Sakiewicz ogonem na Mszę dzwoni…

Nie znam osobiście biskupa Marka Solarczyka. Widziałem go tylko raz, na podpisaniu polsko – rosyjskiej deklaracji kościelnej. Chociaż go nie znam, to mam jednak o nim jak najlepsze zdanie. To jest biskup „nowego typu”. Otwarty, pobożny, skromny, bez dworu. Człowiek, który po święceniach biskupich – jak słyszałem – nadal katechizuje swoich licealistów. Słowem – same plusy.

Przyznam jednak szczerze, że ostatnio warszawsko-praski sufragan mnie zdziwił. Zdziwił mnie, kiedy na stronie niezalezna.pl zobaczyłem jak święci benedyktyńskie medaliki. To czynność sama w sobie godna najwyższego uznania. Sam taki medalik noszę. Tyle tylko, że jak się okazało, medaliki te mają być w przyszłym tygodniu dołączone, jako gadżet, do świątecznego numeru gazety Tomasza Sakiewicza (tutaj).

Przyznam szczerze, że zupełnie tego nie rozumiem. Po pierwsze medalik – i to jeszcze poświęcony – jest sam w sobie czymś sakralnym. Dołączanie go do gazety w charakterze płyty z najnowszym przebojem kinowym, albo próbki kremu do zmarszczek, wydają mi się czymś niestosownym.

Po drugie gdyby to jeszcze była gazeta katolicka (Gość Niedzielny, Idziemy, albo Niedziela) to można by było to jeszcze zrozumieć, ale tutaj mówimy o gazecie zaangażowanej politycznie. O gazecie, która jest tego politycznego zaangażowania symbolem. To jest jednak dość jaskrawe, polityczne mieszanie sacrum.

Po trzecie. Warto przypomnieć, że to Gazeta Polska stała w pierwszym szeregu tych, którzy linczowali arcybiskupa Wielgusa . Niewątpliwie człowieka, który nie potrafił zmierzyć się ze swoją złą przeszłością. Nie zmienia to jednak faktu, że gazeta ta linczowała biskupa. Dziś, inny biskup, święci dla tej gazety medaliki, które mają podnieść nakład jej świątecznego numeru.

Wreszcie po czwarte. To właśnie na łamach Gazety Polskiej, Aleksander Ścios nazwał polsko – rosyjskie porozumienie kościelne dokumentem dwóch agentów: Agenta Michałowa i TW Zefira. Biskup Solarczyk na tej uroczystości był i nic nie wskazywało na to, aby się od jej wydźwięku dystansował. Tym bardziej to dziwne.

Jestem przekonany, że mamy tu do czynienia z jakimś błędem. Z jakimś nieporozumieniem. Że biskup Solarczyk zrobił to z pewnie z najlepszymi intencjami. Nie zmienia to faktu, że gdy na to patrzę, to przypomina mi się słynne określenie Pana Zagłoby jak to „diabeł się w ornat ubrał i ogonem na Mszę dzwoni”. Dziś w ornat ubiera się Tomasz Sakiewicz. I tylko szkoda, że do tej Mszy służy mu ktoś tak pozytywny jak biskup Marek Solarczyk. To bardzo niezręczne. I kłopotliwe.

Tu polityka zaczyna swój dzień: www.300polityka.pl

www.faceboook.com/flibicki

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Sakiewicz ogonem na Mszę dzwoni…”

  1. …”człowieka, który nie potrafił zmierzyć się ze swoją złą przeszłością.” Z jaką przeszłością Panie senatorze? Nie ma żadnych dowodów na współpracę abpa Wielgusa. Chodziło by nie dopuścić do ingresu narodowego pasterza. Nigdy nie zapomnę jak Lech Kaczyński klaskał po rezygnacji Arcybiskupa Wielgusa aż musiała go szturchnąć pierwsza dama

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.