Lewicki: W obecnych wyborach Konfederacji będzie lżej

Przed startem kampanii wyborczej mieliśmy trochę zamieszania wewnątrz Konfederacji. Opuściły ją trzy grupy, co mogłoby wskazywać na osłabienie tej formacji. Czy rzeczywiście taki będzie skutek wyjścia Jakubiaka, Liroya i Godek, wraz z przyległościami, z Konfederacji?

Najpierw policzmy jaką siłę reprezentowały te grupy. Chodzi mi oczywiście o realną siłę przyciągania głosów, a nie deklaracje, oczekiwania, czy życzenia ich liderów. Ostanie wybory do PE zweryfikowały te oczekiwania i rzec by można zważyły na bezwzględnej wyborczej wadze. Okazało się, o czym pisałem już wcześniej, że ta zdolność zbierania głosów nie była dla nich zbyt okazała. I tak, Federacja dla Rzeczpospolitej Marka Jakubiaka, która wystawiła łącznie  14 kandydatów na listach Konfederacji, zdobyła łącznie 39 tys. głosów. Na Liroya padło 40 tys. głosów, zaś grupa Kai Godek, z którą  startowało jeszcze pięć osób, łącznie zdobyła 22 tys. głosów. Czyli razem wszyscy ci, którzy opuścili niedawno Konfederację zdobyli tylko ok. 100 tys. głosów, co stanowiło 16,3 proc, czyli niecałe 1/6 całości wyniku Konfederacji, który wyniósł 621 tys. głosów.

Oczywiście, w walce wyborczej, a szczególnie w takim przypadku gdzie balansuje się na krawędzi progu 5 proc., każdy głos, jak każdy bagnet na wojnie, jest bezcenny. Są jednak tacy sojusznicy, którzy zamiast wzmacniać osłabią ogólny wynik, zaś liczba przyciągniętych przez nich wyborców jest mniejsza niż tych, których oni zniechęcają do głosowania na formację, która ich przyjęła w swoje szeregi. Wydaje mi się, że z czymś takim mamy do czynienia w przypadku tych trzech wymienionych grup.

Najbardziej z nich barwna postać to Liroy. To, czym on się zajmował kiedyś, ale także i ostatnio, nie czyni z niego idealnego kandydata na przywódcę prawicowej formacji. Przypomnę, że angażował się on w ruch na rzecz legalizacji marihuany, współpracował z Palikotem, działał w biznesie  na pograniczu rozrywki i seksu. Na YouTube są zapisy jego wypowiedzi, gdzie chwalił się, że nakręcił film pornograficzny, gdzie główne role gra on sam i jego ówczesna partnerka. Przyznam się, że w ostatnich wyborach parlamentarnych chciałem poprzeć formację Kukiz’15, ale jak dowiedziałem się, że startuje tam Liroy, to  od razu odrzuciłem taką możliwość.

Pani Kaja Godek, z kolei, jako jedną z przyczyn porzucenia Konfederacji, podaje to, że prowadzono tam jakieś rozmowy z generałem broni Tadeuszem Wileckim.  Nie wiem w czym pani Godek przeszkadza generał Wilecki? Nie słyszałem by angażował się on w propagowanie aborcji. Za to Liroy, o którym pani Godek wypowiadała się w superlatywach i z którym chciała razem startować w wyborach, w 2018 roku dołączył się do marszu zorganizowanego w ramach Światowego Dnia Bezpiecznej Aborcji. O co zatem chodzi tej pani?

Podobnie, w bliskim otoczeniu posła Jakubiaka znalazł się były działacz partii Palikota i uczestnik tzw. parad równości.

Można by powiedzieć,  że Konfederacja pozbyła się z wozu pewnych obciążeń, bez których tym co ten wóz ciągną do przodu będzie tylko lżej.

Wszystko to sprawia, że odejście tych wskazanych osób i środowisk nie tylko, że Konfederacji nie zaszkodzi, ale nawet ją wzmocni, gdyż wiele osób o prawicowych poglądach, którzy do tej pory nie byli w stanie poprzeć tej formacji z uwagi na poprzednią działalność i otoczenie pewnych osób tam się znajdujących, to obecnie nie będą miały takich wątpliwości. Na taki efekt wskazują także ostatnie sondaże, które dają Konfederacji czwarte, lub piąte miejsce i osiągniecie progu wyborczego 5 proc.

Nadto, konfiguracja ogólnopolskich komitetów wyborczych daje Konfederacji pewne fory w tym wyścigu, gdyż spełnia ona opis i diagnozę sytuacji politycznej w Polsce, jaką liderzy Konfederacji przedstawiają od bardzo dawna. Przypomnę, że Korwin-Mikke od dawna mówi o „bandzie czworga” i o „republice okrągłego stołu”. Mamy teraz cztery komitety, które związane są z partiami mającymi udział w przemianach okrągłostołowych oraz w sprawowaniu władzy w III RP. Konfederacja jest, w tym gronie, jedyną siłą, która w okrągłym stole nie brała udziału, jak i nie brała udziału w rządzeniu w III RP. W tym sensie jest jedyną siłą nową, nie skażoną rządzeniem, jedyną siła antysystemową i tak też może się przedstawiać. Już samo to stanowi spory atut wyborczy, który, jeśli zostanie dobrze wykorzystany w kampanii, powinien przynieść Konfederacji sporo głosów. W każdych wyborach jest zawsze spory elektorat protestu, który poszukuje nowych sił i jest gotów obdarzyć je zaufaniem. Obecnie, po raz pierwszy, takie wymagania spełnia wyłącznie Konfederacja i powinno jej to przynieść sukces w postaci wprowadzenia posłów do Sejmu.

Stanisław Lewicki

[Głosów:13    Średnia:4.4/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *