Lewicki: Przegląd tygodników politycznych za tydzień 40/2017

 

„Newsweek” nr 41

„Idą po nas” – obrońcy „demokracji” w osobach Żakowskiego, Morozowskiego i Wielowiejskiej dają upust swoim strachom i beznadziei.

„-PiS niszczy uczciwe, wolne media, tak jak zniszczyło hodowle konia arabskiego – obawia się Jacek Żakowski. – Gdybyśmy w TVN24 zrobili akcję w ich obronie, to myślę, że jakiś milion ludzi na ulicach by nas broniło – mówi Andrzej Morozowski. A Dominika Wielowiejska dodaje: – Nie możemy się dać prowadzić PiS jak barany na rzeź”

To porównanie mediów do hodowli konia arabskiego super. Żakowski to jednak klasa. Ale powinien  uważać z tymi porównaniami, bo od stajni do chlewu droga niedaleka.

I co oni tak z tym „milionem” ciągle wyjeżdżają? Jak dawno temu Mickiewicz zaczął tak muszą go cały czas małpować. Lepiej niech się modlą, żeby Kaczyński nie zaczął brać przykładu z rządu, demokratycznej niewątpliwie, Hiszpanii, który gości z totalnej opozycji traktuje kulami gumowymi i pałami a krew na ulicach go mało wzrusza. No ale Kaczyński to człowiek o gołębim sercu i na pewno tego nie zrobi.

„Sieci Prawdy” nr 40

„Przegląd tygodnia Mazurka & Zalewskiego”

„Wojna między prezydentem a ministrem sprawiedliwości ruszyła na całego. Tak to jest, że najostrzejsze konflikty rozgrywają się między ludźmi sobie niegdyś bliskimi. Andrzej Duda rozpoczął karierę dzięki Ziobrze. Prezydent w tej walce stoi na znacznie słabszej pozycji. Ma do dyspozycji Zofię Romaszewską a Zbigniew Ziobro Ministerstwo Sprawiedliwości i prokuraturę. Czekamy zatem najpierw na przecieki, kogo okradła Romaszewska, a potem na aresztowanie kogoś z Pałacu. Po tym jak prezydent Duda ogłosił swoje propozycje reformy sądownictwa, Prawy Sektor już nie ma żadnych wątpliwości. Betonowy Internet wyprodukował natychmiast mnóstwo memów z Dudą w towarzystwie Komorowskiego, Kwacha i Wałęsy (…) Problem z tym, że Naczelnik państwa wcale nie ma zamiaru wadzić się z prezydentem i steruje w stronę uspokojenia konfliktu”

Za to ten „Prawy Sektor” ostro zaatakował przyprezydenckiego Solocha zarzucając mu trzymanie w BBN komuchów, politruków i WSI, na co ten oznajmił w Rzepie, że to jest „atak hybrydowy”. Niedługo potem okazało się, że bardzo ważny generał mianowany przez Macierewicza na dowódcę  natowskiej dywizji w Elblągu skończył jakieś kursy w ZSRR. Czyli był atak i nastąpił kontratak. Wojna toczy się dalej, a gdzie drwa rąbią tam lecą wióry. Rozgrywka musi być; zresztą zawsze była i także za PRL-u frakcje się mocno ścierały w walce o władzę. A przy okazji nie przypadkiem słowo „rozgrywka” od słowa „rozrywka” różni się tylko jedną literą.

„Sieci Prawdy” nr 40

„Sekret, którego nie ma”

Piotr Skwieciński cytuje różne opinie Putina i o Putinie, próbując bez powodzenia wykreować jakiś spójny obraz. Oto niektóre z nich: [Putin] „Największymi zbrodniarzami w naszej historii byli słabeusze, którzy wypuścili władzę z rąk – Mikołaj II i Gorbaczow. Pozwolili, żeby władzę przechwycili histerycy i szaleńcy”, [ojciec Tichon –podobno spowiednik Putina] „Putin to człowiek, który szczerze wierzy w Boga i zna Boga. Sam doszedł do odpowiedzi na bardzo głębokie, egzystencjalne pytania”.

I jeszcze opinia Borysa Bierezowskiego, wygłoszona kiedy był on już w konflikcie z Putinem i wspominał szokujący dla niego przypadek, że Putin odmówił wzięcia łapówki: „Zrobiło to na mnie piorunujące wrażenie; był pierwszym urzędnikiem, który nie brał łapówek”

A na koniec taka opowieść: „W 2014 r. członkowie rosyjskiej elity władzy otrzymali noworoczny podarunek od prezydenta: paczkę książek, dzieł rosyjskich filozofów. Pigułę myśli XIX i XX-wiecznych konserwatystów. Władimir Władimirowicz często ich cytuje. Zwłaszcza Nikołaja Bierdajewa. Jego ulubione zdanie przytaczane przez Putina mówi, że konserwatyzm nie polega na przeciwdziałaniu ruchowi naprzód i wzwyż, tylko ruchowi w tył i w dół, a także powrotowi do chaotycznej ciemności”

Co też także uwadze wszystkich konserwatystów można by polecić.

„Do Rzeczy” nr 40

„dwaj panowie g” – „Ledwie ujawniliśmy w naszej rubryce, ze wrogowie dobrej zmiany namazali na chodniku pod siedzibą partii kaczora Dyktatora hasło: ”Dość propagandy PiS”, a już doszło do eskalacji. Czyjaś niewidzialna ręka zamalowała część napisów wielkimi krasnalami. To znaczy tak twierdzą ci, którzy pamiętają Majora i Pomarańczową Alternatywę”

Znaczy Major się upolitycznił i to dość jednostronnie a w ogóle to walka polityczna w Polsce przenosi się coraz bardziej w stronę piaskownicy.

I jeszcze o Michale Kamińskim: „ z Mińska donoszą (…) Zjawisko nazywa się Misiek Kamiński i wpadło na Białoruś doradzać opozycji. Pamiętamy z jakim skutkiem Misiek doradzał Ewce Kopacz. Współczujemy białoruskiej opozycji”.

Kamiński chce być bliżej ulubionego Dynama Kijów oraz ukraińskiego sała. Tylko dlaczego nie wyjedzie wprost do Kijowa?  Może uważa, że w Polsce i na Białorusi będzie  bardziej przydatny sprawie?

„Do Rzeczy” nr 40

„Ratunek pozorowany” – Olivier Bault pisze o działalności lewackich NGO, które współpracując z przemytnikami ludzi dostarczają imigrantów przez Morze Śródziemne do Europy, czego ubocznym skutkiem jest plaga utonięć.

„Zniknięcie z wód terytorialnych Libii statków organizacji zajmujących się „ratowaniem” imigrantów spowodowało znaczny spadek utonięć osób próbujących nielegalnie przedostać się do Europy. (…) prokurator Katanii Carmelo Zuccaro zaznaczył, że w szczytowych momentach organizacje te operowały 30 statkami i nie wiadomo, skąd pochodziło ich finansowanie. (…) W efekcie imigracja środkowym szlakiem śródziemnomorskim zwiększyła się wielokrotnie na przestrzeni ostatnich lat – z 13 267 osób w 2012 r. do 181 436 w 2016 r., liczba zgonów odnotowanych wśród imigrantów także (…) Dopiero od lipca, kiedy rząd w Trypolisie wspierany przez Włochy przejął ponownie kontrolę nad strefą przybrzeżną, liczba migrantów (i zgonów) zdecydowanie zmalała.(…) Od 1 do 20 września odnotowano tylko jedno utonięcie (…) a w maju i czerwcu (…) odpowiednio 611 i 537 utonięć. (…) W swoim raporcie agencja Frontex mówiła także o wykorzystywaniu reflektorów statków NGO w celu zasygnalizowania swojej pozycji przemytnikom na lądzie (…) prokurator Katanii mówił nawet o bezpośrednich kontaktach telefonicznych miedzy niektórymi organizacjami pozarządowymi a libijskimi przemytnikami”

I tak to przemytnicy robią biznes, organizacje NGO wypełniają zlecenia swoich ukrytych sponsorów, ludzie z Afryki są dostarczani do Europy i toną po drodze a dalsze konsekwencje tego procederu mają ponosić obywatele państw Europy. Na szczęście jest to coraz bardziej widoczne i coraz mniej państw i normalnych ludzi zgadza się na to lewackie szaleństwo.

„Przegląd” nr 40
Lewicowy ten tygodnik smuci się losem kebabów w Polsce: „Upadają kolejne bary z kebabami, a ich muzułmańscy pracownicy uciekają do Niemiec. Patryk Jaki może otrąbić kolejny sukces „dobrej zmiany”. To przecież on ogłosił: „Zatrzymanie islamizacji to moje Westerplatte”. Z kebabami poszło mu dużo szybciej niż z reprywatyzacją”

Że też to człowiek o istotnych sukcesach władzy dowiaduje się z lewicowej prasy. W sumie z tymi kebabami to dobra polityka. Jak muzułmanin będzie zmuszony jeść polskie potrawy i pić polskie napoje to i może zasymiluje się szybciej.

„Niezależna Gazeta Polska Nowe Państwo” nr 10

Ten miesięcznik to niewątpliwie najbardziej twarde ze wszystkich wydawnictw Sakiewicza. Większość tekstów na temat Rosji i głównie bazujące na antyrosyjskich fobiach, uprzedzeniach, obsesjach i stereotypach. Moją uwagę zwrócił natomiast tekst Michała Rachonia o telewizji Russia Today (RT).

„Zdaniem samej RT sygnał stacji dystrybuowany przez 22 satelity i ponad 239 operatorów trafia do ponad 700 mln gospodarstw domowych w ponad 100 państwach . W samych USA dostępny jest w 85 mln domów. W 2011 r. zgodnie z wynikami firmy badawczej Nielsen RT było drugą po BBC Word News najchętniej oglądana stacją newsową w USA, a w pięciu największych miastach wygrywało. Między innymi w san Francisco, Chicago i Nowym Jorku.  (…) Dwa miliony Brytyjczyków oglądają regularnie kremlowski kanał, a w serwisie YouTube RT była pierwsza stacją telewizyjną, której materiały obejrzało więcej niż miliard internautów.”

Jużprawie mnie pan Rachań zachęcił do oglądania RT. Sukcesy tej rosyjskiej telewizji wzbudzają przestrach na Zachodzie i jakaś korporacja RAND proponuje „rozważenie użycia środków, które pozwolą technicznie uszkodzić lub po prostu uniemożliwić działanie przedsięwzięć w rodzaju RT na Zachodzie”.
No patrzcie państwo jak to się sytuacja odwróciła. 70 lat temu to na Wschodzie zagłuszano Radio Wolna Europa a teraz zastanawiają się na Zachodzie czy nie robić tego samego w stosunku do RT. Efekt będzie pewnie taki sam, czyli przeciwny do zamierzonego.

 

„Gazeta Polska” nr 40

To musi być szok dla czytelników. Gazeta Polska znalazła naród, który Rosji zawdzięcza swoje przetrwanie. To Gagauzowie zamieszkujący na pograniczu Ukrainy i Mołdawii. Opisuje to Jakub Augustyn Maciejewski  w tekście „Stepy u wrót Europy”. „Gagauzowie nie istnieliby, gdyby nie Rosjanie. Na tereny imperium sprowadził ich car Aleksander I, który w 1812 roku przyłączył te ziemie do swojego kraju, a z Turcji zabrał setki tureckich rodzin, które wyznawały prawosławie. Tak Gagauzowie – choć nie wiadomo skąd się wzięli wcześniej – pozostali strażnikami „ruskiego mira” na krańcach cesarstwa. Dziś nie wyobrażają sobie świata bez Rosji.”

No cóż, takich narodów, czy grup etnicznych, które bez Rosji by nie zachowały się do naszych czasów jest całkiem sporo. Podobnie jak Gagauzowie, przy Rosji twardo stoją Osetyjczycy i Abchazowie. Zaś Kozacy Kubańscy, wywodzący się z Kozaków Zaporoskich, którzy, zdawałoby się, powinni popierać Ukrainę, są Ukrainie przeciwni i nastawieni imperialnie bardziej niż sami Rosjanie. Kubańcy odegrali dużą rolę przy zajmowaniu Krymu i jako ochotnicy w walkach na Donbasie przeciw ukraińskim wojskom i tym batalionom typu Azov czy Ajdar.

Ot, takie nieprzyjemnie odkrycie dla Gazety Polskiej. A co to będzie gdy czytelnicy GP popadną w wątpliwości co do tego, czy rzeczywiście Rosja jest taka straszna. Coś u Sakiewicza czujność rewolucyjna osłabła jak puszcza takie teksty.


„Gazeta Polska” nr 40

Jerzy Targalski przypomniał sobie i propaguje polityczne nauki z czasów gdy był członkiem PZPR. One, te nauki znaczy, będą bardzo przydatne i dzisiaj. Chodzi o podaną przez Józefa Wissarionowicza Stalina  zasadę: „Kadry rieszajut wsio” [pisownia oryginalna; dla młodych wyjaśniam, że znaczy to: kadry partyjne decydują o wszystkim]

Targalski opisuje jak trzeba tę zasadę stosować w naszej obecnej sytuacji: „Najpierw trzeba dokonać wymiany kadr na tyle jakościowej, by chciały one i potrafiły z żelazną wolą uruchomić procedury i mechanizmy gwarantujące selekcję pozytywną i chroniące przed deprawacją. Inaczej na czele dobrej zmiany zobaczymy sędziego Łączewskiego”.

Te retoryczne zwroty z minionej epoki typu „żelazna wola” robią wrażenie. Widać nauka nie poszła w las i czym skorupka za młodu nasiąknie tym i na starość trąci.

„Gazeta Warszawska” nr 39

„Kiedy Ukraińcy wejdą nam na głowę?” – rozważania Pawła Sonisza wokół skandalu związanego z zakazem wjazdy na Ukrainę dla prof. Czesława Partacza, zajmującego się stosunkami polsko-ukraińskimi, który został wydany przez władze ukraińskie. To nie pierwszy taki przypadek. Ukraińcy pozwalali sobie na podobne postępowanie wobec wielu Polaków znanych z realistycznej oceny sytuacji na Ukrainie. Jak należy na to zareagować?

„MSZ powinno zażądać od ambasadora Ukrainy przekazania spisu polskich obywateli, którzy posiadają obecnie zakaz wjazdu na teren tego państwa (nie jest wykluczone, że zakazów jest więcej, ale osoby, których dotyczą, nie widzą o tym, ponieważ nie próbowały wjechać na Ukrainę) (…) Kolejny krok – notą dyplomatyczną zaprotestować przeciw zakazom wjazdu wobec tych osób, które otrzymały go wskutek działalności naukowej, społecznej i publicystycznej uprawianej na terenie RP. Zażądać zniesienia tego zakazu. A jeśli nie – wówczas naturalne będą retorsje. Jeżeli Ukraina zakazuje wjazdu prof. Czesławowi Partaczowi, Polska może uznać za persona non grata np. szefa ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej Wołodymyra Wiatrowicza, który uprawia negacjonizm wołyński.”
Propozycja dobra, tylko że niemożliwa do realizacji dopóki na czele polskiego MSZ stoi obecny minister Waszczykowski, który nie potrafi zareagować nie tylko w takich sprawach ale także nawet w tak ostentacyjnie naruszającym prawa Polaków na Ukrainie zachowaniu tamtejszych władz jak uchwalenie ustawy likwidującej faktycznie nauczanie w polskim języku.
I na koniec przytoczę jeszcze refleksją końcową autora: „Kijów pluje nam na głowę w sytuacji kiedy jest bankrutem kompletnym, a co by było, gdyby był na takim samym poziomie ekonomicznym jak my?”

Stanisław Lewicki

 

 

 

Facebook
[Głosów:6    Średnia:5/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *