Lewicki: Przegląd tygodników politycznych za tydzień 33/2017

 

„Newsweek” nr 34

„Nie oddamy Gierka” – Paweł Reszka pisze o problemach z rondem Gierka w Sosnowcu. Nowa ustawa o likwidacji nazw promujących komunizm objęła i te odnoszące się do Edwarda Gierka. Ale z rondem w Sosnowcu, które nosi jego imię będzie problem. „Wyczuwając nastrój, sosnowiecki ratusz rozpisał konsultacje społeczne. Wzięło w nich udział rekordowe 13 tysięcy osób. 97,3 procent było za tym, żeby Gierek pozostał patronem. No i mamy kłopot. Z jednej strony suweren wyraźnie powiedział czego chce. Z drugiej strony, jest to absolutnie niezgodne z nowym prawem”.

Smaczku całej tej sprawie dodaje przypomnienie co o Gierku powiedział, właśnie w Sosnowcu,  Jarosław Kaczyński w roku 2010: „Działał a takich okolicznościach , jakie wtedy były, ale to, że chciał uczynić z Polski kraj ważny – w tamtym kontekście, w tamtych okolicznościach – to była bardzo dobra strona jego działania, jego osobowości, jego poglądów, wskazująca na to, że był komunistycznym, ale jednak patriotą”.

No i co teraz robić? Może Prezes powinien znowu pofatygować się do Sosnowca i wytłumaczyć jego mieszkańcom dlaczego teraz zmienił pogląd na Gierka. A może wcale nie zmienił?

Byłoby lepiej sprawę nazw ulic pozostawić miejscowym, bo oni najlepiej wiedzą kto jest godzien szacunku i upamiętnienia a kto nie.  Władza centralna winna interweniować tylko w przypadku osób powszechnie uważanych za przestępców, tak jak to miało miejsce ostatnio w Gdańsku gdzie uczczono nazwą tramwaju hitlerowskiego aktywistę, współpracownika niesławnego doktora Mengele. Ale co tu się dziwić jak tam rządzi ten Adamowicz, co nawet swoich mieszkań nie potrafi policzyć.

 

„Wprost” nr 33

„Zdarzyło się jutro” – Mariusz Cieślik i Robert Górski z kabaretu Moralnego niepokoju piszą o aktualnych sprawach – „ Kolejne przesłuchanie Tuska i kolejne osiem godzin. Już by się przyznał i miałby spokój.

Osiem godzin przesłuchania … Wahamy się, czy to tylko naruszenie prawa człowieka, czy już zbrodnia przeciwko ludzkości. Przy tym upale – raczej zbrodnia.

Zwolennicy opozycji zignorowali imprezę nazywana spacerem z Tuskiem. Z przewodniczącym Rady Europejskiej przespacerowało się raptem kilkadziesiąt osób. Znaczy Schetyna wreszcie ma większość”

Imprezy cykliczne dzisiaj szybko się nudzą, trudno zmobilizować uczestników i nawet spacer z Tuskiem już nie przyciąga. Doświadczył tego i uparty bardzo Jarosław, który zapowiedział że po 96 miesięcznicy będzie chyba koniec. I tak długo wytrwał.

 

„Do Rzeczy” nr 33

„dwaj panowie g” – „Z frontu walki o sądownictwo. Na miejscu sędziów Sądu Najwyższego już zaczęlibyśmy się bać. W Prokuraturze Krajowej gruchnęła wieść, że na I prezesa SN szykowany jest Bogdan Święczkowski, obecny szef krajówki. Nas ta widomość cieszy, bo Święczkowski – zwany przez przyjaciół Bogusiem, a przez wrogów Godzillą – jest największym znanym nam prawnikiem. (…) Mogą się pojawić zarzuty, że Boguś nigdy nie był sędzią. To prawda, ale Maria Gersdorf, zanim trafiła do SN, tez była tylko radcą prawną w TVN. Na korzyść Gersdorf mógłby przemawiać fakt, ze ma męża sędziego. Mógłby, gdyby nie to, że żona Bogusia też jest sędzią”

Znaczy tradycja będzie zachowana i na czele SN nadal będzie osoba, która przedtem nie była sędzią ale ma takiego małżonka.  A tradycja – wiadomo – rzecz najważniejsza i jest ona prawdziwym gwarantem ciągłości instytucji. Chyba, że uznamy praktykę w TVN za najważniejszą to wtedy faktycznie Święczkowski Gersdorf nie dorównuje.

 

„Do Rzeczy” nr 33

„Misza bez ziemi” – Agnieszka Niwińska opisuje perypetie polityczneznanej postaci: „Micheil Saakaszwili , były prezydent Gruzji, nie może pokazać się w ojczyźnie, bo ciążą na nim zarzuty karne. Właśnie stracił też ukraińskie obywatelstwo. Czy do Warszawy przyjechał po polski paszport?”

Czyli chyba jest coś na rzeczy i nową jego ojczyzną może stać się Polska. Zatem coraz bliżej do realizacji znanego proroctwa: „Dziś Gruzja, jutro Ukraina a potem, może przejdzie czas i na mój kraj, na Polskę”

Nie będzie to dobre rozwiązanie, gdyż jak pisze Niwińska: „Znakiem rozpoznawczym Miszy, bo tak Saakaszwili jest nazywany na Ukrainie, stała się nieustanna krytyka rządzących”. Czy obecnym władzom w Polsce potrzebny jest jeszcze jeden krytykujący jej poczynania?

 

 

„Gazeta Warszawska” nr 32

„Po co Ukraińcy ściągają broń do Polski” – Łukasz Pawelski komentuje sprawę masowego szmuglowania broni z Ukrainy. „Najpierw 31 marca czworo Ukraińców zatrzymano przy próbie wwiezienia na terytorium Polaki morskiego działka przeciwlotniczego AK-630 kaliber 30 mm. W kwietniu udaremniono przemyt dwóch sztuk broni długiej i dwóch sztuk broni krótkiej. A to tylko to, co wyłapano. Jak wynika z policyjnych danych, aż 552 sztuki nielegalnej broni palnej przychwyciło CBŚP w całym 2016 r. (…) – Mamy do czynienia z celowym przerzucaniem broni do Polski – tłumaczy nam jeden z oficerów ABW zajmujących się sprawą i dodaje, że problem jest bardzo poważny. (…) Szacunki mówią, że na Ukrainie jest aż 6 mln sztuk niezarejestrowanej broni palnej. To właśnie ona jest przerzucana do Polski. (…) Nasz wschodni sąsiad chętnie przyjmuje od nas pieniądze, ale za pożądanych mediatorów uznaje Niemców i Francuzów. Właśnie tradycyjna przyjaźń niemiecko- ukraińska jest dziś największym zagrożeniem dla Polski.”

Politycy z rządu w Warszawie mają obsesję przeciwstawiania się rzekomemu rosyjskiemu zagrożeniu a tymczasem może się okazać, że na zachodzie są w coraz większym konflikcie z Niemcami, których sojusznikami na wschodzie jest Ukraina i Litwa.

I w ten oto sposób, mając oczy skierowane tylko na Rosję, mogą nie zwrócić uwagi, że zostali oto właśnie okrążeni przez Niemcy i związaną z nimi, Ukrainę i Litwę, zaś na samym terytorium Polski działają, uzbrojone w przemyconą z Ukrainy broń, oddziały złożone z ukraińskich nacjonalistów. Polskie państwo może znaleźć się w położeniu krytycznego zagrożenia swojej niepodległości i całości terytorialnej i to bez żadnego udziału w tym Rosji. Warto żeby polscy politycy wreszcie otworzyli oczy na taką możliwość.

„Sieci” nr 33

„Dżihadyści z Łomży”

Maja Narbut przedstawia epilog procesu Czeczenów. „Wspierali terroryzm, działali z zorganizowanej grupie przestępczej. Trzej Czeczeni mieszkający w Polsce skazani na ponad dwa lata więzienia”.
W tej sprawie bulwersującą opinię, przytoczoną przez Narbut, wypowiedział niejaki Marcin Mamoń, dokumentalista i dziennikarz: „ – Twierdzę, że bez względu na to, czy Czeczeni walczą na rzecz Czeczeńskiej Republiki Iczkerii czy za Emirat Kaukaski, czy też za ISIS, to w gruncie rzeczy walczą dla swojej ojczyzny”

Na tak, ciekawa to jest zatem ta ich ojczyzna – chyba nie żadna Czeczenia a światowy terroryzm. Jak czują się dziś ci co ich w dużej liczbieściągali do Polski od połowy lat dziewięćdziesiątych?

„Sieci” nr 33

„Wolność słowa według III RP” – Witold Gadowski, który zwykle nie waha się powiedzieć kilku słów prawdy, tym razem o wykuwaniu potęgi mediów III RP. „Agentura (również ta działająca w sutannach) starannie dbała o to, aby nie powstał solidny katolicki dziennik, który mógłby zagrozić „GW”, nie powiodły się próby stworzenia ogólnopolskiej telewizji o chrześcijańskim charakterze, sieć katolickiego radia poległa po aferze finansowej, w którą umoczył się pewien znany ksiądz. Dopiero starania o. Rydzyka – w okresie gdy postkomunistyczne media działały już pełną parą i dominowały na rynku – doprowadził do przełamania tej niemocy. Tego faktu do dziś o. Rydzykowi nie może wybaczyć salon. „

W samo sedno! Tak uderzyć w dalekosiężne plany przeformatowania Polaków a także finansowe interesy to zbrodnia niesłychana i właśnie stąd ta nienawiść do o. Rydzyka.

„Gazeta Polska” nr 33

Autor podpisujący się jako GP tłumaczy w tekście „Bartłomiej Sienkiewicz proponuje nową Magdalenkę” zawiłości polityki dla prostodusznych czytelników Gapola. „Fakt, że Otwarty Dialog i inne fundacje, które wspierały Majdan na Ukrainie, dziś walczą z PiS, wywołuje konsternację u niektórych naszych Czytelników. Niesłusznie. Wszystko jest logiczne. Te fundacje reprezentują interesy Niemiec, które w czasie Majdanu były zgodne z polskimi interesami. Dziś jest odwrotnie. W czasie Majdanu interes Ukrainy polegał na uniezależnianiu się od Moskwy. Interes Polski na tym, aby wroga naszemu krajowi Rosja nie tworzyła wspólnego bloku z 50-milionową Ukrainą. Zaś Niemcy, gracz wagi ciężkiej, chciały zyskać na Ukrainie wpływy kosztem Rosji, by realizować swoje gospodarcze interesy. A potem niemiecko-polsko-ukraiński sojusz taktyczny przestał istnieć. Na Ukrainie powstał proniemiecki rząd Petra Poroszenki (…) W efekcie proniemieccy politycy narodowości polskiej, jak Leszek Balcerowicz, Sławomir Nowak czy Marek Siwiec, z nadania Niemiec znaleźli zatrudnienie na Ukrainie. Podobnie jak Tusk z niemieckiego nadania został „prezydentem” Europy. A Otwarty Dialog i inne podobne mu instytucje dalej walczą o niemieckie interesy. Tym razem nie z Rosją, lecz z Polską”.

No i patrzcie państwo, w GP takie słowa. Oj, głowa może rozboleć prostego czytelnika GP od takiego wykładu, bo to zakłóca jasny dotychczas obraz. Bo jak to, ukraiński przyjaciel okazał się sojusznikiem Niemiec i zamienia się we wroga. Czyli wychodzi na to, że ci z Polski co popierali Majdan, faktycznie pracowali dla Niemiec. To chyba jeszcze gorsza sprawa niż z tą laską dla Amerykanów.

„Przewodnik Katolicki” nr 30

Wydawany w Poznaniu tygodnik katolicki ale zawierający także treści polityczne. A w tym numerze, mało chyba znany, list Abp Stanisława Gądeckiego, przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski, do Prezydenta, w którym tenże podziękował Prezydentowi „za postawę w sprawie ustaw o Sądzie Najwyższym i krajowej Radzie Sądownictwa”. Czyli Abp poparł te dwa weta, ale  z drugiej strony pisze także, że „istnieje prawo, a nawet obowiązek reformy systemu sądownictwa w Polsce”.

O co chodzi – dalibóg nie wiem, ale to tak chyba trochę, za, a nawet przeciw.

Temat przewodni tygodnika także ciekawy: „Nasi bracia Ukraińcy”. Dorota Niedźwiecka przedstawia swoją perspektywę stosunków polsko-ukraińskich: „Gdy w 1989 r. cofnęły się odgradzające nas armie i ewoluował ustrój, mieliśmy do wyboru dwie drogi: krwawy konflikt podobny do bałkańskiego lub porozumienie. (…) Dziś stajemy przed kolejnymi wyzwaniami które mogą doprowadzić do poważnego konfliktu (…) Tymczasem uczestnicy dyskursu społecznego nagłaśniają pojedyncze wydarzenia z historii obu narodów, wskazując przede wszystkim na to, co nas dzieli – co automatycznie stawia w niekorzystnym świetle milion dwieście ukraińskich imigrantów. Lub ignorując ważne dla budowania porządku społecznego fakty – zakładając, że polityczna poprawność zastąpi konstruktywne rozwiązania w momencie, gdy Ukraińcy staja się najbardziej wpływową mniejszością narodową w Polsce”.

Ci Ukraińcy tak sami z siebie stają się tą wpływową mniejszością, czy ktoś chce ich takimi uczynić? Na szczęście, jak na razie, większość z nich ma krótkoterminowe prawo pobytu i takież uprawnienia do wykonywania pracy i żadnymi imigrantami oni nie są. I niech tak pozostanie, skoro realia są takie, że te relacje miedzy nami przypominają stosunki Serbów z Chorwatami.

 Jest też rozmowa z Krzysztofem Stanowskim, obecnie aktywistą jakiejś fundacji, który wygłasza podobne mądrości: ”doszło w Polsce do zbezczeszczenia ośmiu ukraińskich cmentarzy. Winnych nie ukarano. W Przemyślu Młodzież Wszechpolska zaatakowała procesję idącą z katedry na cmentarz żołnierzy Petlury”.

A już o tym, że niektórzy uczestnicy tej „procesji” byli wystrojeni w koszulki w  banderowskich barwach, mieli na sobie banderowskie medale, czy też wykrzykiwali hasała w rodzaju: „jeszcze Polska nie zginęła, ale zginąć musi”, to już, oczywiście, ten pan ani mru-mru. A te “zbezczeszczone cmentarze” to pewnie też te, na których usunięto pomniki ku czci UPA.

Ciekawych mamy publicystów w tej katolickiej prasie. Chyba nie tylko Tygodnikowi Powszechnemu trzeba się przyglądać.

Stanisław Lewicki

 

 

 

 

 

 

 

 

 

[Głosów:4    Średnia:4/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *