Tomczak: Zamach stanu. Jak co tydzień.

Z atmosferą i językiem używanym w polskiej debacie publicznej jest jak z telefonem do mieszkańca bloku, w trakcie którego rozmówca informuje o podłożonej bombie. Za pierwszym razem adresat wiadomości przerazi się, za piątym przestraszy. A za dziesiątym? Machnie ręką i powie, że nic się nie stało. A co jeśli wtedy naprawdę będzie bomba? Odporność na picie wrzątku. Przywykliśmy do „dyktatury” na śniadanie, obiad i kolację. Przywykliśmy do kreatorów propagandy, wciąż przekonanych, że wbijanie młotkiem do głowy powoduje zmianę zdania, a nie tylko ból głowy. Przywykliśmy […]