Na Wschodzie bez zmian

Jej eksponentem jest, wbrew propagandzie różnych „Gazet Polskich” czy „Sieci”, prezydent Bronisław Komorowski. Tyle tylko, że nie robi wokół tego tyle szumu u dymu, jak jego poprzednik. W udzielonym ostatnio wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” Komorowski mówi wprost:

„Konkurujemy z Rosją o to, w jaką stronę pójdzie Ukraina, bo to kwestia naszych żywotnych interesów. Ale jeżeli Ukrainie uda się zbliżyć do Zachodu, tak by włączyła się w proces integracji europejskiej [jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, w listopadzie na szczycie Partnerstwa Wschodniego w Wilnie Kijów podpisze umowę stowarzyszeniową z UE], będzie to miało duży wpływ na sytuację w Rosji. A przecież wszyscy życzymy sobie, by Rosja była bliżej wartości świata zachodniego”.

I to jest istota tego programu – Ukraina w UE i „demokratyzacja” Rosji. Stare ułudy obozu mesjanistycznego w wersji soft. Bo PiS, w przeciwieństwie do PO i Komorowskiego, „nie uznaje” Rosji, a prezydent uznaje. O ile PiS i jego propagandyści widzieli Rosję gdzieś w Azji albo w ogóle, to PO i Komorowski Rosję jednak w Europie widzą, tyle że „demokratyczną”.

W istocie jednak jest to ta sam koncepcja – obejścia Rosji od południowego wschodu (Ukraina) i „zmuszenie” jej do „europeizacji”. Nie będzie wielkim odkryciem jeśli powiemy, że takie pomysły to realizacja przez środowisko Unii Wolności i Gazety Wyborczej” „wielkiej wizji Jerzego Giedroycia”. Przy pozorach pragmatyzmu, jakimi są uruchomienie małego ruchu granicznego czy poprawne relacje dyplomatyczne – Polska nadal prowadzi wobec Rosji politykę konfrontacji ideologicznej. „Oczywiście, że to, co dzieje się w Rosji nas niepokoi” – mówi prezydent. Czyli co? Brak „demokracji”, taki sam jak na Ukrainie? Walka z płynącą z Zachodu degrengoladą, zakaz propagowania homoseksualizmu, czy też obrona chrześcijaństwa na Bliskim Wschodzie? Politycy z naszej części Europy, tacy jak np. Viktor Orban czy były prezydent Czech Vaclav Klaus wiedzą, że to Rosja a nie Ukraina jest najważniejszym partnerem, wiedzą, że Rosja to niezbędny element równowagi w stosunkach z UE i USA. Na tym tle polska polityka wschodnia nadal jest w XIX i na początku XX wieku.

Jan Engelgard

Myśl Polska

Nr 23-24 (9-16.06.2013)

aw

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

0 thoughts on “Na Wschodzie bez zmian”

  1. Rosja to azja.. nie ma nic wspolnego z europa a z cywilizacja lacinska zupelnie nic.. Miedzy nami zawsze bedzie wojna ideologiczny i skonczy sie ona wtedy gdy rosja sie ucywilizuje na nasz sposob albo gdy my staniemy sie ruskami.. i tyle.. naturalnym jest ze ukraina ma jeszcze szanse dolaczyc do nas do naszej cywilizacji tak jak bialorus ale moskwa nie chce ich puscic bo wtedy by sie okazalo ze moskiewska azjatycka polityka zmuszania do moskiewszczyzny ktora porowadzili od zawsz, wziela w leb.. ze to jednak polska miala wiekszy cywilizacyjny wplyw na ukraine i bialorus niz moskwa.. w co wierze.. i w naszym interesie lezy zeby ukraina i bialorusz pozostaly w tej samej cywilizacji co my.. a moskwa niech sie buja do azji gdzie jej miejsce.. moskiewskie slowiano-mongoly to zadni slowianie.. nrx 🙂

  2. Ad. kat: zechce Pan zauważyć, że ‘łacińskość’ nie jest konieczna do ‘chrześcijańskości’ i przez nieco ponad 1000 lat Kościół radził sobie bez niej, a po drugie, że tzw. cywilizacja zachodnia od czterech i pół wieku składa się w coraz większym stopniu z elementów niełacińskich, a protestanckich (germańskich, atlantyckich?). Tak więc nawet nie wiadomo, czy w przepychankach ideologicznych na kierunku rosyjskim tzw. cywilizacja łacińska w ogóle bierze udział.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *