoby tylko ułatwić powrót do kooperacji, bo przecież jej konieczność jest oczywista dla zachodnich kręgów gospodarczych. Niezależnie od tego jakie technologie energetyczne miałyby być rozwijane w UE i jak ambitne cele klimatyczne nie byłyby stawiane – żaden z nich nie nadaje się do osiągnięcia w realnej perspektywie bez pełnego wznowienia transportu gazu z Rosji. Ani Francja, ani Niemcy, ani Włochy nie chcą i nie mogą trwale i szczerze popierać bezmyślnych sankcji i wojny handlowej bez końca. Europa może i powinna stać się jednym z pełnoprawnych ośrodków świata wielobiegunowego, jednak jedynie prowadząc interesy ze swym naturalnym eurazjatyckim zapleczem. Jeśli Ukraina suwerennie, czyli bez oligarchów, klasy kompradorskiej oraz neokolonializmu widziałaby siebie w takim właśnie środowisku – to przecież nie powinien to być dla Rosji żaden problem. Relacje rosyjsko-europejskie w oczywisty sposób zawsze będą prędzej czy później znów zwracać się ku współpracy, choćby i szorstkiej. To anglosaski atlantyzm/imperializm chciałby ten stan zastąpić wojną i agresją, jednak Ukraińcy zauważyli już chyba, że ich kraj nie leży nad Atlantykiem…

Auksztockie mocarstwo

Nie oznacza to jednak, że ryzyko rozlania się wojny ukraińskiej na inne kraje już nie istnieje. Niestety, słychać wciąż nie tylko kijowskie (coraz cichsze), ale także polskie i bałtyckie wezwania do przekazywania broni i „stawiania oporu Rosji”. A przecież nikt w naszych krajach, zwłaszcza po doświadczeniu ukraińskim, nie powinien mieć złudzeń odnośnie „obronnych gwarancji” Zachodu. Dla jasności, jeśli już – to Polacy i Litwini będą walczyć za Amerykanów i Anglików, a nie odwrotnie. Tak, jak się to obecnie przydarza Ukraińcom. Anglosasi dzielnie ich zachęcają do oporu, deklarując poparcie – ale to Ukraińcy mają ginąć. Tak zawsze było i będzie w historii i geopolityce. Nasze narody są potrzebne jako mięso armatnie i tania siła robocza, nikt nas przecież bronić nigdy nie zamierzał.

Tymczasem największe ryzyko polityki wojskowej narzucanej Polsce powoli przenosi się z Ukrainy na Litwę. Z jednej strony kwestia wejścia wojsk polskich do Lwowa i dalej, pod pretekstem unii z Kijowem, cały czas jest realna. Równocześnie jednak równie możliwe stają się prowokacje z udziałem Polaków na północnym-wschodzie. Pamiętajmy, że to Siły Zbrojne RP odpowiadają w NATO za bezpieczeństwo powietrzne Litwy, Łotwy i Estonii, a zatem faktycznie mogłyby zostać użyte w związku z jakąś litewską akcją przeciw obwodowi kaliningradzkiemu. Co więcej, znowu modna jest w Polsce opowieść o rzekomym zagrożeniu rosyjsko-białoruskim wobec tzw. „przesmyku suwalskiego”, czyli terytorium oddzielającego Kaliningrad od Białorusi. Pod hasłem obrony tego obszaru mogłaby zostać przeprowadzona akcja np. przeciw Białorusi, celem wciągnięcia jej w konflikt z udziałem państw NATO. Fakt, że ani Polska, ani Litwa nie są obecnie w żadnym stopniu gotowe do takiego starcia – nie miałby oczywiście żadnego znaczenia, bo decyzje w tej sprawie zapadłyby najpewniej w Londynie, a nie w Warszawie czy Wilnie.

Ponieważ zaś Polaków na wojnę z Rosją zwyczajowo Anglosasi wysyłali z kosami, zatem nie można sądzić, by tym razem dali nam coś bardziej skomplikowanego (i kosztownego…). Podobnie przecież rzecz się ma na Ukrainie, dokąd najbardziej zaawansowany sprzęt (niby to ofiarowywany/sprzedawany przed kamerami) w rzeczywistości nigdy nie dociera, trafiając do obozów dla terrorystów w Albanii czy okupowanej części Syrii. To zaś, co ostatecznie ląduje na polu walki – i tak jest obsługiwany przez zachodnich najemników. Fakty są jasne – Słowianie mają ginąć, po obu stronach, a nie pozyskiwać bardziej złożone technologie wojskowe. Te są zastrzeżone dla anglosaskiej rasy panów.

Szczyt pokoju czy globalizmu?

Sytuacja na samej Ukrainie wyraźnie się stabilizuje. Po pierwsze coraz więcej żołnierzy kijowskich ma dość i rozsądnie kapituluje. Po drugie tak naprawdę nie ma czym walczyć. Po trzecie zaś samo zaplecze Zełenskiego nagle rakiem wycofuje się z dotychczasowych aspiracji NATO-wskich. Nawet oficjalnie podawane poparcie społeczne dla wstąpienia do Paktu jest na Ukrainie coraz niższe. Cóż, lepiej późno niż wcale, można było oszczędzić Ukraińcom wielu problemów przyjmując taki kurs kilka miesięcy temu.

Jednocześnie jednak Londyn nie rezygnuje, a to Anglicy, nie Amerykanie, są obecnie głównymi przeciwnikami pokoju na Ukrainie. Wielka Brytania wyraźnie zaostrza ton, o czym świadczy wtorkowa (28.06.22) wypowiedź generała sir Patricka Sandersa, szefa Sztabu Generalnego British Army, który wprost zapowiedział brytyjski udział w wojnie i wezwał do intensyfikacji przygotowań: militarnych, politycznych i finansowych. Sam premier Boris Johnson na szczycie G7 niespodziewanie tonował ten jingoistyczny wyskok, jednak zdarzenie to potwierdza ciągły wzrost udziału kompleksu wojenno-przemysłowego w polityce Anglosasów. Kiedy urzędujący generał najwyższego szczebla zapowiada, że armia będzie „bronić zagrożonej demokracji” – to na milę pachnie eskalacją militaryzmu..

Nawet więc gdyby większość krajów NATO podtrzymała wizję Koncepcji Strategicznej Paktu nie wykluczającej bynajmniej powrotu do partnerskich stosunków z Rosją – można być pewnym, że Brytyjczycy, Kanadyjczycy i Amerykanie będą torpedować każdą taką możliwość, oczywiście wysuwając na plan pierwszy hałaśliwie antyrosyjskie protesty Polaków, Bałtów czy Rumunów. NATO nigdy przecież nie było paktem obronnym, natomiast obecnie już jawnie występuje jako organ anglosaskiej soldateski, zainteresowanej wojną światową. Ta zaś staje się tym bardziej realna, że na madrycki szczyt Anglosasi ściągnęli swe dalekowschodnie dominia. Australia, Nowa Zelandia, Japonia i Korea pasują wprawdzie do NATO niczym „Izrael” do konkursu Eurowizji – potwierdza to jednak, że USA i UK chcą mieć wszystkie grzybki w jednym koszyku i kwestię polityki jednocześnie antyrosyjskiej i antychińskiej koordynować łącznie. Pytanie tylko czy żywotnie zainteresowani pokojem zachodnioeuropejscy członkowie Paktu będą umieli wyciągnąć wnioski. Jeśli nie – anglosaska tyrania, militaryzm i imperializm mogą doprowadzić do globalnej katastrofy.

Konrad Rękas

Click to rate this post!
[Total: 48 Average: 4.6]
Facebook

22 thoughts on “Rękas: Ukraina w UE i NATO?”

  1. Odnośnie umowy stowarzyszeniowej z UE powstaje pytanie. Dlaczego polskie firmy musiały upaść a Chińskie nie upadły? Standardowa opowieść liberałów jest taka, że polskie firmy były niewydolne i nie mogły sprostać konkurencji. Jednak chińskie państwowe przedsiębiorstwa były jeszcze bardziej niewydolne a jednak nie upadły. Logicznie coś tu się nie zgadza. Po prostu Chińczycy założyli, że ich przemysł ma przetrwać i go chronili. Tymczasem, to Zachód zdecydował za nas, że nas przemysł ma upaść lub zostać przejęty. To zapisy umowy stowarzyszeniowej regulowały te kwestie przy czym polski przemysł ciężki miał zostać zlikwidowany, aby nie stanowić konkurencji dla Zachodu.

    1. Dość długo studiowałem problem, dlaczego rozwinął się Tajwan, Korea Pd. Japonia, a potem już żaden z krajów zwasalizowanych przez USA.

      Po pierwsze- CZAS.
      Do lat 60′ rzadzili Ameryką ludzie inteligentni, wiedzacy jak zdobywać serca tubylców, inwestujący w przemysł wasali stanowiących wizytówkę sukcesów demokracji zachodniej.
      Stąd strumień finansowania, patentów, dostępu do amerykańskiego/ swiatowego rynku.
      Podniesienie poziomu zycia było gwarancją poparcia tego modelu i sojuszu.

      Po drugie, NACJONALIZM.
      Dyktatury koreańskie czy tajwańskie, w mniejszym stopniu japońskie, uznawały za priorytet rozwój własnego kraju.
      Stąd subsydia w konkretnych działach gospodarki, kredyty, ochrona rynku wewnętrznego przed ekspansją nawet amerykańskich firm i banków.
      Amerykanie to tolerowali, rozumieli że zubożenie sojuszników będzie klęską propagandową.
      Japonia ze swoim MITI- ministerstwem przemysłu poszła podobną drogą, PLANUJĄC rozwój konkretnych działów gospodarki na dziesięciolecia naprzód.
      Choć została w pewnym momencie złamana.
      – Porozumienie z Hotel Plaza złamało kręgosłup Japończykom.

      Przejęcie dawnych KDL po roku 1990 przebiegało już na calkiem innych warunkach.
      DYKTATU.
      Wdrażacie Konsensus Waszyngtoński, wyprzedajecie się, albo dziękujemy.
      Podwyższenie kosztów życia, obniżenie płac, likwidacja konkurencyjnych branż, wyprzedaż najbardziej dochodowych firm- banki, ubezpieczenia, energetyka, wodociągi, służby komunalne, handel, likwidacja związków zawodowych, Kodeksu Pracy.
      Trudno powiedzieć ile to kosztowało sponsorów.
      Prof. Kiezun, ocenia na 5 do 15% wartości polskich firm.

      Ukraina się nie wyprzedała, mając własnych oligarchów, którzy w rozćwiartowaniu ukraińskich zasobów byli pierwsi.
      Ale….
      Przecież zawsze mżna ich majątku pozbawić, zablokować konta.
      I zmienić prawo tak, by odpowiadało amerykańskim korporacjom.

      Kontrola kraju jest zadziwiająco łatwa.
      Wystarczy przekupić bądź zmienić jego elity w posłuszne marionetki.
      Ukrainie kończą się zasoby ludzkie chętnych do umierania za interesy swoich i obcych miliarderów.
      Cóż, dobierze się mięso armatnie z niechętnych….
      Ewentualnie, wymusi ekstradycję niechętnych z krajów UE.
      show must go one….
      Do ostatniego Ukraińca, Polaka, Europejczyka…..

  2. Brexit wepchnął Wielka Brytanię w orbitę wpływów geopolitycznych USA. Wcześniej, Londyn prowadził politykę dwuwektorową – lawirując pomiędzy UE i USA. Po przytemperowaniu wektora europejskiego, silniejszy okazał się amerykański.

  3. Jakoś tak dziwnym przypadkiem się składa, że te kraje postkomunistyczne które na początku lat 90 podjęły staranie o członkostwo w UE, a potem do niej weszły, są dzisiaj znacznie bogatsze, niż te, które tego nie zrobiły. Jeszcze w 1993 roku PKB per capita na Ukrainie był taki sam jak w …Estonii (i wyższy niż w Polsce). Dzisiaj ta różnica jest ponad trzykrotna.

    Jak widać zostać „wydrenowanym” i „przejętym” przez państwa zachodnie jest niezwykle opłacalne… 🙂

    W jaki sposób sytuacja na Ukrainie ma się „stabilizować”, skoro żołnierze ukraińscy podobno masowo kapitulują i nie mają czym walczyć, jest bardzo trudno zrozumieć. Przecież gdyby tak było, to sytuacja by się bynajmniej nie „stabilizowała”, tylko przeciwnie, wojska Putina coraz szybciej parłyby do przodu.

    Skoro jednak sytuacja się „stabilizuje” to musi być na odwrót. Coraz więcej żołnierzy moskiewskich musi mieć dość i rozsądnie kapitulować, a reszta najwyraźniej zwyczajnie nie ma czym walczyć… 😉

    Zresztą p. Rękas już w lutym głosił, że Ukraina ta wojnę już przegrała, a jej wojska znalazły się w „kotłach”. A teraz w czerwcu sytuacja się „stabilizuje”. 🙂

    No, no…

    1. Znowu ekonomiczne jehowityzmy od @pilaster 😀 PKB Rosji per capita PSN wg Banku Światowego w 2021 roku wyniosło 32,803.4 USD. Tymczasem dla unijnej Bułgarii 26,705.4 USD i to pomimo znaczącego ubytku ludności, czyli istotnie malejącego mianownika. Gdzie ten cud wynikający z samego członkostwa w UE? Ponadto wynik objętej od lat sankcjami Rosji jest porównywalny (+/- 10%) do szeregu innych państw UE, m.in. Chorwacji, Grecji, Łotwy, Portugalii (członek od 1986 roku!), Rumunii, Słowacji. No cóż, libertariańskim fanatykom religijnym trudno zrozumieć, że wielkość, charakter i położenie państwa mają ogromny wpływ na wartość omawianego wskaźnika. Ciekawe, czy zatem będą twierdzić, że przeciętny mieszkaniec woj. warmińsko-mazurskiego, skądinąd rządzonego przez światłych libertarian z PO/KO, żyje ponad 3-krotnie skromniej od przeciętnego mieszkańca regionu warszawskiego (nie mylić z Warszawą!), skoro wg GUS w 2019 roku PKB per capita w cenach bieżących wynosiło kolejno 68,5% oraz 219,7% 😀

      1. PKB per capita w Rosji pomimo straszliwego zacofania i bardzo złych rządów jest stosunkowo wysoki ze względu na rentę surowcową. Rosja to ciągle największy terytorialnie kraj na świecie i stosunkowo rzadko zaludniony, stąd eksploatacja surowców per capita jest bardzo wysoka. Dlatego trzeba rosyjski PKB porównywać z krajami mającymi najbardziej zbliżone do Rosji warunki naturalne – najlepiej z Kanadą.

        Wg Conference Board PKB per capita

        Rosja – 29 268 $
        Kanada – 51 092 $

        Przy czym owa renta surowcowa, ani nie jest w Rosji rozłożona proporcjonalnie pomiędzy obywatelami, ani nie jest inwestowana w usługi publiczne (jak np. w Norwegii), tylko jest przechwytywana przez wąską klikę skupiona wokół katechona Putina z nim samym na czele, podczas gdy ponad 90% pozostałej populacji żyje w straszliwej nędzy. Kiedy żołnierze katechona Putina plądrowali Ukrainę, teoretycznie dwukrotnie od Rosji biedniejszą, nie mogli się nadziwić wylewającemu się zewsząd „bogactwu”.

  4. Ach ta anglosaska tyrania, która dwa razy wbiła nóż w plecy Niemcom. Na szczęście istnieje opozycyjne państwo na wschodzie. Szkoda tylko, że jest jednym z najbardziej skorumpowanych państw na świecie, z emidemią narkomani/alkoholizmu, chorób wenerycznych, aborcji, rozwodów. Z korupcja tak dużą, że rekruci w wojsku muszą płacić haracz aby nie być gnębionym przez starszych. Na nasze szczęście mamy takie państwo na wschodzie którego elity odwołują się do najbardziej zbrodniczego ustroju na świecie, który do tej pory istniał. I naród tego państwa jest dumny z tej spuścizny. Przy okazji co pewien czas grożą atakiem nuklearnym na inne państwa. Jednocześnie elity tego państwa są tak przywiązane go swojej ojczyzny, że drenują ją na wszelkie możliwe sposoby, i nabywają dobra w zgniłych państwach zachodu. Również swoje dzieci wysyłają i osiedlają w tychże zgniłych państwach. No cóż, co kto lubi.

    1. Ale w Rosji nie ma przynajmniej ponad stu płci do wyboru.To,że Anglosasi sa boagaci nic nie zmienia ,że to bezwzględni dranie,cynicy i obłudnicy.Wspierali przez 7 lat bezwzględną i ludobójczą wojne średniowiecznej Arabii Saudyjskiej w Jemenie, ale jednocześnie malują sie na obrońców prawa międzynarodowego i pierwszorzędnych moralistów.

  5. Udowadnianie rozwoju przy pomocy wzrostu takich wskaznikow jak dochod per capita lub wzrost PKB jest spowodowany bezradnoscia wobec skrzeczacej rzeczywistosci. Ludzie nie sa bogatsi i nie maja wiecej pomimo ciezkiej pracy , dlatego potrzebne jest przeniesienie dyskusji o bogactwie w sfere abstrakcji. Sa inne wskazniki , takie jak sila nabywcza przecietnej pensji , ktore pokazuja , ze Polacy nie tylko nie sa bogatsi , ale wprost przeciwnie i to przeciwnie nieustannie narasta . Przecietny Polak moze byc realnie biedniejszy od przecietnego Bialorusina dostajac nominalnie w przeliczeniu np. na dolary trzykrotnie wyzsza pensje. To tylko dziala, ten pozor bogactwa , gdy przecietny Polak jedzie na Bialorus. Takie sa cuda w ekonomii. Kluczem do bogacenia sie jest suwerennosc polityczna i przez to gospodarcza . Czlonkostwo w UE i sojusz z USA sa droga w przeciwnym kierunku. Jesli ktos podaje przyklad Ukrainy powinien pochylic sie nad faktem , ze w 2005 roku , po przejeciu tam wladzy przez Stany Zjednoczone PKB zmniejszyl sie skokowo o 60-70 % i do dzisiaj poziom sprzed 17 lat nie zostal osiagniety. To idealnie ilustruje szkodliwosc dla bogacenia sie sojuszu z USA , czy ogolnie z zachodem

    1. Tak tak, oczywiście. Białorusini są bogatsi od Polaków, którzy podchodzą pod granicę i błagają Białorusinów o trochę kaszy i szczyptę soli, bo nawet tego nie mają. 🙂

      Wszyscy to wiedzą, zatem to prawda. 🙂

      1. Fakty sa nieublagane. w latach 2003-2013, czyli przez 10 lat obecnosci w UE, oficjalnie PKB Polski zwiekszyl sie o 60 % . Rzad Tuska falszowal dane , wiec to bylo troche ponad 40 % . Gdyby PKB byl powiazany z zamoznoscia Polakow , to za przecietna pensje Polak powinien moc sobie kupic w 2013 roku o 40 % wiecej rzeczy niz w 2003 . Cezary Gluch , moim zdaniem dzisiaj juz przekupiony , funkcjonujacy w internecie jak independent tarder, opublikowal kilka lat temu tabelke porownujaca sile nabywcza przecietnej pensji w roku 2003 i 2013. Wszystkie dane wzial z GUS-u . Po 10 latach obecnosci Polski w UE Polak mogl sobie kupic mniej rzeczy za przecietna pensje niz 10 lat predzej pomimo wzrostu PKB. Na chwile obecna wszystko , co jest na Bialorusi nalezy do Bialorusinow . Natomiast w Polsce juz nic nie nalezy do Polakow. Troche nieruchomosci jest polskich rekach, ale pod te nieruchomosci rzad zaciaga coraz wyzsze pozyczki , poniewaz na tej zasadzie funkcjonuje polskie panstwo. Pomijajac sprawe rzeczywistego dysponowania ta wlasnoscia ograniczana przez rzad na wszelkie mozliwe sposoby , to przeciez zaciaganie a conto tych nieruchmosci dlugow pedzej czy pozniej spowoduje przejecie tych nieruchomosci przez wierzycieli. Rzad skonfiskuje te nieruchomosci przy pomocy podatkow i przekaze zachodnim bankom i korporacjom. Zrozumienie takich prostych rzeczy moze nastreczac trudnosci , bo PKB i dochod per capita , ale powtorze , fakty sa nieublagane.

        1. Wzrost PKB per capita w latach 1989 – 2021 w krajach postkomunistycznych które wstąpiły do UE:

          – Czechy 71%
          – Estonia 125%
          – Łotwa 98%
          – Litwa 115%
          – Polska 162%
          – Słowacja 126%

          A te które nie wstąpiły do UE

          Rosja 25%
          Ukraina – minus 24% (tak jest – minus)
          Mołdawia – minus 1%

          Fakty są nieubłagane.

          Oczywiście można zamiast PKB używać innych miarodajnych wskaźników, ale zawsze wyjdzie mniej więcej to samo.

          1. Nie potrafisz ustosunkowac sie do argumentow, poniewaz nie ma na nie kontrargumentow, powiedzmy uczciwie. Po drugie, Poslugujez sie wskaznikiem , ktorego sensu nie rozumiesz. PKB nie moze byc minus 24 %. Orientacja w rzeczywistosci nie jest tak latwa. Same checi nie wystarcza

            1. Wzrost PKB może być minus 24%. (oznacza to spadek) Widocznie liczby ujemne już przekraczają pułap intelektualny niektórych. 🙂

              Dynamika jest liczona od roku 1989, czyli jak najbardziej uwzględnia spadki wywołane upadkiem komunizmu. Poziom wyższy niż w 1988 Polska miała w roku 1996. A np Rosja dopiero w 2007

        2. Dla dobrobytu mieszkancow panstwa kluczowa jest sprawa suerennosci i wlasnosci , do zabezpieczenia ktorej potrzebna jest suwerennosc. Brak suwerennosci , czyli bycie kolonia , powoduje , ze mieszkancy wszystkich krajow srodkowej Europy sa coraz biedniejsi pomimo wzrostu PKB. Powinno zostac wyjasnione , co ten wskaznik wlasciwie oznacza w przypadku panstw skolonizowanych. Brak suwerennosci nie tylko pwoduje , ze zwiekszona produkcja na terenie danego panstwa nie przyczynia sie do wzrostu zamoznosci mieszkancow , ale rowniez skutkuje utrata wlasnosci , ktora dotad byla w posiadaniu tych mieszkancow. Taki jest skutek polityki zagranicy realizowanej przez rzady PO i PIS-u. Przypadki roznych Kulczykow i Filipiakow pokazuja , ze nawet ich wlasnosc jest tylko rodzajem dzierzawy , ktora w kazdej chwili moze byc cofnieta.

          1. Np mieszkańcy Korei płn, jako kraju suwerennego mają dobrobyt na niesłychanie wysokim poziomie. Natomiast mieszkańcy niesuwerennego Gibraltaru cierpią niesłychaną nędzę.

            Wszyscy to wiedzą, zatem to prawda… 🙂

            Chciałby również pilaster się dowiedzieć, jaką to własność posiadali mieszkańcy PRL, a której to zostali rzekomo „pozbawieni” w 1989 roku. Ale to przecież pytanie retoryczne, na które nikt merytorycznie nie odpowie.

        3. Kolejna sprawa jest fakt , ze w krajach srodkowej Europy produkcja w 1989 roku zostal zduszona administarcyjnymi metodami. To byly spadki o kilkadziesiat procent. Jesli w Polsce w wyniku tzw reform Balcerowicza wielkosc produkcji spadla o 50 % , to wzrost PKB o 100 % oznacza tylko powrot do stanu z 1988 . Doszlo do tego raptem kilka lat temu pod koniec rzadow Tuska. Samo tempo wzrostu w krajach srodkowej Europy po skolonizowaniu przez zachod jest mocno problematyczne. Agendy amerykanskiego rzadu ocenialy wrzost PKB Bulgarii w latach siedemdziesiatych, w okresie 10 lat, na 40 %. Po skolonizowamiu przez zachod to tempo jest duzo nizsze.

      2. Ostatni wybryk Filipiaka wyjasnil nam jaka jest rzeczywista pozycja Polakow w anglosaskim systemie. Polak , krezus jak na polskie warunki , podobno rowny krezusom zachodnim , „latajacy swoim dzetem do 90 krajow swiata”, jest tresowany jak byle pacholek i spelnia rozne zalosne poslugi . Przeciez nie jest chyba tak tepy , zeby wierzyc w globalne ocieplenie . Najprawdopodobniej chodzi o to , ze ktos moze go i te cala jego fortune w jednej chwili zdmuchnac jak swiece , gdyby nie posluchal. To jest fajny przyklad jak wyglada realnie bogactwo Polakow

  6. Anglosasi wywolali 2 swiatowe wojny i wywoluja teraz trzecia . Nie po to , zeby cos zbudowac, zajac jakies tereny i je chocby przerobic na swoj styl , tylko po to , zeby byla spalona ziemia i brak cywilizacji. Anglosasi sfinasowali przewroty bolszewickie w Rosji i w Chinach , czyli zbudowali te „najbardziej zbrodnicze systemy” . Podobnie sfinasowali rezim Hitlera . Stalin jest wielkim zbrodniarzem , ale nia tak wielkim jak Amerykanie i Anglicy . Oni bija na glowe Stalina w ludobojstwie , a obecnie realizowany przez nich plan wymordowania 92 % ludzkosci motywowany ekologicznie czyni malo waznym cale zlo , ktore zostalo dotad dokonane w historii. System anglosaski , ktory jest realizowany w Polsce przez Amerykanow od 33 lat polega na zastepowaniu zla jeszcze wiekszym zlem , katastrofalnej korupcji jescze bardziej katastrofalna korupcja . To jest bieg ku zagladzie i ,przezciez , w USA jest dokladnie to samo. Rzady Putina w Rosji i rzady parti komunistycznej w Chinach sa w porownaniu z systemem anglosaskim czyms racjonalnym i sluzacym ludziom.

    1. Nie będzie i nie dostanie kasy. UK nie ma już w UE, zaś Niemcy muszą przeznaczyć fundusze na zbrojenia. To koniec „dotacji na innowacje”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.