Odpowiedź na polemikę Piotra Muskały

Deklaracja Piotra Muskały, że do niedawna, a nawet bardzo niedawna, bardzo wysoko cenił mnie jako filozofa i publicystkę, a pod wpływem lektury mojego ostatniego artykułu cenić mnie przestał, nie wywołała we mnie głębszego smutku. Trudno bowiem smucić się utratą uznania ze strony kogoś, kto z mojego tekstu nie zrozumiał właściwie nic (tekst tutaj). Piotr Muskała też nie ponosi za to pełnej winy, gdyż nie był w stanie polemizować z tekstem bazującym na ustaleniach cybernetyki społecznej nie posiadając nawet podstawowej wiedzy z zakresu tej nauki. Tym bardziej jednak powinien był formułować swoje zarzuty w sposób ostrożny. Nie czuję się więc w najmniejszym stopniu zobligowana do udzielenia odpowiedzi na jego polemikę, ale ponieważ postawiłam sobie za zadanie popularyzowanie osiągnięć socjocybernetyki, postanowiłam skreślić parę słów.

Zanim jednak to uczynię wskażę na jeszcze jeden powód, dlaczego tak nisko oceniam tekst Piotra Muskały: mój Oponent, który zarzuca mi brak logicznej spójności, sam wykazał się rażącym brakiem tej właśnie logicznej spójności. Bo jak inaczej zinterpretować fakt, że w całym tekście wojuje przeciwko idei cywilizacji łacińskiej, po to, by na końcu jej bronić? Muskała twierdzi najpierw, że idea cywilizacji łacińskiej jest utopią, gdyż „polityka ma swoje prawa i nie pokrywają się one z normami etycznymi. W polityce obowiązuje zasada siły i przebiegłości.” Po czym na samym końcu tekstu zaczyna bronić moralizatora Lipskiego, który wielokrotnie twierdził, że polityka powinna kierować się etyką. Lipski dla Muskały żadnym osłem nie jest. Muskała stwierdza:

„Piszę to jako Górnoślązak, który pół wieku przeżył w kraju, w którym żyło się i karmiono atmosferą nienawiści do Niemców i doskonale potrafię rozróżnić walkę o swoje interesy od bezinteresownej wrogości. Ostrzegam przed tym drugim. Przeciwnikom politycznym, czy to Niemcom, czy Rosjanom, wielkiej szkody się tym nie wyrządzi, a duszę narodu można zatruć na wieki.”

Z punktu widzenia faworyzowanej przez Muskałę koncepcji polityki należy uznać, że uprawiana przez PRL propaganda antyniemiecka bynajmniej nie była „bezinteresowną wrogością”, ale jak najbardziej była uzasadniona interesem ówczesnego państwa. To, jak szybko w III RP zaczęła rozwijać skrzydła mniejszość niemiecka, jest tego najlepszym dowodem. Piotr Muskała najpierw chwali więc wizję państwa, które kieruje się zasadą siły i przebiegłości, po czym podpiera się Lipskim, który właśnie za swoje sfiksowanie na humanizmie przez Kisiela został nazwany „świętym osłem”.

Po poczynieniu tej uwagi przejdźmy do omówienia kwestii zasadniczych. Mój Oponent, niestety, nie rozumie, że należy odróżniać motywacje, którymi kieruje się państwo od motywacji, którymi kierują się funkcjonariusze państwowi. Postawiona przeze mnie teza mówiąca, że w prowadzonej przez siebie polityce zagranicznej państwo polskie kieruje się głównie motywacjami etycznymi nie implikuje ani nie zakłada, że takimi motywacjami kierują się polscy funkcjonariusze państwowi. Czym kierują się przedstawiciele naszych lumpenelit pokazała afera taśmowa. Funkcjonariusze publiczni mogą bowiem oficjalnie odwoływać się do określonych norm etycznych, których sami nie wyznają, bądź odwoływać się do nich w sposób bezrefleksyjny. I z taką właśnie sytuacją mamy do czynienia w Polsce. W swoim tekście wskazałam na to, że od początku lat 80-tych mamy do czynienia z etycznym programowaniem polskiego społeczeństwa, i że analiza treści tego programowania pokrywa się z zasadami etycznymi przedstawionymi przez J.J. Lipskiego. Ważnym elementem tego programowania jest to, że nie towarzyszy mu żadna – ale to dosłownie żadna – refleksja na temat uzasadnienia narzucanych Polakom norm, jak również związku tych norm z celami polskiej polityki. Należy bowiem podkreślić, że normy etyczne – w rozumieniu socjocybernetycznym – dotyczą metody a nie celu działań społecznych, który określają normy ideologiczne. Sama etyka celu więc nie określa, a jeżeli nie jest związana z żadną ideologią, stanowi tylko jałową moralistykę. A ponieważ naród polski cechują słabe motywacje ideologiczne, dlatego łatwo nim manipulować głosząc hasła etyczne, co właśnie robił J.J. Lipski i jemu podobni. Indoktrynowanie etyczne Polaków pozbawione odwołania do płaszczyzny poznawczej i ideologicznej nadaje się więc do działań dywersyjnych zmierzających do realizacji obcych, jeżeli nie wręcz wrogich działań względem narodu polskiego. Nasi politycy są manipulowani lub sami manipulują głosząc hasła etyczne, a w życiu osobistym kierują się motywacjami witalnymi, do których się nie przyznają. Zarówno politycy, dziennikarze, naukowcy, jak i przedstawiciele „prostego ludu” odwołują się do takich wartości etycznych, jak wolność i demokracja w sposób bezrefleksyjny, gdyż – jak już wspomniałam – programowanie etyczne, któremu Polacy są poddawani, odbywa się bez programowania ideologicznego i poznawczego. Przyznaję więc rację P. Muskale, że w Polsce nie przeprowadza się żadnych analiz etycznych założeń i skutków prowadzonej przez państwo polskie polityki, gdyż program, który jest narzucany polskim lumpenelitom nie przewiduje nabywania umiejętności analizowania wyznawanych (bądź po prostu publicznie deklarowanych) norm etycznych.

Przejdźmy do drugiej poruszanej przez mojego Oponenta kwestii, czyli prymatu cywilizacji łacińskiej. W swoim tekście zaznaczyłam, że cywilizacja ta jest mi najbliższa, ale nie poruszałam kwestii uzasadnienia mojego stanowiska. Natomiast sposób, w jaki mój oponent zwalcza tę tezę, stanowi klasyczne pomieszanie porządku sein (być) z sollen (powinno być). Autor stwierdza bowiem, że idea prymatu cywilizacji łacińskiej jest fałszywa z tego powodu, że w empirycznej rzeczywistości cywilizacja łacińska nie cieszy się takim prymatem. Jego odpowiedź na pytanie o to, jak powinno być, stanowi więc stwierdzenie, że jest tak a tak. Z metodologicznego punktu widzenia jest to rozumowanie z gruntu fałszywe. Stwierdzenie, że wszyscy zachowują się w sposób A nie oznacza, że powinni się zachowywać w sposób A. Tym bardziej, że mój Oponent nawet nie jest w stanie podać dowodu na to, że wszyscy zachowują się w sposób przez niego faworyzowany, czyli za pomocą siły i podstępu. Polska jest bowiem przykładem państwa, czy też narodu, który z wielką pasją i dość bezinteresownie, bo w imię etycznych ideałów, walczył za „wolność naszą i waszą” na wszystkich kontynentach. Na gruncie koniecznianskiej koncepcji cywilizacji, prymat siły w polityce charakteryzuje niektóre cywilizacje, w tym przede wszystkim turańską, a także częściowo bizantyńską. To, że obie te cywilizacje dominują w naszej części globu może być oceniane pozytywnie bądź negatywnie, co jednak należy uzasadnić. Ja ten stan rzeczy oceniam negatywnie, gdyż najbardziej wydajną informacyjnie i energetycznie cywilizacją jest cywilizacja łacińska. To właśnie ona gwarantuje poszczególnym systemom autonomicznym maksymalizację ich energii swobodnej, podczas gdy bizantyńska i turańska ją ograniczają.

Podstawowy problem, który zasygnalizowałam w moim tekście dotyczy tego, że cywilizacja łacińska w zderzeniu z niższymi formami cywilizacyjnymi ma ograniczone możliwości samoobrony. Motywacje etyczne sprowadzają się do moralnej zdolności stawiania sobie ograniczeń w imię zasad, których łamanie nie jest zagrożone żadnymi sankcjami energetycznymi. Takie zasady krępują, gdyż kierujący się nimi nie może osiągać stawianych sobie celów w dowolny sposób. Jak już wspomniałam, normy etyczne określają sposób osiągania celów, a więc ograniczają paletę środków, którymi można się posłużyć w konkretnej sytuacji. Można tutaj podać przykład średniowiecznego rycerza, który kierując się zasadami honorowej walki był słabszy w stosunku do bandyty, który nie kierował się żadnymi zasadami i mógł pokonać rycerza podstępnie wbijając mu nóż w plecy.

To, że bandyta mógł okazać się skuteczniejszy niż rycerz nie zmienia faktu, że był bandytą. Nie rozumie tego mój Oponent, dla którego jedyną miarą oceny działań poszczególnych państw jest ich skuteczność, bez względu na sposób osiągania zamierzonych przez nie celów. A państwa, które nie kierują się żadnymi normami, czy to etycznymi czy nawet prawnymi (turańszczyzna), są państwami bandyckimi. Jedno jest więc pewne: w przypadku zaniechania programowania etycznego i prawnego, świat musi należeć do bandytów. Osobie, której najbliższa jest cywilizacja turańska, taki stan rzeczy przeszkadzać nie będzie, wręcz przeciwnie – będzie się w nim czuła jak ryba w wodzie. Natomiast osobie, której bliskie jest dziedzictwo cywilizacji łacińskiej, ciężko będzie przetrwać w takim świecie. To, że mój oponent w końcówce swojego tekstu powołał się na Lipskiego świadczy o tym, że świat, w którym turańszczyzna wyparła wszystko co wyższe, nie jest światem mu sympatycznym. Nie rozumie jednak, że tak długo, jak to co wyższe, będzie wręcz ośmieszane za swoją słabość, to na taki właśnie świat będziemy skazani.

Na zakończenie należy stwierdzić, że Piotr Muskała musi sobie odpowiedzieć na pytanie: czy Polska rzeczywiście powinna upodobnić się do swojego zachodniego sąsiada, któremu wartościowanie etyczne – a nawet w niektórych przypadkach prawne! – jest obce? Np. w kwestii polskiej mniejszości narodowej, która została zdelegalizowana przez ustawodawstwo III Rzeszy, a jej majątek został skonfiskowany. Sposób traktowania tej sprawy przez RFN jest klasycznym przykładem turańszczyzny, którą mój oponent tak wychwala. Ostatecznie chodzi przede wszystkim o to, by być konsekwentnym.

Magdalena Ziętek
Tekst Piotra Muskały znajduje się tutaj
aw

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Odpowiedź na polemikę Piotra Muskały”

  1. @ Piotr Marek: Pana komentarz jest koronnym dowodem na to, że męski intelekt może być słabszy od siły.

  2. @ Piotr Marek – zawsze mnie uczono, że zastosowanie argumentu personalnego jest wyłącznie oznaką poczucia słabości własnych argumentów merytorycznych. Zaś zastosowanie argumentu „płciowego” aby zdyskredytować pogląd kobiety uważam za niegodny dżentelmena. Nie będę kasować Pańskiego komentarza. Mam jednak nadzieję, że się Pan zreflektuje, sam go skasuje i przeprosi Magdę. Konserwatyzm zobowiązuje.

  3. Z tego co mi wiadome obecność kobiet w polityce to kolejna ze zdobyczy rewolucji. Konserwatyzm preferuje umniejszanie kobietom prawa do głosu. Zadaję się z dziewczynami konserwatywnymi, ale nie wypowiadającymi się o polityce. Wybiorę sobie na żonę taką, co nie będzie miała na ten temat zdania, i będzie mi posłuszna. Niewiasta na być posłuszna mężowi jak szeregowy swojemu dowódcy, i w tym mamy właśnie konserwatyzm. Mniejsza z tym. Nie mam zamiaru nikogo obrażać. Zwyczajnie kobiety obrażają raczej mnie krytykując dziecięce zabawy militarne, prymat siły nad intelektem czy wojskowość. ŚP Robert Larkowski w prywatnej korespondencji do mnie zawsze zaznaczał potrzebę silnego państwa opartego o armię. Z kolei Ronald Lasecki z tego co rozumiem krytykuje nadmiernie eksponowany kobiecy pierwiastek jako „cywilizację ginekologiczną”. Ja najzwyklej w świecie bardzo mocno popieram tamtych dwóch ludzi w tych zagadnieniach. Ja uznaję stosowanie kobiecej metodyki w geopolityce jako przejaw rozrostu owej „cywilizacji ginekologicznej” która osłabia kraj i jego potencjał konkurencyjny w skali lokalnej i globalnej. „Cywilizacji ginekologicznej” w geopolityce mówię zdecydowane raczej nie, i taki był zamiar tego komentarza.

  4. Polemika pokazuje, że konserwatywny slogan: człowiek jest grzeszny, więc potrzebuje władzy, która będzie trzymać go w ryzach – jest NIEPOROZUMIENIEM. Nie wiem jaka struktura logiczna za nim stoi (przypuszczam, że żadna) ale grzeszność człowieka nie funduje żadnego remedium w postaci władzy. Zamiast silić się na własne komentarze – proponuję dłuższy cytat:”Przyznawać się do cywilizacji chrześcijańskiej znaczy przyznawać się do ideału, obowiązku i czynu indywidualnego, za który każdy indywidualnie w sumieniu odpowiada. Wobec istnienia strony nadziemskiej w człowieku, on sam nie może być tylko narzędziem, ale jest zawsze celem: żadne państwo, naród-tym mniej jednostka – nie ma prawa go sobie bez reszty podporządkować […] Wreszcie, skoro tak jest, jesteśmy zasadniczo równi: możemy cenić kogoś za za jego cnotę, geniusz czy wiedzę i słuchać w imieniu prawa przełożonego ale sumienie zabrania nam uznawać nadludzi, fuehrerów, władców życia i śmierci czy innych pseudo-bogów – tak jak każe nam (choć to niechętnie czynimy) odrzucić kasty, klasy czy inne śmieszne i przeciwne etyce, wobec tego, że wszyscy jesteśmy braćmi jednej, wielkiej rodziny, dzięki wspólnemu ojcostwu Boga i wspólnej zasadniczej doli. […] I to wszystko nie jest tylko teorią. Cywilizacja chrześcijańska weszła nam w krew i widok działania naszych ludzi, nawet najmniejszych, zwłaszcza w obliczu obcych, świadczy wymowniej o jej wielkości od suchego wyliczenia wyznawanych przez nas prawd. Takiego połączenia godności, dobroci i mocy, jaką ona wytworzyła, na próżno szukalibyśmy gdziekolwiek w świecie poza jej zasięgiem. Występują u nas liczne i ciężkie niedociągnięcia. Trzeba jednak pamiętać, że najgorsze rzeczy u nas są jeszcze lepsze od tego, co widzimy u innych, że odrzucenie cywilizacji to powrót do tego , co znamy z dziejów starożytności i pierwszych ciemnych wieków średniowiecza […] Niech nikogo nie łudzi, że wielu z jej nosicieli występuje pod hasłami niechrześcijańskimi, albo zgoła antychrześcijańskimi […] Sporo nieporozumień wywołuje istnienie ludzi przeczących świadomie zarówno założeniom platońskim jak i zwłaszcza ewangelicznym. Ale ci ludzie wychowali się w atmosferze cywilizacji chrześcijańskiej i tylko dlatego, że się w niej wychowali, potrafią wbrew założeniom wyznawanego przez siebie systemu, żyć w sposób zgodny z nauką chrześcijaństwa, co więcej głosić chrześcijańskie tezy etyczne. Gdyby potrafili zerwać więzy łączące ich z tą cywilizacją, gdyby żyli po kilkunastu pokoleniach wychowywanych na zasadach radykalnie odmiennych, skutki nie dałyby na siebie czekać: byliby barbarzyńcami […] W każdym razie podziała na Wschód i Zachód jest bardzo wyraźny. My w obrządku łacińskim przechodziliśmy te fazy, których Moskale nie przeszli. Dlatego Europa do Uralu to jest nonsens śp. generała de Gaulle’a. Tutaj na Zachodzie mamy za sobą rycerski feudalizm, którego Moskwa nie znała a także scholastykę i Renesans. Rosjanie włączyli się w naszą cywilizację dopiero gdzieś przy pozytywizmie … Albo weźmy konflikt w Jugosławii [cytowany tekst pochodzi z 1992 roku – przyp, W.K.]. Wielu ludzi nie rozumie, że to jest starcie Wschodu z Zachodem. Chorwacja to Rzym, a Serbia – Bizancjum. Dokąd sięga katolicyzm i protestantyzm, to jest Europa. Ja bardzo szanuję prawosławie, ale to jest całkiem inny obszar…”. Cytat za I.M.Bocheński OP, „Polski testament. Ojczyzna, Europa, Cywilizacja”, Antyk wyd II, 2006, str.122-136.

  5. Piotr Marek nie rozumie, że jego światopogląd pokrywa się z feministycznym: feministki też twierdzą, że mężczyźni to tylko przemoc, a kobiety reprezentują wyższe wartości. Konserwatyzm w takim rozumieniu to turańszczyzna w czystej postaci. Można oczywiście tak go definiować, gdyż definicja konserwatyzmu zależy od normotypu cywilizacyjnego. A ponieważ Piotr Marek to turaniec (w znaczeniu pojęcia, a nie negatywnego stereotypu), więc konserwatyzm definiuje po turańsku.

  6. „… Ale ci ludzie wychowali się w atmosferze cywilizacji chrześcijańskiej i tylko dlatego, że się w niej wychowali, potrafią wbrew założeniom wyznawanego przez siebie systemu, żyć w sposób zgodny z nauką chrześcijaństwa, co więcej głosić chrześcijańskie tezy etyczne. Gdyby potrafili zerwać więzy łączące ich z tą cywilizacją, gdyby żyli po kilkunastu pokoleniach wychowywanych na zasadach radykalnie odmiennych, skutki nie dałyby na siebie czekać: byliby barbarzyńcami…” – niekoniecznie. Mogliby być po prostu np. Rzymianami lub Spartiatami, to po pierwsze. A po drugie, z pierwszego wynikające, jaka część tego, co uważamy za chrześcijańskie, jest, de facto, rzymskie lub greckie, ew. nawet perskie? Po trzecie wreszcie: łatwo zachwycić się cywiliazcją łacińską lub wyrosłą z niej cywilizacją nowożytna zachodnią. Nasuwa sie jednak pytanie, czy aby nie było tak, że najwiekszą zasługą chrześcijaństwa w dziedzinie cywilizacji było w sumie tylko (albo aż) zniesienie niewolnictwa, oraz „przechowanie” i „odrodzenie” resztek cywilizacji antycznej. Kiedyś uważałem, że wielka jest tu zasługa św. Albera Wielkiego (bodajże) i św. Tomasza, dotycząca jakby ZGODY na matematyczny opis rzeczywistosci. No, ale przecież, nawet jeśli tak było, to jest to tylko COFNIĘCIE pewnej NIEZGODY, która była przecież regresem w stosunku do antyku, chociazby do prac Archimedesa. Co do cytatu z Bocheńskiego: klasyczny „kompleks polski”: poczucie znikomości wobec Zachodu, kompensowane poczuciem wyższości dla Wschodu. No, ale po klęsce 1939 roku było to przynajmniej zrozumiałe.

  7. 1/ O cofnięciu się do epoki Rzymian i Spartiatów jest w cytacie. Trzeba przeczytać. 2/Nie chodzi o to z jakich składników składa się cywilizacja chrześcijańska, tylko w jakich proporcjach i jakim klejem są one spojone. Inne cywilizacje miały składniki tylko nie znały proporcji ani nie miały kleju. 3/ Bocheński nie miał żadnego kompleksu polskiego. Uważał, ze jesteśmy pierwszorzędnym krajem drugiej kategorii. Proszę przeczytać cytowaną przeze mnie pozycję w całości. Są tam rozmowy przeprowadzone podczas jego wizyty w kraju w latach 90-tych XX w których skarży się na niezrozumiałe dla niego kompleksy Rodaków .

  8. 1/ Rzymianie i Spartiaci nie byli barbarzyńcami, chyba że zmienimy znaczenie słowa barbarzyńca. 2/ Spotkałem się z tezą, że kluczowym dla rozwoju „cywilizacji technicznej” była chrześcijańska niechęć do niewolnictwa, i że to ona niejako uniemożliwiła trwanie przy niewolniku-jako-podstawowym-źródle-energii. Np. Chińczycy wynaleźli wiele sprytnych maszyn, ale przy ich demografii i akceptacji niewolnictwa zupełnie nie było w Chinach motywacji do wdrażania maszyn. Podobnie w antycznej Europie. 3/ Co do o. Bocheńskiego pozwolę sobie pozostać przy swoim zdaniu: jego postawa to dla mnie takie, za przeproszeniem, sado-maso: maso względem Zachodu, sado wzgledem Wschodu, :-).

  9. 1/ Z chrześcijańskiego (tj. nauki Pana Jezusa Chrystusa) punktu widzenia i Rzymianie i Sparta to były cywilizacje niższe („civitas terrena” św. Augustyna). Ale oczywiście były tam owe „ziarna prawdy”, o których tak niesłusznie przypomniał nam ostatni Sobór. Trudno uważać inaczej chyba, że chce się wbrew Ewangelii głosić poglądy skrajne: a/ istnieje tylko jedna cywilizacja (Rzym, Sparta, Chiny?) a wszystkie jej wypaczenia to dekadencja; b/ wszystkie cywilizacje są równe (relatywizm kulturowy). 2/ Oczywiście, że chrześcijaństwo jest WYNIESIENIEM człowieka (czego Pan nie akceptuje, myśląc w kategoriach „sado-maso”). Stosunek do niewolnictwa i technika może być tego skutkiem. Technika to nie jest jednak cywilizacja chrześcijańska tylko jej kawałek. Chińczycy czy Egipcjanie mieli wybitne wynalazki ale nie używali ich dla człowieka. Cywilizacja ta ma trzy strony (jak Trójca Św.): wzorcową, podmiotową i materialną. Cywilizacja podmiotowa to dyspozycje psychiczne człowieka. Cywilizacja pojęta materialnie jest skutkiem tych dyspozycji. Stanowią ją dzieła człowieka. „Należy możliwie najostrzej odróżnić cywilizacja w znaczeniu podmiotowym od cywilizacji pojętej materialnie […] Wskutek pomieszania tych dwu pojęć sądzi się nieraz, że zniszczenie dzieł sztuki czy zabytków stanowi największy cios dla cywilizacji”. To samo można powiedzieć o technice. „Ideały, wartości wzorce, czy jakkolwiek je nazwać chcemy, wzięte razem stanowią cywilizację w znaczeniu idealnym, czyli cywilizację wzorcową. Gdzie ona jest, czym są wartości idealne, wieczne […] to sprawa wtórna […] Sytuacja przedstawia się więc następująco: u góry mamy Wzorzec – Ideę, cywilizację idealną, niezmienną i wieczną. Pod nią jest człowiek żywy, empiryczny, uwarunkowany biologicznie przez dziedziczenie, sobie jak największe zrozumienie wartości i wykuć w swoim charakterze sprawność, która pozwoli mu zgodnie z nimi działać”. 3/ To że ma Pan jakieś zdanie o IMB, nie znaczy jeszcze, że jest to zdanie prawdziwe, gdyż prawda nie pokrywa się z wiedzą o niej. O Panu można powiedzieć parafrazując to, co pani Magdalena Ziętek powiedziała o panu Piotrze Marku: cywilizacja w Pana rozumieniu to turańszczyzna w czystej postaci. A ponieważ Piotr Kozaczewski to turaniec (w znaczeniu pojęcia, a nie negatywnego stereotypu), więc cywilizację definiuje po turańsku. Z perspektywy Bocheńskiego, byłby Pan zaprzańcem: „Obowiązkiem moralnym każdego człowieka jest praca konstruktywna i obrona cywilizacji własnej, przy szacunku i zrozumieniu, że potrzebne są i inne odcienie”. Szacunek jest u Pana czymś z gruntu obcym. Pan rozumie tylko lizanie (maso) lub bicie (sado) i w tych kategoriach postrzega innych. Postrzeganie śp. sługi Bożego I.M. Bocheńskiego OP jako psychicznego zboczeńca, nie mieści się ani we wzorcowej ani podmiotowej cywilizacji chrześcijańskiej.

  10. Jeszcze dopowiedzenie skąd nauka i technika. Otóż z idei duszy ludzkiej. Ona wytwarza przekonanie, że „człowiek może i powinien poznawać prawdę przedmiotową, niezależna od jego uczuć czy potrzeb – i że wyposażony jest po temu w niezwykły organ, zwany rozumem, czy intelektem. My europejczycy i tylko my wytworzyliśmy wskutek uznania tej tezy naukę bezosobową i obiektywną. Nawet w najbliższym nam kręgu duchowo w Indiach, gdzie powstała nawet logika, każdy jej podręcznik zaczyna się od rozważań pożyteczności tej nauki-rzecz u nas nie do pomyślenia”. Nie musimy się zastanawiać, czy niewolnicy są potrzebni, czy maszyny. I dlatego mamy wolność. To samo Jezus mówi” „poznacie prawdą a prawda was wyzwoli”, „nie martwcie się o to co będziecie jeść itd”.

  11. Rzymianie: walki gladiatorów, niewolnictwo, porzucanie niemowląt. Sparta – kult siły, skrajny purytanizm, pogarda dla człowieka (zrzucanie ze skały). Może to nie barbarzyństwo ale na pewno zdeformowana postać cywilizacji. Czy cywilizacja łacińska jest kopiowaniem? Polecam w tej kwestii „Europa droga rzymska” Remi Brague. Twierdzi, że „zachód” opiera się na wtórności, na kopiowaniu, podobnie jak na kopiowaniu grecji opierał się sam Rzym (dlatego Europa jest rzymska – bo kopiuje). Co plemiona słowiańskie czy germańskie bądź celtyckie miały pierwotnie wspólnego z Atenami czy Jerozolimą (Biblią)? Nic. Były na tyle mądre by uznać swą niższość i skopiować od najlepszych. Dlatego choć „nasza” cywilizacja jest wyższa, to my Słowianie nie jesteśmy lepsi. Św. Paweł mówił by nie wynosić się nad korzeń – choć to pewnie niemiłe konserwatystom. Korzeniem jest Jerozolima, ale także Ateny. Cywilizacja łacińska to przyjęła i twórczo rozwinęła.

  12. Po lekturze kolejnych mądrości Piotra Marka mogę tylko wyrazić wyrazy współczucia i ubolewania jego przyszłej żonie. Bo to nie będzie żona tylko popychadło.

  13. Joker: świetnie powiedziane! Wg współczesnej psychologii kulturę umożliwia ludzka zdolność do imitacji – tzw. efekt zapadki kulturowej (patrz: M. Tomasello ” Kulturowe źródła ludzkiego poznawania” i inni). Mimesis jest tradycyjnym pojęciem, które współczesne badania antropologiczne znakomicie wspierają. Człowiek jako jedyne zwierze „małpuje” tj. naśladuje. Jeśli hipoteza systemu neuronów lustrzanych u człowieka się potwierdzi sprawa stanie się zrozumiała i przestanie być tylko filozoficzną spekulacją.

  14. Gratuluję Pani Ziętek tekstu, który doskonale punktuje ignorancję co poniektórych konserwatystów. Pomijając już wypowiedź wygwizdanego przez wszystkich Pana Piotra, chciałbym zwrócić uwagę, że pozostali komentatorzy również nie odnoszą się do tekstu Pani Ziętek w języku nauki porównawczej o cywilizacjach, że o socjocybernetyce już nie wspomnę. Nie ujmując nic z Panów ogromnej wiedzy, proponuję zapoznać się ze zdobyczami nowoczesnej nauki – cybernetyki społecznej, na której to kanwach Pani Magdalena pisze tak znakomite teksty. Bez nowoczesnego oprogramowania zrozumienie, dokładne zrozumienie jest niemożliwe. Co więcej uzyskanie przewagi nad naszymi wrogami w przypadku mniejszych zasobów energetycznych, możliwe jest tylko poprzez wyprzedzenie ich pod względem informacyjnym. W wyżej wymienionych dziedzinach mamy przewagę ćwierćwiecza niestety tylko nieliczni do tej pory z tego korzystają.

  15. Tak pani Magdaleno, jestem turańskim mongołem, kupiłem sobie hucuła, kołpak i łuk kompozytowy, sprzedałem mieszkanie, rozpocząłem koczowanie, a teraz mieszkam sobie w lesie i żyję z tego co upoluję. A, że jestem w końcu nieograniczony dzieciną, łaciną i pierzyną, to po turańsku dziko poluję na to co chcę, i nie pogardzę, jak na mongoła przystało, ludzkim mięsem. A TERAZ NA POWAŻNIE. O swoich poglądach niech zadecyduję ja i historia, a nie ktoś inny. Wyraźnie przekręciła pani moje przesłanie, bowiem nigdy nie uważałem, że „mężczyźni to tylko przemoc, a kobiety reprezentują wyższe wartości”, bowiem zawsze uważałem, że mężczyźni reprezentowali siłę i wartości, a kobiety zazwyczaj nie słabość i mentalną „gejowatość”. Historia zdobywców, wojen, polityki, wynalazców a nawet proroków to nie ukrywając historia mężczyzn. Kobiety istniały w tym świecie tylko dzięki przedstawicieli płci silniejszej, czy się to komu podoba, czy nie. A co do mojej przyszłej żony. Ordnung muss sein!!! Hierarcha w domu: mąż, pierworodny syn, żona, reszta. Patriarchat pełną gębą. Wojskowy dryl.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.