Skiba: Spór o pochówek Generała

Dla jednych będzie to bohater, dla innych zdrajca, a jeszcze taki Jurek Urban powie, że “ma to w d***”

Warto ustalić więc pewne fakty:

1. Każdy prezydent, podobnie jak polityk, budzi kontrowersje. Podobnie jak np. wydarzenia typu stan wojenny. Nie przebiegają one na zasadzie lewica/prawica. Pisałem o tym tutaj: https://www.konserwatyzm.pl/ .

2. Jeśli są kontrowersje odnośnie pochówku Jaruzelskiego to będą i takie przy Wałęsie, Komorowskim,Kwaśniewskim itd. Wynika to z faktu, że w Polsce specyficznie podchodzi się do idei państwa i prawa. Dla jednych III RP i Okrągły Stół będą zdradą, dla innych zdradą będzie Traktat Lizboński, dla trzecich jeszcze coś innego. Państwo i jego idea winny stać ponad tymi przyziemnymi sporami. Państwo powinno prezentować stałość i autorytet, a nie przejmować się gęganiem fanów i antyfanów jednego lub drugiego osobnika.

3. Wojciech Jaruzelski był prezydentem III RP. Prezydenci powinni być równo traktowani. Miejscem stosownym dla Prezydentów, Premierów itd. jest cmentarz Powązki. Nie z racji zasług, ale z racji charakteru tego miejsca.

4. Kłóciliśmy się o już o miejsce spoczynku Lecha Kaczyńskiego argumentując, że na Wawelu rzekomo leżą tylko najbardziej zasłużeni. Jest to wierutna bzdura. Starczy szybki rzut oka na listę tamtejszych “lokatorów”. A czemu tak jest? Bo nie przestrzega się u nas pewnych reguł, pewnych konwencji. Czemu się nie przestrzega? Bo państwo nie ma autorytetu,a bez tego państwo upada.

Wnioski:

1. Reguł należy przestrzegać. Skoro już mamy Powązki to kładźmy tam byłych prezydentów i innych polityków sprawujących wysokie funkcje publiczne.

2. Nie róbmy cyrków czyli np. nie żądajmy z jednej strony usunięcia zwłok Lecha Kaczyńskiego z Wawelu, bądź Bolesława Bieruta z Powązek.

No i trzeci, najważniejszy wniosek:

3. Zacznijmy zajmować się konkretami, a nie symbolami. Bo symbole powinny być dodatkiem, a nie punktem kluczowym sporu.

Andrzej Skiba

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

0 thoughts on “Skiba: Spór o pochówek Generała”

  1. W sporze o pochówek gen. Jaruzelskiego spierają się dwie tradycje: 1/ racjonalna, traktująca państwo jako obiektywnie istniejący podmiot prawa publicznego i kierujący się prawem publicznym; 2/ romantyczno-wolicjonalna, pozwalająca uznawać lub odmawiać uznania różnych form państwowych i poszczególnych rządzących w zależności od naszych sympatii politycznych. Konserwatysta jest, oczywiście, po stronie tego, co obiektywne i przeciwko temu, co subiektywne.

  2. Twierdzić, że istnieją dwie tradycje: racjonalna i romantyczno-wolicjonalna a odmawiać tej drugiej waloru obiektywności (istnienia), to wygłaszać sprzeczność: istnieją dwie tradycje, z tym, że ta druga nie istnieje. Sprzeczność obiektywnie istnieć nie może. Istnieje tylko w głowie wypowiadającego. Tym samym postawa wypowiadającego jest de facto subiektywna (romantyczno-wolicjonalna w jego terminologii), przy werbalnych pozorach obiektywności (“poza logiką jest tylko nonsens” jak mawiał o. Bocheński). Przeciwstawianie sobie subiektywności i obiektywności nie ma racji bytu. Jest zabiegiem retorycznym. Nie istnieją żadne tradycje bez praktyki reguł (społecznych, bo innych nie ma). I nie ma praktyki reguł bez emocji podmiotu. Zjawisko “kierowania się regułą” bez emocji (markerów somatycznych, jak je nazwał A. Damasio) jest niemożliwe. Lepiej zatem mówić o różnych regułach i różnych tradycjach, z których każda jest z konieczności (śmiało można powiedzieć metafizycznej) zarówno racjonalna i romantyczno-wolicjonalna.

  3. Rozumiem,że prof Wielomskiemu chodziło o to, że 1 tradycja opiera się na tym, że państwo istnieje, czyli na fakcie obiektywnym, niezależnym od czyichś poglądów. Druga zaś na czymś subiektywnym, czyli poglądach. Profesor utożsamia tu chyba poglądy z platońskimi doxa czy weberowskimi sądami wartościującymi. Co jednak jeśli tradycję pierwszą zwalcza np. platonik czy chrześcijanin. Argumentuje on, że jego wizja państwa np. tradycyjnego katolickiego istnieje w umyśle Boga i jest co najmniej tak samo rzeczywista jak istniejące w świecie empirycznym państwa. Dla niego to odrzucenie PRL czy III RP będzie wyrazem uszanowania rzeczywistości obiektywnej.

  4. Odmawiając pochowania jednego prezydenta na Powązkach, dajemy asumpt ludowi ku temu, by pod wpływem emocji wykopał z grobu każdego, kto nie jest dostatecznie patriotyczny, dostatecznie demokratyczny, dostatecznie tolerancyjny, dostatecznie katolicki i dostatecznie silnym w wiosłowaniu sztangą w opadzie. Jakkolwiek gen. Jaruzelski nie jest postacią krystalicznie czystą, to był prezydentem, prezesem rady ministrów, ministrem obrony i szefem sztabu. I co z tego, że w PRL. Jeśli jesteśmy konserwatystami to uznajemy ciągłość państwa, nawet jeśli poprzednik nam się nie podoba. III RP też nam się nie podoba, ale zawsze będzie częścią historii naszego narodu i naszej państwowości. W związku z tym mam żal do narodowców, że są na bakier z konserwatyzmem. Zapominają także o tym, że stan wojenny zapobiegł podpaleniu kraju przez demokratyczną opozycję, która w sejmie powinna siedzieć na lewo od PZPR. W młodzieńczym i narwańczym antykomunistycznym zacietrzewieniu zapomina się także o tym, że wrogiem nr 1 jest dzisiaj radosne lewactwo importowane z zachodu. Komunizm zaś jest obecny wszędzie, w urzędzie skarbowym, w cenie prądu, paliwa, w państwowym systemie szkolnictwa i w przymusowych ubezpieczeniach, wobec czego naprawdę nie trzeba poświęcać całości czasu i energii generałowi. Czy narodowcom do wolnej i silnej Polski wystarczyłaby satysfakcja z tego, że gen. Jaruzelski umarłby w więzieniu? Niestety, ale takie odnoszę wrażenie, bo poza ogólnikami w rodzaju “praca dla ludu”, “przemysł w polskich rękach” nie widać programu gospodarczego, a ten powinien być bezwzględną podstawą programu politycznego. Czy ktoś z publicystów zechciałby napisać jakiś artykuł polemizujący z tezami Ruchu Narodowego? Może powstać ciekawy tekst, a ponadto Ruch Narodowy powinien się na nowo zdefiniować i powrócić do konserwatywnych ideałów Romana Dmowskiego i endeków z czasów carskich. W Parlamencie Europejskim powinni znaleźć się nie tylko przedstawiciele Nowej Prawicy, tym bardziej że ta formacja nie przyciągnie do siebie wszystkich sympatyków idei nacjonalistycznych. Wobec tego RN jest również potrzebny.

  5. @ Joker – mimo powoływania się na Boga (wyższą Obiektywność), pogląd ten nadal ma charakter wolicjonalny. Do Boga odwoływali się katolicy, luteranie, purytanie, arianie, anabaptyści etc. – od bytu najwyższego, ale niewidzialnego i nie odpowiadającego bezpośrednio i szybko na pytania nie można się spodziewać prostych odpowiedzi na pytania politycznego tego typu. Odpowiedzi takie dać mogą jedynie fakty natury empirycznej, który interpretujemy po chrześcijańsku. Tu akurat przychodzi św. Paweł z Listem do Rzymian i potwierdza, że mamy szanować to, co jest empiryczne.

  6. Do umysłu Boga nie mamy dostępu i wizje tam zawarte nic nam nie dają. Św. Tomasz z Akwinu sądził, że istnienie Boga musimy sobie wyrozumować, tak samo jak istnienie własnej duszy, skoro ani jedno ani drugie nie jest nam dane w doświadczeniu. Tym samym przeciwstawił się silnej i dzisiaj jednostronnie idealistycznej tradycji spirytualizacji człowieka (np. neuroscience wywołuje opory u tradycyjnie nastawionych filozofów, bo mają oni jakiś tam wgląd we własną niematerialną duszę, którego nauka nie zna). Stosownie do tego Akwinata musiał “ochrzcić” empiryczność a z nią platońską doksa, żeby uczynić z niej podstawę dla rozumu (i wiary). Stąd mamy u niego dowody kosmologiczne, oparte o analizę empiryczną, zamiast wcześniejszych dowodów apriorycznych czy rzekomej oczywistości istnienia Boga (powszechnie zresztą przyjmowanej). Opatrzność Boża sięga zatem empirycznych jednostek a nie tylko pojęć, (ogólnych) natur rzeczy czy konieczności. Dlatego obejmuje zarówno to, co zwykliśmy nazywać prawami przyrody, jak i to co nazywamy przypadkiem (czego nie akceptują np. zwolennicy różnych “inteligentnych projektów”). Dlatego Opatrzność obejmuje zarówno pochowanie Jaruzelskiego na Wawelu, na Powązkach jak i wyrzucenie do zbiorowej mogiły (“zostawcie umarłym grzebanie umarłych”). W myśl tomizmu trup ludzki jest tylko zjawiskiem z dziedziny mineralnej i z ciałem ludzkim nie ma nic wspólnego. Kult przodków, kult tradycji to są typowo naturalne (pogańskie) zachowania, które można co najwyżej “ochrzcić” a nie wiązać z istotą wiary. Wolicjonalność nie ma nic do tego. Każdy pogląd jest jakoś wolicjonalny, bo trzeba go wybrać z innych możliwych. Traktowanie woli jako władzy niezależnej od rozumu i od empirii jest nowożytnym (nominalistycznym) pomysłem.

  7. Ad Adam Wielomski To oczywiście prawda, że to Boga odwołuje się wiele sprzecznych tradycji, co wprowadza galimatias i sprzyja wątpliwościom. Jednak sprzeczność sądów oznacza, że wszyscy nie mogą mieć racji, a nie, że nikt nie może jej mieć. Można dywagować i podawać argumenty na rzecz tego która religia ma rację. Ale my obydwaj twierdzimy, że racja jest po stronie katolickiej, że argumenty katolickie są rozstrzygające. Nie muszę więc ich powtarzać, mamy tu wspólny grunt. Prawda katolicka nie jest jakąś opinią, lecz czymś obiektywnym do czego człowiek musi się dostosować. Z tą prawdą da się pogodzić wiele ustrojów, ale na pewno nie komunizm, za którego promowanie do dziś grozi ekskomunika. Komunizm jest potępiony przez stałe nauczanie Kościoła, a co za tym idzie państwo komunistyczne które reprezentował Jaruzelski nie jest odbiciem Prawdy, lecz wręcz przeciwnie. Obrona Prawdy, a więc i rzeczywistości wyższej niż empiryczna,bo istniejącej w umyśle Boga wymaga odrzucenia komunizmu. Konsekwencją tej tezy może być pragnienie, by reprezentanci komunizmu byli chowani w sposób skromny. Można się z tym nie zgadzać, krytykować histerię wrogów Jaruzelskiego. Ale nie ma to wiele wspólnego z obroną Obiektywnej Rzeczywistości. W każdym razie nie bardziej niż przeciwny pogląd o ile jest wydedukowany z katolicyzmu, a nie z uczuć i nielubienia generała. Co do św. Pawła, to rozumiem jego słowa jako konieczność uszanowania zasady władzy, a nie ślepego posluszeństwa każdemu władcy. Jak pisał św. Piotr bardziej trzeba słuchać Boga niż ludzi. Dla Hobbesa, podobnie jak dla Rzymian pogląd ten był źródłem chaosu. Ale przeciwny prowadzi do absurdu. Większość rządzących doszła do władzy bo nie uszanowała wcześniejszego porządku. Np. władcy w PRL. Jeśli więc uznaję dosłowne rozumienie słów Omnes potestas a Deo, to mam do wyboru a) odrzucić władze PRLowskie, gdyż rządzą w wyniku odrzucenia tej Pawłowej obiektywnej zasady moralnej b) uznać władze PRL, bo tak mi każą słowa św. Pawła, pomimo, że władza ta rządzi tylko dlatego, że do tych słów się nie stosowała.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *