Turek: List otwarty do Sympatyków Prawicy

Od blisko 10 lat nie uczestniczę w życiu politycznym. Nie pisuję listów otwartych, ani nie podejmuję innych akcji „na rzecz” lub „przeciw”. Jeżeli zabieram głos w tej chwili, to dlatego, że zmusza mnie do tego wyjątkowe i bezprecedensowe zdarzenie, jakim – w moim przekonaniu – jest otwarte poparcie dla stosowania tortur, udzielone przez redaktora naczelnego „Uważam Rze”.
Chcę na wstępie podkreślić, że jestem czytelnikiem i admiratorem tego – bez wątpienia prawicowego i konserwatywnego – tygodnika i jestem jak najdalszy od chęci uczynienia mu jakiejkolwiek szkody. Nie mogę jednak nie zabrać głosu w sprawie tak bulwersującej i wprost niewiarygodnej. Aby nie narazić się na zarzut nierzetelności, zacytuję słowa Redaktora Naczelnego Pawła Lisickiego sformułowane w komentarzu od redakcyjnym pt. „Niewczesna gorliwość polskiej prokuratury” („Uważam Rze”, nr 14, 2-9 kwietnia 2012), dotyczące amerykańskiej obecności i działalności w bazie w Kiejkutach:

„To, co zmienia perspektywę i pozwala uzasadnić stosowane przez Amerykanów środki i zgodę na wydanie im bazy, to sposób prowadzenia walki przez islamistów. Terroryści nie mieli żadnych skrupułów. Chcieli mordować niewinnych i bezbronnych. Nie znali litości ani współczucia; jedyne, co ich interesowało, to zadanie możliwie największych strat znienawidzonym mieszkańcom Zachodu. Dlatego nie widzę niczego niewłaściwego w tym, że potencjalnym sprawcom zbrodni odmówiono praw przysługujących z zasady człowiekowi.”

Gdyby podobne słowa znalazły się gdziekolwiek indziej, w jednym z „organów” dominującej opcji światopoglądowo-ideologicznej, nie zareagowałbym. Zbyt wiele jest przejawów zdziczenia i degeneracji cywilizacji zachodniej, aby na każdy z osobna reagować z oburzeniem i niedowierzaniem. Poza tym, każdy kolejny „wyskok” wymierzony w Prawdę i w Ład, umacnia jedynie konserwatystę w przekonaniu, że „świat w Złym leży”. Redaktor Lisicki i redagowany przez niego tygodnik uchodzą jednak za forpocztę konserwatyzmu, bastion broniący wartości chrześcijańskich i etosu polskości. Kiedy zatem na łamach „Uważam Rze” zaczyna się promować relatywizm i poglądy sprzeczne z zasadami konserwatywnymi, wartościami chrześcijańskimi oraz etosem polskości, należy bić na alarm.

Nigdy dotąd Polacy nie popierali niegodnych metod walki z wrogiem, choć różne rzeczy się zdarzały i żadna społeczność nie zasłuży na laur świętości. W 1862 roku, w powszechnym rozpaleniu nastrojów, byli tacy, którzy popierali posługiwanie się skrytobójczym sztyletem, ale nawet zamachowiec, który usiłował zabić wielkiego księcia rosyjskiego, cofnął się, gdy obok niego znajdowała się kobieta w ciąży. W młodości z wypiekami na policzkach słuchałem opowiadań żołnierza AK, który podkreślał, że w odróżnieniu od AL, podkładającej bomby w lokalach restauracyjnych, Armia Krajowa nie stosowała niegodnych metod walki. W Polsce obowiązywał etos rycerskiej walki i nigdy – aż do kwietnia 2012 roku – nie akceptowano posługiwania się terrorem czy torturami w walce z przeciwnikiem. Jeżeli nawet miały miejsce samosądy czy skrytobójcze zabójstwa, to odpowiedzialność za nie przejmowały siły sytuujące się daleko od konserwatyzmu czy prawicy. Zabójstwo prezydenta Gabriela Narutowicza, popełnione przez sympatyka prawicy, zostało powszechnie potępione i do dziś jawi się jako wyjątek, potwierdzający fakt, iż Polacy odżegnywali się od stosowania niegodnych metod w walce politycznej.

Nie znam ani jednego przypadku, by ktoś, kto uchodzi za konserwatystę i obrońcę chrześcijaństwa, „nie widział niczego niestosownego” w stosowaniu tortur. Redaktor Lisicki zasłużył na niechlubne miano prekursora. Ale może pójdą za nim następni.

Byłbym niewłaściwie zrozumiany, gdyby moje oświadczenie zinterpretowano jako próbę zaszkodzenia tygodnikowi „Uważam Rze”. Nie chciałbym również, aby przypisywano mi pogląd, iż niczym nie można usprawiedliwić tego, co miało miejsce w Kiejkutach. Otóż, z całą pewnością nie można „nie widzieć niczego niestosownego” w tym, co prawdopodobnie wydarzyło się w Kiejkutach, ale to nie znaczy, że należy wszystko postrzegać w „biało-czarnym” schemacie. Konserwatysta może szukać innego – od postępowania prokuratorskiego w stosunku do ówczesnych kierowników polskiej polityki – sposobu wyjścia z trudnej sytuacji. Po pierwsze, może uznać, że skoro „mleko się rozlało”, nie należy rozgrzebywać tego, co było, lecz skupić się na zapewnieniu, aby podobne rzeczy nigdy już nie miały w Polsce miejsca. Po drugie, skoro prawdopodobnie najbardziej winni, czyli ci, którzy zainicjowali stosowanie tortur, milczą, a są naszym sojusznikiem, racja stanu przemawia za tym, by jak najmniej mówić o tym, co się zdarzyło w Kiejkutach. Po trzecie, „pacta sunt servanda”, czyli, jeśli strona polska zgodziła się na pewne rzeczy i podjęła współpracę ze Stanami Zjednoczonymi, to teraz nie można jednostronnie łamać umowy i obecne władze państwa polskiego powinny dotrzymywać zobowiązań podjętych w przeszłości w imieniu państwa polskiego.
To wszystko nie oznacza jednak, że „nie ma niczego niestosownego” w stosowaniu tortur i nie zwalnia ówczesnych kierowników polskiej polityki od ponoszenia konsekwencji politycznych popełnionych błędów (o ile zostały popełnione). Odpowiedzialność polityczna jest czymś innym od odpowiedzialności karnej. O ile ta ostatnia znajduje się w gestii prokuratury, o tyle ta pierwsza – w gestii redakcji środków masowego przekazu. To właśnie prasa, nie podlegająca ograniczeniom, jakim podlegają władze państwowe, może i powinna występować w obronie polskiego etosu, wartości chrześcijańskich i konserwatywnego Ładu, albo chociażby niezbywalnych praw człowieka – jeżeli bliskie są jej poglądy lewicowe. Redaktor Lisicki może nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, że swoim wystąpieniem podpisał się pod relatywizmem i nihilizmem, z którym przecież walczy. Jeżeli koniecznie musiał, mógł bronić dobrego imienia Białego Domu, w imię racji politycznych. Miałoby to konserwatywny sens. Bronienie stosowania tortur w imię obrony wartości chrześcijańskich czy cywilizacji zachodniej, takiego sensu nie ma.

Wojciech Turek

Gdańsk, 2 kwietnia 2012

aw

Facebook
[Głosów:0    Średnia:0/5]

0 thoughts on “Turek: List otwarty do Sympatyków Prawicy”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *