Luma: Dylematy optymisty: czy III RP przetrwa?

Tytuł trochę prowokacyjny, zważywszy na fakt, że obecne państwo polskie istnieje i ma się dobrze (cokolwiek by to znaczyło). Urzędy działają, policja i sądy też, oświata kuleje ale jakoś funkcjonuje, a inwestycje publiczne postępują. W oficjalnych mediach słyszymy o dobrych wynikach makroekonomicznych, o wzrostach, o dużym potencjale gospodarczym Polski, o uznaniu, jakim cieszymy się na świecie. Niby wszystko jest w porządku z obecną magdalenkowo-okrągłostołową Polską ale patrząc na dość ,,gorące”  przetasowania na arenie międzynarodowej, czego objawem są liczne wojny i w Europie i poza nią, na tąpnięcia gospodarcze, spowodowane tymi wojnami, to sądzę, że… III RP w obecnym stanie nie przetrwa. Na dowód podam tylko dwa poważne argumenty, które opisują słabość systemu społeczno-politycznego, w którym żyjemy, słabość, która jest wynikiem konstruktu zwanego III Rzeczpospolitą. Z założenia więc państwo polskie w obecnej konfiguracji jest produktem, na który gwarancja już wygasła. Dalsze użytkowanie nie jest zalecane – jak mawiają czasem napisy na niektórych produktach.

Jednym z powodów obecnego kryzysu jest fakt, że III RP powstała jako plan obcych służb (Zachodu, globalistów, etc.). To państwo, które zorganizowano na bazie ,,przegniłej” PRL czyli wcześniejszego projektu Związku Radzieckiego. Projekt ,,realnego socjalizmu” właściwie dobiegał końca już na początku lat osiemdziesiątych, kiedy to już po stanie wojennym zapadła decyzja o końcu porządku jałtańskiego. Takim oficjalnym wyrazem zmian było ogłoszenie pieriestrojki w Związku Radzieckim i spotkania Gorbaczowa z Reaganem (Genewa, Reykjavik, Waszyngton), a o nadchodzących losie Polski dowiedział się gen. W. Jaruzelski na spotkaniu z D. Rockefellerem, co było pokłosiem tego, co zaplanowano w kręgach globalistycznych i finansowych świata.

Polska po ’89 roku nie była przypadkiem, nie wyłoniła się z niczego, nie odzyskała swojej niepodległości ani pokojowo ani w wyniku wysiłku zbrojnego ale zmieniła swojego protektora. (Uważam, że Polska Rzeczpospolita Ludowa była państwem polskim. Innego państwa po prostu nie mieliśmy). Oczywiście społeczeństwo polskie musiało otrzymać jakieś ,,optymistyczne” sygnały, jakże miło pasujące do naszej mentalności, typu podziemne struktury Solidarności (Państwo Podziemne?), rozmowy Wałęsy z oficjelami PRL-u, ,,okrągły stół”, wybory ,,czerwcowe”, dostęp do mediów. Właściwie to taki oddech wolności, który krył już w sobie zalążki kolejnego zniewolenia, bo był sterowany z zewnątrz. Był to początek tego projektu zwanego III Rzeczpospolitą, w której przeżyłem całe swoje dorosłe życie i, mam nadzieję, dożyję jej końca. Wszystko na to wskazuje, że mam duże szanse na to, by tak się stało. Swój optymizm czerpię z faktu, że ci, co przejęli Polskę w latach osiemdziesiątych i ją starannie zaplanowali (nie, to nie było niechlujstwo, seria pomyłek czy przypisywana nam nieudolność w działaniu), sami są obecnie w olbrzymim kryzysie. Widocznie globalizacja weszła już w taką fazę, po której następuje już tylko domknięcie systemu, które zamienia się w chaotyczne porzucanie swoich aktywów. Był kryzys 2008 roku, była pandemia, jest wojna na Ukrainie, wojna z Iranem, tzw. zielony ład, wszechobecna cenzura. W rezultacie cały globalny plan zaczyna się zwyczajnie sypać, a wraz z nim projekt III RP traci swojego protektora.

I drugi argument za upadkiem III RP to w zasadzie jej przegniłe struktury państwowe, to ogromna korupcja, olbrzymie zadłużenie, biurokracja przewyższająca znacząco czasy przed ’89 rokiem. To wreszcie chaos w sądownictwie, którego skutkiem jest brak wiary Polaków w system prawny, upadająca służba zdrowia, oświata, której skutkiem jest ,,debilizacja” (słowo spopularyzowane przez p. B. Kopczyńskiego) dzieci i młodzieży. Wprawne oko obserwatora-amatora ale politycznego ,,fachowca” zauważa, że III RP nie nadaje się do jakiejkolwiek naprawy. Niektórzy się łudzą, że istnieje możliwość przeprowadzenia stopniowych zmian drogą parlamentarną: zmieniać prawo tak, by po kolei każda dziedzina naszego państwa była usprawniona i działała w służbie obywateli. Tak myślą zwolennicy Konfederacji Mentzena i Bosaka. Moim zdaniem jest to niemożliwe, ponieważ III RP jest ogromną budowlą, złożoną z wielu (zbyt wielu) elementów, które są spójne ze sobą, składane latami w jedną konstrukcję (PRL plus III RP) ale w sumie powodują bardzo złe działanie całego systemu. Każde wyjęcie choćby jednego elementu (zmiana ustawy), powoduje konieczność zmian w szeregu innych. Przykładem niech będzie podział terytorialny kraju. Obecnie mamy trzystopniową strukturę podziału terytorialnego. Są gminy, powiaty, województwa. Narzekamy na biurokrację centralną ale to, co się dzieje w administracji lokalnej, to rodzaj potężnego pasożyta, żerującego na ciele Polski prowincjonalnej. Czy jakiekolwiek niewielkie zmiany poprawią sytuację?

III RP nie jest oczywiście bezbronna. Ma kilka milionów beneficjentów, którzy doskonale odnajdują się w taki właśnie przegniłym i źle zorganizowanym systemie. Są dodatkowo jeszcze inne państwa, które są zainteresowane właśnie taką słabą Polską. Na naszych oczach jednak widzimy dalsze osłabianie się protektorów obecnej Polski, a dodatkowo sytuacja społeczno-gospodarcza będzie stale się pogarszała i Polacy wreszcie zauważą, że winą nie są liczne ,,błędy i wypaczenia” ustroju ale źle zaplanowana konstrukcja tego pookrągłostołowego państwa.

Jarosław Luma

Facebook
Click to rate this post!
[Total: 14 Average: 4.9]

19 thoughts on “Luma: Dylematy optymisty: czy III RP przetrwa?”

  1. Znakomicie, od lat oglądam państwo polskie „od środka” i tłumaczę, że to równia pochyła, której podłoże już (dopiero?) niektórzy zauważają.
    Komentarz o np. podziale terytorialnym państwa bardzo celny, tu jest przerost biurokracji (właściwie to działacze partyjni poprzebierani za włodarzy, ich dwory i urzędników) i jest on celowy, jak najbardziej. I jak najbardziej, nawet tak prostej sprawy nie da się odwrócić, bo „u mnie działa” co nie?

  2. „ogromna korupcja, olbrzymie zadłużenie, biurokracja przewyższająca znacząco czasy przed ’89 rokiem.”

    Czy istnieją jakiekolwiek miarodajne ilościowe dane potwierdzające taką diagnozę?

    „sytuacja społeczno-gospodarcza będzie stale się pogarszała”

    Od kiedy sytuacja społeczno-gospodarcza będzie się stale pogarszała? Po czym będzie można to poznać?

    W rzeczywistości oczywiście III RP, obecna Polska, to najbardziej udane państwo polskie, co najmniej od XV wieku. Rozwijające się po 1989 roku najszybciej w Europie. W całej Europie razem wziętej. Co oczywiście nie oznacza, że jest już ona optymalna i nie ma wad, które można by wyeliminować.

    Dokładnie na odwrót niż PRL, które z kolei było najbardziej nieudaną, najgorzej rządzoną, Polską w dziejach.

    1. Tak na szybko:
      W końcu lat 80. (1989 r.) administracja publiczna zatrudniała około 160 tys. urzędników .
      W drugiej dekadzie XXI wieku (ok. 2014–2015) liczba ta wzrosła do około 440–450 tys. osób, czyli ponad 2,5 raza więcej niż w końcówce PRL.
      Obecnie (lata 2020–2025) — szacunki wskazują, że liczba urzędników w Polsce zbliża się do 500 tys., przy czym dokładne dane zależą od definicji użytej przez GUS i od tego, czy wlicza się np. pracowników służby cywilnej, administracji samorządowej czy innych jednostek sektora publicznego. W całym sektorze publicznym (w tym nauczyciele, służba zdrowia, mundurowi itd.) pracuje dziś ok. 3–4 mln osób, czyli około 20–25% wszystkich pracujących Polaków .

      Od kiedy sytuacja społeczno-gospodarcza będzie się stale pogarszała? Po czym będzie można to poznać? Po zadłużeniu i jego obsłudze. Same odsetki od zadłużenia zbliżają się do 100 mld rocznie.
      Na szybko:
      Najnowsze dane

      2024 r. – ok. 80,2 mld zł kosztów obsługi długu (głównie odsetki od obligacji)

      2025 r. – ok. 75–80 mld zł (w zależności od wykonania budżetu)

      2026 r. (plan budżetu) – około 90 mld zł

      Dla porównania

      Program 800+ kosztuje ok. 65 mld zł rocznie

      Czyli odsetki od długu są już większym wydatkiem niż ten program.

      Dlaczego odsetki rosną

      Rosnący dług publiczny – przekroczył 2 bln zł.

      Wyższe stopy procentowe – rentowność obligacji wzrosła z ok. <2% do ok. 5–6%.

      Nowe pożyczki państwa na finansowanie deficytu i inwestycji.

      Bardzo proste ujęcie

      dług Polski ≈ ponad 2 000 mld zł

      średni koszt finansowania ≈ 4–5%

      daje to ok. 80–100 mld zł odsetek rocznie.

      ✅ W skrócie: Polska płaci obecnie około 80–90 miliardów złotych rocznie samych odsetek od zadłużenia.
      A w który miejscu textu chwaliłem PRL?

      1. W punkt, biurokracja jest znacznie większa niż w PRL a mimo „cyfryzacji” (jeden wielki przewał) mniej sprawna.
        Na papierze to potęga (jak gierkowski PRL) aż z tego „dobrobytu” kilka milionów Polaków dało „nogie”. Dobrowolnie.

        1. Tylko proszę to wytłumaczyć Pilastrowi. Magia cytowania wskaźników, danych, wykresów z MFW, BIS czy innych zachodnich pijawek.

        2. Właśnie, dlaczego 2 miliony Polaków z tego raju uciekło i nie chce wracać a dodatkowy milion pracuje za granicą, ale utrzymuje fikcję zamieszkania w Polsce?

      2. „W całym sektorze publicznym (w tym nauczyciele, służba zdrowia, mundurowi itd.) pracuje dziś ok. 3–4 mln osób, czyli około 20–25% wszystkich pracujących Polaków .”

        Świetnie. Tylu Polaków pracuje w sektorze publicznym. A teraz:

        1. Jak to się ma do innych rozwiniętych krajów. Szwajcaria, Szwecja, USA, Tajwan. A jak do krajów zacofanych, np ChRL
        2. Ilu Polaków POWINNO w takim razie pracować w sektorze publicznym. I dlaczego właśnie tylu?

        „Rosnący dług publiczny – przekroczył 2 bln zł.”

        Oczywiście – tak się nie liczy. Milion złotych długu to zupełnie co innego dla Kulczyka a zupełnie co innego dla JarkaJarka, czy pilastra. 🙂 Dług oblicza się w stosunku do możliwości jego spłaty, w przypadku długu publicznego w stosunku do PKB danego kraju

        https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_countries_by_government_debt

        Jak widać polski dług publiczny wynosi ok. 60% PKB i jest to wysokość dość umiarkowana. Wiele krajów ma znacznie wyższą tę relację, np Węgry 73,5%, a jakoś nie upadają z tego powodu.

        „rentowność obligacji wzrosła z ok. <2% do ok. 5–6%."

        Rentowność polskich obligacji 10 letnich wzrosła do prawie 9% w końcówce rządów PIS. Kiedy jednak Polska została od PIS wyzwolona, rentowność stopniowo spadła do obecnych 5-6%. Dlatego trzeba dopilnować, aby PIS nigdy nie wróciło do władzy.

        "Od kiedy sytuacja społeczno-gospodarcza będzie się stale pogarszała? Po czym będzie można to poznać? Po zadłużeniu i jego obsłudze."

        No dobrze, ale KIEDY to będzie? Od jutra? Od za rok? Za dziesięć lat?

        A co z korupcją? Czy jest przypadkiem, że przed rządami PIS Polska była drugim, po Estonii NAJMNIEJ skorumpowanym krajem postkomunistycznym NA ŚWIECIE? A nawet teraz nie jest jeszcze pod tym względem najgorzej.

        https://www.transparency.org/en/cpi/2025

        Takie kraje jak Grecja, Malta, Słowacja, Rumunia, Bułgaria, nie mówiąc już o Węgrzech i Chinach, są skorumpowane znacznie bardziej niż Polska.

        Kolejny powód, aby nigdy więcej nie pozwolić PIS rządzić.

        1. Cóż ma wspólnego procent PKB w innym kraju. Mnie interesuje Polska, a tu długu nie powinno być. Ogromne wydatki na zbrojenia, biurokracja, błędne inwestycje, hamowanie rozwoju gospodarczego poprzez system podatkowy i nadmierne regulacje, etc. Da się żyć bez długu i tutaj nie muszę posiłkować się takimi samymi durnymi rządami w innych krajach.
          Sytuacja już się pogarsza od wielu lat. Będzie coraz gorzej, bo obsługa zadłużenia to pętla na szyi. A dojdzie jeszcze SAFE – płatne odsetki i zadłużanie się na zbędne zbrojenia, przekazywane potem częściowo Ukrainoe.
          Podaje Pan ciągle wskaźniki charakterystyczne dla gospodarek po Bretton Woods. Jakaś rentowność, jakieś wskaźniki, jakieś transparency. To są bzdury. Korupcję można zwalczyć bardzo łatwo: odciąć możliwości korupcji (zmieniać prawo, likwidować ustawy zezwalające władzy na decyzje, zlikwidować państwowe fundusze i spółki, etc). Oczywiście nie do zera ale na te nieliczne wystarczy dobre i krótkie prawo, prokuratura, sądy i odpowiedzialność władzy i urzędników za decyzje całym swoim majątkiem (lub więzienie).
          A jak się liczy dług? Pan chyba nie jest dzieckiem. Po co porównywać mnie i Kulczyka czy państwo. Najważniejsza kwestia, że wierzyciele i tak wyciągną z Polski te pieniądze. A więc całe pokolenia zapłacą za błędy ,,naszej” władzy albo podatkami albo majątkiem, albo kopalinami, lasami, podległością, etc.
          I co Pan się uparł tego PIS-u. …by PIS nie wróciło… To wróciło KO. Widzi Pan tu różnicę? Tak to jest ze zwolennikami dwóch plemion: walka zażarta do końca III RP. A w rzeczywistości zbieżność w większości decyzji, bo oba obozy to pookrągłostołowe produkty USA, Niemiec, Kiszczaka i reszty bandy. PIS i PO są zgodne w sprawie: Ukrainy, UE(kosmetyka), NATO, Iranu, Izraela, kontroli naszych finansów przez międzynarodowych grandziarzy, zielonego ładu, pandemii, cenzurze, itd., itd.
          I tak się zastanawiam czy Pan pisze poważnie czy tylko po to, by wsadzać kij w mrowisko prawicy. Bo jeśli poważnie, to ok. Dyskusja jest potrzebna. Mam jednak wrażenie, że Pan sobie czasami kpi. Podawanie tych chorych wskaźników międzynarodowych organizacji zachodnich i różnych dziwnych prywatnych instytucji nie ma w ogóle sensu. To są produkty BIS w Bazylei, Bretton Woods i różnych innych bankierów, którzy trzymają nasz świat za twarz. A Pan to z upodobaniem cytuje.

          1. Jeśli chodzi o PiS to nie widzisz że robi mu reklamę, żeby nadal PiS było tą jedyną poważną alternatywą antysystemową, jakby ludzie mieli znowu dość tego państwa. I żeby nadal ten teatr trwał

          2. Dyskusja musi się opierać na faktach. Na obiektywnych, mierzalnych, ilościowych, miarodajnych danych. Na wskaźnikach. Na wskaźnikach o wyższej rozdzielczości niż zero-jedynkowa dług/brak długu korupcja/brak korupcji. Nie ma i nigdy nie będzie kraju bez długu i korupcji, kwestia jest tylko jak duże one są. Czy dług jest przeznaczony na inwestycje, czy na przeżarcie i zmarnotrawienie. Czy można go spłacić łatwo, czy trudno. Czy korupcja jest na tyle duża, że dławi rozwój gospodarczy. Czy rośnie, czy spada. A od oceny tego są właśnie wskaźniki.

            Oczywiście może być, ze wskaźniki używane przez pilastra są nieadekwatne i błędne. Narodowi socjaliści z PIS często to, także jak widać tutaj, pilastrowi zarzucają. Jednak nigdy żaden z Was nie zaproponował wskaźników alternatywnych, o przynajmniej nie mniejszej miarodajności niż te używane przez pilastra, a które by pokazywał coś odwrotnego niż wskaźniki używane przez pilastra. I JarekJarek też oczywiście takiej alternatywy nie podał.

            Wy nie dyskutujecie. Wy Głosicie Prawdy Objawione. 🙁

            1. W gospodarce jest tak, że o wszystkim decyduje zaufanie do systemu a nie jego obiektywny stan. Nagle pomimo niezłych wskaźników, to zaufanie znika i zaczyna się kryzys. Przykładowo Polska jest zależna od kursu Dolara i Euro. Ucieczka inwestorów spowoduje wzrost kursów tych walut o 400 proc. i tak się skończy III RP. Znaczna część naszego długu jest w walutach obcych a zatem nie będziemy w stanie go obsługiwać.

    2. „W rzeczywistości oczywiście III RP, obecna Polska, to najbardziej udane państwo polskie, co najmniej od XV wieku. Rozwijające się po 1989 roku najszybciej w Europie. W całej Europie razem wziętej.”

      Czy istnieją jakiekolwiek miarodajne ilościowe dane potwierdzające taką diagnozę?

      1. Oczywiście. Np średnie tempo wzrostu polskiego PKB per capita. W latach 1989-2024 wynosiło ono średnio 3,2% rocznie. Było to w tym czasie najwyższe tempo rozwoju w całej Europie. No, po prawdzie drugie najwyższe, po Albanii. Ale Albania startowała z dużo niższego poziomu. W 1989 jej PKB per capita był niższy od polskiego ponad dwukrotnie. A z niższego pułapu łatwiej uzyskać szybszy wzrost niż z wysokiego. Ostatni taki szybki wzrost względem reszty Europy, Polska miała właśnie w XV wieku.

        1. „A z niższego pułapu łatwiej uzyskać szybszy wzrost niż z wysokiego.”

          Ta też okoliczność zapewne (a nie „udaność” III RP) tłumaczy, dlaczego mieliśmy wyższy wzrost np. w stosunku do Niemiec i Francji.

          Średni wzrost PKB per capita Chin w latach 89-24 to 7-8%.

        2. Nie można sobie arbitralnie dobierać punktu odniesienia. Ja obieram sobie jako taki punkt Azjatyckie tygrysy i Chiny. I co? Wychodzi, że 3,2 proc. to raczej mało. Polska traciła do tych państw po 1989 r. Najlepszym dowodem jest nasza dopiero 20 pozycja w świecie a za Gierka była to 12 pozycja. Relatywnie tracimy dystans a UE to degrengolada gospodarcza i dlatego nie jest to dobry punkt odniesienia.

  3. Sytuacja mimo wszystko nie jest zla, poniewaz mamy wiedze co do tego , co nas niszczy . Jestesmy pierwszym pokoleniem od 300 lat , ktore rozumie , o co chodzi . Ostatnim paroksyzmem starego byl PIiS ze swoja niepodleglosciowa hagada. Mencen to jest karykatura wszystkich bajerow , na ktore nabierano Polakow po 89 r. Nie mam pojecia , jak to wszystko sie skonczy , ale teraz wiemy , na czym to polega. Sa poglady , ze mniejszosc odpowiednio zdeterminowana jest w stanie narzucic swoj punkt widzenia wiekszosci.

  4. Pilaster, „od XV wieku”, naprawdę? A może od Mysiej Wieży lub Potopu, wtedy też GUS i WTO zbierał dane, powstawały wskaźniki wolności gospodarczej itp.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *