Wywiad portalu konserwatyzm.pl z p. Antoine Ratnikiem cz. III – ostatnia

Jak Pan ocenia porozumienia „okrągłostołowe”?

Moja opinia jest następująca. W czerwcu 1989 roku wszyscy uczestnicy wydarzeń wiedzieli dokładnie, że nie miało miejsca żadne wyzwolenie. Jedni ustawili się w obozie nowej władzy, a drudzy w opozycji. To jest normalny podział ról w demoliberalnym cyrku. Kiedy się jest w opozycji, trzeba się czymś wyróżniać, czymś się różnić od obozu władzy. No i  ci, którzy się ustawili w opozycji, wymyślili sprawę agentów. III RP nie jest państwem, którego władze dążą do ochrony dobra wspólnego. Gdyby była państwem dbającym o dobro wspólne, skazano by przestępców, zaś resztę puszczono by  w niepamięć z powodów praktycznych. To nie to samo, co „gruba kreska” Mazowieckiego. „Gruba kreska” została proklamowana z powodów humanistyczno-personalistycznych  i prawdopodobnie jeszcze  innych, ale nie mam danych). Gdyby III RP dbała o dobro wspólne, umiałaby zmobilizować do pracy dla nowej rzeczywistości również byłych ”agentów”. Ale nie było żadnej nowej rzeczywistości. W dodatku III RP jest pokłosiem SOLIDARNOŚCI, organizacji która pragnęła usankcjonowania systemu przyzwolenia dla prywatnych egoizmów na masową skalę. Nie było mowy o dobru wspólnym. Jednakże w latach 1977-1980, o ile pamiętam, sprawa kto może być realnie ewentualnym „agentem” lub nie, nie odgrywała najmniejszej roli. Wiem, że na temat Okrągłego Stołu stworzono całą mitologię. Mechanizm narodzin tej mitologii jest ten sam, co w kwestii tropienia agentów SB. Tak naprawdę Okrągłemu Stołowi trzeba zadać dwa pytania. 1.Jaka była swoboda manewru władz PRL wobec Gorbaczowa i jego współpracowników, którzy zlecili ekipie rządzącej PRL oddanie władzy i jakie były zamiary Gorbaczowa i jego współpracowników względem Polski w tamtym momencie. Na czyje dokładnie zlecenie działał sam Gorbaczow?  Nie znam dokładnej  odpowiedzi na to pytanie. 2.W jakim kraju miały miejsce ustalenia Okrągłego Stołu?  

        W ciągu XIX wieku przestał istnieć naród szlachecki, kraj niegdyś bardzo potężny stał się słabiutki, bez znaczenia. Nieodległość lat 1918-1939 była krucha, oparta na wadliwie skonstruowanym  traktacie pokojowym  (zob.”Les Conséquences politiques de la paix”  Jacquesa Bainville ), narzuconym w dużym stopniu przez  delirium biblijne USA. Wojna i okupacja 1939-1944 doprowadziły  w Polsce do  fizycznej rzezi elit. Polityka komunistyczna lat 1944-1955  zniszczyła Polskę.           

   Jest więc dla mnie czymś nieuniknionym, że władze PRL przekazały rządy Środowisku. Komu miały je przekazać? Środowisko było jedyną zorganizowaną silą. Dowiedziałem się niedawno z jednego z komentarzy, że władze PRL chciały podobno początkowo przekazać rządy kręgom katolickim, ale że Kościół wskazał jako partnera do rozmów Solidarność. Podobno taką tezę postawił w swoich wspomnieniach, których nie czytałem, ks bp Dąbrowski. Należałoby zapytać, o jakie kręgi katolickie chodzi. No, ale dobrze. Załóżmy że Środowisko zostałoby całkowicie pominięte w momencie dokonywania zmiany warty (uważam to za niemożliwe). Jestem pewien, że niezależnie od tego, kto sprawowałby władzę polityczną, (kto by rządził), Środowisko bardzo szybko zdobyłoby rząd dusz i trzymałoby go do dziś, tak jak trzyma obecnie. Proszę zauważyć, że Środowisko nie sprawowało bezpośredniej władzy długo. „Obsłużyło” okres przejściowy i wróciło tam, skąd przyszło, na Krakowskie Przedmieście, tyle tylko, że od czerwca 1989 Krakowskie Przedmieście jest tam, gdzie  redakcje „GW”, „TVN” etc.        

Środowisko nie jest zainteresowane bezpośrednim sprawowaniem rządów. Ludzie, którzy je tworzą obecnie, nie są politykami. To są dziennikarze, twórcy opinii, inżynierowie dusz. Ich władza nad polską inteligencją, przynajmniej nad jej warszawskim trzonem (a to wystarczy) jest absolutna, jak władza dziennika „Le Monde” nad inteligencją francuską z pays légal. To jest gramscizm, przedkładanie władzy kulturalnej nad polityczną. To jest skuteczne zarówno w Polsce jak i we Francji. Po 1989 roku Polska jest krajem demoliberalnym, wyniki Okrągłego Stołu były takie, jakie zaplanowano za kulisami poza Polską, choć pozostaje dla mnie niewiadome, jakie były zamiary Gorbaczowa, którego francuski historyk Stéphane Courtois nazwał „pożytecznym idiotą Zachodu”.

Czy prawdą jest to co się mówi o brutalności ze strony Milicji Obywatelskiej?

Tak, to prawda. Ale trzeba zrobić rozróżnienie. Nie można odmówić siłom porządkowym prawa  do używania siły fizycznej, pałki, nawet broni, jeżeli zachodzi uzasadniona potrzeba. Tyle tylko, że MO nie bardzo była silą porządkową. Jej nazwa, Milicja Obywatelska, była całkowicie uzasadniona. Milicja to prywatna formacja militarna na usługach jakiejś grupy nacisku. MO była taką właśnie milicja na usługach pojętego po leninowsku aparatu przemocy. Słowo „obywatelska” było kamuflażem. Należy czytać ”komunistyczna”. Nie były to więc siły porządkowe w całej pełni tego słowa. W MO znajdowało się sporo elementów przestępczych.Używanie przemocy nie miało charakteru okazjonalnego, tylko systematyczny i chodziło w nim głównie o polepszenie statystyk wykrywalności przestępstw. Część funkcjonariuszy MO to była dzicz. MO była formacją podejrzaną. Jak np.miała bronić obywatela przed złodziejami, skoro PRL było oficjalnie przeciwne własności prywatnej? Żaden normalny człowiek w tamtych czasach nie chodził na komisariat MO żeby np. złożyć skargę, że mu skradziono zegarek. Zegarek? A skąd miał ten zegarek? Funkcjonariusze MO byli powszechnie pogardzani i nikt nie miał do nich żadnego szacunku. Prokuratorzy kryli MO i byli silą na jej usługach, byli  milicyjnymi „papugami”.           

     Jednakże MO to była tylko połowa problemu.Głównym problemem było więziennictwo. W wiezieniach stosowano wymyślne kary fizyczne, unikalne w Europie, jak np. kara polegająca na zatrzymywaniu rytmu serca, bicie więźniów w tzw. tygrysich celach, bicie w szpitalach więziennych żeby zabawić pielęgniarki, absurdalne regulaminy, według niektórych świadectw operacje chirurgiczne wykonywano bez narkozy. Co do tego ostatniego nie mam dowodów. Więźniowie odpowiadali samookaleczeniami. Te ostanie były bardzo znane, mówiło się o tym publicznie. To wynikało z wpływów sowieckich. Po zakończeniu wyroku wcale nie wychodziło się koniecznie z więzienia na wolność, były jeszcze obozy pracy zwane „chałupkami”.           

W PRL było bardzo dużo niesprawiedliwości i nie ma co tego ukrywać. Mniej niż w obecnej Polsce, ale niesprawiedliwość była.

Jak Pan przyjął informację o wybuchu strajków na Wybrzeżu w 1980 roku i o podpisaniu Porozumień Sierpniowych?       

   Strajki wybuchły 1-go lipca 1980 roku. Najpierw były żądania czysto ekonomiczne, na co władze PRL odpowiadały zawsze zgodą. Nawet jeżeli jedna osoba w danym przedsiębiorstwie zastrajkowała, dostawała żądaną podwyżkę.        

Odebrałem to jako ewidentny sygnał słabości władz PRL. Strajki o charakterze politycznym wybuchły w Sierpniu 1980. Ani ja, ani moi znajomi, z których niektorzy byli starsi ode mnie, nie wiedzieliśmy właściwie, co o tym sądzić. Były wakacje, byliśmy studentami, byliśmy na wakacjach. Porozumienia sierpniowe odebrałem z całkowitą obojętnością. W końcu pomyślałem sobie, że oto przyszła upragniona odwilż. W gruncie rzeczy to wszystko przestało mnie interesować. Bylem zwolennikiem „opozycji demokratycznej” z przyczyn humanistycznych.     

  W momencie, kiedy cała ta sprawa przekształciła się w ruch społeczny, nie umiałem się w tym ruchu odnaleźć, choć „bylem w tłumie”. Mantra „imperatywu moralnego” przestała działać. Dziś, już od lat, wiem że żaden imperatyw moralny nie istnieje. Zła należy unikać, zaś dobro czynić. To wszystko. Imperatyw moralny to gorączka działania, rodzaj permanentnej agitki i nic to nie ma wspólnego z moralnością.

Dlaczego zdecydował się Pan na emigrację i jaki sposób zerwał Pan kontakty ze środowiskiem „opozycji demokratycznej”?

  Zmieniła się moja sytuacja rodzinna.Postanowiłem spróbować szczęścia w innym kraju, jak wtedy tylu innych. W Polsce nie widziałem dla siebie żadnej przyszłości. Zadziałała również chęć przygody – bylem bardzo młody.        

Natomiast w kwestii tego, jak udało mi się stać normalnym człowiekiem, to muszę zrobić całe rozwinięcie. Już po kilku tygodniach pobytu we Francji podjąłem decyzję o pełnej integracji w społeczeństwie francuskim, z zachowaniem mojej polskiej tożsamości, oczywiście zacząłem pracować we francuskiej firmie i moimi znajomymi byli w większości Francuzi należący do różnych środowisk. To spowodowało przyspieszenie integracji. Siłą rzeczy nastąpiło więc fizyczne zerwanie więzi  ze środowiskiem.            

Pozostawałem lewakiem i humanistą, ale już w nowym środowisko, wśród nowych ludzi, jakby na własny rachunek. I tu nagle zagrało coś, czego się w ogóle nie spodziewałem. Moi rodzice przekazali mi absolutny skarb. Nauczyli mnie stałego rozróżniania między dobrem a złem. Nie między tym co korzystne, a niekorzystne, ale między tym co obiektywnie złe i obiektywnie dobre. Nie wszystkie rodziny uczyły tego swoje dzieci. Lata 60. I 70.to już okres fali ogromnego materializmu. Póki mieszkałem w Polsce ten skarb zostawał jakby pod korcem. Ale po takim wychowaniu w domu, lewica francuska była dla mnie zbyt grubymi nićmi szyta. Obserwowałem lewicę francuską, moich towarzyszy.  

Widziałem ich materializm, ignorancję, głupotę, nienawiść do własnego narodu. Widziałem ich, no właśnie, nieumiejętność rozróżnienia miedzy dobrem a złem. Byli na lewicy, bo byli ignorantami o ciasnych umysłach. Ich nienawiść do religii była oparta na głupocie. To się uczenie nazywa laicyzm. Mieli problemy z kontaktami międzyludzkimi, nie podawali sobie ręki na przywitanie (we Francji to jest uważane za afront!), nikt z nich nie uprawiał żadnego sportu. Chcieli pić i jeść, za jak najmniejsze pieniądze, ewentualnie za darmo. Pragnęli plaży, leżenia na słońcu bez ruchu w Hiszpanii na wakacjach,byli niemoralni.         

Z każdym dniem stawało się to dla mnie coraz jaśniejsze. Odezwał się we mnie nagle normalny człowiek. Nie było już Środowiska, nie było już żadnych zobowiązań towarzyskich, nagle zapragnąłem być wolny. Nie poszło to od razu prostą drogą i przeżyłem kilkuletni bardzo ciężki okres w życiu. Ale kierunek był już przesadzony. W 1989 roku nawiązałem, choć w sposób niebezpośredni, kontakt z dwoma intelektualistami prawicowymi. Jeden z nich wywarł na mnie ogromny wpływ. Dziś już nie żyje. Pierwszą rzeczą jaką zrobiłem było nawiązanie kontaktów z ludźmi prawicy mniej więcej w moim wieku, czyli około 30- tki. Przyszło mi to bardzo łatwo. Na naszych zebraniach słyszałem takie opinie, które mnie początkowo przyprawiały o zawrót głowy, bo byłem  przyzwyczajony do zupełnie innego widzenia  spraw. Zacząłem nad tym wszystkim myśleć niezwykle intensywnie i stosunkowo szybko zorientowałem się, że wszystko, w co dotychczas  wierzyłem, to były kłamstwa. Już gdzieś tak w marcu 1991 roku nadawałem się do sklasyfikowania na „ skrajnej prawicy”. Jednocześnie trwał proces mojej postępującej integracji w społeczeństwie francuskim. Ale ta Francja, która naprawdę zaczynała mnie fascynować to już nie była Francja praw człowieka. To już była Francja katolicka i kontrrewolucyjna. To właśnie wtedy straciłem na jakieś 7 lat kontakt z Polską i z polskością i zacząłem robić błędy po polsku, czego do dziś nie mogę się niestety wyzbyć.Ten etap był w moim przypadku jednak koniecznością.         

Ale być na prawicy, a być katolikiem, to dwie różne sprawy. Prawica francuska wcale nie jest taka katolicka! Udało się jednak. Decydujące wydarzenie miało miejsce w kwietniu 1991 roku, może trochę wcześniej. Poszedłem do kościoła St. Nicolas- du- Chardonnet i podczas mojej pierwszej wizyty odzyskałem wiarę dogmatyczną. Jeszcze trwały we mnie resztki dawnych zabobonów, ale już byłem wierzącym katolikiem. W pewnym momencie opuściłem Paryż, po półtora roku wysiłków, często bardzo bolesnych, udało mi się zerwać z pogańskim trybem życia i stałem się klasycznym parafianinem jednej z kaplic Bractwa św. Piusa X. Nie przyszło to automatycznie.Były w teorii inne możliwości. Ale moja mama modliła się cały czas za mnie do Matki Boskiej i to tym modlitwom prawdopodobnie zawdzięczam autentyczne odzyskanie wiary. Wraz z odzyskaniem wiary przestałem być definitywnie humanistą, personalistą i lewakiem.       

Byłem wolny i ocalony. Udało mi się uciec Środowisku. Oprócz mnie samego znam jeszcze tylko jeden podobny przypadek. Nagle ożyła cała moja formacja arystotelesowsko -tomistyczna, którą zdobyłem podczas studiów i która była dotąd uśpiona. Zacząłem regularnie chodzić na niedzielną Msze Św. , do spowiedzi, do komunii, zacząłem odmawiać codziennie różaniec (różaniec składa się z trzech tajemnic: radosnych, bolesnych i chwalebnych) , a w 1993 roku po raz pierwszy odbyłem w jednym z domów Bractwa św.Piusa X  Ćwiczenia Ignacjańskie. Zaprzyjaźniłem się podczas tych Ćwiczeń z jednym z Ojców i później pozostawaliśmy ze sobą przez 11 lat w ścisłej, bardzo częstej korespondencji. Do dziś utrzymujemy zresztą pewien kontakt. W 1996 roku poznałem mieszkającego w Polsce  Polaka, który zrobił bardzo wiele dla Tradycji w Polsce i dzięki znajomości z nim zacząłem również powoli powracać do polskości. Nastąpił Happy End. Wcale to nie musiało się tak stać. Normalnie nikt nie jest w stanie uwolnić się od Środowiska.

Jak z perspektywy czasu ocenia Pan swój akces do ideologii opozycji demokratycznej?     

  To był stracony czas. Środowisko było intelektualnie bezpłodne. Ale obecnie nigdy o tym nie myślę. Człowiek zdrowy nie może stale myśleć o tym, że ileś tam lat temu był chory. Nie lubię grzebania się w przeszłości. Zostawiam je poszukiwaczom agentów. Myślę, że bez Jacka Kuronia i bez Adama Michnika nigdy nie doszłoby do takiego sukcesu KOR-u i Solidarności. To oni byli motorami i to oni są założycielami III RP. Wskazywanie na gen.Jaruzelskiego i gen. Kiszczaka  jako na ojców III RP jest pomyłką. Listę nazwisk głównych prominentów Środowiska można sobie samemu skonstruować konsultując w internecie hasła takie jak: KLUB KRZYWEGO KOŁA, TOWARZYSTWO KURSÓW NAUKOWYCH, KSS „KOR”, KONWERSATORIUM „DOŚWIADCZENIE I PRZYSZŁOŚĆ”. Ale Środowisko to pojęcie szersze  niż opozycja, bo nie zawsze każdy człowiek Środowiska był aktualnie w opozycji. Mógł być długie lata uśpionym wulkanem.       

Straciłem dużo cennego czasu w latach młodości, zaś członkowie Środowiska wpakowali się w sytuacje bez wyjścia (a przy okazji kraj), bo nie bardo widzę, jak mogliby teraz dokonać odwrotu, nawet, gdyby chcieli. Polska już od 22 lat jest krajem demoliberalnym. Też nie widzę możliwości odwrotu. Społeczeństwo tego odwrotu sobie nie życzy.

Na tym kończymy publikację wywiadu z p. Antoine Ratnikiem. Część I oraz II wywiadu oraz wywiad ze stycznia 2011 roku można przeczytać klikając na podane poniżej linki:

https://konserwatyzm.pl/artykul/3352/wywiad-portalu-konserwatyzmpl-z-p-antoine-ratnikiem-cz-i

https://konserwatyzm.pl/artykul/3394/wywiad-portalu-konserwatyzmpl-z-p-antoine-ratnikiem-cz-ii

http://archiwum.konserwatyzm.pl/publicystyka.php/Artykul/7446/

a.me.

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

0 thoughts on “Wywiad portalu konserwatyzm.pl z p. Antoine Ratnikiem cz. III – ostatnia”

  1. Pisze pan, że „Nagle ożyła cała moja formacja arystotelesowsko -tomistyczna, którą zdobyłem podczas studiów”. Można zapytać gdzie pan studiował?

  2. 1. Teza o tym, że Gorbaczow zlecił przekazanie władzy, nie jest w wywiadzie niczym uzasadniona. Gorbaczow mógł na to się w konkretnych okolicznościach zgodzić. 2. Opis medialnego rządu dusz „środowiska” stwierdza fakt. Tylko, że rzecz wydaje się szersza, bo w niemal całym demokratycznym świecie zdecydowana większość dziennikarzy jest lewicowa lub lewicująca. Jest to zjawisko warte zbadania i opisania. 3. Skąd Pan wziął tezę, że normalni ludzie nie zgłaszali kradzieży na milicję? Jeśli ktoś zgłosił, to był nienormalny? Kradzieży zegarka nie zgłasza się i teraz, ale poważniejsze kradzieże się zgłasza i zgłaszało. 4. „Normalnie nikt nie jest w stanie uwolnić się od Środowiska.” – ???

  3. 1) „Według niektórych świadectw operacje chirurgiczne wykonywano bez narkozy. Co do tego ostatniego nie mam dowodów.” – W książce „Punk Rock Later” Siczka z KSU, opowiada, jak to w wojsku podciął sobie żyły, żeby go uznali za wariata i wypuścili, w wyniku czego chirurg szył go „na żywca”, żeby poczuł, „co to znaczy być w wojsku ludowym”. 2) „Byli na lewicy, bo byli ignorantami o ciasnych umysłach”. – Ech, z iloma ignorantami o ciasnych umysłach ja się stykam na prawicy… Zwłaszcza tej, która mianuje się tą prawdziwą. Tak więc zapatrywania polityczne nie muszą o niczym świadczyć. A poza tym ciekawy wywiad, dobrze się go czytało.

  4. @Jarosław A. Wiśniowski „Tygrysie cele” w ktorych sie torturuje wiezniow rozebranych do naga i lamie im zebra, a pozniej „bierze” ( zapina) w pasy i przywiazuje do betonowych foteli na dlugi okres ( czym mozna zatrzymac rytm serca) , to wszystko istnieje nadal, to moze i operacje sa wykonywane bez narkozy az do dzis.Tzw.III RP nie jest krajem cywilizowanym.To wszystko co sie w Polsce dzieje rzuca cien na Polakow jako narod i dedykuje to wszystkim fanatykom, ktorzy mysla, ze wylacznie Niemcy i Rosjanie sa zdolni do torturowania ludzi.Zwolennicy JPII rowniez!W RFN takich rzeczy nie ma.Co do wojska, to z tego co wiem duzo pracodawcow kontroluje ksiazeczki wojskowe przy podejmowaniu decyzji o zatrudnieniu.To tez jest nienormalne.

  5. @Alek „Normalnie nikt nie jest w stanie uwolnić się od Środowiska.” – ??? Czlowiek pod jego wplywem mysli, ze jezeli porzuci wyznawane poglady, zdradzi ludzkosc, ktorej interesow broni w tej koncepcji demoliberalizm.Stad wlasnie sila Srodowiska, ktore samo siebie uwaza za gwaranta szczescia Czlowieka.

  6. @ Antoine Ratnik – Co Pan myślał o aborcji, gdy był Pan lewicowcem? Jeśli to zbyt osobiste, to proszę nie odpowiadać. Ta kwestia, to chyba miernik bagna.

  7. „Tzw.III RP nie jest krajem cywilizowanym.To wszystko co sie w Polsce dzieje rzuca cien na Polakow jako narod” Zauważyłem, że z Pana tekstów przebija niechęć do Polaków. A gdyby tak napisał Pan na ten temat osobny artykuł z uzasadnieniem? Jestem ciekawy Pańskich przemyśleń w tej sprawie. „W RFN takich rzeczy nie ma” Otóż moim zdaniem są. A przynajmniej były jakiś czas temu. Założę się, że Baaderowi i Meinhof w samobójstwach ktoś dopomógł i to wbrew ich woli. Długo by tłumaczyć, ale jestem przekonany, że tak właśnie było. „duzo pracodawcow kontroluje ksiazeczki wojskowe przy podejmowaniu decyzji o zatrudnieniu.To tez jest nienormalne.” Wydaje mi się, że robili tak nie tyle ze względu na przyziemną manię kontrolowania, co po prostu nie chcieli znaleźć się w sytuacji, gdzie po unikającego poboru niespodziewanie przychodzi żandarmeria i trzeba sobie z dnia na dzień szukać nowego pracownika. Ostatnio mogło się to zmienić, odkąd zniesiono „zaszczytny obowiązek”. Co do stosunku do aborcji i lewicowania: nie ma co mieć wyrzutów sumienia. Młody człowiek ma prawo być głupi. Gorzej, gdy mu to zostaje na starość… Wystarczy, że się wyciągnie wnioski i zacznie odpowiednio postepować. Ja jako nastolatek też popierałem lewicę i mi przeszło.

  8. @Jarosław A. Wiśniowski Nie mam zadnej niecheci do Polakow ale mam spora niechec do ludzi, ktorzy Polakom wmawiaja, ze jest wszystko w porzadku, ze sa narodem wybranym i ludem odkupionym, a winni Rosjanie i Niemcy.To wlasnie tacy ludzie wyrzadzaja Polakom ogromna szkode.Nigdy sie nie podejmie moralnej reformy narodu caly czas krzyczac, ze to cudzoziemcy maja sie poprawic.Zmarnowano 22 lata i to mnie doprowadza do szalu. Pana nie?

  9. Nie wszyscy wmawiają nam, że jesteśmy lepsi od reszty. Wręcz przeciwnie – odkąd pamiętam, tzw. salon za pomocą swoich merdiów stara się wpoić nam przekonanie, że nędznicy z nas niesłychani. Ale chyba rozumiem co i kogo ma Pan na myśli. Na marginesie: czy we Francji nie ma środowisk starających się zaszczepić jej rodowitym mieszkańcom poczucie winy za kolonializm i inne wyimaginowane zbrodnie? Na pewno są, co nie czyni z Francji kraju cywilizowanego. Co do reformy moralnej, to sądzę, że powinna to być inicjatywa oddolna, a nie, co zdaje się Pan sugerować, wychodzić od rządu, kleru czy innych elit, gdyż te są wszędzie w jakimś stopniu skorumpowane, a demoralizacja mas jest im jak najbardziej na rękę. Trochę mi niezręcznie wypowiadać się na ten temat, bo sam nie jestem święty, więc nie czuję się upoważniony do dawania ludziom rad w tej dziedzinie. Czy 22 lata zmarnowano? Zależy z jakiego punktu widzenia na to spojrzeć. Jeśli z punktu widzenia ONYCH, to niczego nie zmarnowano, a wykonano pewne zadanie, które zresztą wykonuje się do dziś i ów stan rzeczy utrzyma się jeszcze przez pewien czas. Tak być miało od początku, a będzie jeszcze gorzej, gdyż moim zdaniem Polacy na tle innych narodów i tak są jeszcze niewystarczająco wytresowani (sprzeciw wobec aborcji, „małżeństw homoseksualnych”, względne przywiązanie do tradycji itd.). Duuuużo by gadać… Natomiast zupełnie nie pojmuję tego pytania o PiS.

  10. Polski Naród jest jednym z najlepszych. W czasie wojny żołnierz polski, a żołnierz francuski, to była różnica. Francuzi, to były zdemoralizowane kapitulanckie cioty. De Gaulle ledwo zebrał garstkę żołnierzy. Tego nie można porównać z bojowym duchem Wojska Polskiego. Francję trafnie określił marszałek Piłsudski. Liczyć na Francuzów w trudnych chwilach nie można. W 1683 gdy groziła Europie nawałnica turecka przysłali ofertę mediacji. We wrześniu 1939 na bombardowania Polski odpowiedzieli naciskami dyplomatycznymi i zrzucaniem ulotek. Dziś są jednym z najbardziej zdemoralizowanych narodów. Ministrem edukacji od 100 lat prawie zawsze jest mason. Aborcja jest powszechnie akceptowana. Formalnoprawna alergia na religijność posunięta jest chyba najdalej w Europie. Każda nieśmiała próba ograniczenia rozdętego socjalu kończy się blokadą Paryża i często ustępstwem rządu. Rzekomo skrajnie prawicowy Front Narodowy w wielu kwestiach jest na lewo od SLD. Natomiast Polska ma bądź co bądź jedno z najbardziej konserwatywnych ustawodawstw: nie finansujemy in vitro, aborcja jest bardzo ograniczona, małżeństwo jest związkiem kobiety i mężczyzny, w szkołach jest religia, a w sejmie wisi krzyż. Do Kościoła chodzi połowa społeczeństwa. Gospodarczo mimo wszystko jakoś się rozwijamy. Przy wszystkich naszych narodowych przywarach dziękuję Bogu, że stworzył mnie Polakiem, a nie Francuzem. To by było na tyle – celem przywrócenia właściwych proporcji.

  11. Nie bylo sensu udzielac tego wywiadu.Tylko sobie wrogow narobilem.Niech panowie pojda zlozyc kwiaty pod pomnikiem de Gaulle’a, ( jak sie o czyms pisze, to najpierw lepiej znac choc troszeczke temat, a nie powtarzac obiegowe slogany bez pokrycia w rzeczywistosci !) a na mnie doniosa do jakiegos Komitetu Zemsty Narodowej.

  12. @Alek „W czasie wojny żołnierz polski, a żołnierz francuski, to była różnica. Francuzi, to były zdemoralizowane kapitulanckie cioty. De Gaulle ledwo zebrał garstkę żołnierzy. Tego nie można porównać z bojowym duchem Wojska Polskiego. Francję trafnie określił marszałek Piłsudski. Liczyć na Francuzów w trudnych chwilach nie można.” – To pan byl na tej wojnie?Jaki de Gaulle? Skad pan to wzial? To co pan pisze wskazuje na zupelna nieznajomosc Francji, jej dziejow , wewnetrznego zroznicowania i panujacych w niej stosunkow oraz na calkowita ignorancje sprawy II WS.Chyba sie pan naczytal o rocznicy powstania styczniowego i stad ta czkawka sanacyjna.

  13. W Polsce, niestety, pokutuje siermiężny patriotyzm, propagowany aktualnie przez środowisko PiS i RM, gdzie dominuje założenie o nadzwyczajności naszego narodu. Uważam, że jest to szkodliwe zjawisko, z którym należy walczyć. Odnosząc się do kwestii bohaterstwa naszych żołnierzy, przytoczą przykład mojego dziadka. Był ochotnikiem na wojnie z bolszewikami w 1920 roku. Przeszedł tam wiele, zgłaszał się na ochotnika do zwiadu, cudem ocalał z zasadzki, był uczestnikiem wygranych bitew, był w plutonie egzekucyjnym wymierzającym sprawiedliwość jakiemuś zdrajcy, itp. Natomiast po powrocie z wojny, we wspomnieniach często żartował sobie z sytuacji wojennych i swojej postawy, nigdy nie pretendował do miana bohatera i nie bredził o jakiejś nadzwyczajnej wyższości polskiego żołnierza nad przeciwnikiem. Owszem wypowiadał się z szacunkiem na temat pewnego szlachetnego dowódcy, przy okazji mówiąc o haniebnym tchórzostwie innego oficera.

  14. @Pokolenie PX: W Polsce niestety dominuje, wytworzone przez michnikowszczyznę, poczucie kompleksu polskości, wmawia się Polakom odpowiedzialność za całe zło na świecie, Polacy mają najniższe poczucie własnej wartości wśród wszystkich krajów Europy. Niestety również Polacy nie znają swojej historii i dlatego różni szarlatani typu Gross mogą bezkarnie wdeptywać nas w ziemię. Radzę poczytać prawdziwą historię Polski i się nią zafascynować – polecam prof. Feliksa Konecznego „Dzieje Polski”. Panu Ratnikowi również – bo widzę, że na Polskę patrzy przez pryzmat swoich młodzieńczych pokaleczeń jakich doznał wśród lewactwa michnikowego.

  15. @PawelW + Alek Pewnie, jako Zyd nienawidze Polakow :)))Do rzeczy: Co to znaczy” dzielnie sie bic” lub nie byc „ciota”? Podchorazowie w Noc Listopadowa tez byli dzielni.Jestem z oficerskiego rodu i z dobrej szlachty zupelnie niezle skoligaconej („dobra szlachta ale zaraczona”) i nikt mnie nie bedzie uczyl co to jest honor.Bardzo czesto honor zolnierski ( szczegolnie oficerski) polega na tym, zeby nie przyjac bitwy.To sa jakies wplywy poetow bialorusko-litewskich.Wiem ze Panowie sa z Tradycji ale nie moge nie zareagowac.Takie rozumowania wlasnie wyrzadzaja szkode Polsce i Polakom.To na tym jada PiS i RM.Co zas do Panow oceny Francuzow, to jest to zbitka myslowa zlozona z nieznajomosci faktow.Obrazaja Panowie co najmniej 50 % Francuzow. ps.armia musi byc doskonale dowodzona,miec dobry material a morale daje szef , glownie oficer. Husaria polska rozwalila raz Szwedow w 13 minut, o ile mnie pamiec nie myli.

  16. Przekonanie o”nadzwyczajności własnego narodu” jest jak najbardziej normalne. Nienormalna jest tzw. ojkofobia (niechęć do swoich) charakterystyczna dla dekadentów i bardzo w Polsce rozpowszechniona.

  17. @Antoine Ratnik Czy pana zdaniem podczas II Wojny Swiatowej armia francuska zachowała sie honorowo? Może i czasem honor żołnierski polega na nieprzyjęciu bitwy , ale tylko taktycznie, w drodze do zwycięstwa. Podczas gdy cała kampania 1940 ze strony Francji polegała na nieprzyjmowaniu bitwy. Od początku do końca. Pisze pan, że posadzeniami o tchórzostwo obrazamy przeszło 50% Francuzów. Jestem ciekaw co to za grupa społeczna i na ile pokrywa sie z wyżej wzmiankowanym Środowiskiem. Wracając jeszcze do honoru- to za jego brak uważam zajadły francuski anty-amerykanizm, zjawisko w tym kraju powszechne.Gdyby USA uczyniły dla Polski tyle co uczyniły dla Francji,a w zamian wzięły tak niewiele, to gwieździsty sztandar miałbym zawsze za szybką w samochodzie.

  18. @ Antoine Ratnik – 1. Ja miałem Pana za Polaka na emigracji, a nie za Francuza. Jednak krytykując Polaków musi się jednak liczyć z ripostą. 2. Nie narobił Pan sobie wrogów, bo nie każdy traktuje wszystko tak osobiście. 3. „To pan byl na tej wojnie?” – A Pan był? 4. „Jaki de Gaulle?” – Charles de Gaulle – taki de Gaulle. 5. „.Chyba sie pan naczytal o rocznicy powstania styczniowego i stad ta czkawka sanacyjna.” – I to jest klucz Panie Antoni do Pańskiej osobowości. Jeśli coś się Panu nie podoba, to przeciwnik jest albo styczniowy, albo sanacyjny, albo pisowski, albo demoliberalny, a w każdym razie wysoce szkodliwy. Takie podejście utrudnia kontakt z rzeczywistością. 6. Może Pan sobie wierzyć w bohaterstwo armii francuskiej z 1940 roku. Moje zdanie jest inne i wedle niego Francja zrobiła ze swej wojny obronnej być może największą z fars w nowożytnych dziejach wojen. Francuzom w przeciwieństwie do Polaków nie brakowało czołgów. Brakowało im dowodzenia i woli walki. Utworzyli kilka dywizji w Afryce złożonych poza kadrą dowódczą prawie wyłącznie z murzynów. Ich ruch oporu był jednym z najsłabszych w Europie. Gdy polskie siły zbrojne zostały przerzucone przez kanał La Manche, Brytyjczycy byli zaskoczeni ich liczbą i wolą walki. Tymczasem De Gaulle’owi było trudno zebrać kompanię honorową na francuskie święto w Londynie. 7. Tępienie polskiego patriotyzmu i polskości w obecnym kontekście służy rozpłynięciu się naszego narodu w „pseudoeuropejskości”. Sprzyja „środowisku”. Jeśli chcemy się opierać w jakichś sprawach Brukseli, to musimy wierzyć w siebie i być dumni. Zwłaszcza, że patrząc od strony konserwatywnej na tle Europy ewidentnie mamy z czego. Gdzie jeszcze jest w Europie na tyle konserwatywny naród? Dużo takich będzie? Defetyzm do niczego dobrego nie prowadzi.

  19. Tylu już publicystów pisało na konserwatyzm.pl o swoistej romantycznej manierze naszego społeczeństwa. Obnażając błędy w historycznym myśleniu, cechującym się powierzchowną analizą zdarzeń, uleganiu zewnętrznej manipulacji, (graniu na wrażliwej słowiańskiej duszy, gdzie wystarczy drobna pochwała typu: „ależ dzielni ci polscy szwoleżerowie” a rozpalony tłum sika już po nogach w bezmyślnej radości), zamiast zadać sobie pytanie: „co nam z tego, że poklepali nas po ramienia jak w kraju została ruina, cierpienie i rozpacz?”. To nadal będziemy brnąć w tę ślepą uliczkę? W II WS Francuzi, będąc w podobnie jak Polska w kiepskim położeniu geopolitycznym” wykazali na pewno zdecydowanie więcej politycznego rozumu . Na koniec – abstrahując od życiowej drogi autora – fragment z Asnyka, jak najbardziej adekwatny dla toczącej się dyskusji: „Miejcie odwagę!…Nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża, Lecz tę, co sama niezdobytym wałem Przeciwne losy stałością zwycięża.”

  20. @Jarosław A. Wiśniowski Wielokrtotnie sygnalizowalem fatalna polityke Franciszka I.Nie tylko sojusz z Turkami ale cala jego polityka antyhabsburgska i jego rozbijacka dzialanosc wobec Chistianitas byly sygnalem do uznania takiej polityki za stala w polityce krola.(Oskarzono mnie wtedy na portalu ze jestem niemieckim rewizjonista.)Wlasnie, krola, a krol troche inaczej to wszystko pojmowal niz panowie dzielnicowi i szlachta.Francja katolicka wielokrotnie miala tego wszystkiego dosc.Jak juz pisalem, wojna domowa we Francji zwana wojnami religijnymi miedzy trzema a nie dwiema stronami miala m.in to podloze, ze katolicy nie ufali krolom.Brak zaufania byl oczywiscie spowodowany flirtem krolow z hugenotami ale i kumulujacym sie niezadowoleniem w zwiazku z polityka krolewska.Doszlo nawet raz do dwuwladzy.Fronda za Ludwika XIV miala za przyczyne m.in. bunt katolikow przeciw stalemu wywolywaniu przez krola wojny przeciw katolickiej Hiszpanii.Dzis krolowie sa na prawicy coraz bardziej krytykowani, np.Ludwik XIV, uwaza sie ich za rodzaj prekursorow Rewolucji poczawszy od Franciszka I.To troche prawda.Zdaje sobie z tego sprawe zarowno srodowisko NRH jak i Klubu Zegara. W bardzo duzym stopniu srodowiska katolickie.

  21. @Zar Zachowala sie wspaniale.Zginelo w 1940 roku 100 tys. zolnierzy , nie mowie juz o milionach wzietych do niewoli. Miala do dyspozycji zsabotowany przez komunistow material , dziurawe samoloty, etc.Sabotaz komunistyczny byl ogromny.Marszalek Pétain wynegocjowal bardzo korzystny rozejm.Vichy udawalo wspolprace z Niemcami, tolerujac i kryjac abslotutne wszystkie dzialania antyniemieckie jezeli nie mialy charakteru awanturniczego. Tolerowano np.zorganizowany system cywilnego nieposluszenstwa ktory sluzyl ratowaniu Zydow. Francuzi uratowali 70 % Zydow znajdujacych sie na terytorium Francji.Wiadomo to nawet w Izraelu.

  22. @Pokolenie PX: „W II WS Francuzi, będąc w podobnie jak Polska w kiepskim położeniu geopolitycznym” – to na poważnie czy taki żart?

  23. @Alek Krytykowanie wad wlasnego narodu ( Polakow ) jest obowiazkiem kazdego swiadomego Polaka. Pan woli ludziom dac morfine zeby ich znieczulic? Krytykujmy, krytykujmy, moze cos z tego wyniknie dobrego wreszcie.Co do „GW”, to ich krytyka jest wynikiem niecheci do Polski, niechec do wlasnego narodu jest istotnym skladnikiem wszelkiej lewicowosci i nie ma to nic wspolnego z moim sposobem widzenia naszych spraw.

  24. @Antoine Ratnik: „Krytykowanie wad wlasnego narodu ( Polakow ) jest obowiazkiem kazdego swiadomego Polaka.” Czy stosuje pan to do Francuzów? Bo na razie z pana wypowiedzi to wynika coś odwrotnego!

  25. @PawelW Nie ma potrzeby.Prawdziwi Francuzi sa tak krytyczni wobec wlasnego kraju, ze raczej trzeba ich powstrzymywac.

  26. Ale to wszystko jest bardzo ciekawe.Napisalem kiedys ze Mazurek Dabrowskiego jest nie do przyjecia i….. nic. Napisalem, ze w Polsce stosowane sa tortury i zaraz mnie oskarzono o bycie Francuzem!

  27. @Pokolenie PX. Trzeba mieć dużo ciepłych uczuć do Francji, żeby te rejteradę A.D. 1940 uznać za przejaw „politycznego rozumu” albo odwagi”co sama niezdobytym wałem Przeciwne losy stałością zwycięża.” Wycofanie sie na:”dogodne pozycje”, a potem na:”jeszcze dogodniejsze…” częściej jest propagandowym zabiegiem, maskujacym tchórzostwo, niż przejawem pragmatyzmu. A może tchórzostwo i polityczny rozum chadzają w parze? Wcale nie pytam ironicznie. Może to tak tu wyśmiewane „wymachiwanie szabelką” i w ogóle, walka jako taka, komuś przyniosło korzyści. Ale na pewno nie konserwatystom, których idee są w odwrocie od najmniej 100 lat. I to niezaleznie, czy walczą, czy kolaborują, czy sa bierni. Z trojga złego juz chyba lepiej przegrać swoja ideę wysługując się silniejszemu, niż bohatersko polec w jakichś okopach.Przynajmniej tyle zrozumiałem z tego”politycznego rozumu”.

  28. @Antoine Ratnik: Po panu tego nie widać:) A jeśli chodzi o Polaków to jak pisałem wyżej mają najniższe poczucie własnej wartości wśród wszystkich krajów Europy i ten kompleks niższość jest systematycznie nakręcany przez michnikowszczyznę.

  29. @PawelW ” A jeśli chodzi o Polaków to jak pisałem wyżej mają najniższe poczucie własnej wartości wśród wszystkich krajów Europy i ten kompleks niższość jest systematycznie nakręcany przez michnikowszczyznę. ” – Michniki atakuja Polske zarzucajac jej „niehumanistyczny charakter”.To nie ma nic wspolnego ze zdrowa krytyka!!! Ale jak sie przyjrzec mojemu wpisowi, to ja w ogole nie wpisalem zadnej krytyki.To panowie mowia, ze to jest krytyka, bo nie chca panowie dopuscic do umyslu mysli, ze w Polsce moze cos nie grac i dla panow , kto zwraca uwage na negatywne zjawiska, ten jest wrogiem.Niech sie panowie potem nie dziwia, ze michnikowszczyzna prosperuje, bo to panowie ja wlasnie napedzaja.

  30. Nie odrzucam każdej krytyki i sam jestem do wielu zjawisk bardzo krytyczny (a szczególnie do ostatnich 20 lat). A co Polakom można naprawdę zarzucić to ślepe zafascynowanie rozkładającym się Zachodem. Brak zrozumienia naszej misji. Prymas Tysiąclecia już pod koniec życia mówił, że z zachodu idzie pornografia, homoseksualizm, aborcja, a naszą misją jest zanieść prawdziwą wiarę na wschód.

  31. Moj nastepny tekst bedzie o Sw.Joannie D’Arc.Ten rocznicowy rok 2012 juz zaowocowal zdaniem sobie sprawy z wagi i ceny ( w sensie: bezcennosci) sredniowiecza.To jest wlasnie dalszy ciag drogi krytycznej obranej wobec polityki krolewskiej .Zaczynaja sie pojawiac na szeroko pojetym rynku ksiegarskim ( dla laikow) prace krytyczne wobec klasycyzmu.Wlasnie skonczylem kieszonkowa wersje traktatu o tym, ze 3 jednosci francuskiego klasycyzmu nie byly oparte na Poetyce Arystotelesa i ze to byla pomylka w lekturze ze strony fransuskich teoretykow.Takie ksiazki teraz mozna kupic rowniez na dworcach i to jest chyba dobre, bo podkopuje mity.

  32. Moralność często idzie w niezgodę z realizmem. Z zasadami bywa trudniej w życiu, w biznesie oraz w razie napaści. Zasady wymagają obrony, a realistki oddają się taktycznie lub za pieniądze. Moralność trąci polską naiwnością 😉

  33. @Alek ??? Pan i panscy koledzy zaatakowali mnie wylacznie z powodu waszej nieznajomosci tematyki.Dla mnie Pan moze sobie myslec co chce i atakowac mnie, ile chce.To tylko dodaje popularnosci moim tekstom 🙂 Ale upierac sie przy swiom, kiedy sie nie ma pojecia o przedmiocie? Kiedy mnie K.Rekas wykazal raz, ze sie pomylilem, natychmiast zmienilem zdanie.Ja sie w trakcie pracy na tym portalu nauczylem pewnej dyscypliny pracy, a wy ciagle jestescie na etapie trollowania na nieznane wam tematy.

  34. Antoine Ratnik – „Pewnie, jako Zyd nienawidze Polakow”, „Niech panowie pojda zlozyc kwiaty pod pomnikiem de Gaulle’a, a na mnie doniosa do jakiegos Komitetu Zemsty Narodowej.”, „dedykuje to wszystkim fanatykom”, „PiS usilowal wmowic ludziom, ze tylko PRL byl zly.To oszustwo.” „Niech sie panowie potem nie dziwia, ze michnikowszczyzna prosperuje, bo to panowie ja wlasnie napedzaja.”, „wy ciagle jestescie na etapie trollowania”, „Jestem z oficerskiego rodu i z dobrej szlachty zupelnie niezle skoligaconej i nikt mnie nie bedzie uczyl co to jest honor” – Prawda, że urocze? 😉 Najśmieszniejsze, że nie zaatakowałem Pana. Różnicę w oglądzie rzeczywistości odbiera Pan jako atak i odpiera go jak wyżej.

  35. @Antoie Ratnik: Nie zna pan historii Europy środkowo-wschodniej i pisze różne bzdury (jak te o wpływach bialorusko-litewskich we współczesnej polskiej mentalności), a każdą krytykę odbija pan frazesem typu „trollowanie” i „nieznajomość tematyki”.

  36. @Alek Apologia gaullizmu, ktora Pan robi, wskazuje na znajomosc wylacznie oficjalnej ( systemowej) wersji historii. Wola walki zolnierzy polskich byla zrozumiala ze wzgledu na stan sprawy polskiej po 01/09/1939.Francuzi odczuli kleske ale starali sie zawieruche przeczekac i jak najlepiej wykorzystac doskonale warunki rozejmu.Po raz pierwszy spotykam sie z Polakami nienawidzacymi Francji.Slyszalem, ze normalnie takich malo, ale ze Jozef Beck byl frankofobem, to o tym slyszalem.W prezencie link z jego zdjeciem w towarzystwie Hitlera. http://www.google.fr/imgres?imgurl=http://www.dziennik.com/w_files/Image/Swiat/2009_08/29/Jozef%2520beck.jpg&imgrefurl=http://www.dziennik.com/wiadomosci/artykul/rosyjskie-rewelacje-jozef-beck-byl-agentem-niemieckiego-wywiadu&h=375&w=570&sz=67&tbnid=PfVAiyA_z8iTiM:&tbnh=80&tbnw=121&prev=/search%3Fq%3Djozef%2Bbeck%26tbm%3Disch%26tbo%3Du&zoom=1&q=jozef+beck&docid=qfC-d3FJ1_-wMM&hl=fr&sa=X&ei=gcodT7OpNIaDtQb-l_m_DA&sqi=2&ved=0CEYQ9QEwBQ&dur=62

  37. @Alek. Szanowny Panie, czy jedyny sens Pana egzystencji to całodzienne wpisywanie komentarzy i prowadzenie niekończących się wirtualnych dyskusji?

  38. Czy ten portal służyć ma skłócaniu srodowiska konserwatywnego? Czy ono takie już jest kłótliwe? Dziękuję za wiele cennych szczegółów w wywiadzie. Trzy przypisy ode mnie. Na początku lat 50-tych Izrael wybrał sojusz z USA. Stąd późniejszy rozłam w aparacie PRL i emigracja. Wspomnijmy MSW po 1956, które miało „pion aryjski” Moczara i „pion żydowski” Alstera. To były czasy! W sprawie przejęcia Polski przez „środowisko” na rozkaz Gorbaczowa, czytajmy http://www.polityka.pl/historia/289088,1,osobiste-i-poufne.read http://biznes.onet.pl/static,forum.html?discId=0&threadId=64257519&discPage=2&AppID=324 i wiele innych z google. U Adama Schaffa byłem, kiedy już się nie ruszał i bliski był śmierci. Twardy był. Ale Jan Paweł wysłał do niego miękkiego ojca Knabita, a ten zapewne tylko profesora pocieszał…

  39. @Marcin Masny Bardzo mi przykro, zostalem zaatakowany przez fanatyczne pisiaki. Co Panu mowil Schaff przed smiercia? Na mnie robil zawsze zle wrazenie.Bardzo prosze o odp. Z gory dziekuje.

  40. Razem z przyjacielem zajmowaliśmy się raczej jego zdrowiem, a opowiadała głównie żona (druga, dużo młodsza). W każdym razie twardo pozostał przy swoich postawach.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.