Adam Danek lub tradycjonalizm – wybór należy do ciebie

Jestem w głębokim szoku. Jestem podłamany. Zrezygnowany. Ja rozumiem, że przeciwko Świętej Władzy Rodzicielskiej szczekają psy łańcuchowe postępowych mediów, organizacji i fundacji. Taki dostały rozkaz, za to im płacą. Ale dlaczego ów piekielny skowyt otrzymuje wsparcie ze strony tych, którzy nie tylko dotarli do ściany będącej skrajem prawicowości, ale wręcz się przez nią przebili?

Mówię rzecz jasna o wysoce niesmacznym artykule Adama Danka pt. “Wartości rodzinne” (http://xportal.pl/?p=10188). Ów niesmak budzi przede wszystkim jaskrawa niezgodność z nauką Kościoła katolickiego, którą to niezgodność skwapliwie odnotowałem na facebooku w postaci poniższego zestawienia cytatów opatrzonego tytułem “Adam Danek lub katolicyzm – wybór należy do ciebie”:

Adam Danek: Retoryka „wartości rodzinnych” zdradza w ten sposób swą właściwą, liberalną treść. Ma pozbawiać legitymizacji wszelkie wspólnoty szersze niż rodzina. A i samo pojęcie rodziny redukuje w praktyce do zachodniej, wielkomiejskiej „rodziny nuklearnej” (rodzice, małoletnie dzieci i nic więcej).

Katolicyzm: Mężczyzna i kobieta połączeni małżeństwem tworzą ze swoimi dziećmi rodzinę. Ten związek jest uprzedni wobec uznania go przez władzę publiczną; narzuca się sam. (KKK 2202)

Adam Danek: Z jednej strony „rodzina nuklearna”, którą można inaczej nazywać rodziną szczątkową, jest za słaba, by samodzielnie sprostać całościowemu wychowaniu dzieci. Do realizacji tego zadania potrzebuje pomocy innych grup i instytucji. Dowodzi tego jej niewydolność i rozpad po pozbawieniu jej zewnętrznych podpór wskutek demontażu starszego, tradycyjnego porządku społecznego.

Katolicyzm: Rodzina jest podstawową komórką życia społecznego. Jest naturalną społecznością, w której mężczyzna i kobieta są wezwani do daru z siebie w miłości i do przekazywania życia. Autorytet, stałość i życie w związkach rodzinnych stanowią podstawy wolności, bezpieczeństwa i braterstwa w społeczeństwie. Rodzina jest wspólnotą, w której od dzieciństwa można nauczyć się wartości moralnych, zacząć czcić Boga i dobrze używać wolności. Życie rodzinne jest wprowadzeniem do życia społecznego. (KKK 2207)

Adam Danek: Oto wróg obrońców „wartości rodzinnych”. Według nich rodzina jest jedynym – poza ewentualnie Kościołem – przekaźnikiem wartości i dlatego państwo ma się nie wtrącać do procesu ich przekazywania. Państwo ma co najwyżej zapewnić rodzinie możliwość skorzystania z pewnych usług, na przykład posłania dzieci do szkoły.

Katolicyzm: Rodzinie powinny pomagać i ochraniać ją odpowiednie instytucje społeczne. Tam gdzie rodziny nie są w stanie wypełniać swoich funkcji, inne społeczności mają obowiązek pomagać im i wspierać instytucję rodziny. Zgodnie z zasadą pomocniczości większe wspólnoty nie powinny przywłaszczać sobie jej uprawnień czy też ingerować w jej życie. (KKK 2209)

Adam Danek: rodzice wcale nie mają „prawa do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami”.

Katolicyzm: Wspólnota polityczna ma obowiązek szanować rodzinę, pomagać jej i zapewnić jej zwłaszcza:

– prawo do założenia rodziny, posiadania dzieci i wychowywania ich zgodnie z własnymi przekonaniami moralnymi i religijnymi; (…)

– prawo do wyznawania własnej wiary, przekazywania jej, wychowywania w niej dzieci za pomocą koniecznych środków i instytucji; (…) (KKK 2211)

Szanownym Czytelnikom polecam zapoznać się z całym artykułem Adama Danka, gdyż jest to świetny przykład sprytnego odwracania kota ogonem. Autor formułuje w nim tezę, iż obrona rodzicielskiej autonomii przed ingerencją państwa nie jest cnotą konserwatywną, ale liberalną fanaberią zapożyczoną od indywidualistycznych społeczeństw anglosaskich. O to zbrodnicze zapożyczenie obwinia rzecz jasna konserwatywnych liberałów. Twierdzi ponadto, iż państwo ma wszelkie prawo ingerować w to jak ludzie wychowują własne potomstwo, gdyż w tradycyjnych społeczeństwach dziecko było wychowywane nie tylko przez swoich biologicznych rodziców, ale przez całą lokalną społeczność, a poza tym nikt nie jest w stanie zagwarantować, że rodzice wychowają dziecko prawidłowo. Dopilnować tego powinno rzecz jasna państwo.

Państwo, które w obecnych czasach znajduje się w rękach skrajnie liberalnej kliki bezideowych oportunistów, którzy za kilka ciepłych gestów z Brukseli gotowi są wprowadzać do polskich szkół warsztaty masturbacyjne, że o zakazie skutecznego wychowania (delegalizacja klapsów) nie wspomnę. Trwa wojna o kształt przyszłego społeczeństwa naszego kraju. Ja wiem, że gdy się człowiek zapędzi na ideowe stepy Eurazji, to ta tęczowo-genderowa wojna wydaje się czymś odległym i mało ważnym. Ale ona toczy się naprawdę i każdy tradycjonalista, który jest mężem i ojcem, powinien o tym wiedzieć. I nie tylko wiedzieć, ale także bezwarunkowo przyłączyć się do wysiłku wojennego. Zamiast tego Adam Danek – mąż i ojciec – próbuje wytrącić broń z ręki wszystkim, którzy zaangażowani są w obronę tego, co ma najcenniejsze: jego Świętej Władzy Rodzicielskiej, nadanej mu bezpośrednio przez Boga.

Czy tylko ja widzę tu szalony brak konsekwencji?

Adam Danek atakuje rodzinę nuklearną jako liberalny wymysł, podczas gdy jest ona ostatnią pozostałością po zniszczonym przez liberalizm tradycyjnym społeczeństwie, które Szanowny Autor na każdym kroku fetyszyzuje.

Adam Danek atakuje autonomię władzy rodzicielskiej od władzy państwowej jako liberalny wymysł, podczas gdy taka autonomia istniała od zarania dziejów, przeciwstawia jej zaś – jako receptę tradycjonalistyczną – wszechwładne państwo kojarzące się bardziej z liberalnymi lewiatanami opartymi rzekomo na umowie społecznej, aniżeli z jakimkolwiek dawnym królestwem, księstwem, czy plemieniem.

Podobnie Adam Danek atakuje nauczanie domowe, najstarszy typ nauczania znany ludzkości, przeciwstawiając go “tradycyjnemu”, a tak naprawdę liberalnemu potworkowi szkolnictwa publicznego.

W tym samym duchu Adam Danek chwali powszechną służbę wojskową, która, jak wiemy, jest wynalazkiem liberałów przewodzących rewolucji antyfrancuskiej, w tradycyjnych zaś społeczeństwach po prostu nie istniała, mimo ich wysokiego stopnia militaryzacji.

Największą jednak sztuczką Adama Danka jest sposób w jaki uzasadnia on swą tezę o rzekomo tradycjonalistycznym (a tak naprawdę liberalnym) prawie państwa do ingerencji w życie rodzin. Otóż nowoczesne państwo – jak wiemy niszczyciel tradycyjnego porządku społecznego opartego na sieci zależności rodowych – ma mieć nieograniczone prawo ingerencji w życie rodzin właśnie po to, by… odbudowywać ów tradycyjny porządek społeczny!

Bez pół litra nie rozbierzesz. Tak czy siak: faszystowski liberał Adam Danek lub wierność Kościołowi i tradycjonalizm – wybór należy do ciebie, Szanowny Czytelniku.

Zastanawiam się co mogło spowodować, że Szanowny Autor tak bardzo popłynął. Mam nadzieję, że to zwykły brak obiektywizmu spowodowany niechęcią do środowisk konserwatywno-liberalnych. Ja też uważam pomysł łączenia konserwatyzmu z liberalizmem za patologię, ale gdy konserwatywny liberał powie, iż dwa dodać dwa równa się cztery, nie rzucę się do komputera z zamiarem napisania eseju o tym, iż 2+2=1488. Zachowajmy trochę obiektywizmu i nie oczerniajmy pewnych idei tylko dlatego, że podzielają je nasi bliżsi lub dalsi oponenci. Gdy tak robimy, podobni jesteśmy demoliberalnym partyjkom, które będąc u władzy utrącają wszystkie, nawet dobre i korzystne dla kraju propozycje opozycji, a będąc w opozycji krytykują wszystkie, nawet dobre i korzystne dla kraju propozycje rządu.

Na zakończenie chciałbym przypomnieć, że to nie urzędnik państwowy dał nam nasze ciała i powstające z nich dzieci, ale sam Stwórca. Być rodzicem oznacza sprawować Świętą Władzę Rodzicielską, którą wraz z dziećmi składa w nasze ręce Bóg. Porównajmy:

“Będziecie oddawać cześć Panu, Bogu waszemu.” – Księga Wyjścia 23, 25

“Czcij ojca twego i matkę twoją” – Księga Wyjścia 20, 12

“Ktokolwiek bluźni imieniu Pana, będzie ukarany śmiercią.” – Księga Kapłańska 24, 16

“Kto by złorzeczył ojcu albo matce, winien być ukarany śmiercią.” – Księga Wyjścia 21, 17

Obdarzając nas władzą rodzicielską, Bóg udziela nam części własnego Majestatu, tak samo, jak Królowi z Bożej Łaski. Jesteśmy Rodzicami z Bożej Łaski, a nasza władza jest święta. Twierdzenie, że państwowy urzędnik może nam nadawać lub odbierać władzę rodzicielską nad naszymi własnymi dziećmi to niemal bluźnierstwo. Co prawda władza urzędnika również pochodzi od Boga, ale każda władza musi znać swoje miejsce w hierarchii. Tak przynajmniej było w społeczeństwach tradycyjnych, takie samo ograniczenie wobec władzy państwowej znajdziemy w nauczaniu Kościoła. Niestety, nie znajdziemy go w nauczaniu Adama Danka.

Jan Cyraniak

https://www.facebook.com/CyraniakParenting

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

0 thoughts on “Adam Danek lub tradycjonalizm – wybór należy do ciebie”

  1. Ano, cóż, w pełni się zgadzam z p. Cyraniakiem. A. Dankowi coś się solidnie w głowie po… hm pozajączkowało. Ale czego spodziewać się po narodowcu. Od siebie dodam może jeszcze tylko, że zawsze gdy słyszałem wypowiedzi na temat “obrony wartości rodzinnych” (być może rzeczywiście niezbyt ładna nazwa), to mi się kojarzyło, że mówią to ludzie, którzy w głebi ducha tęsknią nie za “rodziną nuklearną” ale właśnie za taką tradycyjną, wielopokoleniową. Być może nie mają odwagi tego wypowiedzieć na głos w demoliberalnym środowisku, stąd ten dziwaczny termin “wartości rodzinne” (jeśli wlazłeś między wrony…), ale w gruncie rzeczy tęsknią.

  2. “… Adam Danek: Z jednej strony „rodzina nuklearna”, którą można inaczej nazywać rodziną szczątkową, jest za słaba, by samodzielnie sprostać całościowemu wychowaniu dzieci. Do realizacji tego zadania potrzebuje pomocy innych grup i instytucji. Katolicyzm: Rodzinie powinny pomagać i ochraniać ją odpowiednie instytucje społeczne. Tam gdzie rodziny nie są w stanie wypełniać swoich funkcji, inne społeczności mają obowiązek pomagać im i wspierać instytucję rodziny. …” – gdyby PT Autor ograniczył się do 1-go członu powyższego cytatu i zaakcentował POMOCNICZOŚĆ – byłoby bez zarzutu. Również diagnoza nie byłaby głupia. W przypadku USA np. tzw. konserwatyści wiele mówią o “wartościach rodzinnych”, ale z drugiej w imię tzw. “wolności” są np. przeciwni cenzurze obyczajowej, która przecież byłaby bardzo pomocna rodzinie. Ale cenzura obyczajowa czy ograniczenie reklamy, promocji dewiacji czy promocji konsumpcjonizmu to w sumie też chba jakaś forma POMOSNICZOŚCI, ot, taka forma “wyrywania chwastów ” z pewnej formy “dobra wspólnego, jakim jest “przestrzeń publiczna”, a nie (postulowane przez PT Autora ?) wchodzenie z buciorami na grunt rodziny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *