Krupa: Myśli na gorąco po debacie aborcyjnej w Sejmie

Jesteśmy za skierowaniem obu projektów do dalszych prac, ale nie wspieramy drugiego projektu – zakończył swoje wystąpienie jeden z posłów PiS.
Czyli już widzę jak ta sprawa się skończy: zostanie utopiona.
PiS ma szansę odbudować w Polsce porządek chrześcijański, zamiast tego, mając pełnię władzy, projekt jednoznacznej ochrony życia, konieczny wymóg tegoż porządku, na jakieś 99% rozmyje, roztrwoni i skasuje. Pozostanie w najlepszym wypadku głosowanie nad usunięciem jednego, bądź dwóch „wyjątków”, tak, żeby można było sobie gębę wycierać katolicyzmem przy następnym cyklu wyborczym i brylować w toruńskich mediach, a także zajmować pierwsze miejsca na liturgicznych spektaklach z okazji kolejnej rocznicy powstania pewnego radia. No bo przecież „PiS jednak coś w tej sprawie zrobił”- powie się nam za 4 lata. Sęk w tym, że „coś” brzmi żałośnie, gdy się ma pełnię władzy.
Rozmiar tej pełzającej zdrady jest przerażający.
Natomiast słowa posła Kosiniaka-Kamysza, powołującego się na słowa Franciszka odnośnie „miłosierdzia” (czytaj: delegalizacja aborcji zbyt „traumatyczna” dla kobiet, więc trzeba być „miłosiernym” i pozwolić jej „miłosiernie” zabić swoje dziecko), niech będą najlepszym świadectwem na temat skutków „efektu Franciszka” dla przeciętnych wiernych. Na św. Piusa X, ba, na Jana Pawła II, poseł Kosiniak-Kamysz już nie mógłby się powołać.
Kaczyński jest gotów narzucić dyscyplinę partyjną ws. uboju rytualnego, ale już nie w kwestii zabijania dzieci nienarodzonych. Jest w stanie rozpętać wojnę z wszystkimi, stwarzać przychylny grunt dla spiskowych teorii o brzozach i wybuchach w Smoleńsku, zgrywać twardziela na Majdanie (nomen omen w towarzystwie neobanderowców!).
Nie jest jednak w stanie postawić się przemysłowi aborcyjnemu, podjąć naprawdę pozytywnie radykalny krok i skończyć z tym barbarzyńskim procederem, jakim jest aborcja.
W pewnym sensie, jest to postawa o wiele gorsza od otwartego pro-aborcjonizmu lewaków i liberałów.
Słowa Zbawiciela niech będą i dla Prezesa przestrogą: „Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie.”
Obym się mylił. Oby cały klub PiS zrobił Prezesowi niespodziankę i opowiedział się za życiem, czyli jedyną opcją, za którą może w tej debacie opowiedzieć się katolik.
Michał Krupa
Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.