Lewicki: Przegląd tygodników politycznych za tydzień 7, 2017 rok

„Przegląd” nr 7

 

„Spalonym mostem trudno wracać” – politolog Klaus Bachmann mówi o stosunkach polsko-niemieckich. Pytanie: ile w Niemczech jest przyzwolenia na Polskę w obecnym kształcie politycznym? Jego odpowiedź – „To prawie nikogo nie interesuje, poza ekspertami od Polski, niektórymi politykami i dziennikarzami. Zdanie: „Kiedy Merkel nareszcie coś zrobi?” słyszałem tylko z ust przedstawicieli polskiej opozycji. W Niemczech nikt nie ma takich oczekiwań”
To dość bezpośrednie przyznanie, że obecna opozycja tzw. totalna, jest mocno proweniencji targowickiej.

Ciekawa jest też jego odpowiedź na pytanie: Jak Niemcy chcieliby skonstruować Europę?

„- Jako spójny, sprawny statek 28 państw członkowskich, z silnymi instytucjami europejskimi, zapewniającymi, że poszczególni członkowie przestrzegają zobowiązań, które na siebie wzięli. Obecna unia jest mniej więcej taka, jak Niemcy by chcieli.”

Według mnie to jest statek dość szczególny, a mianowicie galera, gdzie większość ma pracować przy wiosłach, kilku nadać tempo i popędzać wioślarzy i jeden dowódca, który wszystkim rządzi.
I jeszcze jego wytłumaczenie, dlaczego Niemcy są przychylni wobec Rosji: „Duża część lewicy, patrząc na Rosję, widzi spadkobiercę wielkiego Związku Radzieckiego i idealizuje ją z tego powodu. Duża część prawicy tez idealizuje Rosję – jako spadkobiercę wiecznego Imperium Rosyjskiego. Z takimi mitami i wyobrażeniami trudno konkurować.”
Co prawda to prawda, i dotyczy to nie tylko Niemiec ale większości krajów Zachodu za wyjątkiem Wielkiej Brytanii, ale ona właśnie wychodzi z Unii.

 

„Wprost” nr 7

 

„Mój syn ma szanse na wyższe funkcje” – Wywiad Karola Wasilewskiego z Kornelem Morawieckim. Ciekawe są jego poglądy na temat Rosji: „Trump będzie prowadził politykę prorosyjską, a my antyrosyjską? To droga do nikąd. Kolejne rządy uprawiają politykę wrogą Rosji. Media nastawiają nas przeciwko rosyjskiemu narodowi. (…..) Po rozpadzie ZSRR 37 milionów Rosjan znalazło się poza Rosją, Trudno, żeby Rosja o nich zapomniała. Poza tym, czy Ukraińcy z Donbasu chcą być podporządkowani Kijowowi? Po trzech latach okrutnej wojny domowej? (….) Naszym zadaniem jest łączyć wschód Europy z zachodem. Powinniśmy czerpać korzyści z tego, że jesteśmy centrum. Niestety nie umiemy tego robić”

To ciekawe, że mówienie rzeczy oczywistych dla każdego rozsądnego człowieka, jest w Polsce kontrowersyjne i odkrywcze.

 

„Wschodni raj podatkowy” – Karol Wasilewski o Białorusi, „gdzie zarówno  stawka podatku dochodowego jak i podatku VAT wynosi zero przez 15 lat! Do tego Białoruś jest w Euroazjatyckiej Unii Celnej, dzięki czemu otrzymuje się także dostęp do rynku rosyjskiego i kazachskiego. A to łącznie 170 mln konsumentów”. Henryk Siodmok, prezes zarządu Grupy Atlas, który ma 60 proc. rynku na Białorusi mówi: „Tylko kwestie polityczne blokowały szerszą kooperację. Prezydenci i premierzy z Polski latali do Chin i szczycili się tymi misjami, mimo że ChRL nie jest krajem demokratycznym. A wymianę handlową Polska ma niemal taką samą z Chinami, jak i z Białorusią.”. „Na Białorusi jest już ponad 400 polskich firm, które radzą sobie świetnie na wschodnim rynku. W sektorze bankowym mocno osadzony jest Idea Bank, w meblarskim Black Red White, a spółka córka Atlasa Tajfun posiada w swoim segmencie ponad 60 proc. rynku (….) Wymiana handlowa między naszymi krajami w 2015 roku wyniosła 1,8 mld dolarów, a polscy rezydenci zainwestowali tam ok. 200 mln dolarów.”

I tak właśnie, w obszarze biznesu, należy działać, a nie ciągle opowiadać te brednie o jakimś „międzymorzu”, „trójmorzu”, „ABC”, czy innych, tego rodzaju, pochodnych prometejskich aberracji sprzed prawie stu lat.
„wSieci” nr 7

 

„Nie wylewać dziecka z kąpielą” – gdy zacząłem czytać ten felieton Marty Kaczyńskiej to myślałem sobie, że to może o pielęgnacji niemowląt jest, bo przecież pani Marta musi na tym się znać i praktykę ma, ale nie, tekst jest o reformie wymiaru sprawiedliwości bo tam źle się bardzo dzieje i jak pisze pani Marta: „Bez wątpienia głośno relacjonowany w mediach przypadek sędziego sądu apelacyjnego, który wedle doniesień został przyłapany na kradzieży sprzętu elektronicznego o wartości przekraczającej 2 tys. zł, jest jednak wyjątkiem w skali cywilizowanego kraju”.

Nie wiem na czym ma polegać ten wyjątek, czy na tym, że w cywilizowanych krajach to sędziowie kradną więcej niż 2 tys. zł, czy że mniej?  J

A może w całej sprawie chodzi o to, że w Polsce przeprowadzono jakiś bardzo awangardowy program szkolenia sędziów, który polegać może na tym, że tylko sędzia, który sam coś ukradł może właściwie osądzić i zrozumieć człowieka oskarżonego o kradzież, gdyż nieobce mu są wtedy kierujące nim emocje, pokusy i motywacje, które mogą przyjąć nawet formę konieczności. J

 

„Do Rzeczy” nr 7

 

„Koniec strusiej polityki” – Rafał A. Ziemkiewicz o polityce Polski wobec Ukrainy: „Marszałek radził: „Brać i nie kwitować”, a III RP [Ukrainie] daje i nie żąda pokwitowań. (….) W przypadku Ukrainy ta postawa wzmacniana była zawsze argumentem: „Konflikty Polaków z Ukraińcami służą tylko Putinowi”. (….) Jeśli na takiej podstawie chciałby ktoś zbudować pojednanie, to z góry powiem – uda się w tym samym stopniu, co przyjaźń polsko-sowiecka zbudowana na dziesięcioleciach zaprzeczania Katyniowi i innym sowieckim zbrodniom na Polakach.”

Wobec tego dobrze, że prezes PiS wreszcie jasno powiedział, że „banderowska polityka historyczna jest dla Polski nie do zaakceptowania”

Zganiła go za to Gazeta Wyborcza, i tu Ziemkiewicz przytacza anegdotę, „że Ronald Reagan, gdy raz został za coś pochwalony przez „The New York Times”, zmartwił się i powiedział, że najwyraźniej popełnił błąd.”

I tu jest podobnie: gdy GW za coś gani to bardzo dobrze, a dopiero jej pochwała to jest wskazanie, że idzie się złą drogą.

 

„dwaj panowie g” – piszą o menu na spotkaniu opozycji z Merkel w niemieckiej ambasadzie: „Było ubogo: koreczki owocowe i kanapeczki – Ale bardzo małe – zaznacza uczestnik spotkania. No i żadnego alkoholu. Nie darmo staropolskie przysłowie mówi „przy Niemcu ani pies się nie pożywi”

Słabo się starali i nie wykonali zadań i dlatego też tak zostali potraktowani. Ten pucz maksymalnie spieprzyli, ośmieszają się cały czas i na każdym kroku to i nie zarobili na lepszą wyżerkę. Aż dziw, że w ogóle cokolwiek dostali. J

 

„Newsweek” nr 8

 

„Dlaczego wojsko kocha Macierewicza” – Krzymkowski i Reszka piszą o działaniach Macierewicza w MON: „Pozbywa się generałów i broni Misiewicza, ale dla szeregowców z prowincji to prawdziwy dobrodziej. Szczodrą ręką daje podwyżki, szafuje awansami, komplementuje żołnierski patriotyzm  (….)  najpierw pomyślał o żołnierskiej kieszeni. Wojskowi i pracownicy cywilni armii dostali po 300-400 zł miesięcznie więcej (…) Podwyżki, zniesione limity awansowe. Antoni Macierewicz kupił sobie wojsko. Wśród żołnierzy w garnizonach ma wielkie poparcie. Wykorzystał słabość i niezdecydowanie poprzedników. Tamci nie dawali, a Macierewicz dał. Taka jest różnica – podsumował generał Skrzypczak”

A według mnie Macierewicz to zdolny polityk, który wie jak postępować z ludźmi a ponadto historyk i zapewne wyciągnął wnioski z Powstania Listopadowego. Jedną z głównych, jak nie najgłówniejszą, przyczyną jego wybuchu było zahamowanie możliwości awansu dla młodych oficerów, którzy tkwili w tej szkole podchorążych zamiast objąć etaty oficerskie. Gdy ich frustracja doszła do granicy to się zbuntowali, wyszli na ulicę i zastrzelili nawet kilku generałów, co im blokowali awans.

Macierewicz o tym wie i woli sam pozbyć się tych generałów, a trzeba wiedzieć, że jedno takie opróżnione stanowisko generalskie otwiera łańcuch nowych nominacji, która obejmie kilku oficerów. Ot i cała tajemnica, a idioci z PO nawet tego nie wiedzieli. I tacy z nich politycy, że ja bym im nawet tych kur do wyprowadzania nie powierzył. J

 

 

„Gazeta Polska” nr 7

 

„Litwo, czas na działanie”  – takie wezwanie, a raczej prośbę kieruje w stronę władz państwa o nazwie Lietuva profesor Żurawski vel Grajewski, by wreszcie łaskawie coś zrobiły w sprawie „listy niezałatwionych problemów polsko-litewskich”, która, jak pisze, „od lat pozostaje taka sama.”. Zaklina te władze na wszelkie świętości by wywiązały się z obietnic i zwraca uwagę że cierpliwość polska jest na ukończeniu i „czas na perswazję i spokojne tłumaczenie kończy się, i to przede wszystkim dla Litwy”,  bo przecież groźba rosyjskiej agresji, bo będzie za późno i tak dalej.

Oj naiwny ten profesor z Łodzi jak mało kto. Może u niego z cierpliwością krucho, za to rząd Litwy ma jej w nadmiarze a i pewnie lekceważenie polskich postulatów jest dla niego źródłem nieustającej satysfakcji.
Że niby mają się bać Rosji! A dlaczego? Zawarli nawet z bolszewikami ugodę w 1920 roku i ci im dali Wilno, a potem przyszli Polacy i zabrali. To kto jest gorszy?
A Stalin potem przyszedł w 1940 i Wilno znowu im dał, a jak przyszedł drugi raz w 1944 to jeszcze i Kłajpedę, niemiecki Memel, im  dorzucił i tak już zostało.

A profesor się dziwi, że rosyjskie napisy w Wilnie mogą być a polskie nie.
Trzeba naprawić stosunki i  porozumieć się z Rosją, to wtedy i władze Lietuvy zmiękną. Inaczej zostaje tylko gadanie, jak ten, nie przymierzając, dziad do obrazu, a obraz do niego ni razu. J

 

 

 

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *