Samotność Pawełek

Samotność jest formą czekania, a czekanie – to czas bez rozstrzygnięć, czas skupiony na tym, co na razie pozostaje poza zasięgiem. Angielski pisarz-komunista wymyślił genialny tytuł: „Samotność długodystansowca”. Samotność skupia się na tajemnicy. Samotność jest pokorą. Wielu nie zna ani jej udręki, ani jej radości. Najprostszą jej radością jest pokarm, którego świat nie zna, chleb z nieba przynoszony przez anioła lub kruka. Samotnością jest krzyż, mimo cichej bliskości ukochanych, wśród zgiełku obojętnych. Samotnością jest ucieczka na drugą stronę jeziora, na wzgórze, bliżej nieba, bez tłumów. Można, niczym kartuzi, porozmawiać w poniedziałek ze współbratem, innego dnia się wyspowiadać, codziennie śpiewać w chórze ze wszystkimi, jeść jeden Chleb – i żyć w pięknej samotności. Jedni czekają dziś na ostatki, inni na post. Zresztą 27 stycznia jest już Niedziela Starozapustna, początek Przedpościa. Kto dziś pamięta o tej 1500-letniej tradycji?

15 stycznia wspominamy św. Pawła, patrona paulinów. Wcale nie był pierwszym pustelnikiem czyli mnichem. Za jego czasów istniały już praktyki, z których wyrosło znane nam życie mnisze i klasztorne. Dwa dni po Pawle wspominamy młodszego pustelnika, Antoniego Wielkiego, tego, który oparł się kuszeniom. Wedle św. Hieronima Antoni poznał Pawła dopiero tuż przed jego śmiercią, gdzieś w latach 335-345, i pochował go w grobie wykopanym przez lwy. Na obrazach Velasqueza i innych mistrzów zobaczymy Pawła i Antoniego, którym kruk przynosi z nieba bochenek chleba.

Nawet o. Bazyli Degórski, autor krytycznego wydania Żywota Św. Pawła, niewiele wie o życiu pustelnika. Czy Paweł był totalnym abnegatem? Czy separował się od sakramentów? No właśnie. Czy Paweł i Antoni mogli sami celebrować Ofiarę? Raczej nie. Jeżeli wierzyć św. Atanazemu (biografowi Antoniego), ten ochrzczony człowiek przebywał na odludziu dwadzieścia lat, być może z dala od sakramentów. Atanazy bardzo pobieżnie opisał te lata życia Ojca Pustyni, może zmieszany osobliwością jego praktyk. Dwadzieścia lat samotności Antoniego – to było zatem dwadzieścia lat pokuty.

Jakim chlebem z nieba obaj – ukryci na pustyni – karmili się przez dziesięciolecia? Czy ich samotność była pokutniczym oderwaniem od komunii dokonującej się przez wspólne spożywanie jednego Chleba? Paweł spotykając się z Antonim nie miał pojęcia, co się dzieje na świecie. Czy zatem w ogóle przez wiele poprzednich lat nie widywał żywego ducha? Wygląda na to, że pierwsi mnisi byli właśnie pokutnikami. Sto lat później biskup Augustyn spędził swe ostatnie dziesięć dni (a zatem na pewno jedną niedzielę) recytując samotnie pokutne psalmy. Obłożnie chory nie był w stanie w tym czasie odprawić Mszy. Uznał bowiem, jak relacjonuje jego młodszy przyjaciel św. Posydiusz, że „nawet po chrzcie przykładni chrześcijanie i księża” powinni pokutować przed śmiercią. Dopiero po śmierci świętego odprawiono Mszę polecając Bogu złożenie jego ciała.
Nawet po chrzcie… A co dopiero przed chrztem! Monastycyzm czerpie wiele z przedchrzcielnego i pochrzcielnego odosobnienia pokutnego. I jedno, i drugie odbiło się na Wielkim Poście takim, jaki obecnie przeżywamy.

Objawienie trwa. Kościół się rozwija. Od stu lat walczy o częstą komunię. Ale w obliczu Przedpościa i Wielkiego Postu warto sięgnąć po doświadczenia z historii teraz, gdy – co na własne oczy widziałem w Ameryce – komunię przyjmują wszyscy zwartymi hufcami, a konfesjonały są puste.

Marcin Masny

aw

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Samotność Pawełek”

  1. A ja, kurde, nie pisałem, że to jest do publikacji! Po porstu Ci podesłałem tekst zatrzymany w pewnym tygodniku.

  2. No cóż… nic nowego. 😛 Też kiedyś podesłałem panu profesorowi Wielomskiemu artykuł do przeczytania i na drugi dzień się zdziwiłem, że się pojawił na stronie. 😛

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.