Cena węgla w dół i w górę

Światowe agencje donoszą z Pekinu o podjęciu w połowie września decyzji dotyczących ograniczenia zużycia węgla w energetyce. Zdecydowano się na to z wielu powodów.

Jednym z nich było nadmierne zapylenie największych miast chińskich, znajdujących się w centralnej i północnej części państwa. Utrzymujący się przez wiele dni smog zmusił ich mieszkańców do noszenia na twarzy masek ułatwiających oddychanie. Zapylenie powietrza w samej stolicy 40 razy przekroczyło dopuszczalne normy. Rząd chiński ogłosił, że do 2017 r. zmniejszy zużycie węgla z obecnych blisko 70 proc. wytwarzanej energii do 65 proc. z dalszym zamiarem redukcji jego zużycia.

Względne ograniczenie

Jest jasne, że wytwarzanie energii elektrycznej musi być dostosowane do potrzeb stale rozwijającego się przemysłu. Ten zaś nawet w tej „niższej skali rozwoju” – 7,5 proc. rocznie – będzie zużywać coraz więcej energii. Plany budowy nowych elektrowni węglowych nie zostaną anulowane. Przewidują one wzrost ich mocy o 50 GW rocznie. Jednocześnie mają być zamykane stare i przestarzałe siłownie węglowe.

Być może tempo ich likwidacji będzie większe niż instalacja nowych mocy. Proporcje te mogą ulec zmianie wobec bardziej intensywnego rozwoju energetyki jądrowej, gazowej i ze źródeł odnawialnych. Jest to prawdopodobne, gdyż Chiny również i w tych dziedzinach mieszczą się w czołówce światowej. I to spowoduje, że udział energetyki węglowej zmniejszy się do wielkości założonych w planach rządu. Wydobycie węgla wraz z importem, w ilości zbliżonej do 4 mld t wydaje się być niczym nie zagrożone. Choć i tu trwa dyskusja nad zachowaniem dotychczasowych proporcji pomiędzy wydobyciem własnym a importem.

Spadek ceny

Najpierw nastąpił on z powodów globalnego kryzysu gospodarczego. Chiny, których główne dochody pochodzą z międzynarodowego handlu odnotowały ostatnio mniejsze zyski. Te zaś przełożyły się na niższą produkcję, co pociągnęło za sobą ograniczenie zapotrzebowania na energię. Górnictwo węglowe w 2012 roku zderzyło się z tym problemem. Hałdy niesprzedanego węgla zaczęły tu rosnąć jeszcze szybciej niż w Polsce. Zgromadzono na nich ponad 300 mln t węgla i stale się powiększają. Na zdjęciach ilustrujących ten problem widać place, na których leżą wysokie piramidy węgla, ciągnące się poza horyzont. Dlatego zaczęto ograniczać jego import. Jego ceny poszły w dół. Tysiące małych chińskich kopalń nie mogło wytrzymać tej konkurencji i zostało zlikwidowanych. Tylko gigantyczne koncerny mogły dotrzymać kroku spadającym cenom. Pozwala im na to stały postęp mechanizacji wydobycia.

Największy chiński koncern węglowy CNCC (China National Coal Group Corporation) posiadający 45 kopalń, który zatrudnia 110 000 ludzi musiał w ubiegłym roku zmniejszyć wydobycie z 226 mln t do 176 mln t. Planuje jednak je zwiększyć do 280 mln t w 2015 r. Następuje konsolidacja rynku wydobycia. Pozwala ona na dotrzymanie zysków i na konkurencję z importem. Kilkanaście podobnych chińskich koncernów węglowych zamierza w całości opanować rynek węgla. Uczestniczą w nim również kapitałowo, ale też samodzielnie duże konsorcja zagraniczne, które uzyskały koncesje na wydobywanie węgla w Chinach. Nie wielkie są jednak szanse na utrzymanie przez nie poprzedniego poziomu wydobycia w tym kraju zbliżonego do 4 mld t.

Priorytet ochrony środowiska

Chiny nie zwracały dotąd prawie żadnej uwagi na wymogi środowiska, związane z eksploatacją węgla kamiennego. Priorytetem było bogacenie się państwa i wzrost poziomu życia ludności. Teraz nastąpiło zrównoważenie tych dwóch dziedzin, decydujących o warunkach zamożności i komforcie życia. Chińczycy, podobnie jak wszyscy ludzie, chcą korzystać z osiągniętego bogactwa w spokoju, radości i w zdrowiu. Zniszczone i zatrute ponad wszelką miarę środowisko im na to nie pozwala. Zanieczyszczone powietrze, ucieczka wody, wysychanie cieków, jezior i rzek oraz studni z wodą pitną to skutki ilustrujące wpływ górnictwa na środowisko. Następuje pustynnienie setek tysięcy kilometrów kwadratowych terenu. Piaskowe burze, smog w miastach, coraz liczniejsze choroby układu oddechowego i znaczący wzrost zachorowań na raka to skutki przypisywane nadmiernej eksploatacji węgla. Chińczycy mają tego dosyć.

Każdego roku w całym kraju odbywa się przynajmniej kilkanaście masowych protestów przeciwko dalszej rozbudowie górnictwa i budowie elektrowni opalanych węglem. Setki tysięcy ludzi całymi dniami koczują podczas tych protestów na ulicach blokując autostrady i domagając się od władz zmiany polityki energetycznej. Dziesiątki tysięcy mieszkańców „kluczowego obszaru gospodarczego” na południu Chin Guandong zgromadziły się 20 grudnia 2011 blokując autostrady, aby zaprotestować przeciwko budowie nowej elektrowni w pobliżu Shantou. Policja użyła gazu łzawiącego. Doszło do starć, w których według agencji CCN miały zginąć dwie osoby. Dziesięć tysięcy ludzi protestowało w dniu 11 marca 2012 roku w prowincji Hainan. Ludzie wyszli na ulice miejscowości Ledong, aby zaprotestować przeciwko budowie kolejnej elektrowni. Podczas zamieszek zaatakowano budynki rządowe. Policja została obrzucona cegłami.

Kilka miesięcy później w październiku protest ten jeszcze bardziej się nasilił. I trwał przez kilka kolejnych dni. Wzięło w nim udział około 100 tys. ludzi. Do drastycznych wydarzeń doszło w prowincji Yunnan, gdzie mieszkańcy protestowali przeciwko kopalniom węglowym. W kwietniu 2012 r. zebrali się tam wieśniacy budując miasteczko namiotowe. Podczas jego pacyfikacji zginął policjant, 15 uczestników protestu zostało rannych. Tego rodzaju protesty są coraz częstsze i władze muszą się z nimi liczyć.

Reforma

Coraz liczniejsze protesty przeciwko rozwojowi energetyki węglowej stały się w Chinach codziennością. Rząd postanowił wyjść im naprzeciw, szczególnie, że były one coraz bardziej uzasadnione. Uznano, że istniejący kryzys jest do tego najlepszą okazją. Pierwszą czynnością na tej drodze była decyzja o zamknięciu tysięcy małych podziemnych i odkrywkowych kopalń wydobywających mniej niż milion ton rocznie. Kopalnie te z wielu powodów były od dawna w ogniu krytyki.

Po pierwsze, jako obiekty prywatne, nie przestrzegały przepisów bezpieczeństwa pracy. Spowodowało to liczne wypadki i katastrofy, przez co chińskie górnictwo uważane jest za najbardziej niebezpieczne na świecie.

Po drugie, zlikwidowano w ten sposób jeden z czynników degradujących okoliczne środowisko.

I po trzecie, zmniejszono dostawy niepotrzebnego aktualnie węgla do elektrowni. Dostosowując spadek wydobycia do rynku, zabroniono w regionie stołecznym oraz w Szanghaju i Genghzou budowy nowych elektrowni węglowych. Na importowany niskiej jakości węgiel nałożono podatek w wysokości 3 proc. Ubytek węgla z zlikwidowanych małych kopalń postanowiono nadrobić zwiększonym wydobyciem w nowoczesnych, zmechanizowanych i doskonale wyposażonych kopalniach gigantach. Jeżeli to nie wystarczy, zostanie zwiększony import, gdyż węgla kamiennego na świecie nie brakuje. Jest to rząd miliarda ton rocznie, którego, już w przyszłym roku zabraknie w chińskim bilansie węglowym. Ten miliard ton nie będzie łatwo Chinom uzupełnić, gdyż mniej więcej tyle wynosi cała jego podaż w światowym handlu. Oczywiście, że wzrośnie jego wydobycie we wszystkich krajach. Być może z trudem pokryje to zapotrzebowanie na węgiel w Chinach. Jego coraz większy brak na rynku windować będzie ceny do góry. Stanie się to w sytuacji, kiedy w Chinach zlikwidowane zostanie owe pół miliarda ton zalegające na hałdach. Winne być one zużyte już w przyszłym roku. Potem należy spodziewać się systematycznego wzrostu jego ceny.

Ograniczenie wydobycia

Węgiel w Chinach wydobywany będzie coraz bardziej racjonalnie na zasadach zrównoważonego rozwoju. Będzie on polegał na ochronie środowiska, tak aby górnictwo i energetyka w minimalnym tylko stopniu zmieniały warunki życia mieszkańców.

Coraz liczniejsze protesty wskazują na to, że od polityki tej nie będzie już odwrotu. Własne wydobycie prowadzone będzie tylko przez wielkie państwowe koncerny, które będą mogły cenowo konkurować na rynku. Brakującą ilość węgla trzeba będzie importować. O ile wydobycie z chińskich kopalń będzie stopniowo maleć pod naciskiem protestów, to o tyle musi wzrastać import węgla. Ilościowo nastąpi prawdopodobnie jego podwojenie. Rynek węglowy stanie pod znakiem niedoboru.

To zaś spowoduje, że cena węgla wzrośnie przynajmniej o 30 proc. i wróci do swoich wysokich notowań. Jego niedobór na światowych rynkach w tej samej skali będzie się powiększał. Jest to gwarancją, że wysokie jego ceny zostaną utrzymane przynajmniej przez kolejną dekadę. W tej sytuacji polskie górnictwo węgla kamiennego musi przetrwać niekorzystną koniunkturę, która w ciągu dwóch lat winna spowodować, że cena węgla znów pójdzie w górę.

Adam Maksymowicz

Artykuł ukazał się na portalach www.nettg.pl i www.polska-azja.pl.

Dodał Stanisław A. Niewiński

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *