Lewicki: Przegląd tygodników politycznych za tydzień 50/2017

 

„Newsweek” nr 51

„Premier rezerwowy” – Michał Krzymowski pisze o kulisach zmiany premiera. „W dyskusji po kolei zabierają głos wszyscy członkowie komitetu [politycznego PiS], w sumie 33 osoby. Ich wystąpienia brzmią niemal jednakowo: najlepszym kandydatem na premiera jest Jarosław Kaczyński, ale jeśli zapadła decyzja o wysunięciu Morawickiego, to należy ją uszanować. Wszyscy dziękują Szydło z dwa lata pracy i styl w jakim odchodzi. W jej obronie staja tylko dwie osoby: szef komitetu stałego rządu Henryk Kowalczyk i szefowa gabinetu pani premier Elżbieta Witek. (…) Po komitecie Kaczyński przechodzi do Sali konferencyjnej, w której za chwile odbędzie się posiedzenie klubu parlamentarnego PiS. Przedstawia treść uchwały (…) Dokument zostaje przyjęty przez aklamację, gładko i bezboleśnie.  Gdy los Szydło zostanie przypieczętowany, Kaczyński nie będzie krył zadowolenia – Myślałem, że odbędzie się dyskusja, ale widzę, ze nie ma takiej potrzeby”
Ta jedność w klubie parlamentarnym PiS taka jakby znajoma. Już kiedyś tak było w Polsce.
I jeszcze o decydującym spotkaniu tzw. szesnastki z 8 listopada. „politycy z władz PiS, plus koalicjanci Zbigniew Ziobro z Patrykiem Jaki i Jarosław Gowin z Adamem Bielanem. Czterogodzinne spotkanie szybko zmienia się w sąd nad obecną na sali Beatą Szydło. W roli głównego oskarżyciela występuje Mateusz Morawiecki – po kolei wymienia wszystkie projekty wstrzymane przez Kancelarię Premiera, krytykuje też zbyt wolne tempo budowy nowych dróg i autostrad (…) Jedyną osoba (poza samą Szydło) broniąca status quo jest marszałek Senatu Stanisław Karczewski”

O roli Morawieckiego w tym spektaklu  powiem tak: W ten sposób  to się robi w korporacjach i jest to mocno obrzydliwe, a widać, że ma on w tym doświadczenie. Myślę, że jak jego, z kolei, będą usuwać to też mu nikt niczego nie oszczędzi.

No i na koniec coś co wskazuje, że Newsweek ma naprawdę dobre informacje o tym co dzieje się w PiS. W numerze zamkniętym w niedziele napisali jak będzie wyglądała ta rekonstrukcja, która odbyła się w poniedziałek. „Kaczyński wie, ze lista wewnętrznych wrogów Morawieckiego jest długa (…) stąd decyzja, żeby rekonstrukcja odbyła się na raty. W przypadku równoczesnej dymisji premiera i ministrów nowy rząd musiałby uzyskać wotum zaufania w Sejmie. Kaczyński boi się, ze odwołani ministrowie nie zagłosowaliby za gabinetem Morawieckiego i w partii powstałby ferment. Rozciąganie zmian w czasie minimalizuje to ryzyko.”

A zatem wszystko jest jasne. Wiemy dlaczego wymieniono tylko premiera.

 

„Newsweek” nr 51

„Błogosławiona Unia” – Michalski i Gawłowski zatracili już wszelką miarę w zachwalaniu Unii dla Polaków. Właśnie ogłaszają Unię jako „błogosławioną”.
„Założyciele Unii Europejskiej – Robert Schuman i Alcide de Gasperi – byli katolikami. W stosunku do obu toczą się procesy beatyfikacyjne (…) Jeśli jest dzisiaj w Europie instytucja, która tak rozumie religię – jako wiarę w Boga, jedno uniwersalne objawienie, nakaz praktykowania miłosierdzia wobec wszystkich (…) jest to Unia Europejska”

Niech autorzy tych mądrości złożą jeszcze tylko wyznanie wiary w UE i wydadzą jakiś zbiór modlitw do tej ich Unii. Najważniejsza mogłaby się zaczynać słowami: „Unia twoja mać”

„Wprost” nr 50

„Niedyskrecje parlamentarne Elizy Olczyk i Joanny Miziołek” – „Tusk miał skrycie liczyć, że premierem zostanie Jarosław Kaczyński. – Kilka tygodni temu miał przecieki, że prezes PiS zostanie premierem. To spowodowało, że zapragnął wrócić do polskie polityki, żeby ratować Polskę przed Kaczyńskim. To podniosłoby notowania opozycji – mówi nasz informator. Nieco trudniej przyjdzie teraz Tuskowi mierzyć się na salonach europejskich ze swoim byłym doradcą, który będzie szefem rządu. W dodatku za granicą Mateusz Morawiecki może być lepiej postrzegany niż Beata Szydło”

A może to sam Jarosław był źródłem tego przecieku dla Tuska i sondował w ten sposób jego  reakcję. W polityce, jak na wojnie, maskowanie własnych działań i celowe wprowadzanie przeciwnika w błąd jest podstawą sukcesu.

 

„Do Rzeczy” nr 50

„Polska jest na celowniku” – oznajmił Jonny Daniels uważany za eksponenta interesów Izraela w Polsce. Daniels wskazuje na  „punkt widzenia diaspory żydowskiej na świecie, głownie w USA, która na Polskę patrzy przez pryzmat traumy Holokaustu i restytucji majątkowej. Jest jeszcze aspekt trzeci, czyli optyka lewicowo-liberalnych mediów, które są święcie przekonane, że w  Warszawie 11 listopada maszerowało 60 tys. nazistów. W większości przypadków to one odpowiadają za czarny PR robiony Polsce za granicą. Jego skala jest momentami przytłaczająca, a wybór tematów nieprzypadkowy (…) Polska dzisiaj ze względu na swój prawicowy rząd jest po prostu na celowniku”

Oprócz ostatniego zdania, bo uważam, że rząd w Polsce nie jest prawicowy a tylko za taki jest uważany, to pełna zgoda. Jonny Daniels mówi sensownie, chociaż przyznać muszę, że z całej rodziny Danielsów to i tak najbardziej lubię Jack’a Daniels’a.

 

„Do Rzeczy” nr 50

„Opresja C-16” – Piotr Włoczyk pisze o zbliżającym się nieuchronnie nowym wspaniałym świecie. Od pół roku w Kanadzie obowiązuje ustawa nakazująca, pod ostrymi sankcjami karnymi, używanie wymyślonej terminologii gender. „Każdy zwolennik genderowego postępu powinien wykuć na blachę nowe angielskie zaimki m.in.: „ze, zie”, oraz „xie”. Ideolodzy gender stwierdzili, że – w związku z odkrywaniem coraz to nowych tożsamości płciowych – klasyczne zaimki przestały się sprawdzać. Postanowili więc nauczyć społeczeństwa, jak powinno się zwracać do osób o wyjątkowo skomplikowanym poczuciu własnej tożsamości płciowej. Mowa m.in. o osobach neutralnych płciowo, półkobietach, półmężczyznach, czy tez osobach panseksualnych i …bezpłciowych”.

Oj tak! Musimy bronić tego postępu, bo to przecież wiadomo, że zły Putin mu zagraża i on ośmielił się nawet w swoim kraju wprowadzić zakaz propagandy homoseksualnej wśród nieletnich. Straszna to zbrodnia i świat Zachodu, którego jesteśmy przecież częścią, nie może wobec niej stać obojętnie.  U nas to oczywiście niemożliwe i do szkół mają wolny dostęp nosiciele genderowego postępu.  Już tam pewnie oni i dla polskiego języka nowe zaimki wymyślą.  Choć jeden taki już funkcjonuje i jest też dość uniwersalny – „toto”

„Gazeta Polska” nr 50

Piotr Lisiewicz stara się jak może pogrążyć przeciwników, czy raczej wrogów, bo w tym środowisku wszyscy inaczej myślący tak właśnie są postrzegani. Wziął na tapetę Dorna. „Ludwik Dorn, zanim wystąpił z PiS, był przez wielu postrzegany jako ważny polityk. Głownie dlatego, że przeczytał więcej książek niż przeciętny poseł i anegdoty opowiadać umie. (…) W ostatnim wywiadzie dla gazety kolegów mających podobnie jak Dorn rodzinny rodowód w KPP, po latach opisał on przyczyny swojej traumy”

No patrzcie państwo jakie cuda! Jak Dorn był w PiS i robił tam za „trzeciego bliźniaka” to nie miał rodowodu z KPP, a teraz już ma. Takie triki z rodowodem to robią tylko oszuści sprzedający rzekomo  rasowe psy i koty.

„Gazeta Polska” nr 50
Nigdy bym nie pomyślał, że rusofobia może prowadzić do aż takiego zniekształcenia widzenia rzeczywistości, gdybym nie przeczytał tekstu Katarzyny Gójskiej: „Trump ostro przeciwko Rosji”. Komentując decyzję Trumpa o przeniesieniu ambasady USA do Jerozolimy ta pani napisała: „W tym miejscu decyzja Trumpa dotycząca uznania Jerozolimy dotyka interesów naszego kraju. Po pierwsze, widać, że Biały Dom nie boi się ostrych antyrosyjskich działań i to w Kremlu widzi źródło zagrożenia dla bezpieczeństwa w świecie”.

Trudno o coś bardziej kuriozalnego. Każdy choć trochę znający realia oceni, że  Trump tą głupią decyzją zrobił Rosji wielki prezent, gdyż popchnął faktycznie cały świat islamski (czyli prawie 2 mld ludzi) do współpracy z Rosją. Obecnie z krajów arabskich, tylko Egipt i Jordania utrzymują stosunki dyplomatyczne z Izraelem i to tylko dlatego, że są corocznie opłacane miliardami dolarów przez USA. Bez tego natychmiast by te stosunki zerwały. Z innych liczących się państw islamskich, stosunki te utrzymuje jeszcze Turcja, ale ona właśnie, na wskutek decyzji Trumpa, zagroziła ich zerwaniem. A poza tym, za wyjątkiem republik postradzieckich, cały świat islamski istnienia Izraela nie uznaje.

Na koniec pani Kasia napisała: „A poza tym Izrael zakładali obywatele Rzeczypospolitej, nigdy nie możemy o tym zapomnieć. Zresztą vice versa”
Czyli co? Pani Kasia uważa chyba, że także obywatele Izraela zakładali Rzeczpospolitą. Przychodzi mi tu na myśl tylko dwóch obywateli Izraela, którzy zakładali III RP. To Bagsik i Gąsiorowski. Temu pierwszemu podziękowano za to wieloletnim pobytem w ośrodku zamkniętym na koszt polskiego podatnika. Drugi wszelako nie chce jednak przybyć do Polski z Izraela by także jakąś nagrodę otrzymać.

    Stanisław Lewicki

[Głosów:3    Średnia:5/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *