Jadwiga Staniszkis popiera Palikota?

Dziś w polsatowskich Wydarzeniach obejrzałem rozmowę Doroty Gawryluk z Jadwigą Staniszkis. Rozmowę, która mnie zdumiała, ale która teoretycznie brzmiała logicznie. Bo oto jedna z najbardziej znanych komentatorek politycznych przekonywała Jarosława Kaczyńskiego, że w swych wyborczych wysiłkach powinien zwracać się do centrum. I że w związku z tym błędem jest zgłaszanie do funkcji szefa klubu PiS Mariusza Błaszczaka, a do stanowiska należnego partii wicemarszałka Marka Kuchcińskiego. Jak można tak postępować – biadoliła Pani Profesor – kiedy po wyborach w tym klubie znalazło się grono znakomitych ekspertów, takich chociażby jak Szałamacha i Wipler?

Dlaczego ta rozmowa zdumiała mnie aż tak bardzo? Otóż dlatego, że choćby pobieżne spojrzenie na sposób skonstruowania partii przez Jarosława Kaczyńskiego pokazuje, że owe dwie zgłoszone przez niego kandydatury są tej konstrukcji najbardziej naturalnym owocem. Najważniejszym politycznym doświadczeniem prezesa PiS jest bowiem historia Porozumienia Centrum z początku lat 90-tych. To wtedy, otaczając się ludźmi dużo bardziej politycznie samodzielnymi, został on przez nich – w swoim najgłębszym przekonaniu – zdradzony. Dlatego też drugi raz tego błędu nie popełnił. Odtąd kluczowe funkcje w partii pełnią więc ludzie politycznie niesamodzielni. Czym objawia się ten brak politycznej samodzielności? Ano tym, że w przypadku rozpadu PiSu ludzie ci nie będą mieli żadnej osobistej wartości. Ani politycznej ani wyborczej. Trudno bowiem zakładać, że oto jakaś nowa formacja szukając jakiegoś sprawnego i rozpoznawalnego pełnomocnika zgłosi się na podkarpaciu do Marka Kuchcińskiego a w Radomiu do Marka Suskiego. Do Marzeny Wróbel, Beaty Kempy Wiplera i Szałamachy tak. Albo z powodu ich kompetencji, albo politycznego potencjału. I właśnie z tych powodów to Kuchciński i Błaszczak, a nie oni otrzymują takie propozycje. Ci dwaj pierwsi będą w polityce albo z Kaczyńskim albo wcale. I właśnie dlatego są dla niego tak cenni.

Przenikliwa Pani Profesor zupełnie tego nie widzi. Dlaczego? Odpowiedzi może być kilka. Pierwsza taka, że zwyczajnie nie chce tego widzieć. Druga taka, że jest osobą skrajnie naiwną. I wreszcie trzecia – że w swych analizach już kompletnie odleciała. No, ale jeśli tak jest to ujawnił się nam w osobie Jadwigi Staniszkis zupełnie nowy sojusznik Palikota. To on jest bowiem specjalistą od politycznych odlotów. I trudno się dziwić, w końcu legalizacja marihuany to jego główny wyborczy postulat, ale Pani Profesor? Czyżby też?

www.facebook.com/flibicki

Jan Filip Libicki

aw

Facebook
[Głosów:0    Średnia:0/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *