Lewicki: Przegląd tygodników politycznych za tydzień 5/2018

 

„Gość Niedzielny” nr 4

„W krainie nad Dźwiną” – Maciej Kalbarczyk pisze o Polakach na Łotwie. „Nowa minister finansów, Teresa Czerwińska jest Polką urodzoną na terenie dzisiejszej Łotwy. (…) po maturze wyjechała na studia do Gdańska. (…) Prezes ZPŁ [Związku Polaków na Łotwie] podkreśla, że Polacy, także ci najmłodsi, są mocno przywiązani do własnej kultury, ale szanują pozostałe (…) Mama zawsze mi powtarzała: kiedy prawosławni obchodzą swoje święto, nie wywieszamy prania na podwórku – wspomina dyrektor szkoły w Dyneburgu.
(…) Łotwę cechuje niezwykle niski przyrost naturalny. Ludność państwa ciągle się zmniejsza – mówi profesor Roszkowski. Według statystyk ONZ od 2000 r. w państwie ubyło 18 proc. obywateli. Eksperci zwracają uwagę, że  w żadnym innym kraju nie doszło do tak dramatycznego spadku liczby ludności. Niektórzy twierdzą, że przy tej tendencji za 50 lat naród łotewski przestanie istnieć”
W tym rankingu krajów gdzie najszybciej ubywa ludzi Łotwa ściga się z Litwą i Ukrainą. Nas to nie martwi. Nas powinni obchodzić tylko Polacy tam żyjący, żeby tamtejsze władze ich nie wynaradawiały,  jak to ma miejsce na Litwie i Ukrainie. Niestety obecny rząd w Warszawie, zaślepiony szkodliwymi mirażami międzymorza czy trójmorza,  niewiele w tym kierunku robi.

„Rzeczpospolita Plus-Minus” nr 3

„Fałszywy koniec świata” – Artur Bartkiewicz pisze o horrorze na Hawajach, gdzie „przez długich 38 minut mieszkańcy Hawajów oczekiwali na uderzenie rakiety, które miało rozpocząć pierwsza w historii wojnę atomową”.
Taki cyrk tylko w Ameryce. To nie pierwszy raz zresztą, bo już przed wojną słuchowisko „Wojna Światów” wywołało powszechną panikę wśród  ludności przekonanej, że właśnie nastąpiła inwazja … Marsjan.
Tym razem jednak to debilne służby tego mocarstwa zafundowały ludziom taką rozrywkę. „Około godziny 8 rano czasu lokalnego w Hawajskiej Agencji Zarządzania Kryzysowego zmienili się dyżurni.(…) Gdy przyszedł czas wysłania testowego alarmu, nowy dyżurny – jak będzie wyjaśniał za kilka godzin gubernator Hawajów – „nacisnął niewłaściwy guzik”. A ściślej, mając do wyboru przycisk „fałszywy alarm rakietowy” i „alarm rakietowy””, wybrał ten drugi. System poprosił jeszcze o potwierdzenie, ale procedura przewidywała, że weryfikacji dokonuje ten sam dyżurny (…) zaczęły wibrować telefony komórkowe. Zaspani mieszkańcy z niedowierzaniem czytali: „DO HAWAJÓW ZBLIŻA SIĘ ZAGROŻENIE RAKIETOWE. NATYCHMIAST SZUKAJCIE SCHRONIENIA. TO NIE SĄ ĆWICZENIA”.
Co tam się działo to temat na film katastroficzny. Jeden obrazek: „Gilmore (…) nie widziała gdzie znajduje się najbliższy schron, więc spytała o to w recepcji. Ale – jak mówi- recepcjonista również nie widział co robić. Okazało się bowiem, że najbliższy schron przeciwlotniczy był zamknięty. Rodziny wojskowych żyją w strachu przez cały czas”
U nas przynajmniej sprawa jest jasna i wiadomo, że żadnych schronów nie ma. Mamy za to odważnych polityków gotowych iść na wojnę z nuklearnym mocarstwem. Na szczęście jeden z nich został ostatnio usunięty z kierownictwa MON.

„Newsweek” nr 6

Tygodnik ten stara się wprowadzić PiS na pole minowe. Publikuje otóż sondaż, z którego wynika, że Polacy w większości są za przywróceniem obowiązkowej zasadniczej służby wojskowej. Ponoć aż 42,1% jest za takim  rozwiązaniem a 39,6% przeciw. „Co ciekawe, zdecydowania większość zwolenników obowiązkowego poboru jest wśród kobiet niż wśród mężczyzn – Kobiety niegdyś nie były i raczej nie będą objęte obowiązkiem wojskowym. Nadal pokutuje za to stereotyp: wojsko na pewno życiowo „ogarnie” mężczyznę, nauczy go, jak zadbać o siebie i naprawić samochód”.
Wszystko to może i prawda ale faktem jest, że obietnica zniesienia poboru przez PO, była główną przesłanką mobilizacji, która dała zwycięstwo wyborcze tej partii w 2007 r. Jeśli PiS przywróciłby pobór to duża strata w sondażach pewna.

„Sieci” nr 5

„Przegląd tygodnia Mazurka i Zalewskiego” – „Zaimponował nam Mariusz Błaszczak, i to po raz drugi. Po raz pierwszy zaimponował nam, kiedy doszliśmy do wniosku, że facet z żelazną grzywką nawet śpi w garniturze, a po raz drugi teraz, kiedy wyszło, że z niego lepszy cwaniak. Bo Błaszczak wziął sobie w MSW do MON co przytomniejszych zastępców, ale zostawił jednego najważniejszego. W ten sposób za policję nadal będzie u JoJo Brudzińskiego odpowiadał Jarosław Zieliński, człowiek którego chce tam oglądać tylko Kaczyński. I nie tylko grzywkę ma Błaszczak stalową, rękę też. Otóż w ciągu kilku dni, a w zasadzie jednego wieczoru, Błaszczak wywalił z MON nie tylko wszystkich – oprócz jednego – wiceministrów, lecz i prawie wszystkich dyrektorów  departamentów.”
Mnie też się coraz bardziej Błaszczak podoba. Przypominam, że to on, będąc szefem MSW, nie wpuścił do Polski zespołu Ot Vinta z Ukrainy, którego członkowie byli znani z pochwalania Bandery. Był to pierwszy przypadek takiego działania ze strony władz polskich. Za ministrowania Błaszczaka MSW sprzeciwiało się także skutecznie pomysłom dawania Ukraińcom masowo zgody na stały pobyt w Polsce. Za to także duży plus.   No ale, że z całym narybkiem Macierewicza poradził sobie w jeden wieczór, to pełen szacun. Już i nawet student Janniger zakończył karierę w MON.

„Do Rzeczy” nr 5

„dwaj panowie g” – „Opowiadają, że Rex Tillerson zajrzał do Polski nie tylko w sprawie Nord Stream 2, NATO itd. Otóż interesowała go również sprawa dekoncentracji mediów. Tak się bowiem składa, że amerykańskich kowbojów ze Scripps, którzy posiadają TVN, kupuje w USA gigant Discovery, który ma mocne plecy w Waszyngtonie. I ten gigant, rozumicie, chciałby wiedzieć, czy ktoś go w Polsce nie zdekoncentruje”.
To oczywiste, że dla Amerykanów własny interes jest najważniejszy. Tylko dla polskich polityków tak nie jest i, na przykład, są oni gotowi bezwarunkowo popierać Ukrainę, choć od dawna widać, że jest to przeciwne naszym interesom.

„Do Rzeczy” nr 5

„Nacjonalizm to dobra rzecz” – rozmowa Oliviera Baulta z László Toroczkaim, wiceprezesem nacjonalistycznej węgierskiej partii Jobbik. „To ja pierwszy zażądałem budowy płotu granicznego. Na początku rząd tego nie chciał, bo twierdził, że tak nie można postępować, ponieważ Unia tego nie zaakceptuje. (…) Interes mojego narodu jest dla mnie najważniejszy. Co do polityki imigracyjnej – teraz mogę tylko popierać Viktora Orbána. (…) widzę ten płot z mojego okna. Jestem bardzo szczęśliwy, ponieważ płot graniczny oznacza, że naród węgierski chce przetrwać i że chcemy bronić naszej kultury, naszych tradycji oraz naszego bezpieczeństwa. Węgry to jeden z najbardziej bezpiecznych krajów w Europie, a ta masowa imigracja mogła zniszczyć nasz kraj”.
Jego opinia o UE: „My jako Jobbik nie chcemy wychodzić z Unii Europejskiej. Chcemy zmienić Unię, ponieważ wierzymy we współpracę miedzy państwami europejskimi. Mamy do czynienia z silną globalną konkurencją gospodarczą, a państwa europejskie nie są tak silne jak Chiny czy USA. Dlatego muszą współpracować ze sobą.”
O NATO: „Mnie NATO mało obchodzi. Uważam, że NATO źle działa, gdyż jest częścią USA. Amerykanie dowodzą NATO i to nie jest sojusz suwerennych państw. To nie jest sojusz wojskowy. Tylko wydają nam polecenia, a NATO broni wyłącznie amerykańskich interesów”
U nas taka opinia o NATO byłaby uznana za całkowicie niepoprawną politycznie. Gdy tymczasem, gdy się jej przyjrzymy, to jest ona prawdziwa i wprost oczywista. Jakie europejskie interesy realizuje NATO w Afganistanie, na przykład?

„Gazeta Polska” nr 5

To wydanie ukazało się w środę, czyli już kilka dni po zamieszaniu wokół nowelizacji ustawy o IPN, ale o tej sprawie tam ani słowa. Widać zaskoczenie w obozie miłośników USA, Izraela i Ukrainy było pełne. Nic nie puścili bo kompletnie nie wiedzieli jak zareagować. Przecież jeszcze nie tak dawno na łamach GP Katarzyna Gójska wzywała aby Polska uznała Jerozolimę za stolicę Izraela, a tu nagle ze strony tegoż ukochanego Izraela takie uderzenie prosto między oczy. Pewnie w przyszłym tygodniu pojawią się tam opinie i wielce śmieszne analizy, że to wszystko oczywiście wina Putina, który podstępnie skłonił przyjazny nam niezmiernie rząd Izraela do takiej reakcji. Będzie się z czego pośmiać.
Tymczasem w tym numerze jest wywiad z Jarosławem Kaczyńskim, który oznajmia: „Jeśli będziemy konsekwentnie realizować założony plan i wystrzegać się większych błędów – bo przecież wszyscy je popełniają, chodzi tylko o ich skalę – to po 2019 roku będziemy mogli rozpocząć kolejny etap zmieniania Polski. Obszarów, które trzeba w naszej rzeczywistości nie tylko zmodernizować, lecz wręcz przeorać, jest tyle, że aby uczynić z Polski kraj nowoczesny, wolny od balastu przeszłości, przyjazny obywatelom, potrzeba nie dwóch, lecz co najmniej trzech kadencji. Zatem nastawiamy się na długi marsz i to on jest naszym celem”.
Znaczy, aby zbudować podstawy nowego porządku trzeba jednak dużo czasu.  No i ten „długi marsz” to takie ewidentnie chińskie odniesienie. Okazało się jednak, że to co kiedyś śpiewał Rosiewicz, czyli: „wystarczy cztery ziobra i Polska będzie dobra” – było  podejściem zbyt optymistycznym.

Stanisław Lewicki

[Głosów:5    Średnia:4.8/5]

Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *