Barszcz trochę przegiął

Wybuchła awantura. Dlaczego? Bo Jarosław Gowin zatrudnił w Ministerstwie Sprawiedliwości Mirosława Barszcza (tutaj). Zatrudnił za 22 tysiące złotych miesięcznie. Ale nie jako osobę fizyczną, a jako podmiot gospodarczy. Barszcz ma za te pieniądze przygotować sztandarowe projekty deregulacyjne ministra.

Awantura dotyczy zarówno kwoty, jaką dostaje Barszcz jak i formy prawnej jaką związał się on z Ministerstwem. To bardzo ciekawy przykład. Dlaczego? Bo bardzo wiele mówi o stanie i spojrzeniu na naszą administrację.

Po pierwsze więc: Mirosław Barszcz jest niewątpliwie najwyższej klasy profesjonalistą. Jeśli ktoś ma dobrze przygotować kluczowe projekty deregulacyjne, to tylko on.

Po drugie: Czy wart jest takich pieniędzy? Na warunki komercyjne na pewno tak. Jak na nie – nie jest to duża kwota. Także dlatego, że współpracownik Gowina będzie musiał za te pieniądze dobrać sobie cały sztab współpracowników. Ludzi, którzy za swoją pracę będą musieli otrzymać wynagrodzenie.

Po trzecie: Sprawa Barszcza będzie brzemienna w skutkach. Dlaczego? Bo pokaże czy prawdziwi, cenieni na rynku fachowcy, mogą szukać dla siebie miejsca w administracji. Oby „afera Barszcza” tak się właśnie skończyła. Oby była prawdziwą zachętą dla chcących służyć państwu zawodowcom.

Po czwarte: Sama forma prawna zaangażowania Barszcza nie budzi moich zastrzeżeń. Na ile znam Jarosłwa Gowina to pięć razy sprawdził stosowne procedury zanim podpisał z Barszczem stosowną umowę. A jednak Barszcz trochę przegiął. Przegiął, bo traktując swoją misję u boku Jarosława Gowina jako profesjonalnie wykonaną i opłaconą pracę, dał do ręki jego wrogów znakomity argument. Wylał wodę na przysłowiowy młyn wszelkiej maści populistów. Dał do ręki potężny populistyczny argument, całej masie autentycznych wrogów deregulacji. Wszystkim tym grupom, które mają się znakomicie w gąszczu wszelkiej maści koncesji i pozwoleń.

Być może tym jednym prostym błędem, a może odrobiną chęci słusznego zarobku postawił znak zapytania nad całą, deregulacyjną misją Gowina. Misją, która przez ten jeden – rozdmuchany do niebotycznych rozmiarów incydent – została moim zdaniem autentycznie zagrożona. I właśnie dlatego Barszcz źle zrobił że przegiął.

Jan Filip Libicki

www.facebook.com/flibicki

aw

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.