O narodowości śląskiej i separatyzmach

Coraz więcej się w Polsce mówi się i pisze o narodowości śląskiej, regionalizmach i separatyzmach. Temat nie jest zupełnie nowy, choć został ostatnio rozgrzany do czerwoności przez pamiętną wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego. A ja mam pytanie: co złego w tym, że ktoś czuje się nie Polakiem, lecz Ślązakiem?

Nie wiem co w tym złego, bowiem nie jestem nacjonalistą i nie bardzo rozumiem jak można w ogóle chcieć kogoś zmuszać aby „czuł się” Polakiem. Podobnie jak nie rozumiem jak kogoś zmusić aby „czuł się” Niemcem, Chińczykiem czy członkiem plemienia Bantu. To jest charakterystyczny rys myślenia dla wszystkich tych, którzy – a niestety należy do nich Prezes PiS – chcą zwalczać śląskich autonomistów środkami administracyjnymi. Ludzie ci uważają, że jeśli sądy odmówią uznania narodowości śląskiej, nie będzie można takiej opcji podać w spisie powszechnym, to problem zniknie. Bardzo podobne metody stosowali Prusacy w XIX wieku, którzy metodami administracyjnymi dążyli do wyrugowania polskości – zresztą także i na Śląsku. Ciekaw jestem kiedy powstanie polska Hakata aby wykupywać ziemię Ślązaków i osiedlać tam „prawdziwych Polaków”, którzy będą „prawdziwymi patriotami”?

Nacjonalizm rugujący poczucie regionalne jest chory. Co więcej, to nic innego jak forpoczta socjalizmu. Przecież „nacjonaliści” tego rodzaju domagają się zastosowania aparatu państwowo-administracyjnego w zwalczaniu tożsamości dużej grupy ludzi. A więc domagają się zastosowania etatystycznych metod, aby przeprowadzić rewolucję w głowach ludzi, którzy uważają się za Ślązaków! Chcą metodami administracyjnymi tępić przejawy śląskości, odrębności językowe, nazewnictwa, kultury itd. Gdy tylko państwo nauczy się, że ma prawo kształtować świadomość swoich obywateli, to wykorzysta te umiejętności do rugowania innych niepożądanych form świadomości. Gdy SLD dojdzie do władzy, to wykorzysta ten aparat państwowy do walki z „homofobami” i przeciwnikami „tolerancji”, „faszystami” i innymi poglądami, które arbitralnie uzna za „niewłaściwe”.

   

Konserwatyzm jest antyrewolucyjnym poglądem na świat. Jako konserwatysta sprzeciwiam się więc gorąco zwalczaniu tych, którzy uważają, że ich pierwszą tożsamością jest Śląsk, Wielkopolska, Mazury, Mazowsze czy jakaś inna samoidentyfikacja. Owo zwalczanie śląskości to nic innego jak tylko inżynieria społeczna, która jest narzędziem wszystkich rewolucji. Celem tych ostatnich zawsze była przemiana świadomości poddanych im ludziom.

Zadałbym raczej inne pytanie: dlaczego nagle ok. 2010 roku coraz więcej Polaków zaczyna czuć się Ślązakami, Wielkopolanami i kimkolwiek innym? Gdzieś tam pewnie od lat tkwiło w nich to poczucie, ale było utajone i polskość zdecydowanie była najważniejszą samoidentyfikacją. Co stało się takiego, że nagle zaczyna się coraz bardziej mówić o regionalizmie?

Politycy biją na alarm, że Śląsk chce oderwać się od Macierzy. Ale to przecież jest wasza wina – to wy, politycy, namówiliście ludzi do poglądu, że nie warto być Polakiem. Kim są ci, którzy nagle głosują na Ruch Autonomii Śląska? To, ci którzy po ponad 20 latach „wolnej Polski” mają was po prostu dosyć. Mają dość polskiej polityki – czyli tego śmierdzącego gnojowiska z warszawskiego Sejmu. Mają dość waszych kłótni, sporów i bicia piany, czemu nie towarzyszy radykalna reforma Polski. Dlaczego pojawiają się postulaty autonomii Śląska? Dlatego, że „warszawka” kojarzy im się z tą bijącą pianę klasą polityczną, z centralistycznym socjalizmem z „parszawy”, z podatkami płaconymi na cele centralne, a które tu są przejadane, marnowane, marnotrawione, rozkradane w biały dzień.

Nie ukrywam, że ja tych ludzi rozumiem. Przecież dokładnie z tych samych powodów ja jestem monarchistą. Nie urodziłem się w monarchistycznym domu, nie okrywano mnie jako niemowlęcia liliami Burbonów. Najpierw zostałem antydemokratą. A stało się to wtedy, gdy zacząłem się interesować polityką i zobaczyłem ten gnojownik polityczny, te całe partyjniactwo, spory o nic. A równocześnie państwo leżało odłogiem. Było wielkie, rozrośnięte, wszędobylskie, a zarazem bezbronne i bezwolne w podstawowych funkcjach państwowych. W centrum decyzyjnym panowała anarchia, a ludziom narzucano biurokratyczną niewolę – socjalizm. Zostałem monarchistą, gdyż chciałem zbudować bardzo silne państwo o bardzo ograniczonych kompetencjach.

Różnica pomiędzy mną a Ślązakami jest taka, że ja w proteście przeciwko temu „obciachowemu” państwu zostałem antydemokratą i „wyemigrowałem” w inny świat ideowy, podczas gdy mieszkańcy Śląska stwierdzili, że mają dosyć tego polskiego cyrku i chcą się albo wprost odłączyć, albo przynajmniej postawić gruby mur oddzielający ich od „warszawki” czy „parszawy”. Faktycznie, urodziłem się w Warszawie i mieszkam pod tym miastem, więc trudno mi ogłosić secesję terytorialną. Trudno mi sobie wyobrazić Mazowiecki Ruch Autonomiczny, który zażądałby oddzielenia się od stolicy, zbudowania „kordonu zdrowia psychicznego” od ul. Wiejskiej w Warszawie. Nie mogąc ogłosić secesji terytorialnie, ogłosiłem secesję ideową. Nie mogę zaręczyć jakie bym miał poglądy na omawiane problemy, gdybym mieszkał w Katowicach czy Gliwicach.

   

A więc pytanie do polityków: chcecie aby Ślązacy nie głosowali na Ruch Autonomii Śląska? To podajcie się do dymisji, zrezygnujcie z polityki, z mandatów poselskich. Zrezygnuje co do jednego. Pozwólcie nam przyjść i powyrywać was z korzeniami z funkcji zarządców Państwa Polskiego! Jesteście mierni i prymitywni – nadajcie się może do kierowania powiatem, ale nie do prowadzenia Polski w XXI wiek!

   

Ciekawe czy gdyby w Polsce zburzyć socjalizm, wprowadzić wolność gospodarczą, wybić ze 300.000 urzędników, skasować 4/5 obowiązujących regulacji, ustaw i rozporządzeń, to czy Śląsk chciałby dalej się oddzielać od Macierzy? Osobiście bardzo w to wątpię, bowiem wtedy Macierz okazałaby się bardziej atrakcyjną samoidentyfikacją niż Śląsk.

   

A więc musimy wybrać: albo Sejm, albo Śląsk. Ja wybieram Śląsk!

Adam Wielomski

Tekst ukazał się w tygodniku "Najwyższy Czas!"

PS.

Proszę nie traktować tego tekstu jako poparcia dla RAŚ, a jedynie jako próbę zastanowienia się skąd bierze się poparcie dla tej partii.

Click to rate this post!
[Total: 2 Average: 3]
Facebook

14 thoughts on “O narodowości śląskiej i separatyzmach”

  1. Pytanie, czy ten cały RAŚ to ruch de facto ślaski, czy faktycznie niemiecka V kolumna. Może być i tak, że zaczął się jako autentyczny ruch ślaski, ale został zinfiltrowany przez Niemców i jest wykorzystywany w interesie Niemiec.

  2. „…Bardzo podobne metody stosowali Prusacy w XIX wieku, którzy metodami administracyjnymi dążyli do wyrugowania polskości – zresztą także i na Śląsku. …” – zgodnie z sugestia dra Bały, takie postepowanie, jako wzorowane na pruskim, byłoby jak najbardziej zasługujące na pochwałe. Postepujmy wobec Prusaków tak, jak Prusacy wobec Polaków. Uczmy się od wyższej kultury i cywilizacji.

  3. @M.B. – Cytowany dochtór pewnie tak uważa. Ja tam kulture prusactwa widze gł. w piwku-parówce-i-pierdzeniu, :-). No, ale nie po to różne pruskie fundacje działaja na terenie Polski, aby budować antypatie do Prus, :-). Poza tym: luterskie serca do lutrów lgną, albo i do kogokolwiek, byle nie do katolicyzmu.

  4. @ p. Kozaczewski: oczywiście, że jest mocno zinfiltrowany, stanowisko tego Ruchu wobec Powstań Śląskich nie jest przecież śląskie, ale wybitnie niemieckie. I piszę to jako potomek Powstańca Śląskiego, który uważał siebie nota bene za Ślązaka, a nie Polaka. Proszę sobie zresztą przeczytać, jak fanzoli bez opamiętania Jerzy Gorzelik, można się pozbyć wszelkich złudzeń.

  5. Muszę przyznać jako Ślązak od małego uczony miłości w pierwszej kolejności do swojego małego Heimatu, że ten tekst to majsterszczyk – brawo panie profesorze. Nikt tego zagadnienia tak trafnie nigdzie jeszcze nie opisał. Dodać od siebie mogę, że autonomia Śląska ma także silne argumenty historyczne i socjologiczne. Także I RP była federacją, a system ten jako właśnie zdecentralizowany funkcjonuje lepiej niż to co mamy obecnie, czyli jako to profesor raczył nazwać gnojownik. Poglądy głoszone przez RAŚ, a zwłaszcza jego lidera nie są niczym złym, właśnie: decntralizacja, płacenie podatków i profitowanie z nich w pierwszej kolejności w regionie. Także to, że Polska nie jest żadną MACIERZĄ dla Śląska, który był zawsze tyglem narodowościowym i przynależał do różnych państw i nigdy nie był pod żadnymi zaborami. Tak się stało, że teraz należy w 90% do Polski. Polak mówiąc Śląsk identyfikuje go błędnie tylko ze wschodnią częścią Górnego Śląska (dawniej Ostoberschlesien) – taki skrót myślowy, ale to ziemie łużyckie od Kollkwitz do Mysłowic wraz z Ostrawą i kawałkiem Słowacji. Gdzie więc miałby się odłączyć Śląsk (ten w polskim rozumieniu) – realistycznie rzecz biorąc nigdzie. Chyba nikt poważny i normalny nie bierze pod uwagę enklawy eksterytoralnej RFN 🙂 Zresztą dzisiaj w dobie globalizacji inaczej „zdobywa” się ziemie.

  6. @ P. Kozaczewski. A gdzie ja tak sugerowałem? To właśnie nawracanie siłą na niemieckość prowadziło do czegoś zupełnie odwrotnego!

  7. I pan sobie daruje wstawki typu „dochtór”. Pan może recenzować, nie wiem, sprawdzian z matematyki swoich dzieci.

  8. Moim zdaniem nie ma wyboru: Sejm albo Śląsk. Ten ostatni jest częścią Polski i tyle. Ja np. oprócz bycia Polakiem, jestem też Kociewiakiem. Władza dzisiejsza jest władzą demokratyczną, bo żyjemy w czasach schyłku cywilizacyjnego. A w takim czasie wysysanie prowincji jest procesem normalnym. Aglomeracje miejskie wymagają zwiększonej ilości rządzących. Idzie li tylko o jakość owego rządzenia. I o dbanie o to, by prawo Parkinsona nie rządziło nazbytnio państwowymi urzędami, czyli o wyważoną krytykę społeczną idzie.

  9. Powtórzę tu komentarz, który umieściłem pod atakiem P. Bala na P. M. Ziętek: Święte słowa, Panie Piotrze [Kozaczewski]! Osoby te znalazły sobie ciepłe posadki w niezliczonych (może ktoś policzył?) fundacjach niemiecko-polskich, realizujących „pojednanie” na niemiecką modłę. Należy zapytać: Czy nie jest to współczesna V kolumna w Polsce, mająca na celu tworzenie – zgodnie z planami urzędników z parlamentu europejskiego – autonomicznych euroregionów o niewielkiej, ograniczonej suwerenności względem UE. Jest to kolejny etap budowy nowego porządku europejskiego (światowego).

  10. Te euroregiony będą mieć orientację proniemiecką. Chytre wystąpienie J. Kaczyńskiego tylko wzmogło te separatystyczne sympatie i działania (i to nie tylko na Górnym Śląsku).

  11. Generalnie zawsze uważałem za straszny regres ideowo-intelektualny fakt, iż tzw. prawica w Polsce (i to nawet ta uważająca się za konserwatywną) zapędziła się do narożnika z napisem centralizm. Jest to smutne następstwo postawy cechującej choćby aparat solidarnościowy – pramatkę „prawicy” w RP – który we wszystkim starał się naśladować strukturę PZPR, z jej hierarchicznością i ostatecznie osiągniętą centralizacją zarządzania. Pomimo tego jednak – do czasu to właśnie „prawica” hołubiła RAŚ – ze względu na deklarowany antykomunizm tej organizacji. Wówczas jakoś patrzono, że krytyka PRL-owskich porządków na Śląsku może doprowadzić do zakwestionowania jego polskości jako takiej. Członkowie RAŚ byli często również aktywistami Ligi Republikańskiej (powołanej wszak w kręgach Forum Młodych PC). Z innego „paragrafu” – jako deklaratywni liberałowie – autonomiści byli też bliscy lokalnej UPR. Dzisiejsza krucjata PiS przez RAŚ wygląda więc na motywowaną li tylko względami praktycznymi – niechęcią do koalicjanta PO, żalem, że nie wybrali kolaboracji z PiS, a także powierzchownym i pozornym „nacjonalizmem”, mającym tyle wspólnego z obroną polskiego interesu narodowego, co niegdyś anty-śląska polityka Grażyńskiego.

  12. przyczyny że Ślązacy nie chcą miec nic wpólnego z Polską, ale także i z Polakami, są dużo głębsze. To nie jest tak że ten problem pojawił się 20 czy 28 lat temu. On istniał dużo wcześniej. Po pierwsze to cała nasza hsitoria to historia walki z Polakami. Od czasów Mieszka I, kiedy ten polański książę przemocą podbił Śląsk i zabrał go Czechom. czego ślązacy nigdy nie zaakceptowali, i już w roku 1156 po rozpadzie królestwa Polan przegonili stąd załogi polańkcih warowni. I stali się de facto niepodłegłym państwem. W roku 1178 papież bullą znioszącą seniorat zelgalizował rozpad państwa Polan i od tej daty Śląsk stał się niepodłegłym państwem. Potem była niezliczona ilośc najazdów polskich, od czasów Kazimierza wielkiego który znowu chciał przemocą wcielić Śląsk do swojego państwa. I spalił miasta tekie jak Rybnik i Pszczynę. Przez najazdy polskich Lisowczyków, którzy w czasach wojny 30-letniej dopuścili się największego ludobójstwa w naszych dziejach. Z powodu głównie ich działalności populacja Śląska spadła wtedy prawie o 50%. Lisowczycy, a wywodzili się wyłącznie spośró polskiej szlachty herbowej, mordowali całe miasta i wioski, wraz z dziećmi w kołyskach. W roku 1625 Zemsky Soud, najwyższy organ ustawodawczy Księstw opolskiego i raciborskiego, czyli całego wtedy obszaru Górnego Śląska, wydałcałkowity zakaz przebywania tutaj Polaków, i posiadania przez nich nieruchomości. Potem była I wojna światowa i zdarzenie które dzisiaj nazywamy III powstaniem śląskim. A które było tak naprawdę polską inwazją na Ślask. Powstańcy otzryamli cała broń z Polski, w tym pociągi pancerne. A państwo polskie pieniędzmi z Polski wypłacało im żołd. Ponad połowa tak zwanych powstańców pochodziła też z Polski, w tym cała kadra oficerska. Powstańców Ślązaków było około 40 tys., a samych członków Związku Górnoślązaków który chciał niepodłegłości było ponad pół miliona. Wcześniej ponad 60 % Ślązaków w plebiscycie wypowiedziało się przeciw przynależności do Polski, mimo że ta obiecywała złote góry. Przede wszystkim autonomię po wsze czasy, które to obietnice były po prostu zwykłym oszustwem. Polscy agitatorzy obiecywali także 3 morgi pola oraz krowę każdemu kto zagłosuje na Polskę. W rzeczywistości wraz z Polską przyszłą tu bieda a nwet skrajna nędza, a Ślązacy zostali odsunięci od wszelkich stanowisk i urzędów. Po 17 latach doświadczeń z Polską i Polakami Ślązacy mieli ich serdecznie dość. Kwiatami i chlebem i sola witali wkraczający Wehramacht a podczas spisu powszechnego w 1939 90% zadeklarowało narodowość niemiecką. Nikt tu nie dostrzegał juz Polski inaczej niż jako agresora, któremu chodziło tylko i wyłącznie o skolonizowanie tej ziemi. Po wojnie było już tylko gorzej. Ślązaków wyrzucano z domów i gospodarstw, zamykano do obozów koncentracyjnych z których kilka było obozami zagłady. Przymusowo zmieniano imiona i nazwiska, niszczono zabytki, buldożerami równano cmentarze tylko dlatego ze na nagrobkach były napisy w innym języku. Gwałty mordy rabunki, masowe deportacje i konfiskaty mienia były rzeczywistością Ślązaków w Polsce jeszcze długie lata po wojnie. Do tego brutalna przymusowa polonizacja, wyśmiewania i szydzenie ze śląskości. Otwarty rasizm i robienie ze Ślązaków wyłącznie taniej siły roboczej, mającej służyć polskim panom na naszej własnej ziemi. Trudno żeby po takich doświadczeniach z Polską i Polakami Ślązacy mieli pozytywny stosunek do niej. To przez lata było tylko przytłumione, bo nie było najmniejszej możliwości oporu. Komu się nie podobało mógł liczyć tylko na szykany łącznie z długoletnim więzieniem albo i śmiercią. W najlepszym przypadku deportacją. Ukoronowaniem tego było sprzedanie Ślązaków przez Gierka do Niemiec. Obowiązywał przelicznik około 20 tys. marek za każdego Ślązaka któremu Polacy pozwolili wtedy wyjechać. wyjechało wtedy ponad 100 tys. ludzi. Niekiedy całe miasteczka i wioski. reasumując wasze panowanie na Śląsku to jedna wielka zbrodnia i niszczenie. Jedno wielkie oszustwo i niespełnione obietnice a nawet gwarancje konstytucyjne. Których Polska nigdy nie miała zamiaru dotrzymać. owszem, prawie połowa tych którzy tutaj mimo wszystko zostali jest dziś całkowicie spolonizowana. Niektórzy z nich są dzisiaj bardziej polscy niż Polacy. Polityka kija i marchewki uczyniła z tych ludzi bezkształtną masę chcącą przetrwać za wszelką cenę. I gotową się zaprzedać każdemu za garść srebrników. Ale ciągle około połowy czyli 400 tys. nie chce mieć już nic wspólnego z waszym państwem i z wami. Ci ludzie nigdy już nie uwierzą w nic co polskie i co mówi po polsku. Oni zawsze będą waszymi wrogami, tak jak wy byliście wrogami waszych zaborców i okupantów. Tych ludzi nie da się spolonizować ani przekonać że z Polski może przyjść coś dobrego. Niezależnie kto nią rządzi albo co mówią w waszym sejmie. To już naprawdę nie ma aż takiego znaczenia. Liczy się całokształt, w więc 72 lat polskich zbrodni i niszczenia. Wyzysku i kolonializmu. A nawet więcej niż 72 lata, bo niektórzy mówią że z 6 letnią przerwą już 95 lat.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.