Nie utożsamiam się z selekcjonerem i piłkarzami reprezentacji Polski

Gdy zbliżał się Mundial albo Mistrzostwa Europy z udziałem reprezentacji Polski jako zagorzały kibic piłki nożnej nie mogłem się doczekać rozpoczęcia turnieju. Niecierpliwie odliczałem wówczas dni do pierwszego meczu i humorystycznie rzecz ujmując, parafrazując słowa satyryka Marcina Dańca siedziałem przed telewizorem od połowy maja, bo chciałem sobie dobre miejsce zająć. Tym razem też tak jest, ale z jedną zasadniczą różnicą. Otóż wbrew terrorowi psychologicznemu, który wylewa się z dużych mediów, że „obowiązkiem każdego jest kibicowanie naszym” reprezentacja Polski i jej występ nie wzbudza we mnie żadnych emocji. Ani dobrych, ani złych. Po prostu jej występ na EURO 2012 ani mnie ziębi, ani grzeje. I bynajmniej nie z tych powodów o których mówi Jan Tomaszewski, bo moim skromnym zdaniem człowiek, który powstrzymał Anglię na Wembley akurat w tej kwestii nie ma racji.

Obecna reprezentacja nie wzbudza we mnie emocji z dwóch powodów. Pierwszy powód to upartyjnienie naszej kadry narodowej przez selekcjonera Franciszka Smudę i Platformę Obywatelską. Otóż Franz Smuda w czasie ostatniej kampanii wyborczej na urząd prezydenta RP będąc już selekcjonerem kadry narodowej został członkiem Komitetu Honorowego Bronisława Komorowskiego. Kadra narodowa jak sama nazwa mówi jest reprezentacją całego narodu bez względu na różnice materialne, społeczne i polityczne. Szczególnie w ostatnich latach, gdy partie polityczne, które wielokrotnie dla swoich partykularnych celów wszczynały karczemne awantury doprowadziły do bardzo głębokich podziałów i zantagonizowały dużą część społeczeństwa EURO 2012 jawiło się jako szansa, aby chociaż na miesiąc zasypać podziały i zaprezentować się całemu światu jako naród. Zjednoczony wokół konkretnego, sportowego celu silny naród.

Niestety trener Smuda i politycy Platformy Obywatelskiej nie umieli wznieść się ponad swój interes i upartyjnili reprezentację narodową dla własnych celów. Praktycznie na samym starcie zmarnowali szansę na zjednoczenie całego społeczeństwa wokół wspólnej sprawy jaką jest narodowa reprezentacja Polski. Selekcjoner kadry narodowej i reprezentacja Polski powinni jak najdalej trzymać się od partyjniactwa. Niestety ten, który powinien być najbardziej wyczulony na takie sprawy, czyli selekcjoner zawiódł na całej linii. Podkreślam, że piszący tę rzecz nigdy nie głosował i nie zagłosuje na PiS. Po prostu piszę tę rzecz z pozycji kibica, który nie chce, aby kadra narodowa była upartyjniona i wciągana w doraźne, niskich lotów gierki polityczne. Jak wielu zwykłych, przeciętnych ludzi w naszym kraju po prostu mam dość polityków i partyjnictwa.

Jest naturalne, że selekcjoner kadry narodowej jest człowiekiem jak każdy inny i posiada swoje sympatie polityczne, ale w momencie, gdy zostaje trenerem reprezentacji Polski musi stanąć ponad podziałami i swoje poglądy schować do kieszeni, bo jest selekcjonerem kadry całego narodu. Niestety Franz Smuda najwyraźniej tego nie rozumie. Podsumowując ten wątek: selekcjoner kadry narodowej nie powinien być przybocznym żadnej, literalnie żadnej partii, bez względu na opcję.

Drugi powód dla którego nie utożsamiam się z piłkarzami obecnej reprezentacji Polski to fakt, że gdy PZPN podjął kuriozalną decyzję o usunięciu godła narodowego z koszulek reprezentacji to ani jeden reprezentant jednoznacznie i zdecydowanie nie przeciwstawił się tej decyzji. Pokornie i potulnie ją przyjęli. Ba! Bramkarz Wojciech Szczęsny stwierdził z uśmiechem na twarzy, że „to jest krok w dobrym kierunku”. Dopiero zdecydowana reakcja kibiców w całej Polsce i dyskusja jaka przetoczyła się przez duże media zmusiły PZPN do wycofania się ze swojego pomysłu.

Jeżeli piłkarze reprezentacji Polski w sprawie usunięcia orzełka z koszulek przyjęli taką, a nie inną postawę, to oznaczać to może tylko jedno: że dla nich nie jest priorytetem gra w kadrze narodowej dla zaszczytu bycia reprezentantem, że nie grają dla godła i biało – czerwonej, nie grają dla nas, kibiców, którzy jak jeden mąż huknęliśmy wówczas na PZPN. Nic z tych rzeczy. Oni grają dla samych siebie, a konkretnie dla swojej promocji i pieniędzy. I jest to ich święte prawo. Mają chłopaki głowę do interesów i showbiznesu, więc niech robią interesy i niech się promują. Na zdrowie! Ale niech nikt nie wymaga, abym jako kibic utożsamiał się z tymi ludźmi.

http://diarium.pl/2012/06/nie-utozsamiam-sie-z-selekcjonerem-i-pilkarzami-reprezentacji-polski/

Marcin Dalbowski

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Nie utożsamiam się z selekcjonerem i piłkarzami reprezentacji Polski”

  1. A mnie zastanawia, czemu – wydawałoby się – dojrzali, dorośli i poważni ludzie tak często dostają małpiego rozumu na widok paru gości kopiących okrągły przedmiot, skaczących z rampy na nartach albo dających sobie po mordach na ringu i na domiar złego utożsamiają się z nimi. Tzn. znam przyczyny, których podanie wymagałoby napisania osobnego artykułu, ale mimo to jakaś część mojego rozumu nie potrafi zaakceptować tego stanu rzeczy. W każdym razie osobiście leję na nadchodzące mistrzostwa piłki kopanej (oraz jakiekolwiek inne) i dalej prowadzę życie w świecie prawdziwym, a nie stworzonym przez kompleks medialno-rozrywkowo-sportowy.

  2. @Autor – troszkę jest to artykuł na wyrost. Piłkarze są zwykle średnio rozgarnięci intelektualnie i o jakichkolwiek mocno ugruntowanych poglądach nie można w ich przypadku mówić, dlatego należy skupić się raczej tylko na tym, co robią dobrze, czyli właśnie na sporcie. Zresztą jako kibic nigdy nie utożsamiałem się piłkarzami, tylko cieszyłem się dyscypliną. @Jarosław A. Wiśniowski – zapewni nie trenował Pan żadnego sportu i nie wie Pan na czym polega sportowa rywalizacja, która wyrabia charakter i w której po prostu trzeba mieć „cojones”. Niektórzy lubią popatrzeć na sportowców, którzy wykonują swój zawód co najmniej bardzo dobrze. Niestety współcześnie większość ludzi woli być na bakier z aktywnością fizyczną, dlatego mamy stado zgnuśniałych i zniewieściałych chłoptasiów zamiast mężczyzn.

  3. @MS: Nie jestem na bakier ze sportem. Jako dzieciak trenowałem dżudo, w wieku nastoletnim nie wyobrażałem sobie, żeby co kilka dni nie pograć w piłkę niemal do upadłego oraz chodziłem na pływanie. Obecnie natomiast jestem zagorzałym kolarzem. Istnieje jednak znaczna różnica między uprawianiem sportu, a malowaniem się w barwy narodowe/klubowe (trybalizm), darciem japy na stadionie lub przed telewizorem z pyfkiem w łapie i emocjonalnym przeżywaniem zwycięstw lub klęsk zawodników (czy, jak to napisał autor, utożsamianiem się z nimi), podczas gdy wokół dzieją się arcyważne rzeczy, które przeciętny kibic raczy ignorować, choćby ciągłe podwyżki podatków, czyli rabowanie nas wszystkich na coraz większą skalę. Gdyby te durne pały w takich właśnie sprawach wykrzesały z siebie choć połowę entuzjazmu, co podczas zawodów i zademonstrowały to pod Sejmem, to kto wie, może nasi ciemiężyciele podkuliliby ogony i odpuścili nam choć trochę. A tak to durnymi pałami pozostają. Wyraziłem się jasno?

  4. aż żal bierze jak się czyta takie rzeczy… Mój znajomy mawia: a jakie to ma znaczenie wobec mojej raty kredytu w przyszłym miesiącu. Trochę może przesadza, ale zrobienie z jakiś mistrzostw piłki kopanej problemu politycznego to naprawdę małpi rozum jest. Jeszcze gorsze jest to tzw. kibicowanie. Nie ma w tym nic złego, że kogoś to interesuje, ale żeby toczyć dyskusję czy kibice (teraz rosyjscy) przejdą ulicami Warszawy 10 czerwca to naprawdę trzeba mieć w głowie nie po kolei, żeby w ogóle zajmować się taką tematyką w ten sposób. Jedyny pożytek z tej imprezy zwanej Euro to to, że część rzeczy np. dworzec we Wrocławiu szybciej i ładnie odremontowali i parę dróg zrobili, gdyż był bat w postaci tej imprezy. I tyle w tym temacie. Jak ktoś lubi niech sobie kibicuje, a czy na koszulkach będzie orzeł, wrona czy jakiekolwiek inne ptactwo mi osobiście wisi i powiewa.

  5. A na czym niby polega „upartyjnienie” kadry? Czy któryś z piłkarzy dostał w niej miejsce ze względu na to, że jego wujek jest radnym PO? Tekst uważam za nieporozumienie. Trener ma prawo być w takim komitecie politycznym w jakim chce. Mianował go PZPN, który bym raczej utożsamiał z SLD niż z PO.

  6. Panie Jarosławie, w takim razie można powiedzieć, że jeśli chodzi o aktywności fizyczne, to mamy bardzo podobną przeszłość – ja również trenowałem Judo (jak czas pozwala, to nadal goszczę na tatami), pływanie i lubiłem jako dzieciak pobiegać za piłką. Mam jednak wrażenie, że zapomina Pan o tej grupie, która kibicuje ulubionemu klubowi i jednocześnie ma świadomość polityczną. Tyle, że absolutnie nie podoba mi się pomysł przelewania swojej aktywności kibicowskiej na jakieś protesty uliczne, bo to jest zwykły bajzel, a nie robienie polityki. Właśnie stadion jest miejscem, w którym można „drzeć japę” a nie okolice sejmu.

  7. Panie Ratnik, gdyby czytał Pan uważnie moje komentarze i pamiętałby Pan, co napisałem w jednym z zamieszczonych tutaj tekstów, to wiedziałby Pan, że dostrzegam semantyczną różnicę między kibicem a kibolem. Nigdy nie miałem nic przeciwko sportowi i zdrowemu kibicowaniu. Jak mógłbym, skoro sam tyle lat trenowałem? Tyle, że jako główny zainteresowany dostrzegam różnice między chamstwem a dopingiem.

  8. Zwracanie sie w jezyku polskim do kogos przez „Panie + nazwisko”, to wlasnie chamstwo. (np. Panie Korwin, czy Panie Palikot). Wole kiboli.

  9. Pierwsze słyszę o takich zasadach określających chamstwo czy brak kultury w ogóle. Ciekawa koncepcja – proszę o jej rozwinięcie czy uzasadnienie, bo możliwe, że w tej kwestii mam braki. Nikt nigdy nie zarzucił mi czegoś takiego, stąd moje zdziwienie. Inna sprawa, że zasady zasadami, ale nigdy nie użyłem formy „Panie Ratnik” aby Pana zlekceważyć – wręcz przeciwnie, dla mnie mało w porządku jest wstawianie małpy czy innych odnośników w stosunku do rozmówców, których dłużej się zna. Prosiłbym aby Pana niechęć do całości czy części moich poglądów była jednak odrębna od pewnych form i kulturalnej dyskusji. Ja się z Panem często nie zgadzam, ale nadal szanuję Pana i Pana zdanie co wyrażam dyskutując z Panem. Co do Pana sympatii do chuliganów – prędzej dostałby Pan po buzi od nich, bo stwierdziliby, że ma Pan coś wartościowego niż zdążyłby Pan powiedzieć, że ich Pan lubi.

  10. Kiedy sie Pan do kogos zwraca po francusku, trzeba uzyc normalnie nazwiska np.” Monsieur Korwin”. Dziennikarz moze nawet pominac wstepne „Pan” i powiedziec ” Janusz Korwin-Mikke, tydzien temu powiedzial Pan, ze…”. Po polsku to jest niemozliwe.Trzeba powiedziec” Panie +Imie”, bo” Pan” = angielskie „Sir” i tak samo jak po angielsku” Pan” idzie z imieniem, np. „Sir Thomas”. Znowu po francusku „Pan + imie” jest dobre wylacznie w taniej knajpie do stalego klienta.Nie moglbym Panu nigdy powiedziec ” Monsieur Martin”, po prostu niemozliwie.Ale moglbym powiedziec „Martin, wczoraj Pan powiedzial, ze „. Na to ostatnie musialbym miec jednak uprzednia zgode.Na gruncie polskojezycznym w komentarzach internetowych najlepiej dac ” @Ten czy ow”.

  11. Akurat forma „Janusz Korwin-Mikke, tydzień temu powiedział Pan, że…” wydaje mi się mało zręczna, bo sprawia wrażenie najpierw przedstawienia osoby a później odniesienia się do tego co powiedziała – troszkę brak tu płynności. Nie jestem filologiem, więc nie znam się, ale tak mi to brzmi. Co do angielskiej formy, to w „nowym radzieckim”, jak to nauczyłem się nazywać język Szekspira, forma Sir jest stosowana w szczególnych wypadkach (tytuł ten jest nadawany), normalnie stosuje się na przykład „Mister Smith”. W przypadku „Sir” raczej mówi zarówno imię jak i nazwisko. Francuskiego uczyłem się zbyt krótko, żeby dyskutować z kimś, kto używa tego języka codziennie, więc wierzę Panu na słowo. Co zaś się tyczy języka polskiego, nie widzę nic lekceważącego w formie zarówno „Panie Antoni” czy też „Panie Ratnik”. Być może jest to zapożyczenie z języka angielskiego czy niemieckiego (Mr. Ratnik, Herr Ratnik), ale nie wydaje mi się, żeby tu było coś niekulturalnego. Niemniej nie jestem filologiem, więc nie dam sobie uciąć ręki. Mogę jedynie powiedzieć, że lekceważenie Pana osoby absolutnie nie było moim celem.

  12. „Sir Thomas ma dlugi” to jest dobry angielski.Nigdy „Sir + Nazwisko”. Ew.”Sir + Imie +Nazwisko”. Co do „nowego radzieckiego”, to sie zgadza.Jezyk angielski niestety sie doskonale nadaje do tego typu manipulacji.Ale angielski sam w sobie jest normalnym jezykiem, choc padl ofiara globalizacji czyli wlasnego sukcesu i czesto to, co mowia dziennikarze BBC np. jest absolutnie niezrozumiale.Np. „Did you know his or her sexual orientation? ”

  13. Absolutnie się nie zgadzam, że forma „Sir + Imię + Nazwisko” jest niepoprawna. Wystarczy popatrzeć na komentatorów muzycznych będących native speakerami, którzy mówią Sir Elton John (sic!) czy sportowych – Sir Alex Ferguson. Co do BBC – omijam szerokim łukiem. Podobnie jak telewizję w ogóle. Angielski jest dość wdzięcznym językiem, ale ze względu na to w jakim kontekście jest często używany, niestety traci na wartości.

  14. „Sir + Imię + Nazwisko” jest poprawne, oczywiscie. Angielski bardzo stracil na wartosci , zgadza sie.Kontekst jest fatalny.Co do telewizora, to ja tez nie ogladam a i innym odradzam.

  15. W związku z tym mam nadzieję, że nie będzie Pan się czuł urażony gdy będę używał formy „Pan + Nazwisko” w stosunku do Pana. Z resztą argumentów się zgadzam. Pozdrawiam serdecznie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.