Tenor i zapiewajły

Gotowość taką, co oczywiste, deklarują Giertych i Kamiński, których połączyły zajady, jakich nabawili się po burzliwym związku z Jarosławem Kaczyńskim. Ten, jak powszechnie wiadomo, wycałował toksycznymi ustami w obu panach jedynie to, co mu było akurat potrzebne, a następnie bezceremonialnie puścił w trąbę. Nic dziwnego zatem, że panowie mu to pamiętają, przygryzając zmacerowane zajadami wargi.

Sikorski też był w związku z Kaczyńskim. Jednak w odróżnieniu od dwóch pozostałych zapiewajłów, ma się krzepko. Bywa i błyszczy. Nic nie musi. Może. I właśnie na to „może” naciska duet Giertych & Kamiński, co podchwytuje „Rzepa”, pisząc:

Zarówno Giertych, jak i Kamiński nadzieje pokładają w Sikorskim. To szef polskiej dyplomacji ma dzisiaj zdecydowanie najsilniejszą pozycję z tej trójki. Zajmuje bardzo wysoką pozycję w rankingach popularności polityków. Wymieniany jest jako przyszły kandydat na prezydenta albo następca Donalda Tuska na stanowisku szefa PO.

Z tych właśnie powodów Kamiński z Giertychem postanowili odegrać rolę jemioły i taktycznie rozrosnąć się na Sikorskim. Problem jednak w tym, że Sikorski nie posiadając żadnej frakcji w Platformie, czerpiąc siłę jedynie ze znanego w świecie nazwiska, też jest jemiołą, z tą różnicą, że rozrastając się na Platformie, przynosi swojemu żywicielowi ewidentne korzyści, co czyni ten układ raczej symbiotycznym aniżeli pasożytniczym.

Co innego Giertych z Kamińskim. Politycznie spłukani, żeby być w grze muszą ssać. O ile Kamiński jest stworzony jedynie do ssania, o tyle Giertych, stojący wyżej ewolucyjnie, może i ssać i tłoczyć, co czyni z niego narośl wyjątkowo skuteczną, acz niebezpieczną. Przekonało się o tym wiele gałęzi, na których swego czasu politycznie egzystował. Z soczystych konarów pozostawały jedynie suche wióry.

Pytanie, po co Radkowi Sikorskiemu taka jemioła? Ano po to, jak cytuje anonimowego członka PO „Rzepa”, że

U części polityków panuje przekonanie, że Platforma z Tuskiem długo już nie pojedzie i trzeba być przygotowanym, mieć jakieś zaplecze. Oni mogą być dla Radka taką polisą.

Nie sądzę, żeby Sikorski porwał się na jakąś awanturę, nawet jeśli Platforma zacznie ulegać dekompozycji. Zachowa się raczej jak dyplomata. Poczeka, co się z tego wykluje, a potem, kiedy wszyscy zaczną łapać pion po mordobiciu i otrzepywać kurz, kiedy nastąpi łapanka na znane nazwiska, wybierze to, co dla niego najlepsze. Zaproponuje dżentelmeński układ, ja wam daję nazwisko i międzynarodowe koneksje, a wy mi np. ministra spraw zagranicznych.

Z kapitałem, jaki zgromadził, Sikorski nic nie musi. Może. To czyni jego pozycję negocjacyjną wyjątkowo korzystną. Giertych z Kamińskim, jeśli chcą powrócić do polityki, niestety muszą. Wiedzą, że sytuacja polityczna nabiera rumieńców i tworzy się podglebie dla nowego rozdania. Najbliższe wybory będą za dwa lata, więc właśnie teraz jest optymalny czas na konstruowanie wyborczych scenariuszy. Dziergają zatem.

A Sikorski? Wciąż ma zbyt dużo do stracenia, a za mało do zyskania. Tym bardziej, jeśli myśli o najwyższej stawce.

Maciej Eckardt

www.eckardt.pl

aw

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.