PiS – wieje grozą

 W artykule Piotra Gursztyna pt.  „Drugi gabinet Kaczyńskiego” opublikowanym w ostatnim numerze tygodnika „Do rzeczy”, autor przedstawia  kandydatów na ministrów w rządzie PiS, który będzie sformułowany po zwycięskich wyborach w 2015 roku. Autor artykułu bardzo rzadko ocenia kandydatury na stanowiska ministrów, relacjonuje tylko to co wie i to czego się domyśla. Jednak mimo chłodnego i obiektywnego relacjonowania faktów z artykułu wieje grozą i to nie tylko dla mnie, który aktualnych kandydatów poznał w tzw. działaniu, ale także ta groza i przerażenie przeziera w zdaniach Piotra Gursztyna, który wie doskonale że aktualni kandydaci nadają się co najwyżej na stanowiska sołtysów czy naczelników (a i to nie jest takie pewne). Jakie jest kryterium główne doboru kandydatów na przyszłych ministrów? Uległość wobec prezesa J. Kaczyńskiego, który jest święcie przekonany, ze każdy problem jest łatwy do rozwiązania, jeżeli chce się go rozwiązać. Jeżeli ktoś wskazuje na trudności to dowodzi, że świadomie czy nieświadomie jest agentem „układu”. Ta polityka była prowadzona przez niego w okresie 2006 -2007 i wiadomo czym się to skończyło.

 W rządzie PiS z lat 2005 -2007 funkcjonowało jednak wielu wybitnych technokratów, którzy stosowali w praktyce metodę radykalnie inna niż ich szef, ci ludzie albo nie żyją albo zostali z partii usunięci. Gosiewski, Gęsicka, Dorn, Ziobro – to nie byli niewolnicy ale partnerzy premiera – partnerzy z których zdaniem J. Kaczyński musiał się liczyć.

 Na czym polegała metoda rządzenia np. Gosiewskiego, który był – moim zdaniem – najwybitniejszym technokrata w rządzie PiS. Rozpatrzmy to na przykładzie słynnego problemu „jednego okienka”. Pierwszym krokiem nowoczesnego polityka jest  zadanie sobie pytania kto może mu udzielić informacji na ten temat, po zebraniu i przeczytaniu kilku ekspertyz polityk rozumie że problem jest bardzo skomplikowany i rozwiązać go można na różne sposoby. Zdobywszy tą zdroworozsądkową wiedzę polityk stwierdza, że musi zapoznać się z różnymi punktami (często sprzecznymi) widzenia z różnymi stanowiskami. Jest to jednak praktycznie niemożliwe, technokraci z Instytutu X przynoszą dossier liczące 1000 stron, z stowarzyszenia Y stron, 800, wiceminister z MSWiA- 300 stron, a inny od Ziobry 400 stron. W tym momencie następuje moment organizacji, te nierzadko tysiące stron są najpierw streszczane przez jego asystentów, którzy maja wycisnąć z nich esencję i przedstawić kilkustronicowe raporty. Jednak to za mało, bo przecież asystenci mają także swoje interesy, sympatie, znajomości i dlatego często wicepremier Gosiewski zamawia dodatkową ekspertyzy, które wykonywane są przez specjalistów pozarządowych. Metoda jego polega na maksymalnym zobiektywizowaniu strumienia informacji płynącego z różnych źródeł do centrum decyzyjnego. Jest to metoda stosowana w krajach cywilizowanych. Metoda będąca zaprzeczeniem i to radykalnym metody aplikowanej przez jego szefa – premiera J. Kaczyńskiego. W sprawie jednego okienka premier stwierdził, że do rozwiązania problemu potrzebna jest wola polityczna, więc mianował wiceministrem jakiegoś młodego zarozumiałego gówniarza, który w oparciu o jedną jedyną ekspertyzę, pochodzącą od jednego profesora, napisał błyskawicznie ustawę o jednym okienku. Z jednej strony metody cywilizacji europejskiej, z drugiej obyczaje z dworu Czyngis-chana. Gosiewski i Kaczyński to była para będąca sprzecznością samą w sobie. Gosiewski jako przewodniczący Komitetu Stałego Rady Ministrów był fundamentem rządu premiera Kaczyńskiego. Gosiewski był politykiem. J. Kaczyński był i jest zaprzeczeniem polityka, można go tylko porównać z religijnym ideologiem. Religijny ideolog nie potrzebuje ludzi myślących i wątpiących i dlatego w przyszłym rządzie PiS prym będą wiedli ludzie, którzy nigdy przenigdy w życiu nie skalali się własnym myśleniem. Więcej ci, dla których samodzielne myślenie jest partyjna zbrodnią.

Piotr Piętak 

Zdjęcie z Wikipedii na Licencji CC Autor Piotr R. Kruk 

M.G.   

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

0 thoughts on “PiS – wieje grozą”

  1. Co za bełkot. Co to robi u nas? PiS dobre, Kaczyński zły? Adaś – litości. Naprawdę z tego powodu odmówiliśmy wstąpienia do PiS na początku 2002 roku? Już nie chcę skakać po nieżywych… Ale takie bajki na konserwatyzm.pl?

  2. Ludwiś, gdybym ja to wrzucił, to pod spodem by było “”A.W.”. Co do tekstu: Gosiewski jako wybitny technokrata to oczywiście jakiś humor na resorach. Co do tego, że z PiS wszyscy inteligentni już odeszli, to oczywiście się z autorem zgadzam.

  3. Do Autora: jako politolog muszę zwrócić uwagę, że nie istnieje “ideolog religijny”, gdyż ideologia jest zaprzeczeniem religii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Prywatny: PiS – wieje grozą

 W artykule Piotra Gursztyna pt.  „Drugi gabinet Kaczyńskiego” opublikowanym w ostatnim numerze tygodnika „Do rzeczy”, autor przedstawia  kandydatów na ministrów w rządzie PiS, który będzie sformułowany po zwycięskich wyborach w 2015 roku. Autor artykułu bardzo rzadko ocenia kandydatury na stanowiska ministrów, relacjonuje tylko to co wie i to czego się domyśla. Jednak mimo chłodnego i obiektywnego relacjonowania faktów z artykułu wieje grozą i to nie tylko dla mnie, który aktualnych kandydatów poznał w tzw. działaniu, ale także ta groza i przerażenie przeziera w zdaniach Piotra Gursztyna, który wie doskonale że aktualni kandydaci nadają się co najwyżej na stanowiska sołtysów czy naczelników (a i to nie jest takie pewne). Jakie jest kryterium główne doboru kandydatów na przyszłych ministrów? Uległość wobec prezesa J. Kaczyńskiego, który jest święcie przekonany, ze każdy problem jest łatwy do rozwiązania, jeżeli chce się go rozwiązać. Jeżeli ktoś wskazuje na trudności to dowodzi, że świadomie czy nieświadomie jest agentem „układu”. Ta polityka była prowadzona przez niego w okresie 2006 -2007 i wiadomo czym się to skończyło.

 W rządzie PiS z lat 2005 -2007 funkcjonowało jednak wielu wybitnych technokratów, którzy stosowali w praktyce metodę radykalnie inna niż ich szef, ci ludzie albo nie żyją albo zostali z partii usunięci. Gosiewski, Gęsicka, Dorn, Ziobro – to nie byli niewolnicy ale partnerzy premiera – partnerzy z których zdaniem J. Kaczyński musiał się liczyć.

 Na czym polegała metoda rządzenia np. Gosiewskiego, który był – moim zdaniem – najwybitniejszym technokrata w rządzie PiS. Rozpatrzmy to na przykładzie słynnego problemu „jednego okienka”. Pierwszym krokiem nowoczesnego polityka jest  zadanie sobie pytania kto może mu udzielić informacji na ten temat, po zebraniu i przeczytaniu kilku ekspertyz polityk rozumie że problem jest bardzo skomplikowany i rozwiązać go można na różne sposoby. Zdobywszy tą zdroworozsądkową wiedzę polityk stwierdza, że musi zapoznać się z różnymi punktami (często sprzecznymi) widzenia z różnymi stanowiskami. Jest to jednak praktycznie niemożliwe, technokraci z Instytutu X przynoszą dossier liczące 1000 stron, z stowarzyszenia Y stron, 800, wiceminister z MSWiA- 300 stron, a inny od Ziobry 400 stron. W tym momencie następuje moment organizacji, te nierzadko tysiące stron są najpierw streszczane przez jego asystentów, którzy maja wycisnąć z nich esencję i przedstawić kilkustronicowe raporty. Jednak to za mało, bo przecież asystenci mają także swoje interesy, sympatie, znajomości i dlatego często wicepremier Gosiewski zamawia dodatkową ekspertyzy, które wykonywane są przez specjalistów pozarządowych. Metoda jego polega na maksymalnym zobiektywizowaniu strumienia informacji płynącego z różnych źródeł do centrum decyzyjnego. Jest to metoda stosowana w krajach cywilizowanych. Metoda będąca zaprzeczeniem i to radykalnym metody aplikowanej przez jego szefa – premiera J. Kaczyńskiego. W sprawie jednego okienka premier stwierdził, że do rozwiązania problemu potrzebna jest wola polityczna, więc mianował wiceministrem jakiegoś młodego zarozumiałego gówniarza, który w oparciu o jedną jedyną ekspertyzę, pochodzącą od jednego profesora, napisał błyskawicznie ustawę o jednym okienku. Z jednej strony metody cywilizacji europejskiej, z drugiej obyczaje z dworu Czyngis-chana. Gosiewski i Kaczyński to była para będąca sprzecznością samą w sobie. Gosiewski jako przewodniczący Komitetu Stałego Rady Ministrów był fundamentem rządu premiera Kaczyńskiego. Gosiewski był politykiem. J. Kaczyński był i jest zaprzeczeniem polityka, można go tylko porównać z religijnym ideologiem. Religijny ideolog nie potrzebuje ludzi myślących i wątpiących i dlatego w przyszłym rządzie PiS prym będą wiedli ludzie, którzy nigdy przenigdy w życiu nie skalali się własnym myśleniem. Więcej ci, dla których samodzielne myślenie jest partyjna zbrodnią.

Piotr Piętak 

Zdjęcie z Wikipedii na Licencji CC Autor Piotr R. Kruk 

M.G.   

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

0 thoughts on “Prywatny: PiS – wieje grozą”

  1. Co za bełkot. Co to robi u nas? PiS dobre, Kaczyński zły? Adaś – litości. Naprawdę z tego powodu odmówiliśmy wstąpienia do PiS na początku 2002 roku?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *