Płuco Gowina

Powody, dla których Gowin mógłby zaryzykować ewentualny rozbrat organizacyjny z Platformą Obywatelską, to z pewnością powody natury światopoglądowej – aborcja, dopuszczalny zakres in vitro, klauzula sumienia dla aptekarzy, czy sprzeciw wobec afirmacji jednopłciowych związków partnerskich. O ile w innych sprawach Gowin wydaje się być elastyczny i gotowy do zachowania partyjnego kursu, o tyle w obszarze aksjologii z pewnością nie.

Stwierdzając w Poranku TOK FM, że jeżeli coś zagraża jedności Platformy, to jest to „próba wprowadzenia dyktatu w spawach sumienia, na którą zgodzić się nie można”, Gowin dał wyraźny sygnał, gdzie się zaczyna jego non possumus. Czy dane będzie mu to sprawdzić w praktyce, trudno dzisiaj wyrokować, PO będzie z pewnością szukać w obszarach drażliwych etycznie „złotego środka”, tak by Pan Bóg dostał swoją świeczkę, a diabeł chociaż lichy ogarek. Wykluczyć jednak nie można, że pod wpływem ciśnienia wywieranego przez Ruch Palikota, Platforma Obywatelska zaryzykuje jednak jakiś manewr a’la Zappatero, by zachować wpływ na całkiem sporą, indyferentną religijnie, część elektoratu. Ten rok powinien dać na to odpowiedź.

Czy Jarosław Gowin mógłby stać się zwornikiem dla wyraźnej części prawicy? Tak. Ma ku temu konieczny potencjał intelektualny oraz, co istotne, wizerunkowy. Doskonale porusza się w świecie drapieżnych mediów, umiejętnie formatując swój image, na którym trudno dopatrzeć się jakiś znaczących i szpetnych rys. Mógłby stać się zbiorem wspólnym dla całkiem pokaźnej grupy zwolenników PO i PiS oraz tych wszystkich, którzy w wyniku partyjnych dintojr zostali skazani na polityczną banicję lub egzystencję w niszowych formacjach. Dla nich Gowin mógłby stać się Mojżeszem prowadzącym ich z niebytu do politycznego życia i jestem w stanie sobie wyobrazić, że byliby w swojej miłości do niego autentyczni.

Gowin potrafi korzystać z okazji. Nie namyślając się wiele, przyjął trudny resort sprawiedliwości, pomimo utyskiwań rozplenionych w tym obszarze prawniczych korporacji, którym zresztą od razu, przynajmniej werbalnie, zaczął przykręcać śrubę, ku uciesze zwykłych obywateli. To pokazuje, że jako polityk doskonale potrafi ustawić się do nawietrznej i łapać wiatr w żagle oraz że absolutnie nie interesuje go polityczna flauta, która wprawdzie zagrożenia ze sobą nie niesie, ale do wybranego portu przecież nie prowadzi. Dlatego, jeśli Gowin zdecyduje się na przecięcie partyjnej pępowiny, będzie to oznaczać, że sprawę dogłębnie przemyślał, a rokowania są dobre.

Kto mógłby się do Gowina przyłączyć? Wielu z pewnością by chciało. Na pewno środowisko PJN, o którym wspomina Wybranowski, na pewno konserwatywna część PO, także umiarkowanie konserwatywna część PiS, niewątpliwie spora część dawnych niezagospodarowanych działaczy AWS, a także środowisko Romana Giertycha, który coraz intensywniej stara się powrócić do politycznej gry. Pytanie tylko, z kim chciałby współpracować Gowin, bo to on byłby w tej komfortowej sytuacji, że mógłby sobie dobierać partnerów. Natomiast trudno sobie wyobrazić, by interesowało go znane na prawicy pospolite ruszenie, przy którym trudno się ustrzec aktywnego i wszędobylskiego w takich okolicznościach oszołomstwa.

Myślę jednak, że Gowin nie gra na rozpad PO. Gra przede wszystkim na swoją pozycję, budując pozytywne relacje z interesującymi go środowiskami. Jego siłą jest bycie w partii władzy. Tylko tam jest w stanie ładować swoje polityczne akumulatory. Pytanie tylko, czy ktoś w PO nie wpadnie na pomysł, by Gowinowi odciąć kable przez które prąd do akumulatorów płynie, bo sprawny i naładowany w stu procentach Gowin, to nolens volens polityczny power, z którego da się już zrobić użytek. I to będzie najciekawszy obszar obserwacyjny w PO na najbliższy czas.

Czy Gowin stworzy trzecie płuco prawicy, o którym wspomina Wybranowski? Trudno dociec, bo co to jest dzisiaj prawica? Ziobro i Kaczyński, to w zasadzie to samo płuco rzężące mesjańsko-socjalną wizją polityki, więc w zasadzie Gowin miałby szansę wnieść na prawą stronę świeży konserwatywny powiew o zdecydowanie bardziej estetycznym i pragmatycznym obliczu. Ale to raptem są dwa płuca. Wypada zapytać, gdzie trzecie? No właśnie, póki co nie ma, choć mogłoby być. Narodowo-demokratyczne. Nie ma go jednak komu robić, choć przestrzeń istnieje.

Reasumując, warto w kontekście Gowina zerknąć na Palikota, który dokonując rajdu na lewą stronę sceny politycznej uściubał 10 proc. poparcia (na plecach PO i SLD). Mogę sobie wyobrazić, że Gowin podążając w przeciwnym kierunku (na plecach PO i PiS) też uściubie 10 proc. Niemożliwe? Żyjemy w Polsce. Tu wszystko jest możliwe.

Maciej Eckardt

www.prawica.net

aw

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Płuco Gowina”

  1. „Ale to raptem są dwa płuca. Wypada zapytać, gdzie trzecie? No właśnie, póki co nie ma, choć mogłoby być. Narodowo-demokratyczne. Nie ma go jednak komu robić, choć przestrzeń istnieje.” Ba! Nie ma komu?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.