Rosyjska odpowiedź Władymirowi Putinowi

„Niesłuszne” były za to dotąd inne pytania: np. dlaczego rządzący odnosili się równolegle z tak demonstracyjną obojętnością wobec potrzeb narodu rosyjskiego? Czy naprawdę takie podejrzenia musiało budzić nawet uznanie dość oczywistego faktu, że Rosjanie są w Rosji narodem-gospodarzem, podczas gdy głoszący ten pogląd uznawani byli za ekstremistów? Właśnie dlatego proponuję się zastanowić co skłoniło szefa rządu, by zająć się problemem jeszcze kilka miesięcy temu uznawanym za tabu.

Rosyjska  władza i zagadnienie rosyjskie – doświadczenia przeszłości

Zrozumieć ten śmiały i niespodziewany krok Putina pomagają dwie historyczne analogie. Pierwsza z czasów przedrewolucyjnych: dynastia Romanowów pod koniec panowania, czując zbliżającą się  katastrofę imperium, próbowała szukać pomocy u Rosjan – patriotów i konserwatystów, zwróciła się jednak do nich zbyt późno i niejasno, a zresztą znalazła te środowiska organizacyjnie słabymi, podzielonymi i politycznie bezradnymi. Efekt — to katastrofa, która dosięgła całą Rosję.

Drugi przykład – odwrotny – pochodzi z połowy ubiegłego wieku. Po napaści Hitlera na ZSRR, Stalin w rozmowie z amerykańskim ambasadorem mówiąc o bohaterskim oporze Armii Czerwonej zaznaczył: „czy sądzicie, że oni walczą za nas, za komunistów? Nie, oni walczą o swoją matkę Rosję”. I rzeczywiście – propagandowa linia politycznego i wojskowego kierownictwa uległa w czasie wojny zasadniczej zmianie. Zrzucono ideologiczną łuskę i otwarcie zwrócono się do obudzonego zewnętrzną agresją patriotyzmu Rosjan. Przywrócono tradycyjne formy wojskowości: pojawiły się odznaczenia bojowe imienia bohaterów narodowych: Aleksandra Newskiego, Michaiła Kutuzowa i Aleksandra Suworowa, przywrócono historyczne nazwy ulicom i placom poddanego blokadzie Leningradu (co było wydarzeniem unikatowym w radzieckiej historii), przerwano działalność III Międzynarodówki, wypuczono z łagrów i pozwolono wyjść z podziemia rosyjskiej Cerkwi. Wreszcie końcowym akordem w tym ciągu zdarzeń był słynny stalinowski toast „Za Naród Rosyjski!” 24 czerwca 1945 roku, w którym komunistyczny wódz dziękował wszystkim mieszkańcom ZSRR, i przede wszystkim Rosjanom za to, że w decydującej dla kraju chwilę podtrzymali władzę radziecką.

Po zakończeniu Wielkiej Wojny Ojczyźnianej polityka pro-rosyjska utrzymała się niedługo. Na 40 lat musiała ustąpić politycznemu i kulturalnemu wyobcowaniu narodu rosyjskiego od władzy  KPZR, co doprowadziło do sytuacji, w której Rosjanie nie identyfikowali się ze starymi rządami.  Pod kierunkiem zdrajców w kierownictwie kraju (jak Gorbaczow, Jakowlew i Szewardnadze) oraz pod naciskiem nacjonalizmów z różnych krańców państwa – władza radziecka upadła, a  ZSRR, niczym bryła lodu – rozsypał się wzdłuż linii pęknięć narodowo-administracyjnych.

Oczywiście, analogie z Mikołajem II i Stalinem nie są całkowicie poprawne. Zwracają jednak uwagę na prawidłowość: w chwilach krytycznych dla Ojczyzny najwyższa władza rosyjska zawsze zwraca się do narodu rosyjskiego — jak do głównej siły rosyjskiej państwowości.

Rosja i wyzwania XXI wieku

I oto następna taka chwila nastała. XXI stulecie, zacząwszy się od wojen i wstrząsów zapowiada się jako prawdziwie „wilcze”. Da Bóg, aby nie okazało się tak krwawym, jak wiek XX. Całkiem niedawno przyjechałem do Ojczyzny po 4-letniej dyplomatycznej pracy w kwaterze głównej NATO, nie pozbywając się ciągłego uczucia niepokoju o bieg spraw na świecie.

Amerykańskie czynniki nawet nie ukrywają swoich hegemonistycznych planów. Rozpoczął się już nowy podział świata i walka o zasoby. Nie pasujące Zachodowi reżimy padają w wyniku zbrojnych interwencji. Nowa fala migracji z krajów trzeciego świata przykrywa europejską chrześcijańską cywilizację, znajdującą się w stanie najgłębszego w całej swej historii upadku. Zachodnia ekonomika, ukształtowana na podstawach świata kolonialnego i przyzwyczajona do wspaniałego życia na kredyt, to trzęsie się w gorączce, to pogrąża się w astenicznej błogości.

Nie trzeba być prorokiem we własnych kraju, by dostrzec oczywistość – słaba Rosja stanie się  ofiarą szybko zmieniającego się świata, który szanuje tylko siłę. Siła zaś nie polega na „mądrości i miękkości” zalecanej nam przez mądrali-politologów, musi być prawdziwą, grubiańską, zbrojną siłą fizyczną. Ten, kto ją posiada i stosuje – zostanie cały. Kto straci swój potencjał w twardej walce – nieuchronnie stanie się najpierw obiektem cynicznego szantażu, następnie zaś zostanie zmieciony z drogi w rów, zgwałcony i ograbiony.

W tych warunkach niezbędne jest rzucenie wszystkich sił w celu umocnienia wysadzanej w powietrze przez naszych wrogów jedności narodowej, skupić się na odrodzeniu ekonomicznej i wojennej potęgi Rosji, na rozwoju  kompleksu obronnego, na przezwyciężeniu  problemów wojska i floty, na reanimacji nauki i oświaty. Powinniśmy (wreszcie) zmądrzeć, duchowo i fizycznie wzmocnić się tak, aby oprzeć zagrożeniom dla naszego bezpieczeństwa, tak zewnętrznym, jak i wewnętrznym.

Dzisiaj na naszych oczach – polityczni łajdacy, będący u władzy w bandyckich latach 90-tych – znowu domagają się dalszego ciągu bankietu, chcą osiodłać dla siebie uliczne demonstracje. Ich celem jest sprowokowanie obywateli do kolejnego „liberalnego rewanżu”.

Społeczeństwo rzeczywiście jęczy od chciwości i chamstwa rosyjskiej biurokracji, którą już dawno należało wypatroszyć za szydzenie z narodu i prawa. Ale ten, kto próbuje rozkołysać polityczną łódź, nie strzela wcale do biurokracji. Strzela do Putina. Wiecie dlaczego? Dlatego, że Putin dzisiaj — to symbol polityki niezależnej od «waszyngtońskiego komitetu obwodowego». Jedyny lider jaki pozostał w Europie, którego nie zgniótł lodowiec amerykańskiej hegemonii.

Zachodnia Europa straciła w najbliższej perspektywie szansę odzyskania suwerenności politycznej. Nawet takie prowokacyjne i osłabiające europejskie bezpieczeństwo amerykańskie projekty, jak EuroFOR – przechodzą przez brukselskie biurka w zasadzie bez oporu, a ci, którzy próbowali się im sprzeciwiać (jak Berlusconi i Chirac) – są poddawani bezprecedensowej nagonce i prześladowaniom pod pozorem skandali obyczajowych.

Klęska Putina ucieszyłaby wielu. Na przykład panią Albright, marzącą  o zagarnięciu bogactw Syberii. Podobny entuzjazm objawiłaby zapewne pani Clinton. Oczywiście też ucieszyłaby się czekająca w kolejce na przyjęcie w ambasadę nasza liberalna «piąta kolumna». Ale dla obywateli Rosji klęska Putina będzie oznaczać utratę niepodległości naszego kraju. To będzie klęska wszystkich tych, którzy wiążą z nim swoje nadzieje, jak kosowscy Serbowie, stojący na barykadach z portretami rosyjskiego premiera, gdyż to ten człowiek stał się symbolem ich wiary w długo oczekiwaną wolność. I nikt z placu Błotnego swymi przemówieniami o «złym Putinie» nie skłoni ich do zmiany zdania.

I oto na tym niespokojnym tle, szef rządu Rosji — pierwszy z ojczystych mężów stanu — ogłasza naród rosyjski i rosyjską kulturę «trzonem, łączącym tkankę unikatowej polietnicznej rosyjskiej cywilizacji». Zgodnie z jego słowami, rozwój tej cywilizacji można uzyskać tylko przy utrzymaniu rosyjskiej dominacji kulturalnej. Powtórzę: premier otwarcie nazwał naród rosyjski gospodarzem państwa.

Zagadnienie rosyjskie i „liberalny plac”

Putin poruszył i inne rosyjskie bolączki: «kiedy mowa o tym, że w Rosji, zwłaszcza na terenach historycznie rosyjskich, naruszane są prawa Rosjan, to chodzi też o to, że struktury państwowe nie wykonują swoich podstawowych zadań — nie bronią życia, praw i bezpieczeństwa obywateli».

Słowa premiera wywołały potężny odzew. Liberalna opinia publiczna znowu zaśpiewała swoją starą piosenkę  — oskarżyła szefa rządu o wielkoruski szowinizm. Rosyjscy etnonacjonaliści przeciwnie, oburzyli się w związku z tym, czego Putin nie powiedział o konkretnych narodowych problemach i interesach narodu rosyjskiego, ograniczywszy się tylko do wzmianki o jego roli jako  „podstawowego etnosu Rosji”.

Rozlegają się zarówno histeryczne oskarżenia, jak i konstrukcyjna krytyka. Ja zaś, w tym konkretnym przypadku – zwracam się do narodowych patriotów i Rosjan-nacjonalistów chcąc podkreślić: Putin swoim artykułem nie postawił kropki, nie zamknął tematu stosunków narodowościowych, a przeciwnie – otworzył możliwość szerokiego omawiania «zagadnienia rosyjskiego» na wysokim intelektualnym poziomie. Putin wyprowadził zagadnienie rosyjskie z   podziemia. Od teraz niemówienie o rosyjskich prawach i problemach będzie uważane za wręcz nieprzyzwoite. Sam fakt ukazania się artykułu Putina staje się potwierdzeniem kształtującej się współpracy władzy z obozem organizacji patriotycznych, przede wszystkim z Kongresem Wspólnot Rosyjskich OJCZYZNA. Teraz Putin w swoich działaniach w kwestii narodowej może brać pod uwagę szerokie polityczne i organizacyjne wsparcie aktywu należącego do cieszącego się wielkim autorytetem i najstarszego we współczesnej Rosji ruchu narodowo-patriotycznego. A jego artykuł — to dowód słuszności naszego przekonania, że rosyjski patriotyczny ruch powinien śmiało integrować się z władzą i uczyć się kierowania takim złożonym organizmem, jak państwo rosyjskie.

Całe moje życie polityczne, poczynając od działalności w Kongresie Wspólnot Rosyjskich na początku 90-tych lat – związane jest z problemami Rosjan, tak w Rosji i za granicą. Moje prace naukowe i książki poświęcone są temu zagadnieniu. I uwierzcie mi, jest jeszcze wiele do dodania tak, aby uzupełnić i rozwinąć artykuł Putina. Na dziś dzień naród rosyjski jest największym podzielonym narodem Europy. W wielu krajach, gdzie mieszkają nasi rodacy, są oni jak dawniej poddawani dyskryminacji na tle narodowym i językowym. Przy tym zaś Rosjanie zajmują pierwsze miejsca światowych rankingów pod względem śmiertelności, alkoholizmu, narkomanii i amoralności. Konieczne jest powstrzymanie degrengolady i skłonienie Rosjan do narodowego zjednoczenia. Poradzić sobie z tym zadaniem mogą tylko włączeni w struktury władzy rosyjscy patrioci, czujący ten problem i z pasją pragnący go rozwiązać.

Dziś wielki naród rosyjski, ze swym językiem, historią i kulturą – potrzebuje obrony przed  agresywnie nastawionymi rusofobami tak z zagranicy, jak i z samej Rosji. A’propos, na trybunie wiecu na placu Błotnym i na prospekcie Sacharowa wśród innych stali ci sami ludzie, którzy nie tylko nie chcieli i nie chcą omawiać rosyjskich problemów narodowych, ale też wzdrygają się na samą dźwięk słowa «Rosjanin». Nawet Rosjanie z urodzenia, jak Ryżkow, Kasjanow i Mitrochin – ogłaszają rosyjski narodowy patriotyzm («nacjonalizm» wg ich terminologii) groźbą dla Rosji.

Z błotnych oparów rodzą się nowe bożyszcza. Ich «idea narodowa» sprowadza się do entuzjazmu dla medialnej ustawki w stylu glamour, do posiadania «europejskiego rosyjskiego państwa narodowego», jak rozumiem – ograniczonego do własnego ogródka.

Ciekawa jest inna sprawa: całe to wypływające z dna rzeki Moskwa paskudztwo nie na żarty przestraszyło naszych tchórzliwych urzędników, na wszelki przypadek na uszko meldujących się w prezydium manifestacji ze swoją gotowość do kolaboracji. I wszystko poszłoby im jak zawsze, ale – co za pech — nie damy im szansy na wywołanie nowych wstrząsów. Nie popijecie panowie więcej rosyjskiej krowuszki!

A więc kto jest większym demokratą — Putin, który porusza rosyjskie zagadnienie na łamach «Независимой газеты», czy miejscowego chowu «liberałowie», którzy w represyjnym art. 282  „j” kodeksu postępowania karnego – widzą środek ratowania Rosji przed «rosyjskim faszyzmem», znosząc jednocześnie rosyjskich nacjonalistów na swoich wiecach, byle uzyskać ich masowość?

To oni sami — w autokratycznym stylu jelcynowskim — wysuwają się na czoło komitetów organizacyjnych wypowiadających się za obywateli naszego kraju gdzie i jak mają wyrażać swój protest. Czy uczciwy rosyjski patriota może iść na taki więc, jeżeli dzięki jego udziałowi wzrośnie polityczna waga i napoleońskie zarozumialstwo wszystkich tych «niezależnych dziennikarzy», bandier-blogerów i politycznych złodziejaszków? Czy rosyjscy nacjonaliści mogą nie być jednocześnie patriotami? A czy rosyjscy patrioci mogą stać ramię w ramię z tymi siłami ciemności, które nienawidzą i gardzą naszą Ojczyzną i narodem rosyjskim? Czy można przeciwstawiać rosyjską ideę narodową idei obrony Ojczyzny? Twierdzące odpowiedzi na te pytania w naszej niedawnej historii dawali tylko własowcy, ale dla nich nie ma i nie będzie wybaczania i usprawiedliwienia.

Pora, by nasze społeczeństwo obudziło się i poszło po rozum do głowy. Ono może i powinno wpływać na władzę, ale nie bezmyślnym chodzeniem na manifestacje i pomaganiem wątpliwym osobowościom – a świadomym udziałem w obywatelskiej samoorganizacji, w tworzeniu nowych organizacji politycznych i ich przygotowywaniu do nowych wyborów.

Rosyjska alternatywa dla protestów

Skala stojących przed Rosją zadań wymaga politycznej konsolidacji wszystkich narodów Rosji, wszystkich organizacji społecznych, wszystkich aktywnych i nieobojętnych obywateli, podzielających idee narodowego patriotyzmu i tradycyjne wartości. I (oczywiście) to niemożliwe bez dobrej woli i udziału Rosjan — czołowego narodu Federacji Rosyjskiej, narodu, który dał Rosji imię, język i kulturę, jednoczy dziesiątki innych etnosów i staje się nie tylko fundamentem, ale też równoprawnym gospodarzem naszego wspólnego domu.

Jeżeli rosyjscy patrioci nie chcą powtórzyć smutnego losu swoich poprzedników, przegrać z  bolszewikami-bezbożnikami bitwy o Rosję, jeżeli nie chcemy, żeby zwrot władzy w stronę zagadnienia rosyjskiego za jakiś czas wygasł i przeminął – powinniśmy podjąć odpowiedzialną i dojrzałą obywatelską decyzję.

Dziś z moim udziałem powstaje ochotniczy ruch Ogólnorosyjskiego Frontu Narodowego (ДОН) na rzecz wojska, floty i kompleksu obronno-przemysłowego. To narodowo-patriotyczna, prawdziwa alternatywa dla chaosu ulicznych wieców, które mogą wepchnąć nasz kraj w następne niesnaski, to narodowa samoobrona przeciwko próbom kierowania Rosją z zewnątrz.

Uczestnicy zjazdu naszej organizacji przejdą 26 lutego przez Moskwę. Zapraszam tam wszystkich, dla których wolność i niepodległość Rosji nie są po prostu słowami na chałupniczych plakatach, lecz codzienną pracą. Odnosi się to przede wszystkim do przedstawicieli sił narodowo-patriotycznych, do obywatelskich aktywistów różnego szczebla i oczywiście do pracowników zbrojeniówki.

Chodzi nam o nie o to, by walczyć z politycznymi przeciwnikami albo rozpędzać ich wiece, ale o to by pracować dla Rosji — dla pokojowego nieba nad głowami naszych dzieci, dla idei narodowej Rosji: żeby naszemu narodowi nie działa się krzywda.

Sława Rosji!

Dymitr Rogozin

Artykuł ukazał się 31 stycznia 2012r. na łamach „Izwiestii”:

 http://www.izvestia.ru/news/513702

(zam. karo)

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

0 thoughts on “Rosyjska odpowiedź Władymirowi Putinowi”

  1. Wnioski wicepremiera Rogozina są trudne do przyjęcia dla wielu rosyjskich narodowców, przyzwyczajonych do nieufności wobec tamtejszych władz. Z drugiej jednak strony są to wnioski logiczne. Co zabawne, to z Rogozinem gotowa byłaby się zapewne zgodzić większość polskich szpeców od Rosji, widzących w Putinie “ohydnego wielkoruskiego imperialistę”. Z kolei spora część nielicznych środowisk zdobywających się na pozbawione negatywnych emocji spojrzenie na Rosję – widzi ją przez pryzmat tamtejszej “twardej” nacjonalistycznej opozycji, upatrującej w Putinie liberalnego przebierańca, wysługującego się w istocie Waszyngtonowi i Wall Street. Tym pierwszym krytykom Putina zapewne nic pomoże, nawet coraz widoczniejszy kryzys tak opcji unijnej, jak i atlantyckiej. Drugim zaś warto przypomnieć, że nie jesteśmy Rosjanami, nie wybieramy prezydenta dla Rosji, a jedynym kryterium winno być dla nas utrzymywanie tego kraju w stanie i na poziomie ułatwiającym tak jego rozwój, jak i przede wszystkim możliwość pogłębienia stosunków z Polską. Nie ma więc co wybrzydzać, a analizować należy przede wszystkim nie szanse narodowej, czy demokratycznej rewolucji w Rosji, ale perspektywy naszej kooperacji z tym krajem pod dalszymi rządami Putina, także w kontekście postępującej współpracy eurazjatyckiej.

  2. ” a jedynym kryterium winno być dla nas utrzymywanie tego kraju w stanie i na poziomie ułatwiającym tak jego rozwój,” – ja oczywiście rozumiem sympatie i antypatie oraz mniej lub bardziej sensowne rozważania o sojuszach – a dlaczego powinniśmy być masochistami to już nie rozumiem…

  3. No Ty na przykład, Tomaszu jesteś – bo uporczywie czytasz i komentujesz teksty na Portalu, z którymi się w 105 procentach nie zgadza i twardo tu tkwisz kontestując jednocześnie naszą linię 🙂

  4. @Konrad Rękas – nie słyszałem jeszcze o państwach ani politykach, którzy chcieliby mieć silnych sąsiadów. Ale rozumiem, że wraz z alternatywną ekonomią lansujesz tez alternatywną politykę….

  5. @Konrad Rękas: Cytuję “W tej sytuacji wolę słabą Europą i izolacjonistyczny Waszyngton, a przy tym silną Rosją (koniec cytatu)”. Czy Pan jest aby na pewno jest przy zdrowych zmysłach? Czy historia nie nauczyła Pana czym się dla Polski kończy silna Rosja? Pan wybaczy, można silić się na oryginalność i prezentować (jak to określa p. Dalecki) politykę alternatywną, ale chyba powinny być jakieś granice umysłowej aberracji?!

  6. Słabi sąsiedzi byliby fajni, gdybyśmy sami zagrali o mocarstwową pozycję w świecie. Ale to nie nasz stolik. W tej sytuacji wolę słabą Europą i izolacjonistyczny Waszyngton, a przy tym silną Rosję.

  7. Problem ze spolszczeniem. Russkij i rossijskij. Oba terminy nie są wyraźnie rozdzielone po polsku.

  8. @Marcin Masny: Nie rozumiem problemu. Russkij = ruski (od słowa Ruś), rossijskij = rosyjski (od słowa Rosja). Ruś i Rosja to nie to samo i jeżeli ktoś stosuje te terminy wymiennie (np. w tłumaczeniu) to robi bardzo poważny błąd i wypacza treść artykułu. Używane niekiedy w naszym kraju “ruski” w znaczeniu “rosyjski” ma wyraźnie pogardliwe zabarwienie (np. jak w ruskim banku – co nie zginie to przepadnie, wszy jak ruskie czołgi) i jest wulgaryzmem.

  9. Tłumaczenie w tym zakresie musi być kontekstowe – Rosjanie bardzo często piszą “russkij” w znaczeniu rosyjski (tak jak w powyższym tekście), po polsku jednak “ruski” oznacza związany z Rusią (ale nie mylmy z rusińskim). To trochę tak jak z wieczną kwestią, czy “narodny” to ludowy, czy narodowy. Otóż po rosyjsku (i ukraińsku) i to, i to, zależy od kontekstu, niezależnie od tego, że jest też “nacjonalnyj”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *