Michael Reagan (syn Prezydenta R. Reagana): Jestem homofobem!

Będąc molestowanym czułem, że to w czym uczestniczę jest złe, ale nie wiedziałem dlaczego i jak to się nazywa. Śmiertelnie przerażała mnie myśl, że jeśli ktokolwiek się o tym dowie, to zostanę naznaczony. W jaki sposób? Nie wiedziałem. Nigdy wcześniej nie słyszałem słowa „homoseksualny”. Byłem jednak pewny, że to naznaczenie, jakiekolwiek by ono nie było, będzie źle o mnie świadczyć. Będzie świadczyć, że byłem z mężczyzną i spowoduje, że do końca życia będę już znienawidzony i potępiony.

Wspomnienie tych chwil sprzed ponad pięćdziesięciu lat, a także poczucia winy i strachu, które po nich nastąpiły, uświadomiło mi, że te moje traumatyczne doświadczenia mogą stać się udziałem wielu osób w chwili obecnej. Chodzi mi tu o skutki kontrowersyjnych małżeństw jednopłciowych. Niestety, zdaje się, że w chwili gdy piszę te słowa, nasze społeczeństwo znalazło się w punkcie zwrotnym, jeśli chodzi o akceptację związków homoseksualnych.

Zastanówmy się więc przez chwilę, co ta akceptacja oznacza. Czy zdajemy sobie sprawę z tego pod jaką społeczną presją znajdą się nasze dzieci i wnuki, gdy małżeństwa jednopłciowe zostaną już zaakceptowane jako równoprawne z tradycyjnym małżeństwem kobiety i mężczyzny? Głównym argumentem podnoszonym przez środowiska homoseksualne na rzecz równouprawnienia jest twierdzenie, że człowiek gejem się rodzi. Nie ma dowodu na prawdziwość tej tezy, ale chwilowo przyjmijmy, że tak jest.

A zatem, jeśli uznamy moralną i prawną równorzędność związków homoseksualnych z małżeństwem kobiety i mężczyzny, wówczas w przyszłości nadejdzie taki moment, gdy nasze dzieci i wnuki nie będą już musiały się urodzić jako homoseksualne, by homoseksualizmu doświadczyć na własnej skórze. Ponieważ homoseksualizm i heteroseksualizm będą traktowane identycznie, sprawa seksu z przedstawicielem własnej lub przeciwnej płci stanie się kwestią wyboru, a nie orientacji. Mężczyzna będzie mógł związać się z mężczyzną, a kobieta z kobietą, tak jak dziś każdy może poślubić przedstawiciela przeciwnej płci – i wszystkie te wybory będą równoprawne.

Aż w końcu w niezbyt odległej przyszłości nadejdzie taki moment– początek tego trendu już jest widoczny – gdy społeczność homoseksualna doprowadzi do tego, że młodzi ludzie będą się czuli winni poślubiając mężczyzna kobietę, kobieta mężczyznę, zanim spróbują związać się z przedstawicielem tej samej płci. Na pewno znacie grę zwaną „truth-or-dare”. Jest to popularna gra wśród nastolatków. Polega ona na tym, że kolejno każdy gracz musi dokonać wyboru – albo decyduje się udzielić prawdziwej odpowiedzi (pytania zazwyczaj dotyczą spraw seksu lub innych kwestii budzących zakłopotanie) albo wykonać wyzywające polecenie. Jeśli nasze społeczeństwo podąży w kierunku, którego się obawiam, wówczas wiele dzieci będzie zachęcanych do podejmowania homoseksualnych kontaktów na przykład w czasie takich gier. Usłyszą: „Jak możesz wiedzieć, czy jesteś, czy nie jesteś gejem, jeśli nigdy nie próbowałeś seksu z mężczyzną?”. I dlaczego nie miałyby tego spróbować? Przecież nie zostanie to napiętnowane. Praktyki homoseksualne i homoseksualne związki będą czymś tak samo zwyczajnym jak seks damsko-męski czy tradycyjne małżeństwa. W takiej sytuacji tylko jedna reakcja będzie się więc wiązała z napiętnowaniem, a temu piętnu na imię „homofobia”.

Czy jesteście świadomi, czego doświadczą wasze dzieci i wnuki w wyniku homoseksualnych prób? Na pewno takie kontakty skończą się poczuciem winy i bólem. Wasze dzieci będą się też musiały zmierzyć z etykietką homoseksualizmu, którą same sobie przyczepią, jak również, która zostanie im przyczepiona przez innych. Nigdy się jej nie pozbędą. Będą musiały z nią żyć, tak samo jak z bólem i poczuciem winy. Wiem, bo też przez to przeszedłem.

I dlatego dzisiaj mogę szczerze przyznać: Tak, jestem homofobem. Jeśli nawet nie byłem homofobem wcześniej, to jestem nim dziś. Jestem przerażony myślą o tym, że homoseksualiści będą uczyć moje wnuki, że bycie gejem jest w porządku, nawet wówczas, gdy sam siebie nie traktujesz jako kogoś kto urodził się gejem.

Tłum. Marcin Bonicki

Michael Reagan (ur. 1945) jest synem Ronalda Reagan i jego pierwszej żony Jane Wyman.
Powyższy tekst stanowi fragment książki “Twice adopted” wydanej w roku 2004.

[aw]
Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Michael Reagan (syn Prezydenta R. Reagana): Jestem homofobem!”

  1. Te proroctwa NIGDY się nie spełnią. To absurd na absurdzie; jak 7% gejów zmusi 93% heteryków by czuli się źle ze swoim heteroseksualizmem? Prawne i społeczne zrównanie orientacji nie doprowadzi do wzrostu liczby homoseksualistów.

  2. Odpowiedź na pytanie zawarte w tekście jest bardzo prosta – wiem, że nie jestem gejem stad, że mężczyźni mnie nie pociągają i nie podobają mi się. Nie muszę próbować żadnego bara-bara z drugim facetem bo mnie to nie pociąga. Amen!

  3. @T.D., Panie Tomku, zgadza się. To jest już komedia. Najbardziej lewacka partia w Polsce reklamuje się na portalu konserwatywnym. Wszyscy zdrowi? Czy ktoś może sobie wyobrazić, żeby np. na stronie 11listopada.org pojawiła się dajmy na to reklamówka kogoś z NOP-u?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.