Lewicki: Przegląd tygodników politycznych za tydzień 11/2018

Przegląd tygodników politycznych za tydzień 11/2018

„Niedziela” nr 10

„Francuzi znaleźli miejsce na pomnik” – „Rada miejska Ploërmel w Bretanii (zachodnia Francja) zaaprobowała odstąpienie pomnika papieża Jana Pawła II katolickiej diecezji Vannes, na terenie której leży miasteczko, za sumę 20 tys. euro. Pomnik (…) ma zostać przeniesiony kilkanaście metrów dalej, na teren prywatnego gimnazjum katolickiego Sacré-Coeur. W końcu 2017 r. francuska Rada Stanu nakazała usuniecie krzyża z pomnika.”
To rozwiązanie przedstawia się, także w Polsce, jako jakiś sukces, bo krzyż nie zostanie usunięty. Ale jeśli spojrzymy na sprawę dokładniej, to od razu widać, że cały pomnik został usunięty z przestrzeni publicznej i znalazł się na terenie prywatnym. W dodatku diecezja za niego zapłaciła. Widać, że w e Francji nie ma miejsca na obecność chrześcijańskich symboli w przestrzeni publicznej. Zapewne już nie za długo znajdzie się tam miejsce dla symboli religijnych, ale będzie to inna religia niż chrześcijańska.

 

„Sieci” nr 11

„Przegląd tygodnia Mazurka & Zalewskiego” – „„Gazeta Wyborcza” sprzedaje już poniżej 100 tys. egzemplarzy dziennie. Naszym zdaniem upadek bierze się z tego, że tylko w co drugim tytule pojawia się słowo „Kaczyński” lub „PiS”. To za mało! Np. na kolumnach sportowych Kaczyński nie występuje prawie wcale. Gdyby i tam go potępić, sprzedaż na pewno by wzrosła.! Ponieważ w mediach Agory idzie kiepściutko, firma postanowiła zainwestować w sieć restauracji (…) Jak zamkną „Wyborczą”, Czuchnowski i Kublik dadzą sobie rade na zmywaku.”
Najważniejsze myśleć o przyszłości i uprzedzać pewne zdarzenia. Agora swego czasu zainwestował także w sieć kin i teraz ten segment przynosi dochód bo z powodu 500+ ludziska częściej wysyłają dzieciaki do kin. W taki to sposób dobra zmiana pomogła i Agorze.

 

„Sieci” nr 11

„Nieoficjalny przegląd tygodnia” – „Amerykanie bywają bezczelni. Chodzą po ludziach władzy albo władzy bliskich i próbują dyktować mapę „interesów specjalnych”: tego nie ruszać, tamto zostawić, to nasze, a to chcielibyśmy kupić. Na pierwszym miejscu zawsze TVN. Nie chodzi o ideologię, ale o interesy ludzi, którzy kupili to medialne dziecko służb, a którzy dziś są w miarę niedaleko Trumpa. Cóż robić? Trzeba przeczekać. Czasu wiele, a końcu PiS na rządzić gdzieś tak do połowy stulecia”
Jak tak dalej pójdzie to wnet Kaczyński ogłosi, że Sowieci to byli baranki, a ci Amerykanie to dopiero dają nam popalić. Choć już coś podobnego chyba powiedział, kiedy przyznał że władza podlega dziś naciskom i to w kwestiach, które nie powinny sojuszników obchodzić. Nic to! Jak władza w końcu może nabierze trochę odwagi, to zrobi tak jak Gomułka w ’56 i może w  końcu ci Amerykanie przestaną się tak szarogęsić.

„Sieci”: nr 11

„Koniec szkalowania Polski!” – Jan Pietrzak w zdecydowanych żołnierskich słowach, do których ma przecież prawo gdyż karierę wojskową zaczynał w szkole kadetów gdzieś chyba za marszałka Rokossowskiego,  wylicza jak to było z wojennymi stratami Polski. „Przed wojną Polskę zamieszkiwało 36 milionów obywateli. Po wojnie 24 mln. Niemcy zamordowali 3 mln Żydów, 7 milionów Polaków zamordowali do spółki Niemcy z Rosjanami. 2 mln zostało poza granicami. Jesteśmy w sprawie tej statystyki mocno przewrażliwieni!”
Pan Janek nie zauważa tylko, że przed wojną ponad 30 proc ludności (czyli ok. 10 mln)  II RP to były mniejszości narodowe. Zatem jak odjąć od tych 10 te trzy miliony Żydów to zostaje jeszcze 7 milionów. I oni nie zostali wszyscy zamordowani tylko pozostali za Bugiem na terenach, które obejmowały bez mała połowę obszaru II RP. No ale nie wymagajmy za wiele od pana Janka. W końcu on zawsze starał się  mówić do śmiechu, a nie do rzeczy.

„Sieci”: nr 11

„Kłamstwo zabija” – Maciej Pawlicki opisuje takim literackim językiem obecne naciski na Polskę w sprawie ustawy o IPN. „Walą nas pałami. Gdy stoimy prosto, sięgają łydek. Ale jeżeli znowu zegniemy się potulnie i pochylimy głowy – dostaniemy w potylicę, (…) Czy wytrzymamy? Czy rozdygotani i przerażeni znowu skulimy się i padniemy na kolana w nadziei, że wreszcie przestaną? (…) Brwi zmarszczył Wuj Sam, jedyny gwarant polskiego bezpieczeństwa. (…) Tylko służalcza mentalność niewolnika każe się potulnie z decyzji swego rządu wycofać i paść w piach, błagając o przebaczenie. „Car dziwi się, ze strachu drżą petersburczany, car gniewa się, ze strachu mrą jego dworzany…” Dla mentalnych służalców carem był Breżniew, jest nim Berlin, Bruksela, Paryż, wszelkie żydowskie organizacje, Izrael, a także Waszyngton”.
Chyba przede wszystkim Waszyngton. „Jedyny gwarant” się gniewa i co teraz? Może razy od ukochanych Amerykanów mniej będą boleć?  A swoją drogą to Mickiewicz prawdziwym wieszczem był skoro bez mała dwieście lat temu tak dokładnie opisał zachowanie i kondycję polskich elit „dobrej zmiany”.

„Do Rzeczy” nr 11

„dwaj panowie g” – Życie jak wiecie składa się z poszukiwań. Obecnie trwa więc poszukiwanie osoby, na którą można zwalić całą chryję z nowelizacją ustawy o IPN. Poszukiwania trwają w Ministerstwie Sprawiedliwości oraz w paru innych miejscach. Chodzi o to by całą historię zakończyć nie tylko efektowym wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego, lecz także jeszcze bardziej efektowna egzekucją, tfu, to znaczy dymisją. Intensywne poszukiwania trwają też w MSZ. Chodzi o kreta, który wyniósł do Złonetu informację o notatce dotyczącej stosunków polsko-amerykańskich. Wilkiem patrzy się na Jana Parysa (…) Inne tropy wiodą jednak do Waszyngtonu.„
I po co to zamieszanie? Wystarczy spełnić roszczenia majątkowe naszych najdroższych sojuszników (ostatnio drobne 300 mld. dolarów) i stosunki staną się gorące jak nigdy, wszystkie winy popełnione, niepopełnione, wymyślone i wyobrażone  zostanie nam wybaczone i zapomniane a wszelkie problemy zginą jak ręką odjął.

„Gazeta Polska” nr 11
„Popis ignorancji” – Przemysław Żurawski vel Grajewski wylewa swoje żale na rzekome niesprawiedliwości jakie dotknęły nacjonalizm ukraiński w ustawie o IPN, poprzez „zrównanie zbrodni ukraińskich z niemieckimi i sowieckimi”.
I tu zgoda! One faktycznie nie były równe, bo gdyby dano komuś wybór, czy woli umrzeć w komorze gazowej lub od strzału w tył głowy, a być poddanym najwymyślniejszemu pastwieniu się, z przerzynaniem piłą, wydłubywaniem oczu i podobnymi, jak to robili nacjonaliści ukraińscy, to chyba każdy człowiek wolałby jednak zginąć szybko od gazu czy kuli, niż być bestialsko męczonym przez banderowców. Nieprzypadkowo to co robili banderowcy niektórzy określają mianem genocidum atrox – ludobójstwo okrutne.
No i nad jedną rzeczą szczególnie płacze ten pan. Ustawa wyklucza karanie jeśli czynu, przez nią zabronionego, ktoś dopuścił się w ramach działalności artystycznej lub naukowej. Pisze on, że wykluczenie to „nie dotyczy natomiast art. 55 (…) Na skutek tego zapisu ustawa nie zawiera wyłączenia badań naukowych w odniesieniu do kwestii ukraińskich (…) Nie zawiera także wyłączenia spod odpowiedzialności karnej działalności artystycznej w odniesieniu do kwestii ukraińskich”.
I bardzo dobrze! Bo gdyby tak nie było, to zaraz byśmy w Polsce pewnie mieli festiwale banderowskie, takie jak „Bandersztat” na Ukrainie, i mówiliby jeszcze, że wszystko jest zgodne z ustawą.
Pilnujmy zatem ustawy i ani kroku do tyłu.

 

„Do Rzeczy” nr 11

„Wyciągnąć wóz z grzęzawiska” – Piotr Semka zaprawdę dziwnie komentuje sprawę nowelizacji ustawy o IPN. Już sam początek zwala z nóg: „Jest coś przewrotnego, że wybuch kryzysu w trakcie uroczystości w Auschwitz nastąpił wieczorem w dniu, kiedy Jarosław Kaczyński odniósł chyba swój największy triumf dyplomatyczny z życiu. Sekretarz stanu USA Rex Tillerson odwiedził go w biurze przy Nowogrodzkiej”
Zostało z tego tyle, że Jarosław może się chwalić, że był jednym z ostatnich, który spotkał Tillersona jako sekretarza stanu bo zaraz potem został on odwołany. I to ma być ten życiowy sukces?
Co do układu sił w USA Semka nie ma złudzeń i pisze: „Mając do wyboru sympatie do Polski i chęć utrzymania dobrych stosunków z AIPAC, niemal każdy kongresmen wybierze lobby żydowskie”
Ta konstatacja skłania ostatecznie Semkę do zalecania ustępliwości: „W sprawie o tak ogromnym znaczeniu dla sytuacji zagranicznej Polski można chyba wymagać od sędziów TK większej elastyczności. Tym bardziej, że nasza dyplomacja już znajduje się wobec presji nowej daty – uroczystości 75 rocznicy wybuchu powstania w getcie warszawskim 19 kwietnia 1943 r. Światowe media z pewnością będą śledzić, kto i w jakiej randze przybędzie z Izraela.”
Strasznie się pan Semka tym przejmuje, bo mnie, na przykład, to niewiele obchodzi kto tam z Izraela przybędzie i czy w ogóle przybędzie. A już supozycja, że TK powinien uwzględnić pogląd Izraela to już jest coś zupełnie niesłychanego.
Przydałyby się może tym naszym niepodległościowym elitom jakieś kursy asertywności wobec Izraela i USA, chociaż na poziomie wstępnym, bo jak na teraz, to niektórzy prezentują  tylko chęć ustawiania się do bicia. A przecież można inaczej. Sam Semka zauważa, że „w krajach Unii od lat nasila się izolowanie państwa żydowskiego. (…) W grudniu 2017 r. Izrael wystąpił z UNESCO, bo siłą głosów delegatów z zachodniej Europy przegrał głosowanie w sprawie objęcia ochroną arabskich miejsc historycznych w Hebronie i Jerozolimie. Coraz więcej jest niechętnych Izraelowi uchwał w Parlamencie Europejskim”.
I w tym przypadku jestem za tym, że  należy PE i Europę naśladować. Ta uległość wobec Izraela to kolejne szkodliwe dziedzictwo polityki ostatnich dziesięcioleci.

Stanisław Lewicki

Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *