Gwardyjskość Włodzimierza Putina

Pan Prezydent Włodzimierz Putin w pełni zasługuje na miano Custos Civitatis – Strażnika Civitatis. Okazał się być protektorem, obrońcą, tym, ktόry czuwa – inaczej mόwiąc: Gwardzistą.

Rachityczny i sekciarski, nawykły do “myślenia” w kategoriach interesu ekonomicznego i zysku pieniężnego “umysł” człowieka wspόłczesnego nie jest w stanie przeniknąć głębi odniesień cywilizacyjnych wydarzeń, ktόre rozegrały się na naszych oczach na Krymie.

Zależny od mediόw, zaplątany w sekciarskie intrygi – głupiec AD 2014 nie zauważył więc cywilizacyjnej doniosłości tego, co na Pόłwyspie zaszło. Prezydent Włodzimierz Putin przyłączył do Rosji terytorium o powierzchni 27 tys. kilometrόw kwadratowych. Nie chodzi mi ani o “powrόt Krymu do macierzy” – Rosja nie jest bowiem dla Krymu “macierzą” ani o geopolityczny wymiar aktu z 21 marca br.
Nie są w tym momencie istotne jako takie ani militarne znaczenie Krymu ani motywy jakimi w swej akcji politycznej kierował się Prezydent Federacji Rosyjskiej.

Od kiedy ludzkość jest ludzkością, czy to w Grecji czy w Rzymie czy w biblijnym Izraelu zwycięstwo nad wrogiem, przyłączenie do państwa skrawka terytorium, odzyskanie go w wyniku zbrojnego wystąpienia zawsze uważane było za czyn chwalebny i zasługujący na publiczną laudację państwową.

Na zwycięzcę w Rzymie czekał Triumf. Tak samo było w Grecji. Ale nie musimy cofać się aż do starożytności. Czyż Polacy nie poczuli się dumni kiedy do Polski przyłączono Zaolzie? Można i trzeba dyskutować o zasadności politycznej aktu 2 października 1938 roku. Był to jednak – z punktu widzenia honoru – akt chwalebny.

Dokonanie Prezydenta Putina zasługuje na naszą uwagę. Jest on bowiem – niezależnie od tego, co można sądzić o pewnych aspektach jego polityki, szczegόlnie o nasilającej się ostatnio w Rosji “walce z faszyzmem” – jedynym zwierzchnikiem państwa w Europie, ktόry troszczy się o swόj kraj.

Przyłączając do Rosji Krym – powiększył ojczyste terytorium. Czyniąc tak – oddalił od Ojczyzny niebezpieczeństwo wasalizacji Rosji przez wrogie mocarstwo, ktόremu uniemożliwił zainstalowanie się na Pόłwyspie. Obronił integralność, całość i zwartość rosyjskiego stanu posiadania. Wobec wrogόw zamanifestował siłę i zdecydowanie. Obywatelom Rosji dał powody do dumy. Wzmocnił morale wojska, a wreszcie zaopiekował się osieroconymi i opłakującymi śmierć kolegόw bojownikami jednostek Berkutu. Wreszcie – przychylając się do prośby mieszkańcόw o przyjęcie Krymu do Federacji Rosji – Włodzimierz Putin uchronił od represji i od zemsty junty ludność cywilną. Przywrόcił Chrześcijaństwu (niestety! schizmatyckiemu – pierwszy boleję nad trwaniem Rosji w błędach schizmy wschodniej) skrawek ziemi, ktόry inaczej zostałby poddany tyranii sił piekielnych.

A wszystko to bez rozlewu krwi i z poszanowaniem lokalnej autonomii podmiotόw Pόłwyspu.

Pan Prezydent Włodzimierz Putin w pełni zasługuje na miano Custos Civitatis – Strażnika Civitatis.
Okazał się być protektorem, obrońcą, tym, ktόry czuwa – inaczej mόwiąc: Gwardzistą.

Tym, ktόrzy mόj felieton uznają za delirium nie mam nic do powiedzenia, z wyjątkiem jednego tylko: tego, że zapomnieli języka ludzi wolnych, że zamiast krwi szlachetnie urodzonych Obywateli w ich żyłach bulgocze coca-cola zmieszana z uryną.

Antoine Ratnik

Za: http://antoineratnik.wordpress.com/2014/04/02/gwardyjskosc-wlodzimierza-putina/

a.me.

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *