Lewicki: Przegląd tygodników politycznych za tydzień 41/2017

 

„Newsweek” nr 42

„Legenda, której boi się Jarosław Kaczyński” – Renata Grochal słodzi o Zofii Romaszewskiej, która nagle, mianowana przez Prezydenta na reprezentanta w komisji sprawiedliwości, stała się ostatnią nadzieją totalnej opozycji na zachowanie systemu sprawiedliwości w dotychczasowym stanie.
I pocieszają się jak mogą: „Zosia jest temperamentna i bezkompromisowa. Może zaiskrzyć miedzy nią a Piotrowiczem – przewiduje Ludwika Wujec, dawniejsza przyjaciółka Romaszewskiej z czasów studiów i opozycji”.

I taka charakterystyka Zosi: „- Zosia była bardzo zasadnicza, nie piłą alkoholu, nie żartowała – opowiada Seweryn Blumsztajn. Pamięta, że gdy u Anieli Steinsbergowej spotykały się Gajka Kuroniowa z Anka Kowalska i plotkowały o romansach, to kiedy wchodziła Romaszewska, Steinsbergowa od razu zmieniała temat.”

No tak, z tymi co nie piją  i nie żartują to nigdy nie było lekko a i ja jakoś do takich ludzi nie mam przekonania. Bo to wiecie, z nimi to zawsze kłopoty raczej były a i są dotychczas, na przykład na Bliskim Wschodzie i w okolicach.

 

„Newsweek” nr 42

„Francja walczy z Photoshopem. Każde upiększone komputerowo zdjęcie musi być od razu wyraźnie podpisane. W przeciwnym razie reklamodawcom grozi kara w wysokości 30 proc. budżetu całej kampanii ..”

Straszne! No ale może chociaż jakiś jeden malutki wyjątek zrobić dla jednej osoby, dla żony obecnego prezydenta.

 

„Newsweek” nr 42

„To jest wojna prawdy z fałszem” – swoje refleksje roztacza Wojciech Pszoniak. Co mu najbardziej przeszkadza? „ – Chamstwo i prostactwo. A zwłaszcza skala, jaką osiągnęły w Polsce. Nie spotkałem się z takim poziomem chamstwa i prostactwa na Zachodzie, gdzie również żyję”.

Jak rozumiem, dla niego, nie tak dawne, występy Janusza Palikota to były popisy elegancji. No ale może mu się teraz wrażliwość wyostrzyła. Na starość tak się zdarza.

I czegóż by pragnął Pszoniak? „Polsce potrzeba dziś młodych Michników, Lityńskich, Modzelewskich i Kuroniów, a nie Kaczyńskich”

No jak trzeba młodych Kuroniów i Lityńskich, to z tego wynika, że trzeba też Bierutów i Gomułków, bo jedni bez drugich nie funkcjonowali. Szczególnie Bierut potrzebny, by młody Lityński miał komu kwiaty wręczać. A ten młody Kuroń to czym miałby się zajmować? Czy znowu trzeba tworzyć czerwone harcerstwo? No daj pan spokój, panie Pszoniak!

 

„Przegląd” nr 41

„Elity straciły wzrok” – rozmowa Kacpra Leśniewicza z prof. Kazimierzem Frieske, dyrektorem Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych UW. Zastanawia jego dystans do elity i pochwała populizmu.

„W obraz świata ks. Tischnera wpisywał się znakomicie Polak, który dużą cześć życia spędził w PRL. Pojęcie homo sovieticus raczej utrudniało zrozumienie ówczesnej rzeczywistości społecznej (…) elitaryzm jest budowany na przekonaniu, że ja wiem lepiej, co jest dobre dla ciebie. Brakuje podstawowej refleksji na temat potrzeb drugiej strony. (…) lud przynajmniej jest zakorzeniony w swoich codziennych praktykach, o których mówiliśmy na początku. Myślę, że to dziedzictwo Oświecenia, które wyprodukowało nam złudzenie siły rozumu, dzięki któremu można panować nad ludzką historią. Tymczasem jest jeszcze roztropność. Myślę, że elity są pozbawione właśnie roztropności. (…) Buduje się we mnie coraz większa sympatia dla populizmu. Jeśli chce się traktować ludzi i demokrację poważnie, nie można lekceważyć tego, co myślą przeciętni obywatele. (…) – Uważam, że bardzo dobrze się stało, że w systemie politycznym pojawiły się tendencje, które mówią, że trzeba się przyjrzeć światom ludzi z tego miasteczka w Świętokrzyskiem. Czy to jest populizm? Jeśli tak, zdecydowanie jestem populistą!”

I ja także jestem tego rodzaju populistą, a swoją drogą profesor zdobył się na  odwagę, zabierając zdanie w tonie tak odrębnym od rozbrzmiewającego na salonach wypełnianych elitą, która do dziś nie może zrozumieć dlaczego przegrała i nadal uważa, że to po prostu niesprawiedliwe, bo powinno być tak, że cham powinien uznać, że jest chamem po wsze czasy i wsłuchiwać się tylko w nauki dawane przez elitę i w żadnym wypadku nie brać 500+ ani nie iść na emeryturę przed śmiercią bo przecież są potrzebne środki na przyjęcie imigrantów.Inaczej to bogowie z brukselskiego olimpu się pogniewają.

A tymczasem „cham” stanął okoniem i powiedział, że więcej tych bredni słuchać nie ma zamiaru.I co mu zrobisz elitko? Na moje oko możesz go cmoknąć!

 

„Sieci prawdy” nr 41

„Przegląd tygodnia Mazurka & Zalewskiego”  – „Jeden z prezydenckich ministrów pytany o konflikty z Antonim Macierewiczem zacytował w odpowiedzi gen. Polko. Tenże podobno powtarza takie oto żołnierskie porzekadło, pełnie niestety wulgaryzmów: „Lepiej umrzeć, mając usta pełne krwi, niż żyć z ch…em w dupie”. Straszna homofobia w tym pałacu.”

Uff! To taka żołnierska wersja hasła Che Guevary o życiu na kolanach. No nie sądziłem, ze sprawy zajdą tam aż tak daleko.

Jeszcze gorzej jest na linii Duda-Ziobro. Pan prezydent zaczął jakby hamletyzować i miał podobno powiedzieć tak: „Owszem, może w efekcie będziemy tu tylko jedną kadencję, ale to lepiej, niż mieliby nas wyprowadzić w kajdankach”

Oj tam, oj tam. U nas to się głowie państwa nie zdarza. A raz, jak się coś szykowało, to pojawił się uprzejmy Suworow i bezpiecznie odwiózł króla do Grodna.

 

„Sieci prawdy” nr 41

„Siła ognia ponad wszystko” – rozmowa Jacka Karnowskiego z Antonim Macierewiczem. Ta tytułowa „siła ognia” to nie ma dotyczyć retoryki ani nawet spojrzenia Antoniego, ale artylerii, której ogniem chce  on zatrzymać rosyjską armię.A sytuacja, według Macierewicza, jest naprawdę  fatalna: „Rosjanie pokazali, że mogą zorganizować i przerzucać na całym froncie zachodnim, a więc na wschodniej flance NATO, siły zdolne do zaatakowania państw bałtyckich, Ukrainy i Polski z równoczesnym zablokowaniem Stanom Zjednoczonym możliwości przerzucenia wojsk do Europy”.

Ale to nie wszystko:  „Wcześniej mogliśmy obserwować inną ważną demonstrację tego, o czym mówię, a więc wspólne chińsko-rosyjskie ćwiczenia na Bałtyku. Blok kontynentalny powrócił agresywnie do gry”

Przeprowadzono także grę wojenną „Zima 17”. O jej wynikach pan Antoni mówi: „Nie będę podawał konkretnych liczb, ale powiem, że sytuacja była nieporównywanie gorsza niż podczas kampanii wrześniowej (…) Rosjanie mogliby wejść do naszego kraju i po pokonaniu wojsk operacyjnych dyktować warunki.  (…) Chodzi o to, by zmusić Polskę do kapitulacji, a Zachód do rozmów.”

No to klops! Jesteśmy zgubieni! Zwykle Macierewicz był pełen optymizmu a tu przedstawia wszystko w czarnych barwach. No i jeszcze ten prezydent i jego BBN mu przeszkadzają. Przestaję powoli wierzyć, że pan Antoni nas obroni.

 

„Do Rzeczy” nr 41

„dwaj panowie g” – „Kraków królewskie miasto. Jednak kto będzie nowym królem? Nikt nie chce kandydować na prezydenta, bo wszyscy uważają, że i tak wygra Majcher IV, zamieniając się w Majchra V. Wiewiórki opowiadają jednak, że Jacek Majchrowski wcale jeszcze nie podjął decyzji, by bić się o piątą kadencję. Po 15 latach bycia królewskim Majchrem ma już trochę dosyć. Te rozterki wprawiają w popłoch przedstawicieli EineTotaleOpposition. Koledzy z totalnej opozycji nie mają bowiem totalnie żadnego pomysłu, kto w takim razie mógłby powstrzymać PiS w Krakowie.”

W tej Galicji jak już ktoś się zasiedzi to nie ma na niego żadnej rady. A wzięło się to pewnie od czasu gdy Franciszek Józef panował 68 lat i w końcu doszło do sytuacji gdy już nawet najstarsi poddani nie pamiętali by ktoś inny rządził.

 

„Do Rzeczy” nr 41

„Tak znikają Polacy” – Agnieszka Niewińska pokazuje niewesołą demograficzną perspektywę Polski. „ONZ przewiduje demograficzną hekatombę. Za 80 lat nad Wisłą może nas być o 17 mln mniej. „Rodzina 500+” to za mało, by odwrócić ten trend”

Najbardziej niepokojących informacji dostarcza porównanie z sąsiadami w zakresie współczynnika dzietności, czyli średniej ilości dzieci na jedną kobietę. Dla utrzymania równowagi konieczna jest wartość na poziomie 2,1. Tymczasem w Polsce jest on obecnie na poziomie 1,32. „Za nami jest tylko Portugalia (1,31). (…) Litwa może pochwalić się współczynnikiem dzietności na poziomie 1,7, podobnie jak Łotwa, gdzie między rokiem 2001 a 2015 wzrósł on do 1,7 z poziomu 1,22. W Bułgarii dzietność wynosi 1,58 (wzrost o 0,31), w Czechach -1,57 (wzrost o 0,42), na Węgrzech -1,45 (wzrost o 0,14). W tym samym czasie w Polsce współczynnik dzietności poszedł w górę zaledwie o 0,01.”

Szokujące to porównanie. Wychodzi na to, że w Polsce za rządów PO było tak źle, że ludziom zupełnie odechciało się żyć i mieć dzieci.

Na szczęście teraz jest już lepiej i minister Rafalska „już zapowiedziała, że jeśli w tym roku nie przyjdzie 400 tys. dzieci to „połknie własny język”.

Dodam jeszcze, że w wymienianym zestawieniu nie ma Rosji, a tam przyrost dzietności w rozpatrywanych latach jest jeszcze większa (z 1,22 do 1,75).

„Gazeta Polska” nr 41

Tomasz Sakiewicz przedstawia swoją teologię polityczną. Jest to wizja walki w okopach z komuną. Według pana Tomasza dwa „okopy” zostały zdobyte a teraz walka toczy się w trzecim.  Pokrótce tak to się przedstawia. „Jesień ludów 1989 r. miała odbywać się pod kontrola Moskwy i doprowadzić do zmian, które nie pozbawią sowieckich elit głównych narzędzi władzy. Komuniści wycofali się z ideologii na rzecz utrzymania resortów siłowych, służb specjalnych, mediów, bankowości i sądów. (…)  Ten okop jednak załamał się w połowie lat 90. (…) Komuna wycofała się wtedy do drugiego okopu, tworząc silne grupy wpływów w różnych instytucjach oraz nieformalne lobbies zdolne do znaczącego kreowania życia politycznego. Ten okres w Polsce zakończył się wraz z rozwiązaniem WSI, rozwojem prawicowych mediów (…) Komuna zeszła wtedy do trzeciego i ostatniego okopu – wymiaru sprawiedliwości.”

Ta teoria „okopowa” ma kilka widocznych słabych punktów. Skąd wiadomo, że owa komuna ma tylko trzy okopy? A co jak ma ich dziesięć?

Widzimy także, że już w tym trzecim okopie „komunę” wspomagają swoi, nawet chyba z pierwszą osobą w państwie wykreowaną przecież przez„obóz patriotyczny”. Czyżby pan Tomasz tego nie zauważał? Komuna po prostu się replikuje i może przeskoczyć na każdego, nawet na pana Tomasza. Zatem lepiej będzie przyjąć lekko zmodyfikowane twierdzenie Józefa Wissarionowicza, że walka narasta w miarę postępu w likwidacji komunizmu. Tym sposobem nie wykluczymy nikogo z bacznej obserwacji czy aby nie odchodzi od ideowej linii. I koniecznie trzeba wprowadzić na zebraniach organizacyjnych  coś w rodzaju samokrytyki.

Stanisław Lewicki

[Głosów:5    Średnia:4/5]

Facebook

1 thought on “Lewicki: Przegląd tygodników politycznych za tydzień 41/2017”

  1. Dziękuję. Pyszne na początek tygodnia. Od razu robi się lżej na duszy. A swoją drogą, demokratyczna opozycja zauważyła, że źródłosłów słowa populizm – czyli w sumie podążanie za ludem – i słowa demokracja – rządy ludu – są podejrzanie zbieżne. Ale im to trzeba będzie przypominać co wybory, po to, ażeby ostatecznie obronić demokrację 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *