Polska czy europejska racja stanu?

Pod koniec lat osiemdziesiątych XX wieku w PRL następował stopniowy rozkład systemu komunistycznego. Z jednej strony rządziła jeszcze PZPR z drugiej strony istniała w podziemiu opozycja związana głównie z „Solidarnością”. Zaczęło wtedy też powstawać wiele środowisk prawicowych niezależnych od głównego nurtu opozycji i dystansujących się wobec „Solidarności”[1]. W takim klimacie ideowym w roku 1986 powstało z inicjatywy Janusza Korwin–Mikkego, pismo konserwatystów i liberałów „Stańczyk” [2]. Wydawane było ono przez „Oficynę Liberałów” i składało się z trzech części redagowanych w różnych miastach Warszawie, Wrocławiu i Poznaniu. „Stańczyk” prezentował opcje konserwatywno-liberalną, krytykując tak nielegalną wtedy „Solidarność” za lewicowość i rewolucyjność, jak i władze za skostnienie ideologiczne i brak podjęcia reform rynkowych. Publicyści „Stańczyka” postulowali wprowadzenie w Polsce kapitalizmu. Chodziło im o zmianę systemu ekonomicznego przy akceptacji, z zastrzeżeniami, ówczesnych sojuszy geopolitycznych, tzn. Układu Warszawskiego i sowieckiej dominacji w tej części Europy. Pod wierzchnią nadbudową komunistyczną chciano wprowadzić reformy rynkowe na wzór chiński. Proponowano tutaj dwie drogi: z jednej strony była koncepcja Stefana Kisielewskiego chcącego dogadać się z przywódcami sowieckimi, ponad głowami komunistów polskich[3]. Z drugiej strony była koncepcja Mirosława Dzielskiego, który chciał się porozumieć z polskimi komunistami i przekonać ich do zmiany sytemu gospodarczego. Zdaniem Dzielskiego wprowadzenie kapitalizmu miało być korzystne nie tylko dla nich, ale również dla całego społeczeństwa.[4]

W latach dziewięćdziesiątych redaktorem „Stańczyka” został Tomasz Gabiś głównymi publicystami pisma z Wrocławia byli: Aleksander Popiel, Andrzej Maśnica, Artur Ławniczak.[5] Periodyk nadal prezentował opcję konserwatywno­-liberalną, natomiast­ sceptycznie odnosił się do przemian geopolitycznych w Europie Wschodniej. Jeszcze w roku 1985 w piśmie „Replika” Tomasz Gabiś i Aleksander Popiel krytykowali opozycję antykomunistyczną m.in. za jej nadmierne niepodległościowe aspiracje, tzn. chęć uzyskania natychmiastowej suwerenności i wyprowadzenia wojsk sowieckich z Polski. Uważali oni, że poszerzenie wolności indywidualnych jest ważniejsze dla zwykłych ludzi niż szumne maksymalistyczne hasła niepodległościowe: niepodległości nie należy ujmować w jej abstrakcyjnej formule. Niepodległość jest ważna, bo najczęściej, choć nie zawsze, sprzyja pomyślności jednostek. Jesteśmy ludźmi prawicy, przeto większą wagę przywiązujemy do geopolityki, stosunku sił i gry interesów, niż do gromkich zapewnień o przyjaźni i solidarności. Nawoływania do wspólnej walki narodowowyzwoleńczej budzą niepokój. W każdym razie nie zamierzamy czekać, aż coś pęknie w ZSRR. Tylko poprzez rozwój cywilizacyjny i dobrobyt możemy starać się o poszerzenie naszej suwerenności. Za kompletną bzdurę uważamy twierdzenie, że najpierw niepodległość, a potem się zobaczy, co dalej[6].

Ich ugodowe postawy w stosunku do Rosji miały różne źródła i inspirację. Z jednej strony wspomniani powyżej współcześni im nestorowie liberalizmu Janusz Korwin – Mikke, Stefan Kisielewski, czy Mirosław Dzielski, którzy stawili na Rosję, z drugiej strony recepcja myśli XIX wiecznych konserwatystów i ugodowców. Nie przypadkowo wybrali nazwę pisma „Stańczyk”. Odwoływali się w ten sposób do „Stańczyków”, galicyjskich konserwatystów z przełomu XIX i XX wieku, którzy próbowali prowadzić politykę lojalistyczną w oparciu o Austro–Węgry[7]. Zasada trójlojalizmu obowiązywała w trzech zaborach. Pismo „Stańczyk” nie przypadkowo więc poświęciło artykuł margrabiemu Aleksandrowi Wielopolskiemu i jego powolnym reformom, które zwiększały autonomię Królestwa Polskiego, ale zostały przerwane przez powstanie styczniowe[8]. Kolejną inspiracją ideową, która nakazywała spokojne, nieinsurekcyjne podejście do ZSRR, była szkoła myślenia politycznego wypracowana przez narodową-demokrację. Roman Dmowski w swojej książce Niemcy, Rosja i kwestia polska, uznawał Niemcy za większe zagrożenie niż Rosję[9]. W pierwszej wojnie światowej opowiedział się za sojuszem z Rosją, która miała zagwarantować Królestwu Polskiemu autonomię i był za przyłączeniem do niego terenów zaboru pruskiego. W rzeczywistości pojałtańskiej Polski część endecji uznała, że komuniści realizują częściowo, zwłaszcza na odcinku antyniemieckim endeckie idee. Chodziło zwłaszcza o tzw. „Ziemie Odzyskane”, które po wojnie zostały przyznane Polsce. Tymi narodowcami byli na emigracji: Jędrzej Giertych, a w PRL: Bolesław Piasecki czy Aleksander Bocheński. Jędrzej Giertych pisał memoriały do Nikity Chruszczowa i Władysława Gomułki postulując zwiększenie suwerenności i autonomii Polski w ramach bloku wschodniego. Aleksander Bocheński i Bolesław Piasecki kolaborowali z władzą komunistyczną w ramach PAX-u.[10]

Grupa „Stańczyka” była wprawdzie środowiskiem niezależnym od komunistów, stojącym na „klasowo” przeciwstawnych pozycjach, jednak inspiracje brała również od wszystkich ugodowych ruchów XIX i XX wieku w myśl zasady „bądźcie dla nas dobrzy, to się wam również opłaci”. W opinii publicystów dominacja ZSRR i wojsk sowieckich nad Polską nie jest najważniejszym problemem, tylko absurdalny ustrój gospodarczy, którym był socjalizm. Było to uznanie faktu, że rządzący Polska komuniści nie są fanatykami, tylko grupą pragmatycznych konsumentów władzy, która daje im najróżniejsze korzyści. Publicyści „Stańczyka” chcieli zamienić te przywileje na własność z czego korzyści odniosłaby zarówno elita władzy jak i całe społeczeństwo. W przeciwieństwie do większej części opozycji, która żądała demokratyzacji systemu politycznego, publicyści „Stańczyka” przede wszystkim chcieli przekształcić system gospodarczy, inspirując się tutaj liberalną praktyką Margaret Thatcher i Ronalda Regana.

W wolnej Polsce po 1989 roku powstała Unia Polityki Realnej i zaczął ukazywać się tygodnik „Najwyższy Czas”. W UPR w tamtym okresie istniał dość silny „fundamentalizm” wolnorynkowy, ale możliwy był pluralizm poglądów w kwestiach polityki zagranicznej. Współistnieli ze sobą zwolennicy zarówno opcji proamerykańskiej i wejścia Polski do NATO, jak i zwolennicy sojuszu z Rosją. Wrocławski „Stańczyk” stał wtedy na stanowisku zdecydowanie prorosyjskim. W latach dziewięćdziesiątych polska prawica podjęła problem lustracji i dekomunizacji. Była to próba politycznego rozliczenia okresu PRL. Środowisko „Stańczyka” zdecydowanie przeciwstawiało się tym koncepcjom. Na łamach pisma pojawiały się artykuły broniące PRL-u, jako kalekiej wprawdzie, ale jednak mimo wszystko pewnej formy państwowości polskiej. „Stańczyk” zajmował w pierwszej połowie lat 90–tych stanowisko zdecydowanie antyzachodnie, przeciwne integracji z Unią Europejską i sojuszowi wojskowemu z USA. Przeciwstawiano się wchodzeniu Polski do UE podnosząc argumenty antyniemieckie. Publicyści pisma straszyli utratą przez Polskę Ziem Zachodnich i Północnych, nie był to przejaw jakiejś skrajnej germanofobii, kierowano się właśnie teorią polityczną niemieckiego politologa i jurysty Carla Schmitta, desygnując państwo niemieckie na „wroga”, a Rosję na „sojusznika” państwa polskiego[11]. Obawiano się również rozszerzenia NATO na Polskę. Należy zaznaczyć, że początkowo także lewica postkomunistyczna sceptycznie odnosiła się do koncepcji wchodzenia Polski do Sojuszu Północnoatlantyckiego. Później jednak postkomuniści zmienili w tej kwestii zdanie i popierali wejście Polski do NATO, tym gorliwiej im bardziej, kiedyś byli prorosyjscy. Nastąpił wtedy pewien paradoks. Konserwatywne pismo „Stańczyk” stało na pozycjach ugodowych wobec Rosji w sytuacji, kiedy nie tylko prawica niepodległościowa, ale i cały establishment polityczny od Unii Wolności aż po Sojusz Lewicy Demokratycznej, popierał wejście Polski do NATO. Wtedy to Tomasz Gabiś komentował wypowiedź ministra koordynatora służb specjalnych wywodzącego się z SLD, Zbigniewa Siemiątkowskiego, który w lutym 1997 roku stwierdził, że rosyjskie służby specjalne będą nasilać działania mające na celu opóźnienie przystąpienia Polski do NATO i integrację z Unią Europejską. Służby te miały rzekomo budować prorosyjskie lobby. Tomasz Gabiś zastanawiał się, czy minister Siemiątkowski jest agentem amerykańskim, który realizuje interes narodowy USA i dlatego stara się spacyfikować wszelką dyskusję o alternatywach geopolitycznych dla Polski[12].

W 1998 roku nastąpił czas przewartościowań geopolitycznych, redaktorzy „Stańczyka” zmienili poglądy geopolityczne o sto osiemdziesiąt stopni, zaczęli opowiadać się za „sojuszem” Polski ze Stanami Zjednoczonymi Ameryki i występować przeciwko Rosji. Do tego przewartościowania dojrzewali wcześniej już w roku 1996 opublikowali tekst Jerzego Jankowskiego zatytułowany: Dlaczego Rosja zawsze była i będzie zagrożeniem dla Polski?[13] Tym co ostatecznie zadecydowało o zmianie paradygmatu geopolitycznego była decyzja senatu amerykańskiego dotycząca przyłączenia Polski a także innych państw Europy Środkowowschodniej do Sojuszu Północnoatlantyckiego. Redaktorzy „Stańczyka” przyznali się do pomyłki. Uważali wcześniej, że Rosja jest na tyle silna, aby nie dopuścić do przyjęcia Polski do NATO[14]. Należało zatem, w nowej sytuacji wypracować jakąś alternatywną koncepcję geopolityczną, uznającą aktualne położenia geopolityczne Polski, w oparciu jednak o stare zasady realizmu politycznego. Wnioski były następujące: Rozszerzenie NATO oznacza, że Imperium Sovieticum przegrało ostatecznie wojnę z Imperium Americanum, które przekształca się w Imperium Mundi. Pokonanie Imperium Sovieticum przez Imperium Americanum uczyniło otwarty opór wobec hegemonii USA samobójczym i zniosło faktycznie narodową suwerenność wszystkich krajów globu ziemskiego[…][15] Oczywiście redaktor „Stańczyka” twierdził, że resztki suwerenności zachowały takie kraje jak Chiny, Indie, Rosja, czy Iran, ale ich możliwości prowadzenia samodzielnej polityki były coraz mniejsze. Żadne z tych państw nie dysponowało siłą zdolną przeciwstawić się Stanom Zjednoczonym. W ten sposób nie istniała już żadna polityka zagraniczna tylko wewnętrzna Imperium Mundi. Jego zdaniem wciągnięcie Polski, Czech i Węgier do NATO było „geopolityczną rebelią”. Ameryka dążyła do osłabienia Rosji na wszelkich możliwych frontach, z jednej strony konflikt w Kosowie wymierzony w Serbię ostatniego sojusznika na Bałkanach, z drugiej udostępnienie Indiom i Pakistanowi broni jądrowej, żeby na zawsze pogrzebać rosyjskie marzenie o skoku na południe i rosyjskich żołnierzach „moczących nogi w Oceanie Indyjskim[16]. Przesuniecie geopolityczne, polegające na wzmocnieniu Stanów Zjednoczonych Ameryki i pokonanie Rosji w zimnej wojnie, prowokowało odpowiedź jak ma wyglądać polityka polska w dobie amerykańskiej hegemonii? Pozostawał przede wszystkim problem zagrożenia niemieckiego dla polskich Ziem Zachodnich i Północnych, o którym tak intensywnie pisali wcześniej niektórzy publicyści „Stańczyka”. Tomasz Gabiś pisał, że kwestia polskich granic zachodnich ma w tej chwili takie samo znaczenie, jak kiedyś granica miedzy PRL a NRD. Jest granicą wewnętrzną „Imperium”, ponieważ ani Polska ani Niemcy nie są suwerenne tzn., nie posiadają możliwości definiowania sojusznika i wroga (nie mogą sobie nawzajem wypowiedzieć wojny). Granica polsko-niemiecka jest granicą prowincji Imperium Americanum. W tym sensie to obecnie Amerykanie „gwarantują” nienaruszalność polskich granic. Gabiś uważał, że „amerykański suweren” nie pozwoli na jakiekolwiek zmiany granic, gdyż nie leży w jego interesie nadmierne powiększenie granic Niemiec[17]. Jak zauważył Andrzej Maśnica: Każda suwerenna władza chroni swój monopol zasadniczych decyzji politycznych i w obrębie swej wewnętrznej domeny wyklucza możliwość grupowania się podmiotów politycznych wokół podziału na wrogów i sojuszników, co w przypadku relacji zachodzących wewnątrz imperiów, pomiędzy metropolia i prowincjami, znosi wrogość pomiędzy prowincjami (przykład Polski i Niemiec, Niemiec i Francji), a granice między nimi zmienia w faktyczne linie demarkacyjne, rzeczywiste polityczne granice stawiając na rubieżach imperium w szczególności na rubieży oddzielającej władztwo hegemona imperium od domeny wpływu jego wroga politycznego[18]. Redaktorzy „Stańczyka” posługiwali się językiem skrajnego realizmu zaczerpniętego z Carla Schmitta i jego definicji polityki rozumianej jako „wybór sojusznika i wroga”[19]. Andrzej Maśnica za wroga politycznego uznał imperium rosyjskie za sojusznika zaś imperium amerykańskie. Sojusz ten oznaczał – według niego amerykański protektorat nad Polska – podobnie jak kiedyś sowiecki w okresie PRL.

„Stańczyk” był chyba jedynym pismem na polskiej prawicy, które porównywało niesuwerenny status PRL z półsuwerennym statusem III RP. Redakcja „Stańczyka” stawiając na geopolityczny sojusz z USA, nie zmieniła swojego negatywnego stosunku do tego państwa. Krytykowano zwłaszcza miałkość kultury amerykańskiej i jej negatywny wpływ na młodzież. Nie zgadzano się także z ideologią demoliberalną panującą w Ameryce. Sojusz wojskowy i geopolityczny nie oznaczał koncesji ideologicznych. „Stańczyk” chciał być nadal pismem narodowo-konserwatywnym krytycznym wobec oficjalnie panującej ideologii: Uważam, że Polsce pilnie potrzeba dzisiaj ludzi lojalnych wobec Ameryki, a zarazem ludzi krytycznych wobec wielu aspektów amerykańskiej kultury masowej i ideologii […][20] W ramach amerykańskiej dominacji zadaniem polskich elit miało być rozszerzanie sfer polskiej suwerenności, Maśnica powoływał się na Juliusza Mieroszewskiego, który twierdził, że nikt nie chce być kolonią ani satelitą, lecz niewątpliwie najgłupszą polityką byłoby będąc semi-kolonią zagradzać sobie drogę do statusu niezależnego dominium, które wpływa bezpośrednio na politykę hegemona w myśl zasady, że nic o nas bez nas[21].

Jak już wspomniałem zgodnie z definicją polityki Carla Schmitta, Rosja została desygnowana na egzystencjalnego „wroga”, USA natomiast na „sojusznika” Polski. Dlatego Tomasz Gabiś uważał, że Polska powinna angażować się w każdą politykę skierowaną przeciwko Rosji. Dążyć do eliminowania jej z polityki międzynarodowej i rozbijania jej na mniejsze państwa narodowe[22]. Zmiana nastawienia geopolitycznego, wiązała się także z rozwiązaniem Stronnictwa Polityki Realnej[23] i wejściu jej polityków do Akcji Wyborczej „Solidarność”. „Stańczyk” stanowił ważny punkt orientacyjny dla Stronnictwa Polityki Realnej, więc na jego łamach dokonano przeorientowania geopolitycznego. W „Stańczyku” pojawił się plan dla AWS, partię tę postrzegano jako najbardziej proamerykańską, obok Unii Wolności. Działalność opozycyjna obecnych przedstawicieli tych partii była ważną kartą przetargową w kontaktach z Waszyngtonem, co miało jej dawać większą swobodę manewru. W najgorszej sytuacji było postkomunistyczne SLD, które ze względu na prosowiecką przeszłość nie było wiarygodne dla Ameryki mimo składanych deklaracji. W ten sposób Tomasz Gabiś przewidział ostry proamerykański kurs który był widoczny na lewicy po 2001 roku. SLD będzie musiał zdaniem redaktora w przyszłości nadskakiwać „amerykańskiemu suwerenowi”, wkupywać w jego łaski: Dlatego suweren właśnie SLD i prezydentowi Kwaśniewskiemu kazał załatwić sprawę Kuklińskiego, i dlatego Leszek Miller mógł złożyć wizytę Kuklińskiemu[…][24] Natomiast obóz AWS nie powinien zbytnio fetować Ryszarda Kuklińskiego, gdyż jego zdaniem, pomniejsza tym samym swoje własne zasługi na rzecz Imperium Mundi[25]. Reasumując – środowisko „Stańczyka” orientując się na USA widziało misję Polski w działalności na rzecz integracji z Zachodem innych państw Europy środkowo-wschodniej i popieraniu wszystkich antyrosyjskich akcji Imperium Mundi. Chodziło o zwiększenie obszaru polskiego panowania, po to, aby w następującym okresie rozluźniać swoje uzależnienie od „hegemona”.

Pomimo tego, że jako suwerena wybrano USA, a politycznego wroga Rosję, wobec Unii Europejskiej stanowisko redakcji było niejednoznaczne. Z jednej strony krytyczne ze względu na demoliberalną ideologię tam panującą, rozmywającą – zdaniem autorów – tradycje narodowe i wartości chrześcijańskie, a promującą aborcje i homoseksualizm. Z drugiej strony starano się waloryzować pozytywnie takie słowa jak „Europa” i „europejskość”. Mariusz Dzierżawski przywódca SPR udzielił wywiadu w „Myśli Polskiej” pod znamiennym tytułem: „To my jesteśmy Europą”[26], w którym argumentował, że jego sprzeciw wobec UE wynika z przyczyn cywilizacyjnych. W jego przekonaniu tradycyjne wartości w Unii Europejskiej są zastępowane lewicową ideologią, natomiast chrześcijańska i konserwatywna prawica reprezentuje właśnie wartości europejskie. Publicyści „Stańczyka” analizowali Unię Europejską jako strukturę niedemokratyczną rządzoną przez urzędników nie wybieranych przez społeczeństwa państw członkowskich. Przewidywano w dalszej kolejności zawłaszczanie przez UE kolejnych obszarów zastrzeżonych do tej pory dla państw narodowych takich jak np. polityka zagraniczna[27]. Tomasz Gabiś, inaczej niż większość polskiej, eurosceptycznej prawicy, niebezpieczeństwo UE widział, nie w dominacji Niemiec w tej instytucji i realizacji poprzez nią własnej polityki mocarstwowej. Jego zdaniem prawica niemiecka również krytykuje UE i uważa tę instytucję za zagrożenie dla suwerenności Niemiec, więc błędem jest utożsamianie Unii Europejskiej z wielko-niemieckimi aspiracjami[28]. Naczelny „Stańczyka” w swoim artykule w „Myśli Polskiej”: „Choroba na Szwaba”, starał się propagować pewne zbliżenie z Niemcami. Odrzucał fatalizm wrogości i proponował stworzenie międzynarodówki konserwatywno-narodowej, która przeciwstawić się miała demoliberalnej mafii[29]. To coraz cieplejsze spojrzenie na Europę poprowadziło w końcu do przewartościowania wszystkich wartości i pojawiła się koncepcja „Imperium Europejskiego”, będącego prawicową odpowiedzią na koncepcję Unii Europejskiej. Była to jednocześnie próba wyjścia, jakiegoś kroku do przodu w sytuacji amerykańskiej hegemonii. Starano się wypracować nowy model dla przyszłości była nim właśnie koncepcja Imperium Europejskiego. Dużą inspiracją w tworzeniu tej koncepcji była książka Francisa Parkera Yokey’a zatytułowana „Imperium”[30]. Ważnym dla tego środowiska był pobyt redakcji „Stańczyka” i osób zaprzyjaźnionych w Ćiśccu w 1998 roku, gdzie starano się wypracować projekty na przyszłość, przezwyciężając status quo amerykańskiej hegemonii. Jeżeli Imperium Americanum pokonało Imperium Sovieticum, to – zdaniem Tomasza Gabisia – po rozszerzeniu Unii Europejskiej na wschód, rodzi się potencjał geopolityczny, który w przyszłości zaowocuje powstaniem Imperium Europejskiego[31]. Unia Europejska jest obecnie tworem półsuwerennym – konstatował – uzależnionym od amerykańskiego protektora. W przyszłości jednak, pokona Imperium Wschodnie i włączy jego prowincje również z Białorusią i Ukrainą. Europa wybije się wtedy na niepodległość, odrywając się od Imperium Amerykańskiego. W dalszej kolejności powstałe tą drogą Imperium Europejskie – jak projektował – dokona wraz z innymi krajami, rozbioru Rosji. Europejska część tego wielkiego kraju zostanie przyłączona do Imperium Europejskiego, które stanie się światowym imperium zdolnym konkurować o panowanie nad światem z USA.

Imperium Europejskie na płaszczyźnie ideologicznej – zdaniem Gabisia – będzie musiało przezwyciężyć stare ideologie takie jak: liberalizm, nacjonalizm, demokratyzm, socjalizm, gdyż należą one do starego świata państw narodowych, które bezpowrotnie po drugiej wojnie światowej straciły na znaczeniu i w pojedynkę żadne z nich nie odegra już znaczącej roli[32]. Imperium Europejskie istniało zawsze, wcielało się przez wieki w różne postacie imperiów z przeszłości niczym duch heglowski. Najpierw było ono uniwersalnym imperium Aleksandra Macedońskiego, później reprezentował je starożytny Rzym. Reinkarnowało się ono następnie w odrodzone Cesarstwo Karola Wielkiego, Święte Cesarstwo Rzymskie Narodu Niemieckiego, Imperium Napoleona Bonapartego. „Duch Imperium Europejskiego” towarzyszył wszystkim inicjatywom integrującym Europę na płaszczyźnie geopolitycznej, takim jak: Trójprzymierze w czasie pierwszej wojny światowej, niemiecka Festung Europa w czasie drugiej, Unia Europejska po wojnie.

W okresie średniowiecza, Europa była zjednoczona, religijnie, kulturowo i politycznie. Później nastąpił podział religijny, który po traktacie Westfalskim, ostatecznie doprowadził do podziału politycznego Europy. Powstały suwerenne państwa (monarchie barokowe), które tworzyły równowagę sił na kontynencie europejskim. Mimo tych podziałów Imperium Europejskiego istniało dalej, wcielając się w postacie konkurujących miedzy sobą państw narodowych. W tej formie Imperium rozprzestrzeniało się na tereny pozaeuropejskie i panowało nad całym światem. W sytuacji, kiedy cały świat został podzielony pomiędzy europejskie państwa narodowe, ich wzajemne ambicje doprowadziły do pierwszej wojny światowej i znacznego osłabienia Europy. Wzmocnieniu uległo Imperium Americanum na zachodzie, na wschodzie zaś powstało niebezpieczne Imperium Sovieticum. Ostatecznie Imperium Europejskie upadło, kiedy zostało pokonane przez Imperia Wschodnie (ZSRR) i Zachodnie (USA) w 1945 roku. Tomasz Gabiś miał na myśli politykę Roosvelta dążącego do konfliktu między Rzeszą i Związkiem Sowieckim, czuwającego, aby żadna z tych potęg nie zdominowała Europy. W tym celu udzielał sowietom niezbędnego wsparcia, a następnie zaproponował warunki równowagi sił po wojnie [33].

Redaktor naczelny nowego „Stańczyka”, którego podtytuł zmieniono na pismo postkonserwatywne, podjął próbę napisania historii Imperium Europejskiego. W tej wizji historiozoficznej wszystkie kraje europejskie to prowincje Imperium. Historia i geopolityka Imperium nie jest tożsama z historią tych wszystkich prowincji. Imperium Europejskie miało dwóch głównych wrogów Imperium Zachodnie (USA) i Imperium Wschodnie (Księstwo Moskiewskie, później Rosja, ZSRR). Reprezentantami (prowincjami) Imperium Europejskiego na płaszczyźnie geopolitycznej były: Święte Cesarstwo Rzymskie Narodu Niemieckiego, Rzeczpospolita Szlachecka, imperia kolonialne francuskie czy brytyjskie. Ostatnim wcieleniem Imperium Europejskiego było Imperium Germanikum (Trzecia Rzesza i podbita przez Niemcy Europa). Imperium Germanikum – według Tomasza Gabisia – nie reprezentowało Imperium Europejskiego na płaszczyźnie duchowej i ideologicznej, gdyż ideologia Trzeciej Rzeszy była ideologią typowo rasowo-plemienną. Nie była ona przystosowana do potrzeb Imperium Europejskiego, którego nadbudowa ideologiczna może być tylko uniwersalistyczna[34]. Niezrozumienie tego spowodowało klęskę Rzeszy Niemieckiej, a co za tym idzie i Imperium Europejskiego. W roku 1945 nastąpiła – zdaniem Gabisia – klęska Europy, ponieważ nigdy wcześniej w historii Europa nie została podbita przez siły pozaeuropejskie. Zawsze to Imperium Europejskie ekspandowało na innych kontynentach. W 1945 roku żywot swój zakończyły nie tylko imperialne Niemcy, ale również wojnę tę przegrały wszystkie państwa europejskie, podporządkowane z jednej strony ZSRR a z drugiej USA. Wielka Brytania i Francja straciły swe kolonialne posiadłości. Redaktor „Stańczyka” starał się odpowiedzieć na pytanie, jak do tego doszło, gdzie kryją się źródła współczesnego kryzysu Europy? Według Gabisia trzy wydarzenia wpłynęły na ten stan rzeczy: Powstanie Stanów Zjednoczonych Ameryki (wtedy nastąpiło oderwanie się kolonii Imperium Europejskiego, był to nie tylko pierwszy przykład dekolonizacji, odwrócenia trendu, który naturalnie istniał od czasu Wielkich Odkryć Geograficznych. Powstał wtedy zalążek Imperium Zachodniego (USA), które po dwóch wojnach światowych pokonało Imperium Europejskie, a po zimnej wojnie pokonało Imperium Sovieticum, tworząc współczesne Imperium Mundi. Drugim ważnym wydarzeniem, które przyczyniło się do powolnego upadku Imperium Europejskiego były rozbiory Rzeczpospolitej (przedmurza Imperium), które spowodowały przesunięcie się Imperium Wschodniego (Rosji) na zachód co wzmocniło jego potęgę i spowodowało klęskę Imperium Europejskiego w roku 1945. Trzecim fatalnym wydarzeniem była rewolucja francuska, która spowodowała narodzenie się ideologii nacjonalizmu, socjalizmu, demokratyzmu i liberalizmu, które to idee spowodowały cały szereg wojen i rewolucji przyspieszając upadek Imperium Europejskiego w czasie Europejskiej Wojny Domowej[35].

Tomasz Gabiś pisząc historię Imperium Europejskiego opisywał geopolitykę poszczególnych mocarstw europejskich, pokazując w jaki sposób mocarstwa te realizując swój wąsko pojęty interes narodowy doprowadziły do klęski swojej, a także klęski Imperium jako całości, pozwalając urosnąć potęgom pozaeuropejskim. Interpretując historię Francji przez pryzmat historii Imperium, odrzucał rewolucję francuską i jej ideały jako zgubne dla Europy. Natomiast Cesarstwo Napoleona Bonapartego było próbą wskrzeszeniem idei Imperium w epoce po traktacie Westfalskim, który ostatecznie rozbił Europę na suwerenne monarchie. Tradycja napoleońska jest także ważna dla Polaków, gdyż narodowy epos „Pan Tadeusz” opowiada o walce Napoleona z Imperium Wschodnim, wydarzenia te opisane są również w polskim hymnie narodowym. Pamiętać jednak należy, że imperium Napoleona było jednocześnie postrewolucyjnym imperium narodowym, które popełniało błędy podobnie jak późniejsze Imperium Germanikum. Pisząc o Francji wskazywał na fakt, że w dwóch wojnach światowych występowała ona przeciwko Imperium Europejskiemu sprzymierzając się z Imperium Wschodnim i Zachodnim, co było przyczyną jej klęski jako mocarstwa kolonialnego, a także klęski Imperium Europejskiego[36].

Według Gabisia historia Wielkiej Brytanii, jej potężnego imperium kolonialnego jest ważną kartą dziejów Imperium Europaeum. Niestety Imperium Brytanikum popełniło poważne błędy w XIX i XX wieku. Anglicy dążyli do równowagi na kontynencie europejskim, dlatego zawsze popierali w Europie słabszych przeciwko silniejszym. Taka polityka choć słuszna w epoce, kiedy na morzu dominowało jedynie imperium brytyjskie, okazała się błędna w epoce, kiedy to na zachodzie wyrosło Imperium Americanum. Anglia najpierw pozwoliła wyzwolić się kolonii amerykańskiej. Potem za słabo popierała Południe przeciw Północy w wojnie secesyjnej, pozwalając skonsolidować się wewnętrznie zachodniemu rywalowi. W wojnach napoleońskich Anglia poparła Rosję (Imperium Wschodnie) co spowodowało wzrost siły i potęgi Imperium Wschodniego. Wielka Brytania występowała zawsze przeciwko ośrodkom konsolidującym Europę takim jak imperium Napoleona, państwa Centralne, czy III Rzesza. Polityka taka prowadziła do popierania Imperium Wschodniego na kontynencie, na morzu natomiast sojusz z Imperium Americanum. Schemat ten powtórzył się w dwóch wojnach światowych i doprowadził w konsekwencji do upadku brytyjskiego imperium. Zdaniem Gabisia w interesie Wielkiej Brytanii leżało porozumienie z kontynentalną Europą i obrona morskiego imperium przed Imperium Americanum[37].

Jeżeli punktem odniesienia dla redaktora „Stańczyka” jest Imperium Europejskie, co w takim razie z Polską w tym układzie geopolitycznym? Tomasz Gabiś spoglądał na historię Polski również przez pryzmat globalnej historii Imperium Europeum. Historia widziana z tej perspektywy musiała różnić się nieco od historii narodowych poszczególnych państw. Jakieś wydarzenie korzystne z punktu widzenia Polski, w perspektywie imperialnej mogło być niekorzystne. Zdaniem Gabisia: Nasz wkład we wzbogacenie tradycji Imperium Europejskiego to przede wszystkim tradycja Rzeczpospolitej Dwojga Narodów, idea jagiellońska, koncepcja przedmurza i idea sarmacka[38]. Znaczenie przedmurza chrześcijaństwa i wielonarodowej Rzeczpospolitej nie wymagało wyjaśnień ze względu na ich oczywista przydatność dla propagandy Imperium Europeum. Nieco więcej miejsca poświecił redaktor mitowi sarmackiemu, ze względu na jego euroazjatycki pierwiastek geopolityczny: Mit sarmacki służył wytyczeniu granic wpływów Azji po Iran i Kaukaz, zepchnięciu Rosjan na północ i wschód do granic Księstwa Wielkomoskiewskiego, włączeniu ukraińskiego „Czarnoziemu” do polskiego imperium i odebraniu imperium Osmanów północnych rzek Morza Czarnego. Widać jasno, że ten mit sarmacki odpowiada dokładnie przyszłej geopolitycznej ekspansji Imperium Europejskiego – konstatował Gabiś[39]. Polska w jego koncepcji była najbardziej na wschód wysuniętym posterunkiem Imperium Europejskiego, klinem wbitym w korpus Imperium Wschodniego, dlatego rozbiory Polski były wielką katastrofą geopolityczną nie tylko dla Rzeczpospolitej, ale także dla Imperium jako całości. W XIX wieku ważnym wydarzeniem była wprawa Napoleona na Moskwę i udział polskich formacji w tym przedsięwzięciu. Tradycja powstań przeciwko Rosji jest również istotna dla propagandy imperialnej, wszystkie powstania od konfederacji barskiej aż po rewolucję 1905 roku, gdyż były to działania dywersyjne Imperium Europejskiego przeciw Imperium Wschodniemu. Natomiast powstania Śląskie i Wielkopolskie nie wejdą do historii Imperium, gdyż były walkami wewnętrznymi w ramach Imperium Europejskiego, wejdą one tylko do polskiej narodowej historii. W starciu dwóch orientacji ważnymi postaciami był zarówno Dmowski jak i Piłsudski, ale to Józef Piłsudski walczył po stronie Imperium, Europejskiego. Naczelnik państwa był ważny, gdyż powstrzymał nawałę bolszewicką (ekspansje Imperium Wschodniego) w 1920 roku. Odparcie bolszewików było wielkim zwycięstwem Imperium Europejskiego. Rola Polski w tym wydarzeniu jest oczywista.

W dwudziestoleciu międzywojennym – zdaniem Gabisia – Józef Piłsudski próbował podjąć misję Rzeczypospolitej jako Przedmurza Imperium Europejskiego na wschodzie, ale szybko zrozumiał, że Polska nie może tego dokonać samodzielnie. Zdaniem redaktora „Stańczyka”, taki właśnie sens miała deklaracja o niestosowaniu przemocy zawarta pomiędzy Polską a Niemcami w 1934 roku: Dlatego zawarł w 1934 roku pakt z Adolfem Hitlerem. Ten pakt Piłsudski-Hitler jest jednym z najważniejszych wydarzeń politycznych w historii Imperium Europejskiego w XX. wieku i jego dziejowe znaczenie powinno być mocno akcentowane i eksponowane w propagandzie i pedagogice Imperium. W przekonaniu redaktora „Stańczyka” mogło wtedy powstać Imperium Slavogermanicum odepchnąć Imperium Sovieticum na wschód i pozbawić geopolitycznego manewru zapewnić tym samym tryumf Imperium Europeaum. Tym surowiej oceniał politykę następców Piłsudskiego, którzy zawarli sojusz z Anglią (de facto z Imperium Americanum) przeciwko Imperium Germanikum. Polityka taka doprowadziła do IV rozbioru Polski czyli ponownego przesunięcia się Imperium Wschodniego (Rosji Sowieckiej) na zachód Upadek Polski i jej rozbiór w 1939 roku spowodowały geopolityczne osłabienie Imperium Europejskiego, które utraciło znaczne obszary na wschodzie i musiało być gotowe do konfrontacji z Imperium Wschodnim w sytuacji, kiedy rozszerzyło ono strefę swego panowania aż po Bug i zyskało możliwość ingerencji w wewnętrzne sprawy Imperium Europejskiego – kontynuował Gabiś[40]. Tak więc konflikt polsko – niemiecki (konflikt dwóch prowincji Imperium) spowodował wzrost potęgi Imperium Wschodniego. Ostateczny trumf Imperium Wschodniego nastąpił w roku 1945.

Idea Imperium Europejskiego jest pewną abstrakcją, metapolitycznym projektem, „Stańczyk” był pismem politycznych realistów. Powstawało więc pytanie: W jaki sposób w sytuacji współczesnej Polski i Europy dojść do tego upragnionego Imperium? Odpowiedzi na pytanie redaktor naczelny Tomasz Gabiś dał w książce „Gry Imperialne” wydanej już po rozwiązaniu pisma. Przedstawił tam koncepcję ewolucyjnego przejścia od Unii Europejskiej do Imperium Europejskiego[41]. Ponieważ konserwatyzm polega na ewolucyjnym charakterze przemian, a nie rewolucyjnym, przeto należało obecną Unię Europejską zwaną I Unią Europejską przekształcić w II Unię Europejską, dopiero potem proklamowanoby Imperium Europejskie. Należało – zdaniem Gabisia tak przekształcić instytucje europejskie żeby służyły przyszłemu celowi jakim byłoby stworzenie imperialnej Europy.

Swoją refleksję na temat Europy zaczął od krytycznego ustosunkowania się wobec dwóch przeciwstawnych tendencji w spojrzeniu na państwo narodowe i procesy globalizacyjne. Z jednej strony „likwidatorzy” państwa narodowego z drugiej strony „apologeci”. „Apologeci” obawiali się instytucji unijnych i utraty suwerenności przez państwo narodowe. Ich obawy – zdaniem Tomasza Gabisia – były spóźnione, gdyż suwerenność państw narodowych nie istniała już od 65 lat. Wewnątrz Europy nastąpiła stopniowa depolityzacja tożsamości narodowej: Ponieważ europejskie państwo narodowe przestało desygnować na politycznych wrogów inne europejskie państwa narodowe, zbędna stała się agresywna, ostra propaganda narodowa operująca obrazem zdemonizowanego wroga, potrzebna wcześniej dla wytworzenia u obywateli poczucia jedności narodowej wobec zagrożenia zewnętrznego, a także jako legitymizacja własnej ekspansji geopolitycznej lub wojny[42]. Drugą skrajnością zdaniem autora „Gier Imperialnych” jest podejście „Likwidatorów”, którzy powodowani uprzedzeniami i wąsko pojętym interesem własnego obozu politycznego, oskarżali narodowe państwo europejskie o wszelkie możliwe zbrodnie atakując wręcz bezpośrednio ideę narodową jako taką, uderzają w historyczną tożsamość europejskich nacji. Jak twierdził: Do dzisiaj błędnie nazywają oni obecną fazę historii Europy „postnarodową”, podczas gdy jest to faza „postnacjonalistyczna” – nie narody znikają, lecz państwowo-polityczne nacjonalizmy w typie tych znanych z pierwszej połowy XX wieku[43]. Zdaniem Gabisia „likwidatorzy” słusznie zarzucali nostalgię „apologetom”, ale jednocześnie przeciwstawili państwu narodowemu wizje humanitarystyczno – pacyfistyczną odwołującej się do praw człowieka i tolerancji. Grupa „likwidatorów” nie do końca rozumie, że ostatecznym celem integracji europejskiej jest zjednoczenie na płaszczyźnie polityczno – wojskowej, inne kwestie – zdaniem Gabisia mają drugorzędne znaczenie. Konieczne jest dlatego przejście do II UE, czyli rekonstrukcji tej instytucji w duchu twórczego konserwatyzmu. Potrzebna jest krytyka instytucji unijnych, ale nie z punktu widzenia państwa narodowego, ale przyszłej imperialnej struktury. Zdaniem Gabisia większość zwolenników Unii Europejskiej widziało ją jako taką „wielka Szwajcarię”, która ucieka z historii i polityki (epoka postpolityczna), nie podejmuje ambitnej walki o świat. W Unii Europejskiej, gdzie panuje „wieczny pokój”, Kant mieszka już od dawna, co nas wszystkich wielce cieszy, teraz z banicji powracają różne „podejrzane indywidua” w rodzaju Machiavellego, Hobbesa i Schmitta – proponował redaktor „Stańczyka”. W jego koncepcji przeznaczeniem UE jest stanie się kontynentalnym blokiem, który mógłby konkurować z USA, Chinami, Rosją, ostatecznym celem jest restauracja światowej potęgi europejskiej. Epoka posthegemonialna, postpolityczna również obowiązuje – według niego – ale tylko do wewnątrz tzn. pomiędzy państwami wchodzącymi w skład Unii. Krytykował on jednak tych federalistów europejskich, którzy chcieli widzieć Unię jako superpaństwo narodowe typu jakobińskiego, najlepiej zamieszkałe przez „naród europejski” wyznający te same „wartości europejskie”. Państwo takie promuje socjaletatyzm na skalę kontynentalną, wierzy w odgórne sterowanie życiem społecznym. Byłoby to państwo nieskuteczne, silne do wewnątrz, ale słabe na zewnątrz. Tomasz Gabiś proponował dokładnie odwrotną koncepcję silnego Imperium na zewnątrz i europejskiego państwa minimum do wewnątrz w ten sposób, powracał on do konserwatywno -liberalnych wartości, którym hołdował w latach osiemdziesiątych w tą różnicą, że teraz przenosił te ideały na całą Unię Europejską. Dlatego w II UE likwiduje się wszystkie, odziedziczone po I UE struktury gospodarki planowej i interwencjonizmu państwowego, takie jak wspólna polityka rolna, polityka „spójności”, polityka rozwoju regionalnego[44]. Według Gabisa II UE stanowić będzie jeden obszar gospodarczy, gdzie zniesione zostaną wszelkie granice celne, panowała będzie zupełna wolność poruszania się, kupowania ziemi i wszelkiej innej własności. Zniesiony będzie również nadmierny fiskalizm, proponował wprowadzenie podatku liniowego. Władze II Unii powinny nakłaniać elity państw narodowych do prywatyzacji własności publicznej. Jednym słowem Unia Europejska powinna dążyć do tego, aby stać się liberalnym superpaństwem minimum. Zamiast spójności sztucznego ujednolicania, proponował on organiczną oddolną fuzję przy zachowaniu odrębności lokalnych: organiczną dyferencję przeciw zatomizowanej.[45] Według autora „Gier Imperialnych” nastąpi duża autonomizacja i samodzielność państw narodowych w polityce wewnętrznej, kulturalnej, przywoływał jako przykład USA, gdzie w jednych stanach jest np. kara śmierci, w innych jej nie ma.

Tomasz Gabiś szczegółowo opisywał instytucje i strukturę przyszłej II Unii Europejskiej. Proponował napisanie prostej i krótkiej konstytucji, która powinna gwarantować życie, zdrowie, własności i wolności obywateli, konstytucyjny patriotyzm byłby silną podporą Imperium. Według niego głową Unii powinien być prezydent wybierany przez elektorów – członków Rady Unii Europejskiej na siedmioletnią kadencję, posiadałby on duże kompetencje w polityce zagranicznej: Prezydent powołuje przewodniczącego Komisji Europejskiej, zaś przewodniczący Komisji – Komisarzy. Prezydent jest odpowiedzialny za politykę zagraniczną Unii, decyduje o wojnie i pokoju, ma prawo wprowadzenia stanu wyjątkowego na całym terytorium UE jest głównodowodzącym Wojska Europejskiego (WE) wyposażonego w broń nuklearną i kontynentalną „tarczę antyrakietową”, dysponującego Siłami Szybkiego Reagowania reagującymi na każde niebezpieczeństwo, niezależnie od tego gdzie się ono wykluwa, lub czai, oraz lotnictwem gotowym – w razie zagrożenia Unii – błyskawicznie zbombardować dowolny punkt na kuli ziemskiej[46]. Oprócz tego prezydentowi podlegałyby służby specjalne wywiad i kontrwywiad, oraz powoływałby szefa sztabu generalnego. Widać, że podobne kompetencje co te zaproponowane przez Gabisia posiadają obecnie prezydent USA i prezydent Federacji Rosyjskiej. Przewidywał, że państwa narodowe będą pełniły funkcję okręgów wojskowo-policyjnych z lokalnymi filiami wywiadu i kontrwywiadu, ale podporządkowane nadrzędnym celom strategicznym Unii. Prezydent powoływałby i odwoływałby również prezesa Instytutu Pamięci Europejskiej i dyrektora Muzeum Historii Europejczyków. Gabiś wyliczał szereg instytucji, które powinny powstać w przyszłości i nad którymi sprawowałby władzę prezydent UE: Europejski Bank Centralny, Europejska Agencja Przestrzeni Kosmicznej. II UE posiadałaby podmiotowość prawnomiędzynarodową stałe przedstawicielstwo w postaci ambasad[47]. Oczywiści II UE miałaby swojego przedstawiciela w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Pakt Pólnocnoatlantycki przekształciłby się w luźny sojusz Unii Europejskiej, Turcji, Kanady i Stanów Zjednoczonych. Widać wyraźnie, że proponowane przez Gabisia reformy zwiększą, a nie zmniejszą deficyt demokracji. Demokracja zdaniem tego myśliciela postkonserwatywnego zawsze doprowadza do rozpadu wielonarodowych struktur i wprowadza tendencje odśrodkowe. Dlatego jego zdaniem; Szczerzy demokracji i przyjaciele Unii jak Jurgen Habermas, którym ideologia demokratyzmu blokuje trzeźwy osąd realnych mechanizmów politycznych, nie potrafią tego pojąć i nawołują do organizowania ogólnoeuropejskich referendów![48] W innym miejscu określa Habermasa grabarzem jedności Europy, gdyż w zjednoczonej Europie powinna obowiązywać zasada mniej demokracji, więcej wolności, a nie na odwrót.

Na łamach „Gier Imperialnych” Tomasz Gabiś rozważał kwestie przyszłej stolicy Imperium Europejskiego. Stwierdzał, że po rozszerzeniu UE na wschód, po przyjęciu ostatecznie krajów byłej Jugosławii, Białorusi, Ukrainy a także Turcji czy Izraela, utrzymywanie stolicy w Brukseli byłoby absurdalne. Proponował przeniesienie stolicy Imperium do Bratysławy, powołał się przy tym na byłego premiera Szwecji Carla Bildta, który pierwszy zaproponował takie rozwiązanie. Redaktor „Stańczyka” uzasadniał to koniecznością geopolityczną: Bruksela leży na pełnej geopolitycznych napięć linii Zachód-Wschód (Paryż–Berlin-Warszawa-Moskwa), zaś Bratysława schodzi z tej Lini na linię Pólnoc-Południe czyli Sztokholm – Palermo[49]. Przesunięcie siedziby prezydenta wraz z innymi instytucjami spowoduje powstanie przeciwwagi dla neokarolińskiego modelu Europy w postaci środkowo-europejskiego modelu Europy na przecięciu się tradycji Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego, Cesarstwa Austro-Węgierskiego oraz Imperium Jagiellońskiego, Rzeczpospolitej Obojga Narodów i Wielkiego Księstwa Litewskiego. Zdaniem Tomasza Gabisia ośrodek prezydencki będzie zainteresowany ożywieniem mitu Europy Środkowej tak popularnego niegdyś w kręgach liberalnej inteligencji europejskiej (Havel, Kundera, Miłosz, Konrad, Michnik, Fejto, Kiś, Venclova, Toruńczyk)[50] „Ukrytym sensem” tej wyprowadzki z Brukseli byłoby również odchudzenie biurokracji i likwidacja różnych niepotrzebnych agend i urzędów zrealizowałoby idee „taniego państwa” w skali makro. Proponował, aby inne instytucje II UE były też rozproszone po innych miastach Europy: instytucje prawne w Strasburgu i Luksemburgu, Instytut Pamięci Europejskiej w Krakowie, Bank Centralny we Frankfurcie nad Menem, Centralny Ośrodek Strategii Energetycznej we Lwowie, Muzeum Historii Europejczyków w Ljublanie etc. Być może też, aby ostudzić gniew i osłodzić gorycz pozbawionym stolicy „braciom karolińczykom”, prezydent podejmie decyzję, aby jednak pozostawić Brukselę jako siedzibę Komisji Europejskiej. „Wesoły Wiedeń” byłby wspaniałą siedziba Parlamentu Europejskiego, który zdaniem Gabisia powinien dzielić się na izbę niższą i wyższą. Izbą wyższą byłby Senat Europejski, w którym zasiadaliby dożywotni wiryliści. Widać wyraźnie, że Tomasz Gabiś chciałby demokratyczny system trochę uszlachetnić, dodając pierwiastek arystokratyczny. Wzorował się na starych, sprawdzonych, konserwatywnych rozwiązaniach prawnych Austro-Węgier z XIX wieku. Postulował również zmniejszenie liczby deputowanych europarlamentu[51].

Innym problemem, który rozważał redaktor „Stańczyka, był problem języka urzędowego II UE, odrzucał powrót do łaciny, podobnie esperanto również było jego zdaniem językiem sztucznym. Najlepszym rozwiązaniem, byłoby ustanowienie języka hiszpańskiego, przypominającego nieco łacinę: Wybór hiszpańskiego na „lingua franca” dowartościowuje romański człon europejskiego trójprzymierza, tak jak siedziba prezydenta w Bratysławie – człon słowiański, zaś Wiednia-germański […][52] Kolejnym walorem języka hiszpańskiego jest to, że jest on stosunkowo łatwy.

Kwestie religijne natomiast proponował rozwiązać poprzez równouprawnienie wszystkich religii w Imperium Europejskim, oparciu się na ekumenicznym dialogu wszystkich religii. Natomiast religia chrześcijańska byłaby w pewien sposób wyróżniona jako mająca największe znaczenie dla tradycji i historii Europy: II Unia Europejska jest „państwem prawie neutralnym światopoglądowo” – konstatował Gabiś. [53]

Opisana powyżej koncepcja Imperium Europejskiego mieści się w konwencji postkonserwatywnej. Tekst był pisany na serio, mimo to autor przygotował furtkę awaryjną, na wypadek, gdyby jego koncepcja nie sprawdziła się tzn. gdyby europejskie elity „nie dorosły” do wzniosłej wizji Imperium Europejskiego, przygotował alternatywną koncepcję polityczną. Była nią: Uporządkowana Anarchia[54]. Zapożyczył ją od Hansa-Hermana Hoppe’go, autora wizji ładu naturalnego – wolnościowego projektu politycznego, opartego na ekonomicznych założeniach libertarianizmu[55]. W ten sposób Tomasz Gabiś powrócił do koncepcji prezentowanych w pierwszych numerach „Stańczyka”.

Obecnie środowisko dawnego „Stańczyka” spotyka się na dorocznych Sympozjonach Europejskich, organizowanych w Kotlinie Kłodzkiej, zaś autorzy tego periodyku, piszą na łamach „Nowej Debaty” i „Templum Novum”.

Gaweł Strządała

Polska czy europejska racja stanu? – ewolucja założeń geopolitycznych pisma „Stańczyk” w latach 1990-2008, [w:] Racja Stanu. Studia i materiały, red. T. Marczaka, Wrocław, Oficyna Wydawnicza Arboretum, 2012, s. 145-161.

[1] Istniał wtedy np. neoendecki Ruch Młodej Polski, zob. P. Zaremba, Młodopolacy. Historia Ruchu Młodej Polski, Gdańsk 2000, passim

[2] Sz. Rudka, Poza cenzurą. Wrocławska prasa bezdebitowa 1973–1989, Warszawa-Wrocław 2001

[3] P. Zaremba, dz. cyt., s. 340.

[4] M. Dzielski, Jak zachować władzę w PRL – czyli: Życzenia noworoczne dla por. Jerzego Borewicza, „Stańczyk Królewski” wiosna 2008, nr 2, s. 53-66.

[5] M. Walaszczyk, „Stańczyk” – monografia pisma konserwatystów i liberałów, Warszawa 2005, s. 19, (praca magisterska obroniona na Uniwersytecie Warszawskim w posiadaniu autora)

[6] Tamże, s. 157-158.

[7] Teka Stańczyka, pod red. A. Dziadzio, Kraków 2007, passim.

[8] M. Walaszczyk, „Stańczyk” …, s. 39.

[9] Jak twierdził Roman Dmowski: Świadomość niebezpieczeństwa niemieckiego utrwaliła się dziś w całej Polsce i cały naród polski uważa dziś Niemcy za głównego swego wroga, rozumiejąc, że wszystko, się gdziekolwiek czyni dla wzmocnienia i obrony polskości jest w ostatecznej instancji walką z Niemcami. R. Dmowski, Niemcy, Rosja i kwestia polska. Lwów 1913, s. 254.

[10] M. Walaszczyk, W oparciu o Rosję, Wizja polityki racji stanu w publicystyce pisma „Stańczyk”, „Templum Novum. Kanonada Narodowego Romantyzmu” 2007, nr 5-6, s. 36.

[11] R. Skarzyński, Od chaosu do ładu. Carl Schmitt i problem tego, co polityczne, Warszawa 1992, passim

[12] T. Gabiś, Minister Zbigniew Siemiątkowski agent czy idiota?, „Stańczyk” 1997, nr 1, s. 3.

[13] Redakcja wprawdzie zaznaczyła, że nie zgadza się opiniami autora na temat Rosji, ale ze wglądu na merytoryczną wartość artykułu zdecydowała się go opublikować, zob. J. Jankowski, Dlaczego Rosja zawsze była i będzie zagrożeniem Polski?, „Stańczyk” 1999, nr 1, s. 19–24

[14] T. Gabiś, Realistyczne punkty widzenia. „Stańczyk” 1998, nr 2., s.3.

[15] Tamże

[16] Tamże

[17] Tamże

[18] A. Maśnica, Do przyjaciół. Uwagi o duchowych, moralnych i politycznych motywach porzucenia dotychczasowej drogi, [w:] T. Gabiś , A. Maśnica, Skąd przychodzimy dokąd zmierzamy, s. 27, Wrocław maj 1998.

[19] R. Skarzyński, Konserwatyzm, Warszawa 1998, s. 247; K. Dziubka, Decyzjonizm, [w:] Leksykon Politologii, pod red. A. Antoszewskiego i R. Herbuta, Wrocław 2004, s. 58-59,

[20] A. Maśnica, Uwagi o polityce polskiej w epoce amerykańskiej hegemonii, „Stańczyk” 1998, nr 2 (33), s.22.

[21] Tamże

[22] M. Walaszczyk, „Stańczyk” …, s. 171.

[23] Stronnictwo Polityki Realnej powstało po rozłamie w UPR jaki dokonał się w roku 1995, prezesem był Mariusz Dzierżawski.

[24] T. Gabiś, Realistyczne…, s.8.

[25] Refleksje Gabisia na temat kompleksu amerykańskiego polskiej lewicy okazały się prorocze w kontekście zaangażowania Polski w wojnę w Iraku i Afganistanie za czasów rządów lewicy, a być nawet tajnych więzień CIA.

[26] To my jesteśmy Europą, rozmowa z Mariuszem Dzierżawskim, kandydatem do Senatu RP z woj. Warszawskiego, rozmawia Jan Engelgard (B.Z.), „Myśl Polska”, nr 38, 21 września 1997 r., str. 4.

[27] M. Walaszczyk, „Stańczyk” … , s. 173.

[28] Tamże, s. 174.

[29] Tamże.

[30] Na temat Francisa Parkera Yockey’a i jego „Proklamacji Londyńskiej” z roku 1948, gdzie postulowano powołanie Imperium Europejskiego, zob. P. Nitecki, Europejski Front Wyzwolenia, „Arcana” 2002, nr.48, s.155-157.

[31] M. Walaszczyk, „Stańczyk” … s. 175.

[32] Tomasz Gabiś, Imperium Europaeum, czyli powrót do przyszłości, „Stańczyk” 1999, nr 1, s. 11.

[33] Tamże

[34] Tamże, s. 23

[35] T. Gabiś, Historia Europy i Polski w Imperium Europejskim. ( wybrane problemy), „Stańczyk” 1 (35) 2000, s.55.

[36]Tamże, s.20.

[37] Tamże, s.23.

[38] Tamże, s.23.

[39] Tamże

[40] Tamże, s.28.

[41] T. Gabiś, Gry Imperialne, Kraków 2008,

[42] Tamże, s. 28.

[43] Tamże.

[44] Tamże, s.32.

[45] Tamże

[46] Tamże

[47] Książka pisana była jeszcze przed wejściem w życie Traktatu Lizbońskiego, który zrealizował część tych postulatów

[48] Tamże.

[49] Tamże, s. 40.

[50] Tamże, s. 41.

[51] Tamże, s .42.

[52] Tamże, s. 57.

[53] Tamże, s. 55.

[54] T. Gabiś, Gry…, s. 267.

[55] H.H. Hoppe, Demokracja bóg, który zawiódł, Warszawa 2006, s. 174.

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *