Podziękowania dla Mariana Piłki

Marian Piłka swoim tekstem „Imitacje” sprawił mi wielką przyjemność. W bardzo długim smakowitym wywodzie ukrył myśl następującą: Tylko Prawica Rzeczpospolitej jest siłą, która byłaby w stanie sprawować prawdziwe przywództwo narodowe. Myśleć o interesach Polski w kategoriach długofalowych, a nie jedynie doraźnej gry politycznej. W szczególności niegodziwcami są tacy ludzie jak Zbigniew Ziobro, Jarosław Gowin, PJN czy Ruch Narodowy. Jeżeli już coś robią, to jedynie imitują Prawicę Rzeczpospolitej, żerując na wybranych postulatach tego ugrupowania, usiłując na nich zaistnieć i wyrwać dla siebie mandat, czy inne stanowisko.

W dawnych, dawnych czasach, gdy jeszcze w ogóle konserwatyzm.pl zajmował się Markiem Jurkiem, mówiliśmy, iż czekamy, że zostanie „publicystą katolickim”. „Publicysta katolicki” – tak podpisywali się dzisiejsi „dziennikarze niepokorni”, nim powstały PiS-owskie biuletyny polityczne w rodzaju „Do rzeczy”, czy „Sieci”. Innymi słowy, czekaliśmy, aż rola Marka Jurka będzie sprowadzała się do tego, iż gościnnie na łamach tego czy innego pisma będzie mógł sobie napisać felieton.

Historia była dla Marka Jurka chyba nawet bardziej bezwzględna niż nasze oczekiwania. Marek Jurek nie pisuje felietonów. Jego formuła funkcjonowania w życiu publicznym to bierne oczekiwanie, jako wasal Jarosława Kaczyńskiego na to, że Prezes łaskawie udzieli mu miejsca w europarlamencie.

Od lokalnych polityków Prawicy Rzeczpospolitej zdarza się słyszeć, że są raczej ograniczani w swych zapędach. Preferowana jest bierność. To logiczne. Jarosław Kaczyński zgodził się na powrót Marka Jurka do życia publicznego, przez co Prezes z rozumie, że Marek Jurek dostanie dla siebie jakieś tam wtórne stanowisko, ale cała reszta jego ludzi ma raz na zawsze zniknąć. Jak ci ludzie zaczynają się PiS-owcom stawiać, w istocie naruszają warunki porozumienia.

Właśnie w tym kontekście wywody Mariana Piłki są tak świetne. Dawno, dawno temu Marek Jurek, Marian Piłka stanęli wobec dylematu: zachować podmiotowość polityczną po to, by móc realizować to, co obecnie Marian Piłka nazywa „przywództwem narodowym”, narzucaniem „agendy” debaty publicznej. Zrezygnowali z tego, bo uznali, iż doraźnie bardziej opłaca im się złożyć hołd wasalny Jarosławowi Kaczyńskiemu. W roku 2002 dobrowolnie zlikwidowali Przymierze Prawicy za otrzymanie dwóch stanowisk wiceprezesów PiS. Dla Marka Jurka i Kazimierza Ujazdowskiego. Dobrowolnie zrezygnowali więc właśnie z tego, nad czym dziś tak rozpacza Marian Piłka: z próby bycia siłą polityczną, której faktycznie chodzi o coś więcej, niż tylko trwanie z wyborów na wybory.

Dzisiejsza praktyka polityczna Prawicy Rzeczpospolitej polegająca już tylko na wasalnym trwaniu przy PiS w oczekiwaniu już tylko na jakiś polityczny ochłap pojedynczego mandatu w zestawieniu ze wzniosłymi deklamacjami Mariana Piłki stanowi swoistą nagrodę dla wszystkich tych, którzy w roku 2001 i 2002 byli sceptycznie nastawieni do pomysłu bezwarunkowego oddania się w ręce Jarosława Kaczyńskiego. Hipokryzja zestawienia tego, co Marian Piłka z Markiem Jurkiem faktycznie robili i robią z tym, co głosi Marian Piłka. Niadekwatność dzisiejszej pozycji politycznej ich środowiska z wyobrażeniami o przywództwie narodowym. Wszystko to powoduje, iż nie mogę dobie odmówić powtórnej lektury “Imitacji”.

Ludwik Skurzak

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

0 thoughts on “Podziękowania dla Mariana Piłki”

  1. “…W roku 2002 dobrowolnie zlikwidowali Przymierze Prawicy za otrzymanie dwóch stanowisk wiceprezesów PiS. Dla Marka Jurka i Kazimierza Ujazdowskiego. Dobrowolnie zrezygnowali więc właśnie z tego, nad czym dziś tak rozpacza Marian Piłka: z próby bycia siłą polityczną, której faktycznie chodzi o coś więcej, niż tylko trwanie z wyborów na wybory. …” – już przecież Biblia opisuje ten mechanizm, jako “sprzedanie [się] za miskę soczewicy”. Sprzedający się, jak biblijny Ezaw, nie zasługuje na szacunek, na ŻADEN szacunek. Michę pożarł – niech sp*dala…

  2. Mnie się zaś w wywodach Piłki podoba ten ciąg: Ruch Narodowy powtarza tylko postulaty Prawicy Rzeczypospolitej. Sęk w tym, że PR nie jest, nie była i nie ma być formacją narodową, tylko pozornie ultramontańską, a w istocie partią “białych”, ochrzczonych insurekcjonistów. Czyli argumenty podnoszone przez Piłkę – dowodzić mogą jedynie, że narodowy nie jest również naśladowczy RN. q.e.d.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *