Czy niepełnosprawni w Sejmie to sprawka Ziobrystów?

Od wczoraj, rodzice dzieci niepełnosprawnych, którzy na rzecz opieki nad nimi zrezygnowali z pracy zawodowej i ich pociechy blokują Sejm. Pewnie są wśród nich przypadki różne. Trzeba je rozpatrywać indywidualnie. Namawiam jednak szczerze blokujących by zaprzestali swoich działań. Nie warto w tym przypadku brać złego przykładu z górników i różnej maści pseudo związkowców. W demokracji sposobem na popychanie spraw do przodu jest bowiem rozmowa, a nie blokowanie budynków publicznych.

W tym przypadku też warto rozmawiać. Warto rozmawiać, bo stanowiska blokujących i rządu wcale nie są odległe. Wczoraj, w programie „Tak jest!”, w TVN24 wystąpiłem razem z przedstawicielką blokujących panią Hartwig. Jej postulatem było, by tacy jak ona rodzice otrzymywali za opiekę nad swymi dziećmi najniższą pensję, to jest 1640 zł. Dziś zsumowane, wszystkie składniki świadczenia pielęgnacyjnego wynoszą 1066 zł, gdy jeszcze w 2008 roku wynosiły 420 zł. Jesteśmy więc w pół drogi do postulatów blokujących. I warto im przypomnieć, że te „pół drogi” zawdzięczają rządowi Donalda Tuska. Temu samemu rządowi, który dziś odsądzali od przysłowiowej czci i wiary. Takie są twarde fakty.

Sam jestem osobą niepełnosprawną w stopniu znacznym od urodzenia. Mam 43 lata i przynajmniej do 30 roku życia nie byłem osobą publiczną, (z którego to powodu protestujący zarzucają mi dziś brak obiektywizmu) i świetnie pamiętam, jak wyglądała sytuacja osób niepełnosprawnych 30, 20 i 10 lat temu. W porównaniu z tym, co mamy dziś to są lata świetlne! I przynajmniej niektórzy z protestujących powinni to pamiętać!

Czy te 1066 zł + inne elementy wsparcia (turnusy rehabilitacyjne, dofinansowanie środków ortopedycznych i ośrodki choćby dziennego pobytu) to dużo? Nie! Za mało? Tak! Ale czy jest to dosyć szybki marsz w dobrym kierunku? Zdecydowanie tak! To jest – jak mawiał klasyk – po prostu oczywista oczywistość! Skąd więc ten burzliwy protest?

Cóż… Po pierwszym dniu jego trwania słychać intensywne głosy, że ci rodzice i ich niepełnosprawne dzieci koczują dziś w Sejmie na zaproszenie posłów Solidarnej Polski. Czy to prawda? Dziś rano zapytam o to wprost w audycji Polsatu. A jeśli to nie jest zwykłe zaproszenie? Jeśli ta specyficzna blokada sejmowa to jest – od początku do końca – pomysł posła Mularczyka i jego kolegów? Nooo…. Gdyby to była prawda to mielibyśmy do czynienia ze skrajną podłością. Z sytuacją, w której – dla kilku dziesiątek procenta w wyborczym sondażu – ściąga się do blokady Sejmu rodziców i dzieci bez dwóch zdań potrzebujących. Gdyby to była prawda, to mieli byśmy do czynienia z politycznym wykorzystaniem naiwności tych ludzi. To było by odrażające…

Jan Filip Libicki

www.facebook.com/flibicki

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *