Ruch Narodowy – 1:0 dla służb

Kto wykradł Przemysławowi Holocherowi (jednemu z liderów ONR-u) prywatne rozmowy z fejsbuka nie wiadomo. Może służby, może lewaccy hackerzy, a może polityczni „przyjaciele”. Nie wnikam w treść opublikowanej korespondencji, bo jest ona dla mnie zbyt nużąca i mocno za długa. Natomiast, jeśli ktoś lubi polityczną kuchnię w narodowo-radykalnym sosie, to zapewne znajdzie tam dla siebie coś smakowitego. Kwestia politycznego podniebienia.

Sprawa ta ma dla Ruchu Narodowego z pewnością jeden aspekt pozytywny. Otóż lekcja dla niego z tego płynie taka, że w czasach pełnych elektronicznych pokus, trzeba być niesłychanie przezornym w chlapaniu klawiaturą, gdyż w sieci nie istnieje coś takiego jak prywatność. Wiadomo, że kwestią czasu jest, kiedy zawartość wybranych skrzynek mailowych lub profilowych zostanie wybebeszona. Szczególnie tych, którzy kontestują Nowy Wspaniały Świat, w którym żyjemy.

Podejrzewam, że skrzynki mailowe i sms-y wszystkich liderów RN są od dawna monitorowane i nie sądzę, żeby byli oni w stanie się przed tym obronić. Jedyną skuteczną metodą w takich okolicznościach jest nie korzystanie z tego typu środków komunikowania się. Czy jest to możliwe, kiedy Internet oferuje tak fenomenalne narzędzia komunikacji? Cóż, warto wiedzieć, że stare polityczne wygi od Internetu trzymają się z daleka. Mają do tego innych.

Upublicznienie rozmów liderów Ruchu Narodowego ma oczywiście zasiać zamęt i nieufność w jego szeregach, a także w najbliższym otoczeniu politycznym. I to się udało. Mamy oświadczenia władz RN, wyjaśnienia Artura Zawiszy na temat prowadzonych przez niego biznesów, czy choćby reakcję Janusza Korwin-Mikke, który odniósł się wątków poświęconych jemu i jego partii. Gorący kasztan wrzucony na podwórko antysystemowej prawicy jak widać spełnia swoją rolę.

Nihil novi sub sole – chciałoby się rzec. W skrzynkach mailowych praktycznie wszystkich działaczy politycznych kryją się cymesy. Służby doskonale to wiedzą, więc fedrują w sieci ile się da. Podejrzewam, że po ostatnich wydarzeniach wielu polityków skrupulatnie poczyściło swoje skrzynki w nadziei, że usunęli z nich niewygodną zawartość. Nadzieja to oczywiście płonna, bo coś, co raz zostało wpuszczone do sieci, będzie w niej już siedzieć. Pytanie tylko, kto się do tego dorwie.

Młodzi działacze Ruchu Narodowego przechodzą właśnie przyspieszony kurs polityki. Wprawdzie w dość paskudnym wydaniu, ale niezmiernie pouczający. Jeśli ich to nie zabije, to być może wzmocni. Czy staną się bardziej przezorni? Jest to prawdopodobne. Czy w porę dostrzegą, że infiltracja to nie tylko Internet i telefon komórkowy? Są na to szanse. Czy zbudują Wielką Polskę swoich marzeń? Nie sądzę. Ale to już inna inszość, wymagająca osobnej analizy.

Póki co jest 1:0 dla służb. Ale mecz ciągle trwa.

Maciej Eckardt

za: facebook

aw

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *