Ruch Narodowy

1. Na początku zaznaczę, że nie uważam się za nacjonalistę, a za narodowego radykała w szczególności. Broniący Marszu Niepodległości na naszych łamach Marcin Masny pisze:

„Za młodu uważałem się za „obywatela świata”. W każdym razie do polskości odnosiłem się z dużym dystansem. (…) Na studiach zafascynowany byłem żydostwem i sprawdzałem, czy czasem nie dałoby się znaleźć jakiegoś żydowskiego przodka”.

Ja przeszedłem ewolucję zgoła odmienną. Gdy kol. Masny szukał żydowskich korzeni, to wtenczas uważałem się za nacjonalistę. Ale gdy kol. Masny, w wieku bardziej dojrzałym, stał się nacjonalistą, to ja się z tej przypadłości kompletnie wyleczyłem. Bardziej czuję się dziś związany z „kosmopolitycznym” katolicyzmem rzymskim i ideą reakcyjnego Świętego Przymierza niż z ideą narodu. Polakiem jestem na tyle, na ile polskość wyraża tradycyjne wartości i cnoty. Narodowy radykalizm – czyli nacjonalizm zradykalizowany społecznie i ze skłonnością do aktywizmu – jest mi obcy jeszcze bardziej. Jestem gotów go popierać na tyle, na ile prezentuje tradycjonalistyczne treści. Cenię Romana Dmowskiego jako tytana polityki, realistycznego podejścia do niej i wroga politycznego romantyzmu. Bardziej cenię go jako polityka niźli ideologa. Czyli zajmuję stanowisko zupełnie odwrotne do stanowiska Roberta Winnickiego.

2. Nie wiemy kompletnie nic o programie Ruchu Narodowego. Okrzyki „Wielka Polska” czy „Polska od morza do morza” to ogólniki / hasła wiecowe. Program „narodowy” w gospodarce nic mi nie mówi czy to idea wolnorynkowa czy socjalizm. Przywódcy Ruchu Narodowego próbują raczej egzaltować swoich ewentualnych zwolenników hasłami patriotycznymi i nacjonalistycznymi. Na podobny egzaltowany patriotyzm jestem totalnie odporny i nie przemawiają do mnie takie hasła. Po 2,5 latach szturchania mnie patriotyzmem posmoleńskim mam kompletnie dosyć takiej retoryki. Nie chcę jednak od razu przywódców Ruchu Narodowego wyzywać od „demagogów” (jak uczynił L. Skurzak), ani porównywać głębi ich intelektu do wiewiórek (jak przezabawnie uczynił K. Rękas). Póki co programu tu nie widzę, ale dam przywódcom Ruchu Narodowego szansę, że coś stworzą i wymyślą. Jak to przedstawią, to ocenię merytorycznie. Jak nie przedstawią – czego nie można wszak wykluczyć – to ocena tej inicjatywy przedstawi się nam sama.

3. Poza moim osobistym dosyć krytycznym stosunkiem do narodowego radykalizmu i mgławicowego charakteru Ruchu Narodowego, mam poważną wątpliwość co do samego pomysłu. Nacjonalizm zwykle był defensywną wizją świata (wbrew temu co twierdzi liberalna lewica). Pojawiał się gdy wspólnota etniczna czuła się zagrożona militarnie lub kulturowo przez wroga zewnętrznego lub wewnętrznego. Polska militarnie nie jest zagrożona. Kłopot jest także z zagrożeniem wewnętrznym. Nie ma tu ani 3 milionów Żydów i 5 milionów Rusinów; nie ma tu nawet 500 tysięcy imigrantów z Bangladeszu i Afganistanu. Nacjonalizm, aby istnieć, musi mieć „narodowego” wroga. Innymi słowy: zupełnie nie dostrzegam bazy społecznej dla Ruchu Narodowego. Widzę grono kierownicze („generałowie”), kilkunastotysięczne grono aktywistów marszowych („oficerowie”) i kompletną pustkę społeczną w której ma to być zawieszone (brak „wojska”). Nie chcę być złym prorokiem, ale jeśli Ruch Narodowy wystawi listę wyborczą, to zbierze vota jedynie własnych aktywistów i kibiców (tzw. kiboli). Prawie cały elektorat to mężczyźni w wieku 18-25 lat. To jest pomysł polityczny na 0.2-0,3% głosów. Bez wroga nie ma nacjonalizmu, a patriotyzm został już dawno zagospodarowany przez PiS. Nie starczyło tu miejsca dla Solidarnej Polski, nie starczy więc i dla Ruchu Narodowego.

4. Mimo tych wszystkich „ale” nie stawiam na Ruchu Narodowym kreski. Portal konserwatyzm.pl zawsze stał na stanowisku, że największym nieszczęściem polskiej polityki jest zawłaszczenie całej prawicy przez socjalno-piłsudczykowską partię: PiS. Dlatego też udzielaliśmy poparcia różnym inicjatywom, które wymierzone były w lewicowe panowanie PiS-u na prawicy. W wyborach prezydenckich poparłem JKM, w eurowyborach popierałem Libertas. Jakkolwiek wyrażam głęboki sceptycyzm co do szans i samego pomysłu Ruchu Narodowego, to trudno mi nie zauważyć, że jest to jednak próba przełamania supremacji politycznej PiS na prawicy. I na tyle, na ile przywódcy Ruchu są gotowi na konfrontację z PiS, na tyle uzyskają moje wsparcie. Niestety, moim zdaniem idee patriotyczne zostały już zmonopolizowane przez partię Kaczyńskiego i licytacja Winnickiemu i Zawiszy z prezesem PiS nie uda się.

Czyli źle kolegom narodowcom nie życzę. Oby wam się udało, i to wbrew przewidywaniom starego konserwatywnego „kapcia” jakim jest piszący te słowa. Dla siebie rezerwuję moją ulubioną rolę polityczną: jednego z tych dwóch dziadków, którzy w Muppet Show złośliwie komentowali co się dzieje na scenie (moja fotka obrazuje ten tekst).

Adam Wielomski

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Ruch Narodowy”

  1. Upewniłem się, czy dobrze kojarzę wiek pana doktora – no dobrze. Zatem, czy to na pewno już czas na tak zachowawczy, nomen omen, program polityczny? Może jednak czasem dobrze by było wyjść na spacer nawet gdyby miał to być Marsz? (Naturalnie proszę pisać dalej, ruch umysłowy jest, bez wątpienia, równie cenny).

  2. Prof. Adam ma 39 lat, mec. Ludwik- nawet mniej, a ja w systemie siódemkowym zbliżam się do 100 (ale nie stu). Notabene mój najstarszy syn w innym systemie też zbliża się do 100. I ci dwaj przeuroczy młodzi ludzie, Profesor i Mecenas, postanowili zohydzić mnie wobec zdrowo myślących mas demaskując mnie jako nacjonalistę. Niedoczekanie Wasze, Koledzy. Perwersem owszem jestem. Nacjonalistą – nie.

  3. Ładnie powiedziane. „Bardziej czuję się dziś związany z 'kosmopolitycznym’ katolicyzmem rzymskim i ideą reakcyjnego Świętego Przymierza niż z ideą narodu. Polakiem jestem na tyle, na ile polskość wyraża tradycyjne wartości i cnoty”. Nie tylko niektórzy narodowcy, ale również teoretyk pisizmu Jarosław Marek Rymkiewicz uznają taką deklarację za zdradę i niegodziwość.

  4. Ja trzymam bardziej opcję narodową niż konserwatywną i katolicką, którą z kolei trzyma prof. Wielomski. Tak czy inaczej, moim zdaniem, napisał pan trafiony i ciekawy tekst. Trochę się jednak nie zgodzę z tym brakiem narodowego wroga. To bardzo prozaiczne, ale jest nim cała klasa polityczna III RP, na której ludzie się na ogół zawiedli. Moi rodzice już we wczesnych latach 90, a ja w XXI wieku. To takie szerokie bardzo, ale ludzie właśnie swoje obawy na nich kierują. A o tożsamość narodową ludzie też się mogą obawiać, dzięki intensywnej propagandzie prounijnej. Co mnie zabolało, to fakt zaproszenie Sakiewicza i towarzystwa Gazety Polskiej. Z jednej strony gość idzie w marszu, dodaje jakieś tam tysiące osób, a potem odbija na pomnik Marszałka, bo na wiecu spełniają się marzenia Rosjan. Mam nadzieję, że po tym jak Sakiewicz podpiął się pod Marsz i jednocześnie go zrugał za rosyjskie korzenie, za rok dostanie od organizatorów zamiast zaproszenia kopa w dupę. Z jednej strony obalanie republiki, a z drugiej zaproszenie dla środowiska przedstawiającego właśnie jedną z opcji tej republiki. Innymi słowy, ta akceptacja PiSu i jego obecności, bo tym było dla mnie to zaproszenie, to potworny błąd i może skończyć się się medialnym podpięciem RN pod PiS. A nie wiem, czy p. Winnickiemu starczy charyzmy, wygadania i doświadczenia na to, by wyrwać się z tego klinczu i obalić „argumentację” mainstreamu. Nie chcę spierać się co do liczb: RN może dostać 0.2, 0.5, może 2%, mniejsza o to. Nie zaistnieje szerzej, bo właśnie, tak jak p. prof. napisał, patriotyzm zagarnął PiS. Trzeba ich po prostu z tego miejsca wygnać. Zarówno narodowcy, konserwatyści i korwniści (którzy są tutaj synonimem przypału) mają merytoryczną przewagę. Wystarczy tylko że średnio inteligetny (w sensie, że nie trzeba być kimś szczególnie wybitnym), trochę chociaż oczytany i co najwiązniejsze interesujący się Polską i światem człowiek, który analizuje i obmyśla (podkreślić) to co przeczytał bądź obejrzał, szybko zyska sobie przewagę. Po prostu uważam, że PiSowcy powinni być atakowani tak długo, aż oświadczą oficjalnie, że nie są prawicą, tylko lewicą z krzyżem w tle, a ich ojcem ideowym nie jest Chrystus tylko Marks. A wracając do RN i jego programu. Obawiam się bardzo, ale to bardzo, że będą tam wstawki o tym, że każdy będzie miał pracę i inne takie rewolucyjne wynalazki gospodarcze, które zdobywają posłuch, a w rzeczywistości wprowadzają spustoszenie nie tylko ekonomiczne, ale przede wszystkim umysłowe. Póki jednak nie ma tego programu, to staram się być dobrej myśli.

  5. A propos „starego kapcia”. Troszkę nas Pan kokietuje. Prawda jest taka, że mamy do czynienia z osobą wytrwałą, konsekwentną, odważną, dynamiczną i wyjątkowo czynną. Stworzenie środowiska opiniotwórczego, które ma już mocną pozycję, uważam że zawdzięczamy nietuzinkowej osobowości Profesora Wielomskiego. Pewnie niektórzy wyśmieją mnie za swoisty penegiryk, no ale chyba można czasami napisać prawdę o kimś, będącą pochwałą?

  6. Uniwersalistyczny katolicyzm rzymski brzmi zdecydowanie lepiej i chyba użycie zwrotu „kosmopolityczny” przez Pana Profesora ma charakter czysto prowokacyjny 😉

  7. W dzisiejszym stanie politycznym Polski jest widoczne miejsce dla nacjonalizmu, tego zdrowego, tradycjonalistycznego z połowy wieku XX. Nie mówię tu tylko o politykach żydowskiego pochodzenia (głównie potomków staliniąt), bo tacy bynajmniej są, i wielu z nich tego nie ukrywa (jak choćby zmarły B.Geremek i jego koledzy). Nacjonalizm dziś może być postrzegany jako prąd ochronny przed imigracją i napływem obcych kultur spoza Europy. Doktryna powinna ukazywać zgubne skutki wpuszczenia „nomadów” do swoich państw, i przedstawiać swój program jako alternatywa dla demoliberałów, którzy chcą u nas zaszczepić to samo, co na zachodzie. Nacjonalizm jako antymultikulturalizm.

  8. Ja pana rozumiem, panie Piotrze. Ale to nie w tym narodzie i nie teraz. Póki co, jeszcze Polacy nie zostali, za przeproszeniem, wydupczeni, przez Arabów, jak to się stało np. w Danii gdzie muzułańska rada miejska nie wyraziła zgody na miejską choinkę. Jeszcze z 10 lat marzeń o seksie z Murzynką, czaderskich imprez i drinków z erasmusową młodzieżą, która pokaże tej naszej cywilizację zamiast słowiańskiego gnoju i podniecania się efektownymi spotami polityków spod znaku adihasha. No i wtedy już można liczyć na jakąś większą falę nacjonalizmu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.