Andrzej Gwiazda jak Grzegorz Lato

Legendarny działacz Solidarności i Kawaler Orderu Orła Białego, Andrzej Gwiazda, udzielił wywiadu portalowi Onet.pl. Wywiadu – staram się tu być możliwie najdelikatniejszym – dziwacznego. Można się z nim zapoznać tutaj: (http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/gwiazda-w-polsce-jak-w-chinach-buduje-sie-potege-p,2,5291289,wiadomosc.html) i tutaj: (http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/gwiazda-kaczynscy-wylamali-sie-z-ukladu-okraglosto,2,5295183,wiadomosc.html). Oto kilka cytatów:

„Transformacja” w ciągu 30-tu lat zepchnęła Polskę z 10. pozycji na 62. miejsce”.

„w gospodarce doganiamy Rwandę!”.

„W Polsce, jak w Chinach, buduje się potęgę państwa na nędzy obywateli”.

„Pytanie, dlaczego Polacy chcą Tuska, jest tym samym pytaniem, co: dlaczego ludzie płakali po śmierci Stalina”

„PO zyskała stanowisko prezydenta, to duża korzyść. A pierwsze podejrzenie pada na tego, kto chciał „wyrżnąć watahę””.

„A pan uważa, że Polska jest państwem niepodległym? Dzisiaj można od wyroków sądów polskich odwoływać się do Strassburga. Za PRL nie odwoływaliśmy się do sądów w Moskwie”.

Podobnych wypowiedzi jest w tej rozmowie dużo, dużo więcej. Kiedy je czytałem, to najpierw się zdumiałem, a potem zacząłem się zastanawiać czy takie wywiady powinno się w ogóle przeprowadzać? Dlaczego?

Bo Andrzej Gwiazda – ze względu na swą przeszłość – jest bardzo znanym i niezwykle zasłużonym człowiekiem. Człowiekiem, który swymi wypowiedziami skutecznie – zwłaszcza w młodym pokoleniu – tę sławę demontuje. Zasługi mimo wszystko zaciera. I pomyślałem sobie – zachowując wszelkie proporcje – że w ostatnich latach mieliśmy już do czynienia z takim przypadkiem. Przypadkiem Grzegorza Laty. Przypadkiem, gdy niegdysiejsza, prawdziwa futbolowa gwiazda, młodym kibicom kojarzy się dziś jedynie z piłkarską patologią.

Trochę podobnie jest z Andrzejem Gwiazdą. Niegdysiejsza legenda, symbol niezłomności staje się po tym wywiadzie – zwłaszcza dla tych, którzy tej legendy nie pamiętają – synonimem dziwactwa. Rozumiem pluralizm, dziennikarską pasję i dążenie do różnorodności czytelniczej Onetu, ale czy zawsze trzeba? Czy zawsze warto? Mnie – gdy to czytałem – było zwyczajnie smutno…  

Jan Filip Libicki

www.facebook.com/flibicki

aw

Click to rate this post!
[Total: 0 Average: 0]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.