Lewicki: Przegląd tygodników politycznych za tydzień 2/2018

 

„Newsweek” nr 3

„Zachód jest w Polsce” – Tekst o Ukraińcach w Polsce. Konkretnie o przybyszach z Miasta Berdyczów. „-Dziś, jak chcesz znaleźć kogoś z Berdyczowa, to lepiej napisać do Warszawy albo do Poznania – śmieje się Witalij, który co roku kilka miesięcy pracuje pod Olsztynem. (…) Pewnego dnia Staszek, właściciel gospodarstwa agroturystycznego na Mazurach, do którego Witalij jeździ do pracy zagadał: – A co ty myślisz o Wołyniu? – Nic nie myślę. W szkole nie uczyli. A w Berdyczowie w czasie wojny nie było UPA i Polaków nikt nie tykał – odparł. (…) Polak nie ustępował. (…)  Mam dla ciebie niespodziankę – powiedział. I wyjął bilety do kina. Poszli we dwóch na „Wołyń” Smarzowskiego”. – W kinie zasłaniałem oczy – opowiada Witalij. Nie wierzył, że możliwa była taka nienawiść między Polakami i Ukraińcami”
Niewielu Polaków wie, że ludność za Zbruczem, czyli np. w Berdyczowie UPA nie popierała, i na tych terenach Polacy z Galicji i Wołynia także znajdowali schronienie. Szacunkowo tylko około dziesięć procent Ukraińców mieszkało na terenach gdzie popierano OUN-UPA. Prawdziwym nieszczęściem jest, że dzisiaj ta mniejszość kolonizuje i banderyzuje całą Ukrainę. Dużo winy w tym jest i polskich władz, które zamiast współpracować z ośrodkami i ludźmi nie skażonymi banderyzmem,  wybiera właśnie Lwów i Galicję, które należałoby programowo bojkotować za ich banderyzm.

 

„Newsweek” nr 3

„Skąd się bierze potęga Radia Maryja” –  Michał Krzymowski pisze: „Blisko 70 mln zł w rządowych grantach i dotacjach, do tego kilkudziesięciu ludzi w rządzie, parlamencie i państwowych spółkach. Tak zrasta się rodzina Radia Maryja i PiS”.
Te 70 mln to chyba wielokrotnie mniej niż od poprzedniej władzy otrzymały media ją popierające, więc po co ta zazdrość?

Między Kaczyńskim i o. Rydzykiem kiedyś nie było chemii: „Prezes PiS pod koniec lat 90. Udzielił głośnego wywiadu „Gazecie Polskiej”, w którym zasugerował związki redemptorysty z Kremlem: „Po naszej stronie działają aktywnie rosyjskie służby. Radio Maryja (…) ma nadajniki na Uralu, W Rosji panuje wprawdzie bałagan, ale niektórych rzeczy pilnują tam jednak dość dobrze” ..”

No i patrzcie Państwo! Wychodzi na to, że Rosja wspierała Radio Maryja w dziele ewangelizacji. Ale świrowisko z tego powodu ma  o. Rydzyka za agenta Rosji.

 

 

„Gazeta Warszawska” nr 1

„TVP ma ostatnio wyjątkowo „dobrą passę”. Do jednego z programów zaprosiła jako reprezentantkę Ukraińców mieszkających w Polsce Natalię Panczenko – aktywistkę Fundacji Otwarty Dialog, w której działają również Ludmiła Kozłowska i Bartosz Kramek – ten od instruktażu, jak zrobić „Majdan w Warszawie” i obalić rząd. Tak więc po trzykroć brawo Jacek Kurski”.

Tyle lat kręgi, z których ona się wywodzi, były przez obecnie rządzących popierane, że innych przedstawicieli Ukraińców nie znają, no chyba, że w grę wchodziłby Tyma albo Sycz.

„Gość Niedzielny” nr 1

„Rok dzieci” – „Na początku 2017 r. w jednym z programów publicystycznych minister rodziny Elżbieta Rafalska pytana, czy program Rodzina 500 Plus ma dobry wpływ na liczbę urodzeń w Polsce, odpowiedziała dość zaskakująco. Poszła mianowicie o zakład, że jeżeli w 2017 roku nie urodzi się 400 tysięcy dzieci, to … „połknie własny język”. Uspokajamy: nie będzie to potrzebne, bo w Polsce – po raz pierwszy od wielu lat – rzeczywiście urodziło się 400 tys. dzieci. (…) Warto dodać, że jeszcze jesienią 2014 roku GUS prognozował, że w 2017 roku urodzi się w Polsce zaledwie 346 tysięcy dzieci, czyli aż o 54 tysiące mniej.”

Wynik bardzo dobry i tak trzymać. Ponad 50 tys. dzieci więcej. A czy ty?! Tak, o tobie mówię, też przyczyniłaś (przyczyniłeś) się do wzrostu urodzeń?

„Gość Niedzielny” nr 1

„Wychowałem się w „trójkącie bermudzkim”. Okazuje się, że premier Morawiecki wychował się, według obecnych standardów, w skrajnych warunkach. „Wychowywałem się w jednej z wrocławskich dzielnic grozy. Przez pierwsze 20 lat mieszkaliśmy w dość spartańskich warunkach. To był tzw. trójkąt bermudzki przy ul. Kilińskiego, rozpadające się przedwojenne kamienice ze śladami po kulach.  Tam mieszkało wielu naszych współbraci Cyganów, dziś powiedzielibyśmy Romów. Bawiłem się na podwórkach, na których nie chciałby się pan pojawić bez obstawy policyjnej. Nasze mieszkanie nie miało ciepłej wody, toaleta była na korytarzu, wspólna dla kilku rodzin. To były lata 60.,70.,80. (…) Dostawał Pan klapsy od taty? Owszem”

Czyli jest on żywą ilustracją do powiedzenia „co cię nie zabije to cię wzmocni”. No i  ciekawy koncept z tymi braćmi Cyganami. Może tak ich nazwał z tego powodu, że jacyś z nich uważali, że co twoje to i moje.

 „Angora” nr 2

„Lekarzowi i grabarzowi nie życzy się „dobrego roku”” – takim to tytułem, będącym  żydowskim przysłowiem, opatrzyli tekst o aktualnych problemach w służbie zdrowie. Sytuacja lekarzy jest bardzo zróżnicowana w zależności od tego czy dotyczy wielkich miast, czy mniejszych ośrodków. „Agnieszka Biała, zarządca restrukturyzacyjny Szpitala Giżyckiego sp. z o.o. (…) Myślimy o reaktywacji oddziału, tylko w mniejszym rozmiarze. Nie jest to jednak proste, gdyż nie ma chętnych do pracy, mimo, że jesteśmy w stanie zaoferować pediatrom z II stopniem specjalizacji, razem z dyżurami, wynagrodzenie na poziomie 20-30 tys. zł miesięcznie, a do tego także program socjalno-rozwojowy (finansowanie mieszkania oraz specjalistycznych szkoleń)”

W innym miejscu piszą: „Specjalista w stolicy z tytułem doktora, 15 lat doświadczenia, pełny etat, trzy dyżury w miesiącu. Pensja: 5,2 tys. zł. Asystenci w Oleśnie: od 12,5 do 22 tys. zł. Nie ma jeden prostej prawdy o zarobkach lekarzy.”

 

„Sieci” nr 2

„Przegląd tygodnia Mazurka & Zalewskiego” – „Aha, w tej sytuacji najpewniej ministrem środowiska zostanie Heniu Kowalczyk. Nie żeby się na tym znał, ale jest ogólnie sympatyczny, pracowity jak Heniu Wujec i ma rozbrajający uśmiech nieśmiałego faceta z prowincji, który się zgubił na dworcu. To odpowiednie kwalifikacje”
Czyli już w niedzielę wiedzieli kto we wtorek zostanie tym  ministrem środowiska, bo Kowalczyk został. Znaczy mają dobre informacje. Ciekawe dlaczego nie napisali, że poleci Macierewicz? Pewnie dlatego, że musieliby coś pisnąć o źródle, a wtedy by pewnie to miejsce Antoni nakazał ostrzelać z artylerii albo i zbombardować.

„Przegląd” nr 2

„500+ zmieniło myślenie” – Prof. Ryszard Szarfenberg z Instytutu Polityki Społecznej UW mówi o tym programie. „PiS wzięło na sztandary ideę sprawiedliwości społecznej (…) Jednym z jej składników jest polityka rodzinna wyraźnie oddzielona od polityki socjalnej. Zasadnicza różnica jest taka, że polityka rodzinna ma obejmować wszystkie rodziny z dziećmi, a polityka socjalna nakierowana jest tylko na ubogie rodziny (…) Takie ujęcie odpowiada poglądom Polaków, którzy chcą, aby wszystkie rodziny z dziećmi były wspierane (…) Po wprowadzeniu 500+ nawet 80% Polaków uważało, że jest to dobre rozwiązanie. (…) 500+ będzie nadal miało duże poparcie społeczne, m.in. nowych świadczeniobiorców z klasy średniej. Jest to ważne, gdyż słabną szkodliwe stereotypy społeczne na temat osób korzystających z programów pomocowych”

Z punktu widzenia wolnościowców, których myślenie w jakiejś tam części podzielam, lepszym rozwiązaniem wydają się być małe podatki i ulgi podatkowe dla rodzin z dziećmi, ale póki co, o tym się tylko mówi a tymczasem sytuacja stała się taka, że rodziny nie miały dość pieniędzy na wychowywanie dzieci przez co ich liczba cały czas malała. Łączne opodatkowanie pracujących osób wynosi około 50 proc. ich dochodów, zatem sprawiedliwym jest, że poprzez 500+ państwo zwraca około połowy kosztów wychowania dziecka aż do wieku 18 lat.

„Przegląd” nr 2

„Ambasadorka” – to o pani Helenie Brodowskiej, która jest wiceprezesem Narodowo-Kulturalnej Organizacji Społecznej Kraju Stawropolskiego Związek Polaków na Kaukaskich Wodach Mineralnych.  Okazuje się, że jej samej droga do polskości nie była prosta. ”Kiedy skończyłam 16 lat i miałam otrzymać paszport, poszłam do urzędu, a urzędniczka zapytała, jaką narodowość mam wpisać. Pytam: Jak to jaką? Myślałam, że skoro mówię po rosyjsku i wychowałam się w rosyjskiej kulturze, to chyba jestem Rosjanką. A ona do mnie: Dziecino, popatrz, twój tata – Ukrainiec, mama – Osetyjka, jaka ty ruska? Pod koniec szkoły wiedziałam, że mam w sobie cztery narodowości, których nie mogę i nie chcę się wyrzec – Jestem Polką, Rosjanką, Ukrainką i Osetyjką.”
Na tym polega różnica w podejściu do osób innej narodowości w Rosji i na Ukrainie. W Rosji bycie Polakiem nie powoduje problemów, a nawet urzędnicy potrafią, jak widać, skłonić osoby do wybrania innej niż rosyjska narodowości. Na Ukrainie zaś … lepiej nie mówić.
Na pytanie o współpracę tej polskiej organizacji w władzami pada taka odpowiedź: „Dostaliśmy od miasta lokal na biuro, nawet zwolniono nas z opłat za czynsz. Napisaliśmy list do rektora uniwersytetu w Piatigorsku z prośbą o otwarcie wydziału, na którym język polski mógłby być nauczany jako dodatkowy. Nas nie byłoby stać za zatrudnienie nauczyciela z Polski. Rektor zaakceptował propozycję i w 2008 r. powstało Centrum Języka i kultury Polskiej przy Wyższej Szkole Języków Europejskich”.
A na   Ukrainie,  na jednej z dwóch szkół polskich we Lwowie władze powiesiły popiersie zbrodniarza i kata Polaków – Szuchewycza. Chyba żeby Polacy nie zapomnieli co ich spotkało i co ich jeszcze może spotkać.  Ot, taka różnica.

„Do Rzeczy” nr 2

„Gonić Jaruzelską” – Rafał Ziemkiewicz zwraca uwagę na absurdalność postulatów odebrania córce Jaruzelskiego domu po ojcu. „Jaruzelskiemu można postawić wiele zarzutów, ale akurat nie pazerności na dobra materialne. Gdyby go one choć trochę interesowały, to jego córka mogłaby dziś używać  120-metrowej wilii przy Ikara jako schowka na buty, tak jak Imelda Marcos. Problem w tym, że w ten sam sposób jak rodzina Jaruzelskich weszło w posiadanie nieruchomości na podstawie prawa PRL bardzo wiele osób. Równie dobrze można np. zażądać zwrotu mieszkania od dzieci Stefana Kisielewskiego. Bo i on dostał przecież kiedyś jako poseł na Sejm PRL apartament w luksusowej kamienicy zagrabionej przez PRL przedwojennym właścicielom (…) Kompensowanie sobie bezsilności wobec kogokolwiek spektaklem zemsty na potomkach jest niskie i tyle”.
Trudno się nie zgodzić, chociaż nie uważam by to trafiło do zainteresowanych a nawet jak trafi to pewnie nie uznają oni, że jak coś jest niskie to zaraz musi być złe i trzeba się tego wstydzić.

„Do Rzeczy” nr 2

„Odwieczna stolica Izraela” – Tomasz Terlikowski przekonuje, że Polska powinna w ślad za USA  i kilku jego państewkami zależnych typu Nauru, Palau, Mikronezja czy Wyspami Mashalla, także uznać Jerozolimę za stolicę Izraela. Jak wiadomo w tej sprawie USA przegrały 1:14 w Radzie Bezpieczeństwa, oraz 9:128 w Zgromadzeniu Ogólnym ONZ. Można zatem powiedzieć, że  świat zdecydowanie nie uznał i nie uznaje Jerozolimy za terytorium i stolicę Izraela. Nie ma to jednak żadnego znaczenia dla Terlikowskiego, który pisze: „I dobrze by było, by Polska podążyła wytyczoną przez niego [Trumpa] drogą. Nie chodzi o podlizywanie się komukolwiek, ale o świadomość, że bez Izraela zatrzymanie islamskiej fali będzie o wiele trudniejsze. A Izrael i Polskę łączą naprawdę liczne więzy historii, kultury i teraźniejszości.”

Znaczy, w imię „licznych więzów”, pan Terlikowski chce wysłać Polaków na wojnę z dwoma miliardami muzułmanów. Pan Terlikowski powinien chyba wiedzieć, że Jerozolima w swojej historii dłużej nie była stolicą Izraela, jak była. Bo od czasów króla Dawida do zburzenia Jerozolimy było przeszło tysiąc lat, ale potem było bez mała dwa tysiące lat przerwy, kiedy Jerozolima nie była głównym ośrodkiem żydowskim, choć w tym pierwszym tysiącleciu także była 70-letnia przerwa na okres ”niewoli babilońskiej”. I tak to wygląda ta „odwieczność” Jerozolimy jako stolicy Izraela. Czytając zaś teksty Terlikowskiego przekonuję się tylko o odwieczności i nieograniczoności głupoty ludzkiej.

 

„Gazeta Polska” nr 2

Ten numer ukazał się w środę, czyli już po dymisji Macierewicza, ale o tym ani słowa. Znaczy było pełne zaskoczenie a potem szok. Jest za to wywiad Wojciecha Muchy z Wojciechem Kolarskim (dla przyjaciół Kolargol) z wrażego względem Antoniego pałacu, który to Kolarski jest u prezydenta pełnomocnikiem do spraw Obchodów Setnej Rocznicy Odzyskania Niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej. Kolarski mówi: „Świętować będziemy do 2021 r., kiedy odrodzona Rzeczpospolita ukształtowała swoje granice”. Znaczy czeka nas prawie trzy lata świętowania. Pewnie zapiszą to w księdze Guinnessa. A co!? Nie stać nas?
Cała rozmowa, jak piszą, ma być w programie telewizyjnym o tytule „CHIP rozmowy niedokończone”. No patrzcie państwo, w tej kurwizji (taki skrót od telewizja Kurskiego) jak tytuł wymyślą to zaraz dwa podmioty mogą ich zaskarżyć. Bo CHIP to wiadomo, renomowane pismo komputerowe, a „rozmowy niedokończone” to patent o. Rydzyka. I weź tu oglądaj TVP.
Ale pomysł z trzyletnim świętowaniem mi się podoba.     

Stanisław Lewicki

 

 

[Głosów:6    Średnia:4/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *