Andżelika Borys zmieniła front

Andżelika Borys, aktywistka Związku Polaków na Białorusi, kreowana przez pewien czas w Polsce na liderkę antyłukaszenkowskiej opozycji, zmieniła front. W najnowszym wywiadzie opublikowanym w “Rzeczpospolitej” mówi zupełnie innym językiem niż do tej pory. Zamiast wzywania do konfrontacji z władzami Białorusi wzywa do dialogu i twierdzi, że Związek Polaków nie może byc organizacją polityczną. Zaczyna od pozytywnej opinii o nowym p.o. prezesa ZPB Mieczysławie Łysym:

Poznałam pana Łysego jeszcze jako kierowniczka działu oświaty ZPB w latach 1999-2000. Był dyrektorem szkoły w Rubieżewiczach pod Mińskiem, a ja pomagałam mu w wyposażeniu pracowni języka polskiego w jego szkole. Pan Łysy kontaktował się ze mną także po rozbiciu Związku, gdy okazaliśmy się po przeciwnych stronach. Pytał, jak widzę możliwości rozwiązania konfliktu. Odpowiedziałam mu, że jestem gotowa do rozmów. Widocznie wówczas nie były gotowe do tego władze białoruskie, postrzegające mnie jako rezydenta obcych wywiadów i uosobienie wszelkiego zła, więc ciągu dalszego nie było.

Dalej dowiadujemy się, że Związek Polaków jest organizacją kulturalno-oświatową, więc stawianie tak daleko idących warunków jak zmiana reżimu politycznego jest, delikatnie mówiąc, niedorzeczne. Nie jesteśmy siłą polityczną, która dąży do zmiany władzy na Białorusi, więc dialog, w interesach setek tysięcy Polaków na Białorusi, powinniśmy prowadzić w warunkach panowania każdej władzy, jeśli, rzecz jasna, taki dialog nie osłabia organizacji. Dostrzegła też negatywne konsekwencje prowadzenia działalności części działaczy Związku w tzw. podziemiu: Nielegalna działalność mocno blokuje rozwój organizacji, gdyż ogranicza możliwośi szerzenia nauki języka polskiego oraz popularyzowania polskiej kultury i tradycji. A to są przecież główne kierunki działalności ZPB, to na nich bazuje idea istnienia tej organizacji. Bycie w podziemiu jest tylko i wyłącznie możliwością przetrwania. Z upływem lat następuje jednak zmęczenie z powodu bycia w podziemiu. Organizacja zaczyna cierpieć na syndrom prześladowczy i hermetyzuje się, zaczyna jej brakować kreatywnej młodej kadry. Obawiam się, że obecnie ZPB w dużym stopniu boryka się z tym właśnie problemem. Zresztą problem aktywnej młodzieży dotyczy większości środowisk polonijnych na świecie.

Te słowa w ustach A. Borys brzmią sensacyjnie. Jak należy rozumieć w ten sposób przeprowadza krytykę swojej dotychczasowej działalności. Ale dobrze, że zmądrzała. Wywiad zapewne nie jest przypadkowy i oznacza próbę zakończenia bezsensownego konfliktu wokół ZPB. Drogę do tego otworzyła niedawna rezygnacja prezesa Stanisława Siemaszko. A wypowiedź A. Borys opublikowana w “Rzeczpospolitej”, która wspólnie z “Gazetą Wyborczą” wiodła prym w podsycaniu konfliktu wokół ZPB, jest gestem z drugiej strony sygnalizującym gotowość porozumienia. Prawdopodobne będzie teraz dążenie do nowego pojednawczego zjazdu Związku i wyboru kompromisowego składu władz. Nie ulega wątpliwości, że stoi za tym dyplomacja obu krajów. Jest to drugie podejście do zakończenia konfliktu wokół ZPB. Za pierwszym razem A.Borys zajęła zgoła odmienne stanowisko. Oby tym razem się udało. Bo istniejąca sytuacja najbardziej szkodzi społeczności polskiej w Białorusi.

j.s. myslpolska.info

[Głosów:0    Średnia:0/5]
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *