Lewicki: Przegląd tygodników politycznych za tydzień 9/2018

 

„Niedziela” nr 8
„Sporne wyspy” – „Zapewnienia o chęci zredukowania napięcia między jego krajem i Grecją na Morzu Egejskim i wokół Cypru brzmią mało wiarygodnie wobec gróźb, które skierował pod adresem Greków prezydent tego kraju Recep Tayyip Erdoğan, sugerując możliwość interwencji na Morzu Egejskim. Wzrost napięcia nastąpił po incydencie w pobliżu grupy wysp Imia (po turecku Kardak) gdy okręt tureckiej straży przybrzeżnej staranował łódź straży greckiej. Grecja wysłała po tym w okolicę Imii cztery okręty wojenne, a Turcja – siedem”
I tak to przebiega współpraca w ramach NATO. I co NATO na to? Ano nic.  Jak Turcja zajęła zbrojnie północną część Cypru to ktoś robił wielki problem? Nie! Ostatecznie wygra ten kto ma więcej żołnierzy, więcej okrętów i woli walki, także w relacjach miedzy “sojusznikami” w NATO. To taki przypadek do rozważenia dla polskich polityków, którzy płaszczą się przed Izraelem, który to nic nam nie może zrobić, a prowokują atomowe mocarstwo.

„Newsweek” nr 10

„Żołnierze wyklęci coraz bardziej” – publikują wyniki sondażu, który polegał na odpowiedzi na pytanie: „Czy 1 marca weźmiesz udział w obchodach Dnia Żołnierzy Wyklętych?”. Wyniki przedstawiają się następująco. „Niemal 60 proc. Polaków nie zamierza uczestniczyć w obchodach (…) Wzięcie udziału w obchodach zadeklarowało jedynie 13,5 proc.  Największe zainteresowanie impreza budzi wśród osób najmłodszych (w grupie wiekowej do 24 lat „tak” odpowiedziało ponad 22 proc) oraz najgorzej wykształconych. Wśród osób najstarszych (powyżej 50 lat) – zainteresowanie wyraziło tylko 8 proc. Takie wyniki na dziwią socjologa polityki dr. Andrzeja Wróbla. – Kult wyklętych jest najpopularniejszy w zamkniętych grupach, to jest sprawa niemal plemienna, więc ma małe szanse nabrać charakteru ogólnonarodowego. Zwłaszcza że o ile z „Inką” utożsamiać się może każdy, o tyle nawet IPN przyznaje, że „Ogień” i „Bury” są problematyczni.  (…) moda na wyklętych po prostu przemija. Każda propaganda traci moc zwłaszcza gdy coraz więcej słychać o kontrowersjach i zbrodniach …”
Trudno odmówić racji temu wywodowi. Dla mnie jasny jest polityczny zamysł, którym kierował się Lech Kaczyński gdy zadecydował o propagowaniu tego kultu.  Przesądzający był jego antysowiecki charakter, który obecnie został bezpośrednio przełożony na antyrosyjskość. Chodzi o pobudzenie antyrosyjskich resentymentów, co  może być przydatne do motywowania młodych w ewentualnej wojnie z Rosją. Do tego celu kult AK, nawet powstańców warszawskich, czy żołnierzy regularnej armii polskiej, jest mniej przydatny, bo oni nie walczyli z ZSRR i nie czekali na III wojnę światową, więc musieli ustąpić. Według mnie to jest mocno przewrotna, nieczysta i ostatecznie  szkodliwa dla długoterminowego interesu państwa, gra. Czym innym jest odnalezienie i pochowanie szczątków ofiar walk i represji z tego okresu, bo to należy się rodzinom i jest oczywistym wymogiem, a czym innym wykorzystywanie tego dla politycznych interesów i polityki historycznej.  Natomiast co do popularności tego święta to ono faktycznie jest małe i wygasa. Wczoraj spacerowałem po swoim osiedlu. Ani jednej flagi nie było.

„Newsweek” nr 10

„Wielki skok” – PiS i duże pieniądze.  Trochę o zwyczajach i pieniądzach obecnej władzy i okolicy. „Minister Beata Kempa osobiście poleciała do USA, żeby dobrać kolor tapicerki i dywaników w samolocie Gulfstream G550 dla VIP-ów (…) Nowa władza poszła na całość: oprócz dwóch gulfstreamów za 440 mln zł kupiła też trzy boeingi 737-800. Te ostatnie bez przetargu – za 2,5 mld zł. Pieniądze dało Ministerstwo Obrony Narodowej – choć nie udało się kupić śmigłowców dla żołnierzy. (…) W PFN (Polskiej Fundacji Narodowej) pracuje kilkanaście osób, z tego osiem zarządzających – mówi nam rozmówca z PiS. Członkowie zarządu zarabiają niemal 17 tys. zł do 18 tys. zł (…) W przejętej przez PiS Telewizji Polskiej stanowiska dyrektorów lub wicedyrektorów piastuje 86 osób (…) Ich zarobki oscylują między 10 a 25 tys. zł brutto (…) Szydło przyznała sobie i wszystkim ministrom od 65 tys. zł do 82 tys. zł nagród. (…) W 2013 r. Solidarna Polska ministra Ziobry chciała zakazać nagród dla polityków ministrów. Cztery lata później Ziobro przyjął 75 tys. zł nagrody, a związani z jego partią wiceministrowie – od 21 do 36 tys. zł.”
Jak widać punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Zaś w kontekście tych pieniędzy nowego znaczenia nabierają słowa Andrzeja Dudy z 2016 r.: „Jak to się niektórzy śmieją „Ojczyznę dojną racz nam wrócić Panie”..”. Chociaż za PO nie było tak różowo, bo będący wówczas ministrem Gowin, przyznał ostatnio, że nie starczało mu wtedy do pierwszego. Tusk nie był za hojny.  Zatem to chyba tę „ojczyznę dojną” to ustanowiła dopiero obecna władza.

 

„Sieci” nr 9
„Przegląd tygodnia Mazurka & Zalewskiego” – „nie jest pewne, że to Patryk Jaki będzie kandydatem PiS na prezydenta Warszawy, (…) A co jeśli nie Jaki? W ramach sprawdzenia szans robiono dodatkowe sondaże. PiS bada, czy szanse mieliby ministrowie. Już kiedyś plotkowano o Piotrze Glińskim, teraz mówi się o Mariuszu Błaszczaku. My wiemy, że państwu może to się wydawać niewiarygodnym wprost kosmosem, ale to pozory. Chcemy tu gorąco i żarliwie powiedzieć, że pan Mariusz to idealny kandydat. Ma wszystko by podbić warszawiaków: niezależność, błyskotliwość, czar, charyzmę.”
No i duża popularność jako kultowa postać w serialu „Ucho Prezesa” też ma duże znaczenie. A poza tym to Warszawę Prezes musi zdobyć choćby nie wiadomo co, bo w końcu chodzi też o sprawę o strategicznym znaczeniu. O to by nie było problemu z postawieniem  okazałego  pomnika dla Brata.

„Sieci” nr 9
„Podczas Forum Polsko-Brytyjskiego w Londynie głos zabrał sir Eric Pickles, specjalny przedstawiciel rządu brytyjskiego do spraw Holocaustu. Powiedział jasno, że są dwa problemy: pierwszy to ustawa o IPN, a drugi to restytucja mienia żydowskiego. Odpowiedział mu prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski stwierdzając, że Polska nie może stosować rasistowskiego w istocie podziału na obywateli żydowskich i resztę. Ale widać, że problem majaczy. Nic nie dzieje się przypadkiem”.
Ten profesor o rozbudowanym nazwisku zdecydowanie nie zna się na dialektyce. Ten rasizm jest ohydny ale w określonych okolicznościach może jest wskazany. To raz, a po drugie to jak widać Wielka Brytania, obok USA i Izraela także należy do tych naszych wielkich „sojuszników” i „przyjaciół”.

 

„Sieci” nr 9
„Buduję mosty między ludźmi” – to obszerny wywiad z Jonnym Danielsem. Ciekawych rzeczy się dowiadujemy. Bardzo zdecydowany on jest w temacie Polski.  Na początek chce on wyłączyć z Polski Auschwitz. Mówi: „Muzeum w Auschwitz powinna zarządzać międzynarodowa instytucja, mająca własną straż. Chodzi o to, by te miejsca maksymalnie oderwać od współczesnej Polski”.
Możemy sobie tylko wyobrazić co na temat Polaków by tam mówiono.
Podoba mu się w Krakowie: „Polska zrobiła na mnie doskonałe wrażenie. Na Izraelczykach, którzy mi towarzyszyli także. Siedząc wieczorem w krakowskiej kafejce, członkowie Knesetu mówili zdumieni: tu jest równie pięknie jak w Jerozolimie”
Co to może  znaczyć? Otóż gdy pierwszy raz jechałem na Bliski Wschód to przeczytałem taką książkę o tym jakie tam panują zwyczaje. Dobrze to wiedzieć, żeby nie wpaść w jakieś kłopoty nie urazić miejscowych i tak dalej. Pamiętam z tego, że nie należy, będąc u kogoś, mówić, że coś się nam w jego mieszkaniu podoba, gdyż wówczas jest to sygnał dla gospodarza, że przy wyjściu powinien nam to podarować. A to, jak wiecie, może oznaczać pewne komplikacje.
Jeśli zatem pan Daniels, mieszkający wiele lat w Izraelu na Bliskim Wschodzie, mówi nam, że Kraków mu się podoba, że jest tam tak jak w Jerozolimie, to czyż nie daje nam mocnego sygnału, że powinniśmy, powiedzmy w ramach np. restytucji mienia … no sami państwo rozumiecie.

„Angora” nr 9
„Czy zachodnie koncerny wykorzystują Polskę?”  – „Zarzuty jakoby firmy z Zachodu wykorzystywały kraje Europy Środkowo-Wschodniej, to woda na młyn prawicowych partii politycznych. Okazuje się jednak, że zdanie to podziela słynny francuski ekonomista Thomas Piketty (…) zagraniczne przedsiębiorstwa w 2016 roku zarobiły na inwestycjach w Polsce 99 mld zł. Politycy PiS i Piketty zestawiają chętnie tę liczbę z kwotą otrzymaną przez Polskę od UE po odjęciu polskich składek, czyli 30 mld rocznie (…) Zagraniczne koncerny faktycznie płacą niższe podatki niż lokalne przedsiębiorstwa. (…) Wypłata zysku przez polską firmę córkę niemieckiemu koncernowi matce nie jest opodatkowana, Ma to na celu uniknięcie podwójnego opodatkowania (…) Można przyjąć, że Polska traci w ten sposób ok. 20 mld zł.”
Jak widać zagraniczne inwestycje mają także drugą stronę i są formą eksploatacji kraju do którego napływają. Oczywiście silne państwo jest w stanie zapobiegać nadmiernej eksploatacji. Państwo słabe nie. I dlatego pełna integracja w ramach EU dla takich krajów jak Polska nie będzie korzystna i nie pozwoli jej na obronę własnych interesów.

„Wprost” nr 9
„Niedyskrecje parlamentarne Elizy Olczyk i Joanny Miziołek” – „Marszałek Senatu Stanisław Karczewski, starający się o możliwość kandydowania na prezydenta Warszawy, stracił poparcie wpływowych osób w PiS – konkretnie wicemarszałka Senatu Adama Bielana i premiera Morawieckiego. Postarał się więc o przychylność jeszcze bardziej wpływowego polityka, czyli  Mariusza Kamińskiego, nadzorcy wszystkich służb.”
Oj nie wiem czy coś z tego będzie, gdyż pozycja Kamińskiego także  ostatnio osłabła, po tym, jak zostały ujawnione zdjęcia pokazujące jego zastępcę jako powiedzmy … człowieka obyczajowo dość nowoczesnego. Jak niefart, to niefart.

„Do Rzeczy” nr 9
„Tezy o wojnie” – Paweł Lisicki rozprawia o wojnie polsko-izraelskiej i dochodzi do takich defetystycznych wniosków: „Ile ośrodków uniwersyteckich bada zbrodnie na Polakach? Żaden. Jak wyglądają proporcje między medialnymi informacjami o nazistowskich zbrodniach wobec Żydów i Polaków? Według różnych badań wynoszą one mniej więcej jak 1000:1! Oznacza to, krótko mówiąc, że jeśli dochodzi do sporu Polski z Izraelem na temat historii, to światowa opinia publiczna z góry niejako zajmuje stanowisko przeciwne Polsce”.
Jeśli widzimy przeciwnika tysiąc razy większego niż my to faktycznie trudno marzyć o zwycięstwie. A może nie taki on wielki i straszny jako go wyobraźnia  Lisickiego maluje? Choć obawiam się, że w Polsce wśród elity to jest przeważające i powszechne mniemanie.

 „Do Rzeczy” nr 9
 „dwaj panowie g” – minister Brudziński powołał ciało w swoim ministerstwie mające ścigać faszystów. A nazywa się oni tak: „Zespół do Spraw Przeciwdziałania Propagowaniu Faszyzmu i Innych Ustrojów Totalitarnych oraz Przestępstwom Inspirowanym Nienawiścią na Tle Różnic Narodowościowych albo ze względu na bezwyznaniowość” (…) Uważamy, że nazwa zespołu jest zbyt krótka, bo dodalibyśmy jeszcze „a także ze względu na Płeć lub „Wiek”. Wtedy byłoby to ZdSPPFiIUToPINnTRNERWazwnBatzwnPIW. Prawda, że zgrabniej”
Jak to przyjemnie jest odkryć, jakiż świat jest piękny a ludzie kreatywni! Nawet ministrowie!

„Do Rzeczy” nr 9
„Polska wkracza do grona rozgrywających” – rozmowa Marcina Makowskiego z George’em Friedmanem, znanym politologiem i założycielem agencji wywiadu Stratfor. Friedman takie rady daje Polakom: „im częściej mówicie o konieczności militarnej obecności Ameryki w Polsce, tym mniej Ameryka będzie wam ufać. Jesteśmy bardzo zachowawczy, jeśli chodzi o szafowanie krwią własnych żołnierzy, dlatego sojusze, w które się angażujemy musza być realne, a nie jednostronne. Polska musi się zastanowić, ile do tej relacji wnosi, i ile może za to wymagać w zamian. (…) najlepszym sposobem na otworzenie serc decydentów Stanów Zjednoczonych jest otworzenie drzwi do Polski dla amerykańskich inwestycji i biznesu. Likwidując nadmierne regulacje oraz aktywnie ściągając firmy zza oceanu najskuteczniej przyczynicie się do budowania solidnych fundamentów sojuszu. W dyplomacji ostatecznie jest tak jak w każdym dobrym małżeństwie. Musisz coś dostać, musisz coś dać oraz udowodnić, że jesteś się w stanie dla kogoś poświecić.”

Trzeba też zauważyć że w ogóle nie pada słowo NATO w całym tekście. To chyba znak, że USA nie przykłada wagi do tego tworu, który chyba powoli odchodzi w przeszłość, bo wyczerpał swoje możliwości.  Co do propozycji Friedmana to zauważmy, że zaleca nam otwarcie swojej gospodarki na wpływy USA. Na świecie nikt na tym dobrze nie wyszedł. Przykładem może być Meksyk, który pomimo długotrwałej współpracy z USA nadal jest krajem bardzo biednym. Jednak Unia Europejska ma o wiele lepsze mechanizmy wyrównywania poziomu życia niż strefa gdzie dominuje USA.
Co do tego „małżeństwa”,  o którym mówi Friedman to także jakiś żart,  bo taki związek to USA ma z Izraelem, a szczególne relacje z Wielką Brytanią. W przypadku Polski może co najwyżej chodzi o jakiś konkubinat albo układ na jedną noc. Jak to mówił prezes: ”rubla się nie zarobi a cnotę straci”. A może być jeszcze gorzej, bo trzeba będzie do tego mocno dopłacić, gdy z powodu presji USA trzeba będzie zaspokoić roszczenia żydowskie.
No i ta wstrzemięźliwość Ameryki jeśli chodzi o szafowanie krwią własnych żołnierzy. Zapewne liczą oni, że Polska nie będzie wstrzemięźliwa, bo w czasie wojny nie była.  Jednak nawet Polska się zmienia i coraz mniej jest szaleńców gotowych znowu na hekatombę polskich ofiar. Są niestety tacy co chcą to pobudzić poprzez np. kult wyklętych. Ale coraz mniej to działa.

„Gazeta Polska” nr 9

GP stara się jak może prowadzić jakąś spójną  narrację odnośnie konfliktu Polski z Izraelem i organizacjami żydowskimi, Kompletnie to się jednak rozsypuje. We wstępniaku Sakiewicz sprawę lekceważy i oczywiście twierdzi, że za wszystkim stoi Putin, bo jakże by inaczej. Pisze on: „Trzeba podkreślać, że nie bronimy się przed atakami Żydów, bo przecież napada na nas niewielka grupa, a szturmem kłamców z różnych narodów, w tym niestety naszego. Pokazanie rosyjskich macek w tej sprawie ułatwia walkę.”.
Brzmi to jak instrukcja dla dawnego agitatora partyjnego i tak samo jest śmieszne. Ta „niewielka grupa” to premier Netanjahu, Kneset, prawie wszystkie izraelskie i zachodnie media, Światowy Kongres Żydów i co tam jeszcze.
Jerzy Targalski widać jeszcze nie zdążył się zapoznać z instrukcją naczelnego bo pisze tak: „Religia Holokaustu ma spajać społeczeństwo Izraela i skłaniać Żydów do osiedlania się w Izraelu. Ma też uzasadniać roszczenia finansowe wobec Polaków, czyli zbrodniarzy, którzy okradali swoje ofiary, powinni więc płacić. I to oszczerstwo stanowi dla nas śmiertelne zagrożenie”.
Czyta to biedny członek Klubów Gazety Polskiej i kompletnie nie wie co myśleć, bo z jednej strony „niewielka grupa, a z drugiej „śmiertelne zagrożenie”. I bądź tu mądry?

Stanisław Lewicki

[Głosów:5    Średnia:4.8/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *