Obóz Wielkiej Ukrainy?

Gdzieś na obrzeżach całego zmieszania krząta się jeszcze Ruch Narodowy, który chyba, przynajmniej póki co, do nowego AWS-u akcesu nie zgłasza. Do młodych narodowców oko puszcza jednak wysadzony z siodła delfin – Z. Ziobro, który, podwyższając swoją negocjacyjną stawkę w rozmowach z Kaczyńskim, daje do zrozumienia, że jego formację z Ruchem Zawiszy i Winnickiego wiele łączy… Czy i tym razem PiS przeprowadzi pomyślnie operację pod nazwą „zjadanie przystawek”, dysponując bezcennym doświadczeniem z ery LPR-u i Samoobrony, czy też obecni sojusznicy okażą się mniej strawni i staną ością w gardle hegemona prawicy, pozostaje pytaniem otwartym.

Bez względu jednak na przebieg „zjednoczenia”, jedno wydaje się pewne – dla określenia dużej części podmiotów uczestniczących w „negocjacjach”, właściwa byłaby z całą pewnością użyta w tytule nazwa. Wszak obok świętego oburzenia na „taśmy Tuska” (a były wszak i taśmy „Lipiński-Beger”, „Holochera” i wielu innych…), głównym lepiszczem dla „jednoczącej się prawicy” pozostaje również kwestia ukraińska.

Świadczyć o tym może fakt nieobecności przedstawicieli większości wymienionych formacji (poza Ruchem Narodowym i przedstawicielem władz PSL) na tegorocznych obchodach rocznicy banderowskiego ludobójstwa w Małopolsce Wschodniej. Po ubiegłorocznej próbie rozbicia, a następnie „przejęcia” całej inicjatywy środowiska okołopisowskie zdecydowały się w tym roku w obchodach już nie uczestniczyć. Wszak ileż można przypominać „sojusznikom” spod znaku Tryzuba ich mało chwalebną przeszłość. Tym bardziej, że banderowskim praktykom poddawana jest obecnie rosyjskojęzyczna ludność cywilna na samej Ukrainie, dokładnie jakby podług pamiętnych słów niedawnej pupilki polskiej klasy politycznej – „krwawej” Julii T.

Maciej Motas
Myśl Polska nr 29-30 (20-27.07.2014)

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *