O Sekcie Smoleńskiej z prawej strony. Adamowi T. Witczakowi w odpowiedzi

Ostatnio nie polemizuję z tekstami na mój (i nasz) temat, które pojawiają się w kręgach „legitymistów”. Adama T. Witczaka jednak – jako jedynego z tego środowiska – uważam za osobę poważną i wolną od wariackiego oglądu rzeczywistości. Dlatego też wypada mi odpowiedzieć. Równocześnie – z powodu, że czas jest świąteczny – odpowiedź moja będzie krótka, ale postaram się aby w kilku punktach wyczerpywała istotę sprawy.

1.    Jeśli spada prezydencki samolot i ginie sam Prezydent, to oczywiście wszystkie teorie muszą być brane pod uwagę we wstępnym etapie śledztwa, także hipoteza zamachu. Polska prokuratura początkowo także taką hipotezę badała. Nie tak dawno ostatecznie i oficjalnie ją porzucono, ponieważ nie znajduje oparcia w faktach.

2.    W związku z tym mam pytanie: czy wiedza o szczegółach śledztwa jest większa u prokuratorów czy u rozmaitych domorosłych „badaczy”, którzy rzucają liczbami i szczegółami technicznymi? Ci ostatni nie mają zwykle ani wykształcenia w dziedzinie lotnictwa, ani dostępu do wszystkich danych. Są więc zdolni jedynie do opowiadania co im się wydaje, a nie do rzeczowej analizy faktów, których po części nawet nie znają. Ja także nie mam takiej wiedzy i wykształcenia, więc racjonalnie działając muszę zdać się na polską prokuraturę, która posiada wszystko to, czego nie mają domorośli „samolotolodzy”.

Prokuratura polska odrzuciła hipotezę zamachu. Przejdźmy więc do badania „teorii spiskowych”. Głównym argumentem wskazującym na to, że tezy spiskowe są absurdalne są same te teorie, a konkretnie ich nadmiar. Wyliczmy te, które spotyka się pośród członków Sekty Smoleńskiej (SS):

1.    Rosjanie źle naprowadzali samolot, dlatego ten rozbił się. Kwestią dyskusyjną jest czy zrobili to celowo (zamach), czy przez pomyłkę. Kwestią sporną jest też, czy w pierwszym przypadku zrobili to w porozumieniu z Donaldem Tuskiem.

2.    Samolot został strącony „wielkim laserem”.

3.    Samolot został zmylony przez wytworzoną na lotniku „sztuczną mgłę” i lecący po omacku piloci uderzyli w drzewo.

4.    Samolot został zniszczony za pomocą bomby próżniowej.

5.    Samolot został zniszczony na podstawie propozycji 1-4, ale część jego załogi i pasażerów została dobita z broni ręcznej przez rosyjskich oprawców.

Wyliczone tutaj teorie stanowią najpoważniejszy zarzut wobec całej „spiskowej” doktryny Sekty Smoleńskiej. Wskazują wyraźnie, że najpierw przyjęto dogmat, iż Rosjanie zabili Lecha Kaczyńskiego, a dopiero potem smoleńska wyobraźnia zaczęła tworzyć najróżniejsze hipotezy dotyczące tego, jak „zamach” wyglądał. Inflacja tych teorii jest najlepszym dowodem tego, że sama koncepcja zamachu jest absurdalna. Istotą tego pomysłu jest przypisanie Rosjanom „zbrodni smoleńskiej”, a w jaki sposób, to kwestia drugorzędna. Jako rzecze Antoni Macierewicz, „przerzucenie na Rosję odpowiedzialności za katastrofę jest polską racją stanu”.

Zresztą teorie te coraz bardziej radykalizują się, przechodząc od błędów w naprowadzaniu do bomb próżniowych i dobijania z broni ręcznej. Znajomy księgarz mówi mi, że książki o błędnym naprowadzaniu przestały się już sprzedawać. Teraz hitem są „bomby próżniowe” i dobijanie ocalałych przez rosyjskich żołnierzy.

Wszystko to byłby folklor polityczny, gdyby nie to, że wiara w „zamach” ogarnęła mniej więcej ¼ Polski. Ludzie ci głosują na PiS, która jest partią rewolucyjno-insurekcyjną. Jest to czysta kontynuacja tradycji romantycznej, insurekcji z lat 1830, 1863, 1905 roku. Co gorzej, smoleńczycy wykorzystują w swojej propagandzie politycznej rzeczy dla nas cenne:

1.    Pojęcia prawicowe (naród, ojczyzna, państwo). Podszywając się pod prawicę SS kompromituje nasze poglądy, ponieważ działa na nasz rachunek. SS na całe lata skompromituje pojęcia konserwatywne!

2.    Katolicyzm. SS uwielbia retoryką „bogo-ojczyźnianą”, przemieniając Kościół katolicki w dobudówkę do swojej linii politycznej i kompromitując katolicyzm w oczach tych, którzy do Sekty Smoleńskiej nie należą. Niestety, paranoja ta obecna jest nawet w mojej parafii.

Reasumując: Sekta Smoleńska nie zajmuje się badaniem rzeczywistych przyczyn wypadku z 10 IV, ponieważ jej przywódcy wykorzystują okoliczności wypadku do tworzenia mitu politycznego, który ma ich wynieść do władzy. SS jest formacją socjalistyczno-patriotyczną, która instrumentalnie posługuje się hasłami prawicowymi i katolickimi, kompromitując je. Tak jak konserwatyści w XIX wieku zwalczali insurekcjonistów, ogłaszali przeciwko nim „brankę”, tak konserwatyści XXI wieku muszą zachować ten sam stosunek do mutacji ruchu insurekcyjnego w naszej epoce.

Ściskając prawicę Adamowi T. Witczakowi

Adam Wielomski

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “O Sekcie Smoleńskiej z prawej strony. Adamowi T. Witczakowi w odpowiedzi”

  1. Panie Adamie! Datę 10 IV 2010 pisze się bez kropek. Co do meritum Smoleńska zgadzam się z Panem. Jasne jest dla mnie, że to prokuratorzy mają rację, bo mają dostęp do szerokiej bazy danych z pierwszej ręki.

  2. Tu jednak mamy chyba do czynienia z czymś gorszym od insurekcjonizmu. Paradoksalnie insurekcjonizm mieścił się jednak w ramach narodowego dyskursu, w którym można było przeciwstawiać racjonalną politykę emocjonalnemu patriotyzmowi. Insurekcjoniści mieli swoje martyrologiczne symbole, wyznawali kult zbrojnego czynu, szafowali bez umiaru językiem werbalnych oskarżeń, jednakże antynomia dyskursu narodowego rozpiętego pomiędzy wyborem politycznej roztropności lub daniem świadectwa swoiście rozumianemu patriotyzmowi była jasno zarysowana.

  3. Teraz jednak obóz niepodległościowy opuścił ramy tak zarysowanego dyskursu przenosząc się w obszary spiskowych science fiction. Zdrojami prawdziwej wiedzy stają się teorie generowane przez szczylów sprzed monitorów komputerów, a dla bardziej wymagających różne Szymowskie mają supertajne informacje zdobyte od „swoich źródeł w CIA”. Jednym słowem dyskusja stała się niemożliwa. Żadne ustalenia nie mogą doprowadzić do falsyfikacji spiskowych teorii, bo już ogłoszono udział wszelkich prokuratorów, ekspertów, członków komisji i rządu w jednym wielkim spisku ukrywającym prawdę.

  4. Jednym słowem insurekcjonizm był zjawiskiem politycznym. Zjawiskiem mesjanistycznym, przybierającym niekiedy szaty religijne, ale jednak politycznym. Sekta smoleńska oparta jest natomiast nie na jakimś rozumieniu polityki lub patriotyzmu, choćby nawet czysto uczuciowym, ale tylko i wyłącznie na wierze. Jest to zjawisko religijne, pełniące funkcję polityczną. Poza wykazywaniem absurdalności tej wiary, nie ma tu pola dla jakiejś polemiki. Zarazem jednak im bardziej absurdalność jest wyśmiewana, tym bardziej wyznawcy utwierdzają się poczuciu posiadania prawdy, jest to typowy mechanizm psychologii sekciarskiej.

  5. A przy okazji w celu głębszego zrozumienia mechanizmów generującyh powstawanie religii smoleńskiej warto jako intelektualną inspirację obejrzeć „Powiększenie” Antonioniego z 1966 r.

  6. „W związku z tym mam pytanie: czy wiedza o szczegółach śledztwa jest większa u prokuratorów czy u rozmaitych domorosłych „badaczy”, którzy rzucają liczbami i szczegółami technicznymi? Ci ostatni nie mają zwykle ani wykształcenia w dziedzinie lotnictwa, ani dostępu do wszystkich danych. Są więc zdolni jedynie do opowiadania co im się wydaje, a nie do rzeczowej analizy faktów, których po części nawet nie znają. ” Ku przestrodze dla Profesora oraz innych chcących posługiwać się podobną argumentacją. Zbyt często o tym, kto jest „ekspertem” decydują względy natury czysto politycznej, a zbyt rzadko merytorycznej. Także to, kto jaki nosi tytuł, ma jaką teczkę (lub czy w ogóle ją ma) nie musi – powtarzam – decydować o jego fachowości i merytoryczności.

  7. Byc moze jedyna osoba, ktora naprawde WIE, czy to byl zamach czy nie, jest Putin. My mozemy tylko spekulowac, co moim zdaniem nie ma sensu. Prawdy pewnie sie nigdy nie dowiemy. W rozumuwaniu prof. Wielomskiego dostrzegam pewien problem. Do kanonu przekonan gloszonych przez zwolennikow teorii zamachu nalezy rowniez to, ze wladze i organy panstwa polskiego zostaly wrogo przejete i sa w pelni manipulowane przez obce sily. W tym takze prokuratura. Tok myslenia tych ludzi jest nastepujacy: Jesli to byl zamach, i jesli panstwo polskie maczalo w tym palce, to prokuratura jest ostatnia instytucja, ktora bedzie w stanie wyjasnic sprawe tej katastrofy. Argumentowanie, ze to nie byl zamach, bo prokuratura nie znalazla zadnych dowodow na poparcie tej tezy, jest z punktu widzenia sposobu rozumowania przeciwnika, argumentem chybionym. Dla zwolennikow teorii katastrofy sama ta katastrofa jest wlasnie dowodem na to, ze panstwa polskiego jako podmiotu suwerennego po prostu nie ma. Jesli chce sie wiec polemizowac z tymze przeciwnikiem, to trzeba przyjac inna strategie.

  8. @ Ziętek – obawiam się, że ze zwolennikami SS w ogóle nie da się rozmawiać na jakiekolwiek argumenty. To fideiści przyjmujący z góry jedynie prawdy objawione przez proroka Jarosława 🙂 Mam sporo znajomych, także rodziny, w SS. Wszelka rozmowa merytoryczna kończy się pytaniami czyim jestem agentem. Piszący powyżej mjoed to klasyczny przypadek: rząd, prokuratura, wszystkie struktury państwa = agencji rosyjscy i PiS prowadzi rodzaj powstania przeciwko „agenturalnemu państwu”. I jak z takimi poglądami merytorycznie dyskutować, skoro to są poglądy ugruntowane na sposób mistyczny?

  9. Przyjmijmy nawet, że w Smoleńsku doszło do zamachu. Co wtedy powinniśmy zrobić? Wypowiemy wojnę Rosji? Chyba każdy posiadający odrobinkę mózgu zdaje sobie, że ją przegramy. Nasi „sojusznicy” nawet palcem nie kiwną w naszej sprawie. Zerwiemy z Moskwą wszelkie stosunki w tym handlowe? W dobie kryzysu skarzemy na bezrobocie ileś tam milionów polskich rodzin handlujących ze wschodem? Może postawmy sprawę inaczej – Polski nie stać na udowodnienie, że w Smoleńsku doszło do zamachu.

  10. A ja nie wiem, i nie odrzucam żadnej teorii, rozstrzygnięcia, propozycji, o ile jej absurdalność lub fałszywość nie narzuca się mi wprost. Niektórzy niestety mają wiedzę aprioryczną – nie wiadomo skąd – i wiedzą lepiej, że był to zamach, że nie było zamachu, a zwykły wypadek..

  11. P.S. Nalezy jednak oddzialac od siebie dwie kwestie. Pierwsza sprawa dotyczy zachowania osob, o ktorych tu mowa. I tu sie w pelni zgadzam z Panem Profesorem. Druga sprawa dotyczy twierdzenia tego, ze to byl tylko wypadek, gdyz np. polska prokuratura odrzucila inna mozliwosc. Ja az takiego zaufania do polskiej prokuratury nie mam. Kazdy laik wie, za najwazniejsze dla sledztwa jest dokladne zbadanie terenu zdarzenia i to bezposrednio po wypadku. A jak wiemy, nic takiego nie mialo miejsca. Gdyby chodzilo np. o Merkel, to cale sztaby niemieckich sledczych badalyby teren, dniem i noca. Odpowiednia podstawa prawna tez by sie znalazla. A Tusk chcial wysylac archelogow… Co mnie najbardziej boli to to, ze panstwo polskie nie jest w stanie w sposob profesjonalny wyjasnic tej sprawy. Nie wiem, czy jest to dzialanie umyslne, czy tylko balagan. Nie wiem, i nie mysle o tym, bo nie jestem w stanie tego rozstrzygnac. W kazdym badz razie chcialabym zyc w panstwie, ktore jest w stanie wyjasnic taka sprawe w sposob odpowiadajacy profesjonalnym standardom. A tak nie jest. I to wlasnie otwiera pole do spekulacji na temat mozliwego zamachu.

  12. Prawdę mówiąc ja już naprawdę jestem zmęczony kolejnymi wymysłami szurów z sekty smoleńsko-katyńskiej (z oświęcimskiej zresztą też, ale o tym napiszę w komentarzu do innego tekstu). Wśród kolejnych „mądrości” warto wspomnieć: 1. „Ruskie schowały kokpit Tu-154”, bo na wcześniejszych zdjęciach rzekomo był widoczny, a teraz nie ma. Otóż poziom ignorancji „fachowców” z sekty jest taki, że to, co brali za fragment kabiny pilotów, w istocie było dość dobrze zachowaną zupełnie przeciwną częścią kadłuba, czyli ostatnim fragmentem sekcji ogonowej, zawierającej otwór na dyszę wylotową silnika turboodrzutowego, zamontowanego w kadłubie. A to, co brali za miejsce po owiewce kokpitu było wyrwanym fragmentem poszycia w miejscu odłamania statecznika pionowego. Ten właśnie fragment kadłuba jest widoczny na sławnym filmie „ze strzelaniną”, gdzie komentowano, jak to ktoś rzekomo wyskakiwał z kabiny pilotów. Skoro „fachowcy” twierdzą, że na jakichś wcześniejszych zdjęciach wraku była widoczna kabina pilotów, proszę o link do takiego zdjęcia. 2. Rzekomo samolot miał być zestrzelony przy pomocy nowego tajnego rosyjskiego działa elektromagnetycznego, które właśnie testowano w okolicy Smoleńska. 3. Ostatnia „teoria” głosi, że „ruskie rozpyliły hel w tej okolicy” i ma to wykazać sekcja zwłok ofiar. Prawdę mówiąc chętnie poznam szczegóły techniczne „rozpylenia helu” na takim obszarze i w utrzymującym się stężeniu, które by miało wywołać gwałtowne opadanie samolotu.

  13. W kwestii zaś „braku zaufania” do prokuratury, komisji śledczych, kompetencji ich członków, itp – na tej zasadzie można zakwestionować absolutnie wszystko, szkoda podążać tą ślepą ścieżką. Osobiście uważam Edmunda Klicha za fachowca. Ja jakiegoś sabotażu (a w konsekwencji zamachu) nie wykluczam, choć uważam, że obecna wiedza o zaniedbaniach, związanych z całą organizacją lotu, czyni taki pomysł bardzo mało prawdopodobnym. A jeśli nawet byłby to zamach – wcale nie znaczy, że rosyjski, bo ówczesny Prezydent RP był osobą co najmniej tak niewygodną dla Rosji, jak i dla USA oraz NATO i UE. A mamy z historii liczne przykłady, że „elity” rządzące państwami „demoliberalnymi” często nie przebierają w środkach (choćby operacja Gladio). Uważam także, że dowódca samolotu, mając na pokładzie takich pasażerów, absolutnie nie miał prawa, nawet gdyby go Rosjanie namawiali, podejmować próby lądowania, ani nawet próby podejścia do lądowania w znanych mu tamtych warunkach atmosferycznych, znając także marne wyposażenie smoleńskiego lotniska oraz mając ogólną wiedzę o słabym przygotowaniu kontrolerów. W tym sensie nie sprostał presji psychologicznej, niezależnie od tego czy była ona bezpośrednia, czy „tylko” pośrednia, rozumiana jako chęć wykonania zadania za wszelką cenę, aby otrzymać „nagrodę” lub aby uniknąć „kary” – co spotkało jego byłego dowódcę po odmowie lądowania w Tbilisi.

  14. @Mariusz Szymański: Miedzy brakiem zaufania a podwazaniem wszystkiego, co prokuratura robi, istnieje przepasc. Zwracam uwage na to, ze nie da sie prowadzic profesjonalnego sledztwa bez dokladnego zbadania terenu, wraku jak rowniez czarnych skrzynek. Ja sie czuje UPOKORZONA tym, jak prowadzone jest to sledztwo. NIe chodzi mi to, zeby udowadniac ze to byl zamach, tylko o to, zeby sledztwo bylo profesjonalne. Pomysl Tuska, zeby wyslac do Smolenska archeologow, byl po prostu ponizajacy. Te zaniedbania w sledztwie, ktorych nawet nie probuje sie ukrywac, mozna wytlumaczyc na trzy sposoby: 1. spisek. 2. balagan i zaniedbania organizacyjne 3. brak zainteresowania wyjasnieniem sprawy, np. przez zwykla arogancje. Ja nie wiem, ktora opcja jest wlasciwa. Ale to wlasnie zachowanie polskich wladz w tej sprawie sprzyja powstawaniu teorii spiskowych. Ja tez jestem przeciwko temu, co sie teraz wokol tej sprawy wyprawia. Ale jednoczesnie chcialabym zyc w panstwie, ktore dziala na poziomie europejskim a nie afrykanskim. Moje stanowisko w tej sprawie wynika pewnie z tego, ze jestem prawnikiem, ktory mieszka w Niemczech. Polska pod wzgledem dzialania struktur panstwowych nie jest cywilizowanych panstwem.

  15. P.S. Musze jeszcze dokladniej wytlumaczyc swoje ostatnie twierdzenie z powyzszego komentarza. W panstwie cywilizowanym do jednego samolotu nie wsiada caly sztab generalny z prezydentem na dokladke. W cywilizowanym panstwie prezydent i inne osoby odpowiedzialne za panstwo nie podrozuja takim zlomem. W cywilizowanym panstwie samoloty majace tak wazne osoby na pokladzie nie laduja na takich lotniskach jak w Smolensku, a cala podroz jest odpowiednio przygotowana. Cywilizowane panstwo zrobi wszystko, zeby zachowac pelna kontrole nad takim sledztwem. Cywilizowane panstwo zadba o to, zeby zbadac teren, wrak oraz czarne skrzynki. Premier cywilizowanego panstwa nie pozwoli sobie na to, zeby publicznie oswiadzyc, ze rozwaza wyslanie archeologow na miejsce zdarzenia. Dlatego uwazam, ze pod wzgledem organizacyjnym Polska nie jest cywilizowanym panstwem, i dlatego tez zaufania do polskiej prokuratury nie mam. Zyczylabym sobie, zeby ta tragadie wywolala w Polsce dyskusje nad stanem polskiej panstwowosci. W tej chwili dyskusja na ten temat toczy sie miedzy dwiema skrajnosciami: z jednej strony wszystkiemu winni sa spiskujacy agenci, z drugiej- jestesmy panstwem wrecz wzorcowym, nic tylko zapraszac gosci i pokazywac jak dziala panstwo prawa. W Polsce nie ma ZADNEJ merytorycznej dyskusji na temat profesjonalnej organizacji wladz panstwowych. I poniewaz takiej dyskusji nie ma, pojawiaja sie tematy zastepcze, jak np. temat zamachu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.